-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
[quote name='beka']szykuje sie jakiś transport na mazowsze?[/QUOTE] Ode mnie nie. Zapytam weta, bo często jeździ do Warszawy. Zależy o co chodzi, bo Tato Kajetanki jeździ na trasie Warszawa-Brańsk co dwa tygodnie. Chyba jutro bedzie w Brańsku, a w niedzielę wraca. To jest Pan, który przywiózł do Warszawy Parysa. Randa, jestes kochana, dzięki za ogłoszenia. Dzisiaj miałam sen, że zbierałam gdzieś na jakimś placu szczeniaki i jeden z nich był powieszony i jeszcze żył. Nazbierałam ich cały neseser. Co z tego snu wyniknie? Boje sie z domu wychodzić. Jak tylko wstałam poszłam szybko zobaczyć jak się psy mają. Wczoraj wieczorem Misio Kropka Punia Luka Jamnisia, zostały przeniesione na drugą strone podwórka i spały w budach i w samochodzie starym. Miałam dusze na ramieniu po tym snie. Bałam się, że może któremuś coś sie stało. Jest jeszcze kilka miejsc, takich, że mogą się przeciskać, próbować skakać. Odetchnęłam z ulgą, bo wszystko w porządku, tylko ze przywitali mnie bez entuzjazmu, obrazily się na mnie. Ale ja muszę w domu po zimie posprzatać, po szczylach podłogi porzadnie wyszorować, wysuszyć, a przy nich sie nie da, bo łażą co chwilę. Mam nadzieję, że im przejdzie. Zastanawiam się tylko czy Jamnisi nie zabrać, bo ona kocha Saszę i od jej operacji nie odstępowała jej na chwilę. Nawet na siku nie szła bez Saszuchy. Pewnie jej smutno, bo taka biedulinka dzisiaj i pod bramę pierwsza przybiegła/ pomyślę. Patmol, BO, to jest portal o nazwie Białystok Online. Ludzie chetnie tam szukają zwierzaka. Ciekawe czy ta suczka nie przepadnie. Dzieci i wnuki tych dziadków są okropne. Bryka lepszej klasy na podwórzu stoi, a babciulka do lekarza na piechtę zaiwania. Kiedys jak wracałam z miasta, patrzę a babcia zaiwania szosą od przystanku PKS-u do domu jakieś 7 km. Podwiozłam kobiecinę do domu i nagadałam im wtedy za tę babcię. Tutaj tak jest, że dzieci pobudowały domy na tym samym placu,a starzy rodzice w chałupinach obok zostają i często nikt nimi się nie interesuje. Podobnie jak z psami na łańcuchu. Myslałam, że mi serce wyrwie, jak ten człowiek, postury 12 letniego chłopca z kijkiem w ręku, z rowerem, pewnie zeby nie upaść, bo prowadził i ta sunia zaplątana za nóżki, tuż przy jego nogach. No ale gdybym ja ją wzięła, to przede wszystkim poszłaby fama, że ja biorę. Natychmiast ustawiłaby się kolejka. Od dłuższego juz czasu prostuję pogłoskę, że ja biorę. Chyba zwariuję z tymo ludźmi. Ze sterylką dla jego suki, oczywiscie rozmawiałam, powiedziałam nawet, że coś za coś. Ja pomoge oddać sunię, ale zeby sie zgodzil na sterylizację. Pierwsze słowa, to ze nie ma pieniędzy. Na pewno dzieci i wnuki opiekują się emeryturą za "opiekę" nad dziadkami. Muszę tam do nich podjechać, pod pretekstem np zrobienia kilku jeszcze lepszych zdjęc i zobaczę tę sukę. Nie mogłam nawet dopytac czy ona mała, czy duża. Raz mówił duża, a za chwilę, nie pani nie duża. Powiedział, że jak wpuści do domu, to jest grzeczna i nic a nic nie rozrabia. Powiedział też, że żona/czyli babcia/ wygania ją z domu, bo niby ją wszystko swędzi jak ona sie pojawia. Babcia mowi, że to diabeł czarny. To starzy, schorowani ludzie. Dobrze, że pamietają chleba dać. Pisałam przed tem, że nie daleko mnie umarł człowiek, który miał psy. Kilka dni minęło, był tam dzielnicowy i po jego wizycie zostały tylko dwa pieski. Jednego ludzie zaczepili na łancuch, a drugi, jakis mały nie daje się złapać i "łazi" po wsi. W tej samej wsi jest piekny bernardyn, na łańcuchu. Jego własciciel chce go oddać, ale nikt nie chce, no to ponoc powiedział, że do lasu z nim sie przejdzie. O, TAKIE MAM CIĄGLE WIEŚCI, TYPU, CO W TRAWIE PISZCZY. A haaa, jeszcze w Wyszkach/przeklęte dla mnie/ na łancuchu amstaf-mix, głodzony u patologii. Jeden już zdechł. W ubiegłym roku pisałam o nim, że straszyłam policją i toz-em, bo smażył się na słoncu. Jeździłam, prosiłam, żeby budę przestawili w cień. Chciałam tego, który zdechł zabrać, ale kobieta z kijem mnie wyganiała. Psa nie ma. Ten też jest w tragicznym stanie. Byłam u nich, chciałam dojśc do porozumienia, ale od kiedy toz powiedział ze ja do niczego nie mam prawa i zeby ze mną nie gadali, to ja już nic nie moge. Wyganiaja mnie z podworza i często nawet agresja wielka. Mnie to wszystko już tak wykańcza, że na lekach jadę, bo spać nie moge. Bezsilnośc, to chyba druga rzecz po głodzie, która nie pozwala zyć normalnie. Nie mam siły patrzeć na to okrucieństwo. Nie pozwalają nawet zdjęcia zrobić. Niedźwiedzią przysługę zrobiły mi "koleżanki". Przed tem jakoś udawało się dotrzeć do niektórych ludzi. Teraz juz koniec, a okropieństwo jeszcze większe i nikogo nie obchodzi. Mówią tu ze ja smalec robie i jem te psy bo ciagle nowe. Odpowiadam, że jak Wy mozecie pozwolic na cos takiego? odpowiadają, a co to nas obchodzi. Każdy u siebie robi co chce. . . . Proszę, niech nikt nie pomyśli ze ja zaczepki jakiejś szukam. Nie o to chodzi. Napisałam o tum, że nikt już ze mną się nie liczy, bo jest mi przykro, że nawet rozmowami nie moge pomóc. Człowiek od Tesi i Tyci rozpowiedział o tym, że nie mam prawa się wtrącać, no i poszło w świat. . . .a szkoda, bo jak ludzie byli nieswiadomi, to tu tak jest, że boją się, przedewszystkim kar finansowych i słuchaja się. Wielu udało się pomóc, po przez rozmowę. Wielu jest tak wychowanych, że nie rozumieli, że pies musi być puszczany z łańcucha, dobrze nakarmiony, wykastrowany, że czuje, że jest mu zimno. Uważali, że pies to ma futro, pchły, które jak gryza, to się rusza przynajmniej. Albo zeby go głaskac? po co? bedzie sie przymilac potem a on ma szczekać. Oj, losie . . . . .BOJE SIĘ, wiem, że sezon idzie, wakacje się zbliżają, suki już wykarmiły szczeniaki. . . . .
-
Biedne świnki, wiosna, a one. . . .bardzo mi przykro. Odebrałam dzisiaj od Erin karmę dla kotów, puszki Bozita. Bardzo dziękuję Agnieszce, Isiak, pucka69 i Erin. Jestem szczęśliwa, bo to droga karma i kicie bardzo się ucieszyły, bo jest smakuśna, mmmmniammmm. Evelin, ja też bardzo bym chciała zeby Cezarek i Celinka jak najszybciej załapały, że człowiek jest cacy i nie trzeba się bać. Dzisiaj jak jechałam od Erin, nagle zgasł mi samochód, na samym skrzyżowaniu w centrum miasta. Najpierw zauważyłam, że świeci się kontrolka od baterii. I całe szczęście, że to się stało w Białymstoku, bo jak zwykle na odsiecz przypędził mój najukochanszy na świecie, jedyny, niezastąpiony brat i sciągnął mnie na warsztat. Okazało sie, że poszedł alternator. Ledwo żywa, bo sprzatałam u rodziców na działce chłam, którego nazbierali przez 30 lat, siedziałam na murku prawie 3 godziny, czekając na samochód. A kiedy juz przyjechałam do domu, to pod bramą czekała na mnie niespodzianka. O to ona [IMG]http://images43.fotosik.pl/770/a04cc8496aa57791med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/772/724fd6829d6f8339med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/771/2e67251d9d0df5f9med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/731/28c0539a6f7a20a4med.jpg[/IMG] Na dzień dobry usłyszałam: "pani, wziąć ode mnie suczke, ni mam czym karmic, ja stary, a mam ich trzech, wziąć pani, wziąć" Myslałam ze szlag mnie trafi i nie wiedziałam kogo bardziej żałować. Dziadek, staruszek, ledwo zywy. To pan ze wsi obok. Mieszka z zoną, babcią starowinką. Kilka razy podwoziłam ją do Ośrodka Zdrowia, bo szła z kijkiem polną droga. A ma ok 6 kilometrów w jedną stronę. Sunia bardzo wystraszona, chuda, zapchlona, głodna. . . ugryzła mnie w pierwszej chwili ze strachu. Przyprowadził ja na sznurku. To sunia od tego człowieka suki. Ma jeszcze sukę i psa. Miała dwa małe, ale w mrozy jedna zamarzła. Jak tamta padła, to dziadek druga razem z matką dopiero zamknął w chlewie. Dałam suni jeśc, tabletkę na robaki, popryskałam Fiprexem, dałam cienki łańcuszek i obróżkę, zrobiłam kilka zdjęć i powiedziałam, że nie moge wziąć, ale postaram sie poszukać jej domku nowego. Obiecałam, że poszukam, bo pomyslałam, że dziadek dość uczciwie postąpił, bo mógł przywiązać do bramy i odejść. Jednak czekał na mnie i uczciwie sie przyznał, że psy u niego tylko chleb jedzą i jak córka przyniesie czasem im/rodzicom/ zupy, to podzielą się z psami. Czasem skwarków dodam - powiedział. Sunia ma ok 4 mce. Ma juz stale zeby. Nie wiem czy urosnie jeszcze, ale w tej chwili to jest mała, na długich nóżkach. Widac, ze przywiązana do tego dziadka, bo chowała się za niego i obejmowała nogi. Jak dostała parówkę, to już mogłam pogłaskać i merdała ogonkiem. Słuchajcie, to juz czwarty pies w przeciągu tygodnia, którego nie wzięłam. Bardzo mi z tym ciężko, ale pomyślałam, że nie moge już robić takich niespodzianek przede wszystkim Evelin. Opłaca sama wszystkie prawie psy ode mnie i w dodatku je wywozi w drugi koniec Polski. Wszystko dla mnie za friko. Bez deklaracji, nawet jednorazowych. Po prostu juz nie moge, bo bardzo mnie to męczy. Mozna psa zawieźć, opłacić hotel, jak ktos chce, tak? Ale nie mozna robic tego przez dwa lata?! Może mógłby ktos dac dt dla tej suczki? Ja powiedziałam dziadkowi, że bede prosic o pomoc dla niej na internecie, że może uda się znaleźć jej dom, ale musi czekac. Powiedział, że przyszedł do mnie, bo syn mieszka obok i powiedział, że suka ma zniknąć. Znam tych ludzi, bo dzieci uczyły sie w szkole w Wyszkach. Jedna z wnuczek chodziła do klasy razem z moim synem. Dziadzia prawie płakał. No i co ja mam robić? Ogłoszenia potrzebne. Mogę prosić? proszę. Jutro jak skonczę podnoszenie płota i bramy, bo sąsiad rusza z ogrodzeniem od jutra, a Misiek i Kropa przeskakują, to zrobię ogłoszenie na BO. Randa, może Ty mogłabyś na Pupilach ja ogłosić? To bardzo fajna sunia. Jak się nie doczekają, to po prostu ona zostanie zabita. Tu tak robią. Szkoda suni, ona i tak ma zasra. . .życie. Pies z Daniłowa? koszmar. Ostatnio jezdżę tamtedy i widzę go. Już na budzie nie siedzi. Teraz go widzę zawsze w budzie, jak leży.
-
Mały Parys ma DS str 3!Las, śnieg, pusta droga, a na niej para onków już DS
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
W profilu kasiaplock jest jego zdjecie jak kapcia obrabia.Kapec caly. jeszcze. -
Poznałam Koktusia osobiście. Evelin jak wiozła Cezarka i Celinkę do Ani, zabrała go ze sobą, bo on musiał być karmiony co 3 godziny. Widziałam jak karmiła go na kolanach ze strzykawki. Leżał na pleckach bardzo grzecznie i jadł. Łapinki miał obandażowane. Potem, po posiłku masowała mu brzuszek, żeby pokarm poszedł dalej. Pokwękiwał przy tym, taki biedniutki. Rozmawiałyśmy, że jak już się pogorszy Evelin bedzie musiała podjąc najgorszą decyzję. Tak bardzo dbała o niego, ratowała, no i nie udało sie. Evelin bardzo mi przykro :-(, współczuję, pocieszam :calus: Ciotki, nie wiem co napisac o tym małym piesku. On ma jakies dwa miesiące, jest bardzo malutki wzrostem i bedzie chyba małym pieskiem. Jest taka kruszynką maleńką. Waży może z kilogram. Jest raczej zdrowy. Na razie dostał tylko tabletke na robaki. Jest wesoły, bardzo pocieszny. Nie wiem co jeszcze? Kontakt moze do mnie, chociaz on nie jest u mnie tylko u soniamalutka. Myslałam zeby go zabrac do siebie, bo on ogłaszany na pewno znajdzie szybko domek, ale u mnie psy by go zadeptały chyba, on taki okruszek. Jak zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć. Bardzo mi go szkoda, bo cały dzien siedzi w ciemnościach, płacze. Nerwowy taki się zrobił. Nie wiem jakim cudem on nie jest chory. Chociaz w nocy to w zasadzie w łóżku spi, bo dzieciaki przemycaja do domu. Sasza, lepiej. Sama już wstaje i dzisiaj nie upadła ani razu. Oj, ciesze się bardzo. Jeszcze trochę pobedzie ze mną. Tofikowi spuchło tam gdzie jajko było w środku. Bolało w nocy nie spał, popłakiwał. Rano dostał p/bólowy zastrzyk i jeszcze jakis i opuchlizna schodzi. Będzie dobrze.
-
Patmol, mowilam Ci, ze kazdy dzien dziala na jego korzysc. Potem jakby nawet sie znalazł własciciel, to bedzie ciężko. No i stawialam, ze nic nie narozrabia i wygrałam:eviltong: - tylko co????? Fajniutki jest nietoperek, oj fajniutki :loveu:
-
Dziękujemy za miłe słowa. Sasza przed chwilą nawarczała nawet na mnie. Zabolało jak zastrzyk robiłam. My mamy od dzisiaj jeszcze jednego rekonwalescenta. Tofik okazał się być wnętrem i dzis był operowany.. Wszystko dobrze i mam nadzieje ze nie bedzie komplikacji. On juz staruńki jest. [IMG]http://images41.fotosik.pl/730/e37fa271bae9fc31med.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/751/3f6bc057a3326635med.jpg[/IMG] moze ktos by chciał takiego szczylka? ma nie wiecej jak 2 miesiące i jest bardzo malenki [IMG]http://images43.fotosik.pl/765/3625d617778fc429med.jpg[/IMG] to jest reka dziesiecioletniego dziecka, widac jaki malenki jest chłopczyk psi [IMG]http://images40.fotosik.pl/746/522d6e16d24e6933med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/765/bda2e333434903c7med.jpg[/IMG] mieszka biedny w ciemnym chlewie i bardzo płacze. Jego braciszkowi udało sie znaleźć domek, a on nie ma szczęścia. Tylko w nocy jest przemycany do mieszkania i spi z dziećmi w łóżku. Rano wszyscy jada do szkoły, pracy i maluszek do chlewa, bo w domu babcia demon.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Tak, to prawda, czysto. Ale jednego widziałam wczoraj. Taki czarny z białym krawacikiem, takim malutkim, ledwo widocznym. Widziałam go z dwoma chłopakami, ok 15 - 16 lat. Jechało od nich alkoholem. Jeden był pijany. Zaczęłam rozmawiać i oni opowiedzieli mi, że jak łapanka była, to on uciekł do nich na podwórko, no i już tak został. Kupiłam piesowi pałke w Kauflandzie, podziekowałam chłopakom i poszli zadowoleni. Powiedzieli, że matka cos mu nagotuje. Widać było, że piesek sie ich nie boi i bardzo pilnował swoich opiekunów. Zadowolony pobiegł za nimi. Chyba lepsze to niż ulica dla tego pieska. Dziwnie jakoś bez tych psów w mieście. I co z nimi teraz będzie? Podły ten burmistrz. Zemścił się za dogi??? Jakie to beznadziejne. Zamiast się cieszyc, że sa ludzie, którzy pomogli tym psom, tyo zemścił się na innych. Jak długo jeszcze tak będzie. Ja stara to chyba sie nie doczekam. -
Dziękujemy, dzisiaj o wiele lepiej. Nie wiem, czy leki działaja, czy kryzys minął, ale juz tylne łapy nie sa sztywne i wystarczy ze pomogę wstać i jest juz dobrze. Rano obudzila sie bardzo głodna, zjadła, poszłysmy na podwórko i nie upadła. Wróciła sama, tylko ona boi się wstawac i sie połozyć. Czeka zebym jej pomogła. To pewnie tak jak mowi wet, ze kregosłup ja boli. Brzuszek jest suchy i ładnie sie goi. Mysle, ze bedzie dobrze. Kręgosłup masuję. Nie wiem czy to cos pomoze, ale ona podczas masowania fajnie mruczy, chyba jej sie podoba.
-
Ja stawiam, ze nic nie narozrabia. W jego oczach to widzę. Kciuki trzymam, ale tylko na wszelki wypadek.
-
O widzisz, a u mnie Cezar był odważniejszy, podchodził, bawił się ze mną, nawet łapkę jak chciał podał. Ona była wiekszym cykorem i z ręki bała sie wziąć, chyba ze była bardzo głodna i to ja musiałam do niej podejść. Po mału załapią i bedzxie co raz lepiej. Na szczęście sa jeszcze młode, prawda? Musze wysłac książeczki zdrowia, bo zapomniałam dać Evelin jak sie widzialysmy. Moze jutro uda sie wyskoczyc na pocztę.
-
Jaki musiał byc podły człowiek u którego urodziły sie te pieski. Na pewno nigdy nie wziął ich na ręce, nie pogłaskał. One bardzo się boją. U mnie co prawda były w mieszkaniu i nie bały sie mojej obecności. Cezarka nawet mogłam pogłaskać jak leżał sobie. Celinke miziałam jak nie miała juz gdzie uciekać. Jak juz wzięłam na r ece to było dobrze. Najgorzej jest jak wyciąga sie do nich reke, albo wykonuje gwałtowne ruchy. Za jakis czas one nie powinny az tak sie bać. Nie wiem co napisac, jak pocieszyc? Aniu, mam nadzieje ze sie uda, oby tak było. Evelin mówiła, że potrafisz czynic cuda ;)
-
Mały Parys ma DS str 3!Las, śnieg, pusta droga, a na niej para onków już DS
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images37.fotosik.pl/716/af5bc61019efb577med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/762/e6cc757fd2b1f29emed.jpg[/IMG] Dostałam te zdjęcia na maila. Bardzo dziękuję. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że on miał mieszkac w bloku. Juz całkiem źle ze mną. -
Jestesmy juz z powrotem. Dostała chyba z piec zastrzyków, troche kroplówki i zastrzyki/antybiotyk/ do domu. Według weta boli ją kręgosłup. Guz umiejscowiony był bardzo blisko kręgosłupa i ważył ok 5 kg. Przez jakis czas bedzie bolało, ale jest nadzieja, że bedzie jeszcze dobrze. Na przerzuty, jesli nawet bedą jeszcze jest czas. Tyle sie dowiedziałam. Teraz niunia spi po lekach.
-
Patmol, a czy myslałas zeby go wykastrowac? Duze ma tam styłu i błyszczące . . . . A co do jedzenia, to na pewno tylko Ci się wydaje, że on głodny jest. Nie wygląda na głodnego. Jesli go odrobaczyłas, to na pewno jak zgłodnieje, to zje. Pies dorosły raz na dobę je, przeważnie. Ja tylko jak mrozy, to daje dwa razy. Teraz juz tylko raz i wystarczy. Martwisz się, ale chyba nie potrzebnie. Oj ciocia, pieso to nie kot.Trzymajcie sie i uważaaaaj, bo kazdy dzien u Ciebie na korzyśc dla niego. Za jakis czas nie zauwazysz nawet ze juz go kochasz ha ha ha. . . .
-
Cicho u nas, nikogo nie ma? Haaalooo????? Zapraszam. . . . Pocieszcie mnie trochę, bo bardzo smutno i ciężko. Na 16 jedziemy z Saszą do weta. Nie wstaje smodzielnie, jest co raz gorzej.Jak próbuje ja podnieść i postawić, to sztywna sie robi, wygina do tyłu. Jak w koncu juz mi sie uda to podejdzie kilka kroków i pada. Albo ją bardzo boli, albo cos nie tak. Czucie w łapach ma, tylko sztywne sa i wyciągniete cały czas. Masuję mięśnie, przekładam ją co 2 godziny z boku na bok. Nie wiem jak długo wytrzymam, bo plecy juz siadły. Na ketonalu jadę. Podpadłam u Pana Boga, bo napisałam gdzies, że nie ma Boga. Pogniewał sie na mnie i szybciutko przywołał mnie do porządku. Nie wolno z Nim zadzierać. Przynajmniej ja nie mogę. Mam karę za coś czego nie powinnam zrobić i nie wiem jak długo jeszcze. Szkoda tylko ze nie bardzo wiem za co ta kara. Ale skoro tak musi byc, to ja wysiadam. Całe zycie nie moge nikogo pokochać, bo jak kocham, to zaraz stracę. Mam odrabiac panszczyznę i nie chciec niczego, bo zaraz kara. Cos w tym jest. Sasza tez nie zasłużyła na taki koniec. To suka, która nigdy nie sprawiła mi problemu. Zawsze akceptowała wszystko co sie działo w koło niej. Nie szczekliwa, napastliwa, nie nachalna, nie psotna. Oj, losie!
-
Mały Parys ma DS str 3!Las, śnieg, pusta droga, a na niej para onków już DS
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
Kasiu, o fotki prosimy. Wiem, ze na poczatku moze to byc problem ze wstawieniem, ale jak wyslesz na maila np do mnie, to ja wstawię. Zrobisz to dla nas? [email]jankowska.irena@wp.pl[/email] -
Hmmmm, domek z ogródkiem mowicie???? uciec z miasta? oczko wodne? kwiatki? warzywa? . . . . .to bylo moim marzeniem. Spełniło sie i owszem, ale kwiatki, warzywa, zielona piekna trawa, oczko wodne??????? nic z tego, nie da rady, żeby nie wiem co. Wszystko wykopią, zdeptaja, zdemolują. No chyba, że jeden, dwa pieseczki dobrze ułozone. Ale nie kazdemu sie uda. Dla Ciebie kajetanko dobra rada ode mnie, zebys jak bedziesz szukala domu na wszi, to przy okazji ogladania i sąsiadów najpierw dobrze sprawdź i ludzi mieszkajacych we wsi. Trzeba porozmawiac, wypytac, raz jednych, raz drugich. Przekonac sie najpierw, jaki maja stosunek do zwierząt. Potem mozna spróbowac zaryzykować. No i od poczatku nie ufać ludziom i nie okazywac swoich uczuc do zwierzat. Szybko wyczują i to juz bedzie początek konca edenu na wsi. Ja kupując swoja dziuple nie zapytałam nawet jednj osoby jaka jest sytuacja ze zwierzetami. Nawet nie przeszlam sie po wsi i nie popatrzylam w jakich warunkach zyja zwierzaki. Po prostu nie przyszlo mi to do glowy. Zawsze myslalam, ze na wsi, to kazdy pies, kot jest szanowany, potrzebny i ma dobrze, no bo przeciez to wies. Mozna i jest gdzie chodzic z psem/mi. Pomylilam sie i to baaaaardzo. Ludzie ktorzy ze wsi do miasta emigruja nawet jak mają podły stosunek do zwierzat, to jakos po prostu nie okazują tak niecheci, nie biorą zwierzat i najwyzej sie nimi nie interesuja. Miasto ogranicza, a na wsi pies to rzecz, do szczekania. Oczywiscie nie wszedzie i nie kazdy, ale jeszcze duzo duzo jest ludzi podłych. Zauwazyłam tez ze wynika to z niewiedzy, z wychowania. Jak postepuje ojciec, tak bedzie robil syn. . . . Domek na wsi jest dla silnych osobowości - ja tak uwazam.
-
Mały Parys ma DS str 3!Las, śnieg, pusta droga, a na niej para onków już DS
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
[B]kasiaplock [/B]witamy serdecznie. Ciesze sie, że bedą wiadomości o Parysie. Jest on dla mnie bardzo ważny, ponieważ go kocham. Proszę, powiedz jak się czuje w Twoim domu, czy wszystko jest dobrze? Dziękuję, że go wzięłas. To bardzo kochany maluszek. Mam nadzieję, że szybko wydorośleje i nie narobi za wiele szkód po drodze. Jak na psa w tym wieku jest grzeczny, posłuszny, taki fajny mis. Czekamy na zdjęcia chłopaka. Nie jednej dziewczynie zawrócił tu w głowie. Dobranoc [url=http://smajliki.ru/smilie-473484327.html][img]http://s4.rimg.info/5770e87b181a78acf8195d04ad38ace9.gif[/img][/url] -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Pipi replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
[B]Witajcie. Kochani, chciałam prosić o oddawanie głosów na Schronisko w Radomsku. Chodzi o to, że sa oni naszym faworytem na dogo i na miau, bo biorą udział - walcza o karme z KrakVet w marcu. Bardzo potrzebują pomocy. Psy i koty tam głodują. Pomóżmy im wygrać, bardzo o to proszę. Trzeba tylko wejść na stronę Krakvetu, zalogować się, lub zarejestrować. To trwa kilka minut, abardzo pomoże, bo na razie wygrywaja ale zaledwie kilkoma głosami i moga przegrać. Oni w porównaniu do Schroniska w Toruniu sa w dużo większej potrzebie, wręcz w tragicznej sytuacji. Proszę, pomóżmy im wygrać. Tu link do głosowania [url]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=13353[/url] [/B]. [B][COLOR="#ff0000"]PROSZĘ [url=http://smajliki.ru/smilie-847098183.html][img]http://s13.rimg.info/ba774134c3edf3a1e4710829664bdac0.gif[/img][/url][/COLOR][/B] -
[B][COLOR="#ff0000"]Przepraszam za off. Kochani, proszę, zagłosujcie na Schronisko w Radomsku. Oni biora udział w głosowaniu o karmę na [COLOR="#000000"]KrakVet-cie. Pomóżmy im wygrać, Oni tak bardzo tego potrzebują [/COLOR][/COLOR][/B][url]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=13353[/url] i na facebook-u [url]http://www.facebook.com/event.php?eid=162103147178241[/url] [B]POMOŻECIE? PROSZĘ![/B]