-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
[quote name='mysza 1']To zależy którędy się wyjeżdza. ;) Generalnie wyjazd z Warszawy na Białystok jest przez Marki, Tarchomin jest po lewej stronie Marek ale spory kawałek, okolice Białołęki, Legionowa.[/QUOTE] A to dobrze widzialam. Jednak nie tak xle z moja pamięcią. Jechalam dosc szybko, ale zwrocilam uwagę. W Warszawie nie da się jeździć pomalu, zaraz trabią. Mysza1 dziekuję. Za Lubisię bardzo mocno trzymam kciuki.Ronja dziękuję bardzo.
-
Obstawiam, ze to bedzie średni piesek, taka do gora 20 kg, albo i nawet nie. Szybko sie dowiemy, bo czas leci migiem. Nie wiem kiedy zrobilam sie stara. Caillou tez szybko wydorośleje. A gdzie ta ciocia doris66? ale bedzie miala czytania i oglądania.
-
ZAPYTAM TYLKO. . . . czy jak wyjezdza sie z Warszawy w kierunku Bialegostoku, to po prawej stronie jest zjazd na Tarchomin? zdaje się, ze widzialam taki napis, jak wracalam w piatek do domu. Moglam poszukac i sprawdzic domek Lubiśce po drodze. Ale moze cos mi sie pomerdało, nie wiem. Kto wie? Nie umiem znalezc na mapie. Randa, dziekuje.
-
Alez oczywiscie, wiem, ze dasz jej tyle czasu ile tylko potrzeba:loveu:. Widzę, ze zauwazasz w niej to wszystko co ja widzialam. To bardzo dobrze, bo ja nie mam watpliwosci ze ona jest u Ciebie:multi:. Widzisz, ze jest madra, grzeczna, ale jednoczesnie szczesliwa i potrafi rozrabiac. Robi to tak wdziecznie, jest delikatna:loveu:. No i coz, nie mozna miec wszystkiego od razu, prawda:evil_lol:? ona akurat ze spacerami ma focha;) malutkiego, ale jest taka:loveu:, ze mozna i cale zycie nosic na rekach. Ja bym nosiła, nawet jak bedzie duza :eviltong:
-
Spróbuj ją po prostu ciagnąć co jakis czas. Nigdy w zyciu nie widziala schodow i na pewno sie boi. Jamor jak pies nie chce sluchać, stanowczo i kategorycznie szarpnie, raz drugi i idzie. Jak juz Gucia nauczyl chodzic na smyczy, to znaczy, ze skutkuje. Ona przekona sie, ze jak pociagniesz i zrobi kilka schodkow i nic jej sie nie stanie, to zalapie raz dwa. . . przeciez to madra dziewczynka. Nie nos, bo jej sie spodoba i jak urosnie to co wtedy bedzie. No i staraj sie nie [pozwalac na wszystko zeby dominantka sie nie stala. Kochak, ale z glową ciocia, tak, tak. . . . Moja mama kochala, na wszystko pozwalala i terrorystkę w domu juz 8 lat ma. A ta sama terrorystka jak przyjeżdża do mnie jest bardzo posłuszna, miła i kochana. To taka moja rada, bo kto wie, jak bedziesz za nia biegac, dogadzać to ta kochaniutka krolewna zeby potworem sie nie stala. Wracajac do smyczy, to ja tak myslę, co nie znaczy, ze to dobrz rada. Ja tak robię z kazdym, ktory nie umie chodzic na smyczy i skutkuje. Tylko jedna Leda nie słucha i moge szarpać, krzyczeć, błagać, płakac, przekupywać, nic z tego, polozy sie i udaje ze jej nie ma. Odpuscilam, bo nie znalazlam na nia sposobu, ale za to bardzo się slucha i jak powiem chodz tu, wraca natychmiast. Zreszta to ona mnie sie pilnuje, nie ja ją. Czasem popedzi za obcym kotem na wioskę, ale za chwile wraca zadowolona, ze przegnala.
-
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
[quote name='mtf zalesie']smutne ze nie mozna mu pomoc,co on je,poluje .....[/QUOTE] Mozliwe, ze poluje. . . . albo wystarcza mu to co zaniosę. . . .jednak czy to on zjada, nie wiem, bo nie zawsze go widze jak zostawiam jedzenie. Nie chodzę kazdego dnia i szczerze mowiac nie wiem, czy jest sens zostawiac, bo wałęsa się b. duzo psow. Sama sobie jestem winna, jesli chodzi o to, ze sie wyniosl az do lasu. Tutaj są psy wlascicielskie i ktore walczylam, zeby im pomoc. Jest to husky sasiadow i pies czlowieka z naszej wsi, z drugiej strony wsi. Dodę jak wysterylizowalam, to zaczeli puszczac luzem, bo po zabiegu nie dusi kur we wsi, a drugiego psa bylo mi zal, ze stoi na metrowym lancuchu calymi dniami i zaczelam rozmowy z wlascicielem, zeby mu lancuch dluzszy zrobil, albo chociaz puszczal pobiegac, tak jak inni. No i posluchal i teraz puszcza. Psy nie przyjely Gucia do watachy, albo on nie chcial, tego nie wiem. Predzej jednak Gucia przegnaly, bo to pipa jest i nie umial sie postawic. Widocznie tam czuje sie teraz bezpieczniej. Nie przychodzi tu wcale. Caly marzec go nie bylo, dopiero po miesiącu jadąc samochodem zobaczyłam jak idzie przez pole w kierunku lasu, a wlasciwie lasku. To taki lasek, jak jakas wysepka. Blisko jest druga wies i bardzo niebezpieczna, bo tam strzelają do psow i jeszcze sie śmieją. Nie wiem, ale jemu juz chyba nie da sie pomoc. Kiedy go wolam, to czasem sie pokaze i patrzy na mnie, a ja placze, bo tak bardzo boli, ze biedny sam. Juz na pewno ma kleszcze i robaki . . . .no ale jest, zyje. Gdyby nie te psy, pewnie dalej by zyl obok mnie w opuszczonej stodole. Moze w nocy przychodzi, ale wtedy ciemno i nie widac. Te psy wlascicielskie gnebią Kucyka, tego malego rudego pieska, ktorego rodzina starego dziadka zostawila na pastwe losu, ale on ucieka od nich i chowa sie w dziurę, taką ktorą sam wykopal i tam go nie dosięgną. Byl kilka razy poturbowany, bo go dopadli, ale jakos trzyma sie domu. Tez nie moge go w zaden sposob zlapac, bo chcieli go zabic, ale uciekl i teraz nikomu nie ufa. Do jedzenia podchodzi pod siatkę, ale zje dopiero jak wejde na podworko. Ciezka i przykra sprawa, ale Gucia to teraz nawet z palmera nie daloby sie ustrzelic, bo pokazuje sie na chwile i z bardzo daleka. Przedtem zrobilam kilka zdjec, choc bardzo zoomem przyblizonych, a teraz probowalam i za duza odleglosc, nic nie widac. Nie wiem co moglabym zrobic, zeby byl u mnie. Moze jakbym chodzila tam z dwa razy dziennie, siedziala, gadala, spiewala, moze poszedlby za mną, nie wiem, ale kiedy ja mam to zrobic? No i jak? przez pole i łąki musze sie przedzierac, a to daleko. Nawet psy nie chca ze mną tam iść. W ogole jak on jeszcze żyje to ja nie wiem, cud, bo wnyki, polowania byly, ludzie strzelajacy do psow. . . .O i tak sie mają sprawy Guciowe. Mam ogromne poczucie winy i muszę z tym żyć. Nie jest łatwo. -
BARGŁÓW KOŚCIELNY-UMIERAJĄCY młody psiak w typie onka na statoil. Pomocy
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Hej, bunia, mnie chodzilo o to, ze stacja paliw przecież, tylko ze cpn, latwiej napisac i szybciej. A przy okazji, to co? nie odnalazł się piesek? -
Tak do e-pazura. Dzwonilam kilka razy i albo poczta sie wlacza, albo odrzucone polaczenie. Wyslalam tez sms i nic. Pewnie sobota i to juz taka pora, ze pan nie pracuje. Tylko, ze jak chcialam zamowienie zlozyc, to 3 maja rozmawial ze mna i bardzo polecal ich uslugi. Jeszcze Wam powiem, ze jak juz przywiózł drugi raz paczkę, to przy wjeździe na ławkę położył pakę i musialam sama tachać, a to kawal drogi. Kto byl u mnie to wie, ze moglam sie zmeczyc. Wiecej tam nie zamowie, o nie.W ogole dziwne zasady mają. Musze sobie sama wydrukowac rachunek jak chcę i to na maila pan mi wyslal na moją usilną prosbę. Aj, nie ma o czym mowic. . . .weekend jest a ja tu takie wici rozsiewam. W poniedzialek bede jeszcze dzwonic do nich. Zaraz poczytam to ci podałaś Patmol. Dzieki, przyda mi sie na przyszlosc.
-
Słuchajcie, musze sie podzielic z Wami czymś, co mnie wyprowadzilo z rownowagi i nie wiem co mam robić. Trzeciego maja zamowilam troche karmy w sklepie internetowym E-Pazur w Bialymstoku. Miedzy innymi zamowilam worek bosch-a. Malo, ze karma jechala do mnie tydzień, to w dodatku dwa razy, bo pierwszy raz kierowca byl bardzo niegrzeczny i nie chcial mi wytlumaczyc jakie sa zasady odbierania. Kiedy zapytałam, czy da mi jakies pokwitowanie, tak zebym mogla sie rozliczyc w razie potrzeby, to odpowiedzial, ze podpisuje pani, czy nie, bo ja nie mam czasu bawic sie w tlumaczenia i zamknal samochod i pojechal. Po dwoch dniach znowu przywiozl i nic sie nie odzywal, ja pokwitowalam i pojechal. Od środy nie otwieralam worka, bo nie bylo takiej potrzeby, ale przed chwilą pomyslałam, ze dodam troche boscha do tej marketowej. Otwieram i oczom nie wierze. . . .karma spleśniała, cala zielona i zbrylowana w takich zbitych bryłach. Zadzwonilam do pana, ale wlacza sie poczta. Jutro niedziela. . . .co robić? potem powiedza, ze ja w zlych warunkach przetrzymywałam?! Czy ktos wie moze jak sie zalatwia takie sprawy? Oni nie maja sklepu, tylko przez internet. Boze ja to mam szczęście, no!!!!! Pierwszy raz zamowilam u nich i pewnie ostatni, ale 74 zl jak w d*** wsadził? przecież to kupa kasy?
-
Co do mieska, to nie wiem, bo jedni mowia dawac, inni, ze nie. Ja gotowałam. Moze wypróbuj sama, daj jej sparzonego, ale przemrozone? to nie wiem zeby nie dostala zapalenia gardla, albo na zeby zeby źle nie podzialalo zamrozone. Rozkrecila sie gowniarka, no. . . .u mnie butow nie gryzla. Czasem zaniosla kapcia na poslanko. jAK SLODKO ŚPI. . . . AAAA, jeszcze co do kuwet, to musialam zastawiac, bo tak, potrafila nawet do zjadania sie zabierac. Czytalam gdzies, ze kopki kocie nie są zle, tylko zwirek moze zatruc. Niby prawie wszystkie psy zjadaja, bo lubią. . . ha ha ha PW juz piszę
-
Nie wytrzymam, jaka walka. . . .dwa razy wiekszy misio od niej. Pewnie syna to byla przytulanka. Dobry chlopczyk, ze nie zalował. Kaju ma rozrywkę. Mowilam, ze sie rozkreci, ale zeby tak szybko? Fajnie, ależ się cieszę. Ciekawe co doris66 powie. Jej pewnie ten urlop nie cieszy, bo mysli o malej. Ciotka wracaj juz do domu. Łzy szczescia czekaja na ciebie.
-
Widzicie jaka mądrala. . . .zalatwilka sie tam gdzie myslala, ze trzeba. Jak koty, to i ona. U mnie jeden jest taki, ze do kociej kuwety wchodzi i sie zalatwia. Wiedzialam, ze jej sie spodoba. Ona czuje, ze jest u kochanych ludzi. Jeszcze się rozbryka, tak bedzie.
-
[quote name='Patmol'] Pipi zaplanuj sobie wizytę u nas za jakiś czas -zapraszamy i będziesz mogła odwiedzic Caillou.[/QUOTE] Oj, baaaardzo dziękuję, tylko jak to zrobić? taka odległośc???!!!! Moze jak sie troche zmniejszy u mnie ilośc posiadanych, to tak, bardzo chetnie bym was odwiedzila. Niunia kochana, nie boi sie, widze, ze ucholki stoją, to znaczy, ze sie podoba jej w nowym domku. A jaka mądra bedzie, jak przeczyta juz te wszystkie książki, które ma za sobą. Ciekawe czy lubi "czytać" bo u mnie nie miala takiej mozliwosci. Ale miala szczescie, no. Tyle sie wycierpiala na tym polu, sama, przegoniona z kryjowki, ktorą uważała za swoj dom. Potem byla wielka radosc kiedy znalazla "mamusię doris66" i wreszcie szczesliwe zakonczenie. Wlasny dom i ludzi i koniec tulaczki. Ah, jak ja lubie takie zakonczenia. W poniedzialek wyślę książeczkę zdrowia.
-
Witam się pięknie. Łezka sie zakręciła. . .z, zazdrości :eviltong:, mozesz ją miec i cieszyc sie jej kazdym dniem. Moze jej podusia bedzie nas przypominac, tak pomyslałam. Z drugiej strony, to nie wiem, czy dobrze? moze lepiej zeby zapomniała?????Kiedys taka Pani doktor Pietraszkowa z Białegostoku, pierwsza z lekarzy wet. w tym mieście powiedziala mi, ze pies nigdy nie zapomina pierwszego pana. Ciekawe czy to prawda. Caillou, bądź szczęśliwa dziewczynko i rośnij zdrowo :loveu: wcale nie wyglada na ciezko przestraszoną. . . .bedzie dobrze. szeleczki takie indianskie, pasuja do niej.
-
Dzwoniła do mnie Patmol i powiedziala, ze Kaju jest śliczna i bardzo grzeczna. Lezy na posłanku i odpoczywa. Przyjechała sucha i u pati-c juz sie nie śliniła. Na pewno jest bardzo zmęczona i musi swoje odespać. Musimy zrozumiec ze pewnie dzisiaj nie bedzie wiadomosci. Dobrze, ze dojechała i podoba się wszystkim. Reszta się ułoży. Brakuje mi maluszka, tak pusto bez niej. Cezarek szuka, chodzi wącha jej ślady.Pewnie tęskni.
-
Jeszcze 2-3 godzinki i bedziesz miała swoją Kajku juz na zawsze. Atak bylo w podróży. . .obłożona pieluchami, które były całe mokre. Na początku się trzęsła, ale zrobiłam kilka przystankow na samym początku i sie uspokoiła, ale rzygala caly czas. Dopiero od Wyszkowa przestała i troche pospała. W warszawie dałam jej jogurtu troszeczkę i wody. Co dalej, nie wiem, dowiemy sie od pati-c. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40469204_p5132860.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40469207_p5132861.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40469212_p5132864.jpg[/IMG] zobaczcie gdzie jej ogonek [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40469211_p5132863.jpg[/IMG] a tak po przerwie, znowu cała mokra od sliny [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40469222_p5132871.jpg[/IMG] biedulka taka, umeczona [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40469224_p5132872.jpg[/IMG] z każdym kilometrem bylo lepiej. w sumie dwa razy podałam jej aviomarin. Patmol, moze daj jej jeszcze jogurtu naturalnego, zeby jej wątroba nie bolała od tego leku. Na ulotce napisane jest, ze dzieciom do 4 roku nie wskazane jest podawanie tego. Kaju tez jest malutka, ale podałam, juz stało się. Myślę, ze pomogło, bo przed Wawą już nie rzygała.
-
[quote name='Soema']Pipi, ja bym nie ryzykowała z Sedalinem. On zwiotcza mięśnie, a pies jest w pełni świadomy :shake: poza tym ma dużo skutków ubocznych itd.. My dajemy motomarin, aviomarin przed podróżą wg wskazówek weta, pomaga.[/QUOTE] Ok, też tak myślałam. Mam aviomarin, to zadzwonię rano i zapytam ile dać, albo zaraz ulotke poczytam w necie. Ale musze Ci powiedzieć, ze kiedys jak woziłam dzikie suki do weta, to podawałam sedalin i nie śliniły się, były spokojne. Słyszałam, ze to pskudztwo jest. Moze obejdzie sie bez podawania leku. NAJGORZEJ MARTWIE SIE, JAK TO BEDZIE JAK JUZ MNIE ZABRAKNIE, jak zostanie u pati. Jezusie, zwariuję.
-
PaulinKa, emdziolek, bardzo dziekuję za pomoc. Cieszę się, że sunia juz na miejscu. Trzymam za słowo co do fotek, bede czekala. [B]Iza[/B], witaj, chyba bym Ciebie nie poznała, tak dawno sie widziałyśmy. Teraz kiedy dostałam aparat, to sama fotki cykam i juz nie wołam ratunku. Jak bedziesz miala chwile, to zapraszam, przyjedź do nas na trochę i [B]Agatę[/B] zabierz ze soba. Gdzieś przepadła, pozdrawiam Was dziewczynki.
-
Mogę tylko wysłac sms jak przekażę Kaje pati-c. Potem to juz tylko bedziemy czekac na wiesci od Patmol. Kaja bedzie bardzo zmęczona na pewno i bedzie musiala odespać podroz. Wet polecił dać Kai sedalin, ale ja zobaczę jak bedzie w drodze. Jesli bedzie sie bardzo śliniła i bala to podam, bo moze sie odwodnic. U mnie nie ma klimatyzacji, właczę tylko dmuchawy i szyber dach otworze troszeczkę. Okna nie bede otwierac, bo bedzie gorzej sie bała. Zobaczymy jak to bedzie. Będzie dobrze, bo inaczej byc nie może. Idę spac bo o 7 ruszamy, a trzeba towarzystwo nakarmic, napoic, wyprowadzic na siku i pozamykac, to o 4 trzeba wstać. Chce wyruszyc o 7 bo bede pomału jechać, zeby mniej sie bała.
-
Uuuuu, Randa, to już mozna powiedzieć, ze jesteś specjalistką od ogłoszeń. Bardzo dziękuję. Nie ukrywam, ze jakos smutno mi sie zrobiło. Ale na zapas nie bedę się martwić. Moze akurat zadzwoni ten jeden numer i bedzie dobrze. Bora już chyba w swoim domku. PaulinKa odebrała ją przy dworcu PKP. Musiałam jechać i nie czekałam az pojada, bo miały do odjazdu jeszcze 1,5 godziny. Umieram z ciekawości jak tam sprawy sie mają. Jutro wielki dzień. . . Kaja jedzie do domku, do swoich ludzi, juz na zawsze. Mnie nogi sie trzęsą z nerwów. Moze po mimo ze bedzie 13-go i piątek, to ja nie jestem przesądna i mam nadzieję, że nic sie nie wydrzy. O kciuki proszę.