-
Posts
2998 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Vlk
-
i jak tam Oskarek się miewa? :) Trzymamy kciuki za leczenie :)
-
mamuty dwa:senior Kowu,Inana młodzianka,coctail mix Natka,okot Sliver i uszaty Król
Vlk replied to ames's topic in Foto Blogi
noo to czekamy na fotki :) mam nadzieję, że i ja wkrótce będę bardziej zaprzęgowo poczynać :) -
Bezio zaginął! Warko ,pomóż w poszukiwaniach Kudłatego!
Vlk replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
kurcze moje też ostatnio mają jakieś żołądkowo-jelitowe problemy. Staruszka też długo jeść nie chciała... eh co za psiaki paskudne ;) -
przeszlus wyluzuj. Niejedna babeczka na dogo ma nick, który nie kończy się na samogłoskę. Np ja. Mój nick nie wskazuje jednoznacznie na płeć a jestem kobietą. I nie obruszam się ani nie obrażam, jak ktoś mnie przypadkiem weźmie za faceta. Bo to się zdarza. Niestety to forum nie oferuje rozróżnienia płci w postaci uroczych znaczków z niebieską strzałeczką i różowym krzyżykiem.
-
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
Vlk replied to inka33's topic in Już w nowym domu
biedulek... a żadnego sączka mu nie zakładali? -
Haszczak Baski, rasowa kundelka Kropka i koci rezydent Bagir
Vlk replied to Baski_Kropka's topic in Galeria
[quote name='Baski_Kropka']Wiesz co....z tym nauczeniem psa biegania wolno lub szybko to może być problem ;P Nigdy tego nie rozważałam, bo mnie interesuje tylko ciągnięcie przez psa ;P Nie ciągnąć ma ale na obroży :P Co do DT to spokojnie chcesz coś wiedzieć to pisz...chociaż jakimś specjalista nie jestem. Ale radzę Ci zacząć przygodę z DT od Pawełek bo tam jest płasko i lasy są piękne, kolejne edycje są coraz trudniejsze ;P Bo po pagórkach i górach ;P Ale jest to świetna sprawa :)[/QUOTE] hmmm, ja mam nadzieję, że się da ;) że narty i sanki ok, ciągniemi i zapierniczamy. Ale w bieganiu to ja chcę zachować umiar, niestety trochę mam kolana zjechane od różnych moich aktywności, ale nie tylko to przyczynia się do tego, że nie chcę biegać jak torpeda po parku ;) no i też cały czas mam chrapkę na dogtreking. Ale ostatnio to po prostu nic mi nie wychodzi jakbym chciała. Ciągle coś z czymś mi wypada, a jak już nie wypadnie mi nic, to okazuje się, że np. treningu nie ma, bo są zawody ;D I przy innych rzeczach mam to samo, na tej samej zasadzie ;) -
Kirys, piękny, puchaty mix DON z Ostrowi Maz. tęskni za domem
Vlk replied to terra's topic in Już w nowym domu
ojej :( to niedobrze. Nie wpuszczają tam wolontariuszy za bardzo czy po prostu nie ma nikogo w okolicy? -
z tego co ja wiem, to na frontline kleszcze w większości się uodporniły, podobno wyprodukowali teraz jakiś frontline z jakąś dodatkową nazwą (nie pamiętam jaką), który ma składnik, do którego kleszcze się jeszcze nie przyzwyczaiły w przypadku tego spota. A maluszki są przesłodkie, wyglądają jakby m.in. husky był ich tatą (albo miałam halucynacje co do niebieskich oczek ;) )
-
z mięsem i podrobami trzeba uważać, zwłaszcza jeśli surowe. Im starszy pies tym ma ciężej z trawieniem mięska. Właśnie moja sunia cierpi z tego powodu. A czegoś innego niż mięsko nie bardzo chce. A mięsko na drugi dzień ląduje w formie prawie niestrawionej na mojej podłodze...
-
kolega też miał taką sytuację, że jego psiak po śmierci drugiego był bardzo smutny. Myślę, że mogłyby pomóć kontakty z innymi psami i ludźmi, może spróbuj z nim pospacerować, może pobawić, spróbować zaktywizować... nawet , jeśli się trzeba namęczyć i poskakać dookoła, czasami warto :) życzę zdrówka pieskowi a Tobie powodzenia i siły
-
urocze fotencje :) A Yrsa już nie cieczkuje więc... :) jak tylko będziesz miała czas i uda nam się zgrać, to możemy gdzieś się przejść :)
-
Bezio zaginął! Warko ,pomóż w poszukiwaniach Kudłatego!
Vlk replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
:) ja mogę tylko pomiziać, moja staruszka wymaga teraz leczenia itp. -
Kirys, piękny, puchaty mix DON z Ostrowi Maz. tęskni za domem
Vlk replied to terra's topic in Już w nowym domu
wcale się mu nie dziwie, też bym była przerażona gdyby mnie ktoś na siłę takim urządzeniem wyciągał. A nie ma tam jakichś wolontariuszy, żeby psiaki powyprowadzać? -
a teraz znów mam nieśmiałe wrażenie, że jest troszkę lepiej, dostaje leki na problemy żołądkowe, teraz to już ścisła dieta skoro się pojawiła biegunka. Co prawda znów miałam na podłodze nieco rzadki prezent ale mam wrażenie, że Tesia żwawsza. Nawet przepraszająco merdała ogonkiem jak przyszłam. I łebek chętniej podnosi. Tak jak rano miałam totalnego doła i czarne myśli, to teraz jestem nieco bardziej optymistycznie nastawiona
-
no robię co mogę, najgorzej, że badania wyszły w porządku, wskazywałyby tylko na to, że ona nie może za bardzo mięsa jeść i trawić .Zresztą to, że nie może go trawić to widzę kilka razy dziennie na podłodze. Albo i częściej. A niemięsa nie chce jeść... w każdym razie teraz jestem bardziej optymistycznie nastawiona po spacerku, w każdym razie Tesia na liściach wyglądała na szczęśliwą. Bo ostatnio ze względu na ból łapek wychodziła tylko na trawnik pod blok. A teraz z nią poszłam dalej, bo ładnie słonko świeciło to powolutku. Nie martwcie się, żadna decyzja nie będzie podjęta pochopnie, daleka jestem od tego. Po prostu mam dołek i martwię się o nią strasznie, bo wiem, jak było z jej mamusią i jak to u niej wyglądało. Wiem też, jak wyglądała sprawa z tym kotkiem, tego też nie chcę. Ale na razie... jak to się mówi... thumbs up :)
-
no na spacerku fajnie, posiedziałyśmy na liściach :) Trzymajcie kciuki i w ogóle fluidy i wszystko
-
[quote name='2411magdalenka']mi jeszcze jedna rzecz przychodzi do głowy - gotowanie jedzenia... bo Freyce wyszło m.in. uczulenie na roztocza, których w suchych karmach, nawet najlepszych jest sporo... a Freycia zdrowieje, więc wszelkie podjęte działania dały efekt... 1. przymoczki z Neem 2. Advocate co 3 tyg 3. gotowane jedzenie (najpierw ryba i ziemniaki, obecnie indyk ziemniaki lub indyk ryż) 4. ciepełko+sterylne warunki 5. pomocniczo antybiotyk Synulux dr Orzeł kilka razy mi wspomniał że sama nużyca nie wyłazi od tak ,tylko uaktywnia się jako druga, choroba wikłająca pierwotne schorzenie.. może to alergia jest tą pierwotną.. ale wiem, że gotowanie jedzenia jest kłopotliwe...także nie morduj...[/QUOTE] no mnie się tak zdaje, że skoro Oskarek jest braciszkiem Freyki to mogą mieć bardzo podobne dolegliwości. Jeśli Freycia ma alergię, to pewnie u Oskarka też ona jest, w końcu alergia nieraz dotyka np całej rodziny. Magdalenko może uda Ci się wyciągnąć więcej szczegółów z leczenia Freyki (Chyba, że już podałaś więcej a ja nie zauważyłam :) ) i to pomoże Oskarkowi?
-
i ta nasza staruszka 17letnia też się w ciągu krótkiego czasu zaczęła "sypać". Wszystkie pieski były wtedy w szkole u rodziców, jak była wzywana pani wet... one to czuły. Od tego czasu (to było w wakacje) to mam wrażenie, że Tesia zaczęła szybciej się starzeć. No nic, zobaczymy, trzymajcie za nią kciuki. Na niektóre rzeczy człowiek jest bezradny
-
to jest bardzo dobra wetka, poleciła mi ją znajoma wolontariuszka ze schroniska, wyciągała podobno psy z wielkich opresji. Ale Tesia jest już bardzo stara, ja od około miesiąca miałam wrażenie, że to chyba już niedługo.:( Jeszcze wtedy była żwawa i zdrowa... a teraz po prostu wysiada po kolei. Łapy bolą, mięsa trochę zje ale niedużo. Jak zje ciut więcej to wymiotuje. Czegoś innego niż mięso to w ogóle nie chce - a już takie przysmaczki jej się starałam dawać. Nigdy nie było problemów z apetytem, nawet jak czasem miała niestrawność to rzygnęła a później znów wkrótce normalnie jadła. Teraz jest inaczej. Przy dobrych wynikach krwi... Do tego biegunka z krwią od wczoraj. Cyrkuję jak się da z tym jedzonkiem ale ona po prostu nie chce jeść. W sumie podobnie było z naszą drugą staruszką :( ona była mamą Tesi. Do jutra mam poobserwować i zobaczymy, bo momentami mi się wydaje, że może wyjdzie z tego i będzie lepiej. A już robiliśmy tak, że chodziliśmy na zastrzyki z chorym, bardzo starym kotem. Okazało się, że to było tylko przedłużanie jego agonii i umarł w cierpieniach, bo inny wet nam dawał ciągle nadzieję, dostawał zastrzyki które go jeszcze trzymały przy życiu. To było bardzo przykre, nie chciałabym żeby moja psinka takie coś przeżywała. Staram się jak mogę zapewnić jej komfort teraz, podpasować z tą dietą, żeby choć troszkę zjadła. Dostaje lek przeciwbólowy, dzisiaj jej dałam nifuroksazyd który pomagał przy jej problemach trawiennych (od paru lat zdarzały jej się częściej). Wiecie, to nie jest wszystko łatwe, ja widzę, że ona póki co nie cierpi jeszcze. Tylko schudła strasznie ostatnio. Pewnie jest zmęczona tymi biegunkami i wymiotami. Właśnie idę na spacerek... króciutki. Dlatego teraz ją będę obserwowac i starać się skarmić troszeczkę, mimo wszystko pełna nadziei. Bo mam ją jeszcze poobserwować co to się będzie działo. Ulżyło mi trochę bo się bałam, że już nie ma nadziei. Ale po rozmowie z wet.. no cóż, może się uda... No bo co, robaków nie ma, nie struła się, ogólnie jak na tak starego psa to ma mocny organizm i mimo wszystko nie widać po niej takiego wieku
-
tak, dokładnie ;) ciekawe jakby wyglądały obok siebie :) może kiedyś się uda? A z Tesią nie jest dobrze :( prawdę mówiąc, mam brzydkie wrażenie, że dzisiaj będę musiała podjąć decyzję.... :(