sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
ja byłam w trochę lepszej sytuacji bo u szczeniaka byłam w sumie 4 razy - przy 4 wizycie go zabierałam. Zaplanuj sobie godzinkę czy dwie siedzenia u hodowcy, pobaw się z nim, poprzytulaj :) ja u hodowcy byłam tym od zabawy nie od wychowywania ;) nie strofowałam go kiedy mnie gryzł czy szczekał - po prostu zastępowałam siebie zabawką :) a na szczekanie reagował hodowca, nie ja :) oczywiście nie ominęło nas piszczenie kiedy wsiadaliśmy do samochodu, ale na szczęście byłam z TŻem i on malucha w drodze zajmował zabawą - zrobiliśmy jeden błąd - nie zabraliśmy zabawki - myśleliśmy że przez godzinkę nie będzie potrzebna ;) Możesz się też wypytać jakie zabawki lubi, jaki jest, co je, co lubi jeść po za karmą :) Ogólnie bez paniki - ja też się bałam co będzie jak mnie nie polubi, a o dziwo dogadujemy się nieźle :) maluch się do mnie przywiązał, nawet za bardzo, niechętnie zostaje z kimś innym, łazi za mną nawet do łazienki (od 2 tyg nie wziełam sama prysznica :P pilnuje cobym się nie utopiła :P a jak brałam kąpiel w wannie to zaczął szczekać bo się za długo nie ruszałam :P ) pilnuje mnie jak śpię (nie wiem co złego może się stać w łóżku, ale do póki ja się nie obudzę nie ma szans żeby ktoś go ode mnie zabrał :P ) Nie wiem jak ze smakołykami - u nas parówki są the best ;) a wszystkie psie ciastka to hymm no kują w ząbki ;) więc pewnie jakbym jakieś zabrała to nie sprawiłoby to że bardziej by mnie polubił :P chyba że zabrałabym żółty ser albo parówkę właśnie :) Pamiętaj że na promie musisz mieć specjalną kajutę dla psa :P tj dla osoby ze zwierzakiem - one są droższe niż zwykłe :) Życzę powodzenia :)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
sachma replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Bogarka']Coto jest DC?[/QUOTE] dog kanaryjski (Dogo Canario) -
[URL="http://www.dogomania.../members/4214-M-d"][B]M@d,[/B][/URL] [QUOTE]Sachma nie przejmuj się nie jesteś "odszczepieńcem"[/QUOTE]wiem że nim nie jestem :) policjanci z mojej jednostki też trenują psy po przez kolczatkę, to oni uczyli mnie jej używać, bo ja czułam że mogę zrobić więcej krzywdy używając tego nie umiejętnie niż pożytku. O przewracaniu psa na bok usłyszałam od znajomej właścicielki wilczaka - skarżąc się na Dina usłyszałam że to wilczak nie owczarek, zachowuje się jak nie wychowany wilczak i jak do wilczaka powinnam do niego podejść. Ja z tym psem cackałam się przez pół roku, pół roku siniaków na rękach nogach i brzuchu, pół roku śladów łap na plecach i pół roku wracania od psa w strzępach - tak u niego działał kliker, tak działało zachęcanie do robienia czegokolwiek - nawet na siad nie można było go posadzić - o czesaniu nie było mowy, bo jak tylko dochodziłam do portek i dupy zaraz dostawałam dziaba w rękę - zjadł 4 szczotki.. ile czasu można czuć bezsilność i dalej wierzyć że metody pozytywne są jedyne słuszne? ;) zwłaszcza że od kilku treserów usłyszałam że mam "budować więź" "kończyć zabawę kiedy pies gryzie" - oj tak to był najlepszy sposób, pies szedł do kojca (a raczej walczył ze mną żebym nie mogła go w ogóle doprowadzić do kojca..) i był cały szczęśliwy bo miał tam święty sposób, wypuszczony po godzinie znów robił to samo, wypuszczany po krótszym czasie już przy wyjściu z kojca rzucał się na mnie. [QUOTE]Są (a przynajmniej kiedyś byli) tutaj także treserzy do metod awersyjnych, ale przestali pisać "oficjalnie", bo tu panuje "polityczna poprawność" pozytywnego szkolenia i za takie posty obdzierają tu ze skóry [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] [/QUOTE]i to mnie przeraża - bo później takie trudne psy trafiają do uśpienia, albo zmieniają lawinowo właściciela, bądz właściciel w ogóle przestaje nad nimi pracować - pies całe życie spędza w kojcu bo w domu nie ma nikogo odważnego kto by takiego potwora wyprowadził na spacer.. to jak w SPCA - jak pies głodzony atakuje rękę wkładaną do miski to nikt z nim nie pracuje, tylko od razu się go usypia - jak pies nie reaguje na pozytywne szkolenie to jest ZŁY i trzeba go zabić - a wystarczyło by użyć kolczatki i metod awersyjnych a wyszedł by na naprawdę fajnego psa - Dino teraz jest właśnie takim fajnym psem, przy którym mogę się położyć a on już nie będzie próbował mnie zagryźć czy zgwałcić.. który bawi się z 8letnim dzieckiem! który aportuje! który idzie na luźnej smyczy! który ma super przywołanie! który w momencie kiedy atakują nas jakieś szczekliwe wolno biegające burki chowa się za moimi nogami robi momentalnie siad i czeka - mogę puścić smycz a on bez hasła "idziemy" nie ruszy się z miejsca! mogę odejść odgonić takiego burka a on nadal siedzi w miejscu w którym został - bez polecenia "zostań" - które na razie działa na niego bardzo demotywująco i jeszcze bardziej zachęca do podążania za mną. [QUOTE]Gdy ten pies zaczął gryźć mnie, ojca i rodzinę, to radzono mi "umacnianie relacji" dużo treningu i dawanie przysmaków, problem w tym, że on gryzł gdy podawało mu się ... przysmak... [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/new_Eyecrazy.gif[/IMG][/QUOTE]skąd ja to znam :D "nie dasz smaka teraz, to ja za chwile sam go sobie wezmę!" [QUOTE]Nie jestem zwolennikiem używania metod awersyjnych, ale czasem nie ma wyboru! Ubolewam, że ci którzy mają akurat psy nie wymagające niczego więcej poza szkoleniem pozytywnym nie potrafią tego zrozumieć i z fanatycznym uporem lansują "jedynie słuszną metodę" - ze szkodą dla psów nie poddających się tresurze pozytywnej ... i ich właścicieli.[/QUOTE]dokładnie! ja mam teraz pod opieką właśnie Dina (owczarek niemiecki 4l), Snapiego (mieszanka terriera 6l - piesek lękliwy i z agresją lękową - bawimy się w klikanie i bardzo ładnie nam idzie :) już nawet mogę go na ręce wziąć i leci do mnie jak szalony kiedy tylko mnie widzi :) przestał też gryźć obcych po kostkach, wystarczy że obcy już na wejściu powie "NIE" i pies grzecznie się wita :) ), Atosa (14l wyżeł niemiecki - ten co kiedyś gryzł, od 10lat kochana bestia ;) trafił do nas kiedy miał 3lata ;) ) i Lennego (pudla miniature 2 miesiące - bawimy się klikerem, jesteśmy na etapie motywacji ;) ) Wcześniej były jeszcze dwa owczarki kaukaskie (Bingo i Niko) oraz kundelek malutki (Kajtek) z każdym z tych psów procowałam nad "problemami" - są to psy rodziców, babci czy ciotki (tylko Lenny jest mój) - prace nad problemami zaczynałam od spaceru, zabawy na podwórku, spędzeniu czasu z psami i zobaczeniu na czym kłopot polega - tylko w przypadku Dina musiałam używać metod siłowych. przy Atosie wystarczyło wpychanie gryzionej ręki do pyska i pokazanie "ja się ciebie nie boje" ;) Co pies to metoda. [QUOTE]Podzielam oczywiście ich niektóre obawy - tzn. to, ze tworzy to pokusę do "pójścia na skróty" w sytuacjach tego nie wymagających, tym nie mniej całkowita negacja i wmawianie że "każdego psa da się wyszkolić pozytywnie" jest wg. ,mnie szkodliwe...[/QUOTE]jeśli zna się swoje pobudki to można być spokojnym - jeśli ja wiem że robię to bo kocham tego psa i chce żeby mógł dalej ze mną być to zupełnie inne emocje okazuje niż kiedy jestem po prostu wkurzona na psa i najchętniej zatłukłabym go kijem ;) i mimo że robię to samo, to pies inaczej to odbiera - ja nigdy nie byłam zła kiedy on mnie atakował, mi go było strasznie szkoda kiedy robiłam co robiłam i nie przeczę że po pierwszym spotkaniu z policjantami ryczałam cały wieczór - bo jak ja mogłam coś takiego mu zrobić - ale podziałało, mimo to takie metody moim zdaniem są dla psów u których wszystkie inne możliwości zostały wyczerpane - ALE O TEJ METODZIE TEŻ TRZEBA MÓWIĆ! zaznaczając że to ostatnia deska ratunku! [QUOTE]Pomijając psy z poważnymi zaburzeniami socjalnymi lub psychicznymi, zejście do jego poziomu jest CS em (calm signal) i nie powinno wywołać ataku agresji.[/QUOTE]u mnie to wręcz uspokajało psa - teraz to najlepszy sposób na uspokojenie czy to Dina czy Lennego kiedy się czegoś boi - przykucnięcie i odwracanie wzroku od "zagrożenia"
-
Mój Lenny też kupiony na wystawy, zostałam uprzedzona że może być za duży - u pudli to akurat nie kłopot ;) ale gdyby teraz się okazało że coś jest nie tak, nie mogłabym już go oddać - mimo że jest ze mną dopiero 2 tyg.. to już jest członek rodziny - a rodziny się przecież nie wymienia na "lepszy model"... Z tą śmiercią z tęsknoty jakoś nie chce mi się wierzyć - do nas trafił pies 3 letni bardzo przywiązany do poprzedniej rodziny, na początku był markotny, ale to może przez tydzień? szybko udało się go rozkręcić - z jedzeniem miał kłopot pierwszego dnia, drugiego zaczęliśmy wymyślać różne pyszności żeby coś jadł, a teraz ma już 14lat i nadal świetnie się trzyma ;)
-
nie ważna jaka metoda - ważne żeby była skuteczna w konkretnym przypadku. Nie wiem co metody pozytywne mówią o przypadku kiedy pies jeży się i rzuca na opiekuna z zębami, robiąc krok w tył pies jeszcze bardziej naciera, robiąc krok w przud pies się rzuca? co w takim wypadku zostaje? tylko nie mówcie że uśpienie psa - bo od roku z takim żyje (ma 4 lata) i po roku pracy pies jest super ;) a stosowałam teorie dominacji, nie mając potwierdzenia cudowności metod pozytywnych ;) bo pies wolał mi rękę odgryźć niż zrobić cokolwiek za smaka (ja ważę niecałe 60kg, 160 wzrostu , pies waży 40kg i ma 60cm w kłębie..) ja nie wymagam wiele - pies ma mnie nie gryźć, ja mam możliwość zrobienia przy psu wszystko, pies na spacerach nie wyrywa mi ręki i nie zjada wszystkich żywych stworzeń jakie napotka, oraz musi mieć przywołanie - z ONkiem dzięki TD mogę zrobić wszystko, chodzi pięknie na smyczy - mogę go odwołać nawet kiedy inny pies jest od niego w odległości 3-4m. i to wszystko dzięki temu że kiedy się na mnie rzucał ja nie odpuszczałam - kiedy łapał mnie za rękę pchałam ją jeszcze bardziej w jego pysk, w treningach używaliśmy kolczatki i słowo "NIE" było wzmacniane jednym szybkim szarpnięciem za smycz, kiedy robił coś dobrze był chwalony - ludzie patrzeli na mnie jak na wariatkę kiedy piskliwym głosem krzyczałam "dobry piesek" "brawo" - no i było dużo kiełbaski kiedy coś było dobrze :P a kiedy się nakręcał i rzucał się i mimo wpychania ręki do pyska i mówienia "NIE" pies nadal nie odpuszczał to przewracałam go na bok (nie na plecy!) kładłam się na nim trzymałam za pysk jedną ręką a drugą głaskałam i spokojnie mówiłam "spokój, dość, spokojnie Dino".. do póki się nie uspokoił nie puszczałam - musiałam tak zrobić tylko dwa razy, raz kiedy zaczął się rzucać na mnie i TŻ przy wykręcaniu kleszcza (nie mogłam pozwolić żeby pogryzł TŻ..) a drugi raz kiedy próbował zjeść kota, ale przeszkadzała mu smycz, więc postanowił odgryźć mi rękę żeby smycz została puszczona.. Najgorsze co można zrobić w przypadku psa agresywnego to odpuścić i zrobić krok w tył.. nie czytałam stosu książek o szkoleniu - jestem samoukiem, czytam o jakiejś metodzie, wyciągam z niej to co mi pasuje a o reszcie zapominam ;) obserwuje psy i sprawdzam co do którego najlepiej pasuje, zaczynając od najłagodniejszych metod ;) nie ważne czy to co robię ktoś nazwie TD czy zbytnim używaniem siły - liczy się dla mnie efekt ;) nie musi być szybki, ale musi być :) co do dominowania, to dla mnie większość przejawów "dominacji" - warczenie, nie wykonywanie komend to tylko i wyłącznie próba sił - tak jak nastolatki sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić z nauczycielem, tak pies sprawdza na ile może sobie pozwolić z przewodnikiem ;) nie nazywałabym tego dominacją a próbą sił.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
sachma replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
u nas na podwórku jest staw, dość zapyziały, bo pływa w nim łabędź i robi syf nieziemski znosząc sobie na brzeg sianko (przeważnie coś wpadnie do wody) i jedzenie (sałata, marchew, pszenica, kukurydza i czasem bułki..) ma oczywiście swój "domek" ale przecież lepiej zaraz przy wodzie mieć wszystko ;) no i wczoraj Lenny bawił się w stawie - tam teren podmokły, więc błoto, do tego po deszczach poziom w stawku się podniósł = pies cały w błocie (niby chory, ale jak wyszedł wczoraj na siusiu to nie dało rady go od stawu odgonić :D ) Stałam przy płocie i patrzyłam jak brzdąc wyławia uschnięty tatarak :D cały mokry cały obłocony :) oburzona sąsiadka do mnie "i później Pani go do domu wpuści?!" ja na to "a czemu mam nie wpuszczać?" a ona do mnie "no jak takiego śmierdzącego brudnego psa można do domu wpuścić?! przecież na błoci - nasz jamnik jak się ubrudzi to siedzi za kare na dworze aż wyschnie i błoto się wykruszy!" ja jej tylko powiedziałam że u nas w domu jest coś takiego jak prysznic i można psa umyć, a mokrego go na dworze nie zostawię bo się rozchoruje, brudnych dzieci się na dworze nie zostawia, tylko daje się im wybawić a później się je myje i przebiera. ogólnie jestem w szoku... bo przecież szczeniak musi się bawić, poznawać, przecież nie będę go na smyczy trzymać kiedy taka zabawa fajna ;) -
[QUOTE]Staram się kierować bardziej wyczuciem i intuicją niż bezmyślnymi schematami,[/QUOTE] i tak się powinno robić, bo są różne psy ;) ja wiem że z moim ONkiem takie "bezsiłowe" metody skończyły się fiaskiem i jeszcze bardziej utwierdziły go w przekonaniu że to on rządzi ;) ale co pies to metoda :) Spryskiwacz fajna metoda, tylko trzeba go potem pilnować - nasz ON przy pierwszej okazji zniszczył "złą, potworną i straszną rzecz" - czytaj spryskiwacz ;) Dino (ONek) mieszka na dworze, więc nie ma szans na żebranie - chyba że jest grill, albo akurat jemy obiad na werandzie, kiedyś musiał być wtedy zamykany w kojcu, udało się wypracować tyle że leży 2-3m od stołu i patrzy, zawsze jest dla niego jakaś parówka przygotowana, leży na stole i kiedy pies przez cały obiad jest grzeczny dostaje parówkę kiedy my skończymy ;) więcej nigdy się nie domagał, więc w czasie kiedy on sobie je (o dziwo delektuje się nią a nie pochłania :P ) można spokojnie sprzątnąć ze stołu ;) wcześniej pchał się do stołu, właził na kolana, próbował jak mógł, parówka była dawana w częściach, kiedy pies grzecznie odchodził od stołu dostawał kawałek parówki, pochwałę i komendę zostań :) Lenny jak chce żebrać, to siedzi przy wyspie w kuchni :) jakieś 2m od stołu i patrzy, ale nie jest karmiony przy stole, jak zjemy dostaje jakiegoś smaka przy wyspie w kuchni i tylko tam - ja nie karmie Lennego kiedy coś gotuje, mama karmi w trakcie i teraz jęczy że pies nie daje jej się ruszyć w kuchni :P kiedy ja gotuje Lenny zalega przy lodówce (na dole zamrażalnik, na górze lodówka) więc kompletnie nie przeszkadza mi w gotowaniu :) jak już skończę dostaje smaka za to że był grzeczny i nie plątał się pod nogami :) Bardzo często jest tak że przy śniadaniu czy obiedzie, Lenny nie chce nic ze stołu ;) wtedy po prostu kładzie się pod stołem na moich stopach i śpi :) Nie nazwałabym tego żebraniem, bo on smacznie chrapie a nie czyha na jedzenie ;)
-
gratuluje! :) a więc jednak dwa :D
-
ŻADEN pies nie nadaje się do dzieci, to nie niańka czy zabawka. dzięki temu hodowcy zachowują monopol ;) Nie wiem czy kupowałeś kiedyś laba - ja nie wiec się nie wypowiadam - pudla bez umowy nie kupisz.
-
My naszego uczymy "nie", "zostaw" a jak to nie pomaga to wtykamy mu zabawki do pyska i kiedy je gryzie jest chwalony, jak zostawia zabawkę i znów zaczyna nasz gryźć to pies jest odstawiany na bok i koniec zabawy - szczeniaki to do siebie mają że gryzą ;) więc u nas zasada jest jedna - ciamkać możesz, ale gryźć już nie - on wie że delikatnie można, ale jak się rozbawi to zapomina że mocniej już nie wolno ;)
-
Po pierwsze nie możesz się bać psa - wiem że to łatwo powiedzieć, ale mi udało się dogadać z wyżłem ojca dopiero wtedy kiedy jego ugryzienia przestały na mnie robić wrażenie - on nie warczał on się po prostu rzucał ;) o dziwo tylko na kobiety ;) i o dziwo najchętniej gryzł mnie, zwłaszcza jak chciałam go wyprowadzić na spacer (co mu jakaś baba będzie smycz zapinać - nie znosił smyczy!) jeśli założysz że najgorsze co pies może zrobić to zniszczyć ci resztę życia swoim zachowaniem, to ugryzienie wcale nie jest takie straszne ;) Pies raczej cię nie ugryzie tak żeby ci rozszarpać rękę - bo to tylko wojna o dominację i takie zachowanie nie leży w jego naturze (proszę nie wyprowadzać mnie z ew błędu, bo nadal pracuje nad agresywnym owczarkiem niemieckim i wole w to wierzyć :P ) Jak cię gryzie to wpychaj mu rękę jeszcze bardziej w pysk - wtedy ślady są mniejsze ;) nie okazuj lęku i konsekwentnie wprowadzaj swoje zasady - to ty rządzisz, nie on. Jeśli metody pozytywne nie działają, spróbuj siłowych - ja karcenie ograniczam do kolczatki i krzyku. częściej samego krzyku, kolczatka jest na każdym treningu - pies nie reaguje na zabawki, słabo działają na niego smakołyki - po 3 tyg walk, najlepszą nagrodą stała się pochwała, pozwolenie na polizanie, czy głaskanie i tulenie ;) jeśli nie możesz go uspokoić - rzuca się na ciebie i nic nie pomaga, leci na ciebie i nie odpuszcza przewróć go na bok połóż się na nim (nie przygniataj tylko ogranicz możliwości poruszania się ) i spokojnie do niego mów - puść jak się uspokoi - u nas to pomagało w skrajnych przypadkach, kiedy pies rzucał się na mnie i jeszcze bardziej się nakręcał.. jak się na ciebie nie rzuca, tylko warczy to zapomnij o tych radach ;) nadają się tylko do psów, które przekroczyły już pewną granicę ;)
-
[QUOTE]Dopuścił ją raz[/QUOTE] tylko po co? o.O to że pies jest papierowy nie znaczy że nadaje się do rozmnażania.
-
szkoda że to w Warszawie a nie gdzieś bliżej :(
-
ale brzuszek jej urósł! :) czy aby na pewno będzie jeden maluch? ;)
-
cały czas trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie :)
-
wielkość. o innych różnicach nie słyszałam, zwłaszcza że granica wzrostu jest dość płynna (nie przeglądałam rodowodów u dużych i średniaków, ale np po toyach rodzą się miniatury a po miniaturach rodzą się średniaki ;) mój pies niby miniatura - podejrzewany że wyrośnie na średniaka, ma w rodowodzie miniatury toye i średniaki ;) - jego brat wyrośnie na toya, bo jest maleńki, a dwie siostry są raczej miniaturami, a moje bydlątko jest o połowę większy od sióstr ;) )
-
[quote name='evl']Sachma, wysłałam fotki Lenny'ego do TŻta, który nie lubi pudli i wiesz co powiedział? "Nawet ładny jak na pudla" :roflt: Chyba muszę nad nim popracować :mad:, bo Lenny jest naprawdę boski i te jego miny :lol:[/QUOTE] mój TŻ nienawidzi pudli :D kompletnie mu się nie podobają, przez rok mi jęczał dlaczego akurat pudel, że to głupie wyfryzowane mięczaki, pieski salonowe, że on przy nas nie wytrzyma, że przecież to P_U_D_E_L :stupid: a teraz? to jego mały morderca, jego psina :D pozwala mu na wszystko :shake: jest totalnie w nim zakochany, pozwala mu spać z nami (a jeszcze miesiąc temu mówił że miejsce psa jest na posłaniu a nie w łóżku :evil_lol: [quote name='Mameczka']No poprostu przeuroczy jest :) To niezly z niego gagatek jak juz jest pyskaty ;) Aaa co do spania w lozku to jak ostatnio malzonek wyjechal to bylam wrecz obrazona na mojego Lola ,ze poszedl sobie w nocy spac z moim kapciem i tylko z godzinke ze mna spal heheh.[/QUOTE] oj ja byłam wielce oburzona jak Lenny w długi weekend spał przytulony do TŻa a nie do mnie :placz: TŻ oczywiście był dumny jak paw że nasze dzieciątko wybrało właśnie jego na przytulankę w nocy :loveu:
-
pyszczy do zabawek :D czasem na nas :mad: i wczoraj udało mu się przełamać lęk i naszczekał na szczekającego na niego ONka sąsiadów :D Lenny dziś zaczął kryć swojego pieska :lying: Nie wiem czy na hormony jeszcze nie za wcześnie :hmmmm: jeszcze nie zeszły mu jajeczka :roll:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
sachma replied to evel's topic in Foto Blogi
Zu śliczna :) -
oj pysio ma bardzo przyjazny :P przez co każdy kto go widzi nie docenia jego zadziorności, a nie daj bóg jak się rozszczeka to już w ogóle szok :D
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
sachma replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Idziemy z Lennym i mijają nas dwaj panowie - jeden w wieku 7-8lat drugi koło 19-20lat - młodszy do starszego : "patrz jaki piesek! co to za piesek?" na co starszy "to nie piesek to owieczka" , młodszy z wielkimi oczami popatrzył na mnie (ja się tylko uśmiechnęłam ;) ) i mówi do starszego "to owieczki mają smycz! ja też chce owieczkę!" (maluch chyba uwierzył że Lennosław to owca :D ) -
Lenny śpi ze mną, przeważnie zasypia w nogach - oglądamy wieczorem tv, później wędruje na poduszkę albo mi pod pachę czy do brzucha :) śpi na plecach rozwalony obok mnie :) na szczęscie to mały pies - jakby był wielkości owczarka to z takimi pozycjami w łóżku bym się już nie zmieściła :D No i do tego nie gubi sierści - nie wiem czy sierściucha bym do łóżka prosiła, mam lekkiego bzika na pkt walającej się sierści i gdybym miała na prześcieradle choć trochę pewnie bym nie mogła zasnąć :/
-
no i ostatnie :) [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny6.jpg[/IMG]
-
no i jeszcze kilka [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny12.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny14.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny13.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny15.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny16.jpg[/IMG]
-
i jeszcze kilka :) [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny7.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny8.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny10.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny9.jpg[/IMG] [IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/Lenny/maj2010/lenny11.jpg[/IMG]