-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
No to może On wczoraj miał zły dzień. Pojadę do Lizy jutro i zachowam się inaczej jak dotychczas. Będę miała duszę na ramieniu. Zobaczymy czy będą efekty. Czy króliś to twój królik Andzia??? :-( Przykre to co napisałaś, ale może uda się postawić go na nogi. Czy już jakoś kontaktowałaś się z Patią w sprawie ewentualnego DT domowego???
-
Tak trzeba ogłaszać Lizę bo wcale nie jest powiedziane, że w domu będzie się tak zachowywała. Trzeba napisać, że bardzo przeżywa rozstanie z opiekunem, potrzebuje opieki, boi się zostać sama ale to zdanie dopiero po tym jak trafi do DT i tam się zobaczy jak reaguje. Bo może się okazać, że w warunkach domowych zachowuje się inaczej. Może lecznicę traktuje tak jak schronisko i nie chce tam być bo zobaczyła, że może być inne życie (słowa fachowca) Majqa dzięki
-
Tak majqa tylko trzeba napisać o tym jak bardzo przywiązuje się do człowieka i potem już nie chce być bez tego swojego ludzia, że źle znosi nawet krótkie rozstanie z tą osobą. Jeśli ktoś się zdecyduje to niech to będzie w pełni przemyślana i świadoma decyzja takiej osoby. Niech wie, że na początku mogą być problemy i niech nie karze psa za to ,ze jest taki przywiązany i oddany bez reszty.
-
Andzia ja już sama nie wiem co dalej robić :shake: Liza się za bardzo przyzwyczaiła do mnie, no bo ja tylko z nią często przebywam. Majqa ma rację, gdyby znalazła się w swoim domu to jej zachowanie by się zmieniło, no tylko kto zdecyduje się na psa, który robi tak jak napisałam. Jak zrobić żeby było dobrze??? Czy ją ogłaszać pomimo wszystko??? Andzia to może napisz na wszelki wypadek, niech zarezerwuje miejsce. Tylko ile to by kosztowało??? Masz pomysł gdzie popełniłam błąd w stosunku do Lizy???? Nie będę chodzić do niej tak często.
-
Andzia jesteś gdzieś na forum???? Poradź co robić z sunią. Jedyne co mi przychodzi do głowy to DT u osoby, która przebywa w domu (albo ktoś z domowników). ma czas na zajmowanie się psem, na kilka spacerów dziennie. Liza się szybko przyzwyczaja, więc przyzwyczaiłaby się do tego kogoś. No albo DT w domu z ogrodem i na czas nieobecności domowników pies jest na ogrodzie i nie rozrabia. Tylko gdzie znaleźć kogoś takiego
-
No właśnie i tu problem. Wet powiedział mi, że Liza nie nadaje się do mieszkania w bloku bo załatwia się w domu. No ale do diabła tydzień temu tego nie robiła, albo robiła tylko nic mi nie mówili. Uważa, że ona była zamknięta w schronisku i nauczyła się załatwiać tam gdzie siedzi - no to czemu nie robiła tak od początku. Ja myślę, że to może taki jej protest - zostawiłaś mnie tu samą no to masz. Pewnie i jedno i drugie. Fakt jest taki, że chodziłyśmy po dworze ok. 3 godz. i się nie załatwiła. Założę się, że ledwo zamknęłam drzwi to nabrudziła w pokoju. :placz: No i to rozrabianie jak zostawiam ją w szpitalu. Ona nie chce być sama tu jest problem. Nie to że nie chce być w pomieszczeniu. Poszłam potem z Lizą do koleżanki do mieszkania i opowiadam jej jaki mam problem z sunią. A tu Lizunia w domu grzeczna jak aniołek. Poszła do kuchni, do pokoju, podeszła do męża koleżanki, którego wczoraj widziała po raz pierwszy i czekała żeby ją pogłaskał. No więc on ją wygłaskał po głowie, ona namachała się ogonem ile wlazło, potem położyła się koło nas i cisza nie ma psa. Ona nie akceptuje póki co faktu, że zostanie sama, bez człowieka. Czyli dom, gdzie wszyscy wychodzą na kilka/kilkanaście godzin absolutnie odpada. Gdyby ktoś był z nią, wychodził często na dwór przestałaby brudzić w mieszkaniu. I myślę, że to nie musiałby być dom z ogrodem. Przy człowieku Liza zachowuje się na prawdę dobrze. Jak uważacie???? Dla Lizy ideałem były Dogo-dom, gdzie osoba rozumie pewne problemy z psem, potrafi sobie z tymi problemami poradzić. Człowiek, który po prostu weźmie sobie psa i zobaczy nasikane na podłodze, wróci z pracy a tu porozwalane w domu to w najlepszym przypadku każe psa zabrać następnego dnia, o ile nie wyrzuci go kopniakiem na ulicę.
-
Właśnie wróciłam z lecznicy i po rozmowie z wet-Szefem jestem załamana. ZAŁAMANA :placz: :placz: :placz: :placz: Chyba Liza już długo tam nie będzie mogła zostać. Powiem co usłyszałam. Daje im coraz bardziej w kość. Gdy ją odprowadzam po spacerze to przez ok. 1 godz. rozrabia solidnie. Biega, wywraca miski, wylewa wodę czasem na posłanie i potem w to mokre się kładzie, drapie łapami w drzwi i chce wyjść. To wszystko - usłyszałam - dlatego, że chce za mną iść :placz: :placz:. Po jakiejś godzinie uspokaja się. Poza tym zaczęła załatwiać potrzeby fizjologiczne w pomieszczeniu. Idzie na spacer, pochodzi sobie z wetem a potem wraca i załatwia się w pokoju. :placz: :placz: Oni to muszą sprzątać. Poprosił mnie wet żebym tak często (czyli codziennie) nie przychodziła bo Liza nie będzie im może tak rozrabiać gdy mnie nie będzie widywać. Oczywiście, dobrze :-( Pilnie trzeba szukać jej domu. Aż będę się bała iść tam w poniedziałek czy nie wręczy mi smyczy i nie powie dowidzenia. Co jej się stało, przecież tak nie robiła :placz: :placz:
-
Rudziu witaj malutka. Przypomnij się, że jesteś i czekasz
-
DuDziaczku taki tekst dałam Ewelince do ogłoszeń na NK .................................................................. "Liza -młoda, niespełna 2-letnia suczka (taki wiek określił u niej weterynarz) Do niedawna przebywała w schronisku, skąd się tam wzięła tak naprawdę nie wiemy. Czy oddał ją były właściciel, czy przyprowadził ktoś kto ją znalazł bezdomną, a może znaleziona była na ulicy??? 3-4 miesiące temu urodziła szczeniaki. Liza była ciężko poraniona. Kto to zrobił?? Człowiek. Była przywiązana przez brzuch linką. Chcąc się uwolnić musiała się szarpać i linka podcięła jej brzuch i grzbiet. Przez ostatnie tygodnie była leczona z powodu tych obrażeń. W tej chwili rany już są wygojone, blizny już niewielkie zaczynają zarastać sierścią. Liza nie jest jeszcze wysterylizowana, musi minąć trochę czasu aby dawne rany wydobrzały. Niebawem będzie szczepiona. Jest suczką średniej wielkości, sięga do kolana, waży 19,5 kg ale ma sporą niedowagę. Ma krótką sierść, jest ruda, lekko podpalana. Początkowo bardzo bała się człowieka, ale w tej chwili ten lęk już prawie minął, potrafi dojść do nieznajomej osoby i czekać aby ją pogłaskać. Zachowuje rezerwę w stosunku do innych psów zwłaszcza większych od niej - omija je dużym łukiem. Nie przejawia agresji w stosunku do kotów. Na smyczy chodzi dość dobrze, ma energiczny, sprężysty chód, z zainteresowaniem poznaje nowy dla siebie świat, świat, w którym nie ma krat, nie trzeba uciekać i bać się człowieka. W mieszkaniu czuje się dobrze, jest spokojna (przez parę godzin była w mieszkaniu). Z powodu braku innego lokum w tej chwili przebywa w lecznicy weterynaryjnej, która stała się dla niej namiastką domu. Jest pod opieką weterynarzy tam pracujących, codziennie jest odwiedzana przez wolontariusza i wyprowadzana na długi spacer. Szukamy dla Lizy takiego domu, w którym będzie traktowana jak przyjaciel, będzie miała stały kontakt z człowiekiem bo ona bardzo takiego kontaktu szuka i dobrze się czuje gdy ma Pana/Panią blisko siebie." .................................................. ............... Tyle, myślę, że więcej szczegółów nie potrzeba. Człowiekowi, który będzie chciał dać dom skrzywdzonemu psu to w zupełności wystarczy. Jeśli zechcesz wykorzystać ten tekst do ogłoszeń to oczywiście. Aha dopisz tylko ,ze jest możliwość pomocy w transporcie ale po wcześniejszym uzgodnieniu
-
O tak o tej pomocy w transporcie należy dodać bo czasem ludzi zniechęca odległość i to, że nie mają akurat dostępnego samochodu. Podaj na próbę Twój tytuł, żeby można trochę spapugować i coś zmienić aby było to samo ale inaczej. Potem poproszę Ewelinkę aby nadała mój czy swój własny tytuł jak będzie wysyłać ogłoszenie. Napisałam PW i poczekamy na odpowiedź
-
Ewelinko może któreś z tych zdjęć, ja też nie umiem się zdecydować http://i286.photobucket.com/albums/ll112/Viriska/liza%20kielce/012.jpg http://i286.photobucket.com/albums/ll112/Viriska/liza%20kielce/031.jpg http://images29.fotosik.pl/274/824dd2d668c36ccbmed.jpg Tekst taki w paru zdaniach, prawda? Coś napiszę i wyślę PW Boże jak mi się zawiesza Dogo-, nie wiem czy innym też czy to coś z moim komputerem
-
Viris ja nie robiłam nigdy jeszcze ogłoszeń, więc nie potrafię. A Liza jest dla mnie zbyt ważna abym miała eksperymentować i uczyć się na niej. Szukam jej domu wśród znajomych, wśród znajomych-znajomych i na razie bez żadnego efektu. Na ulicy przechodnie patrzą na nią i litują się jaki to biedy pies i jacy ludzie są okrutni. No i to wszystko, mają poczucie jacy oni to dobrzy bo sobie pogadali. Pewnie też to znasz.