-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
No to tak. Skończyłam pisać, że u Lizy wszystko w porządku, idę zrobić herbatę a tu dzwoni telefon. Lecznica. Sunia uciekła. :eek2: :eek2: :eek2: :eek2: Jak to uciekła???? Uciekła, otworzyła sobie drzwi i pobiegła za panią :crazyeye: :crazyeye:. Już jadę jej szukać - dobrze bo nam nie dała się złapać. Biegiem po schodach, w tym czasie telefon do Dudziaczka - jesteś w domu??? ubieraj się i biegiem na dół!!!! Liza uciekła, jedziemy jej szukać!!!! Jedziemy biegiem dobrze, że już nie ma korków. Wpadamy do lecznicy, gdzie pobiegła???? W stronę sklepu. Do akcji poszukiwawczej dołącza się Saga86 - Saga :modla: bo nie wiem czy nawet podziękowałam - no i Erka koordynuje telefonicznie no bo jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach telefon rozładowany, nie ma nr. tel. brak zasięgu. Erka :modla: Chodzimy, patrzymy, wołamy - nie ma. Pytamy ludzi czy nie widzieli. Dwaj panowie mówią, że widzieli biegła w tamtą stronę. W tamtą czyli w stronę gdzie zazwyczaj chodzimy na spacer. Idziemy tam - nie ma. Robi się coraz ciemniej i szanse aby zobaczyć Lizę prawie żadne no chyba żebyśmy za przeproszeniem na nią wlazły. Co robimy??? no nic, jedziemy do domu a ja jutro od rana przyjeżdżam, chodzę po osiedlu i szukam jej. Już mi się płakać chce. Wracamy pod lecznicę, mówię - wiecie co zajrzę do szpitalika. Podchodzę i zaglądam przez okno, w pokoju pali się światło i wet pochylony nad posłaniem Lizy. Pukam w szybę, on podnosi głowę i się uśmiecha. Jest???? Jest. Jak to jest????? Wróciła. Jak to wróciła???? sama???? Wróciła sama i dobijała się łapą do drzwi żeby ją wpuścić. Nie wierzyłam, zajrzałam do pomieszczenia, JEST :multi: :multi: TO ONA MOJA LIZA :multi: :multi: Jak mnie zobaczyła to ogon oszalał z radości.
-
Rany goją się coraz lepiej. :multi: Lizunia pokazała mi dziś brzuch - wywaliła się łapami do góry :lol:- z jednej strony już całkiem zagojone a z drugiej zagoją się niebawem. Na plecach też zagojone w większości. Prawa strona była dużo bardziej poraniona i z tej właśnie strony grzbiet i brzuch wyglądają gorzej. Poza tym dobrze, po biegunce już ani śladu, zachowuje się grzecznie. No nudzi jej się trochę więc od czasu do czasu coś tam spsoci np. dziś walczyła z kocykiem i przy okazji wylała miskę wody na tenże kocyk. Dobrze, że miałam drugi w samochodzie to wymieniłam jej na czysty :lol: Chyba jeszcze nie przytyła bo kości nadal jej sterczą, musimy ją zważyć jak nie będzie pacjentów. Ośmiela się już do ludzi, podchodzi do osób czekających w lecznicy na wizytę, dziś ulubiła sobie pewnego pana, który czekał i miał w ręce saszetkę z karmą :evil_lol:
-
Rudzia już dojeżdża do Ostrowca. Iwop napisze o wizycie u weterynarza :roll:
-
Nieprawda iwop, a ja to co - powietrze :lol: Jak mi się uda to zobaczę jutro/pojutrze Rudzinkę. Zadzwonię ok. 16:00 gdzie jesteście, jeśli będziecie jechać do Kielc to postaram się przywitać się z Wami.
-
Kielce /świętokrzyskie - wątek do zamknięcia.
KrystynaS replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Wątek Lizy [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=120402[/url] Po niedzieli będę prosiła o pomoc w szukaniu dla niej domu (ogłoszenia) -
Malusieńka sunieczka wyrzucona na parkingu w Górach Świetokrzyskich
KrystynaS replied to erka's topic in Już w nowym domu
To może jeszcze chwilka. Erka jak się obrobi na pewno napisze relację -
Malusieńka sunieczka wyrzucona na parkingu w Górach Świetokrzyskich
KrystynaS replied to erka's topic in Już w nowym domu
[quote name='mag.da']Pojechała? :cool3:[/quote] [IMG]http://christiantechhelp.com/forums/images/smilies2/yessmiley.gif[/IMG] -
Dziś nareszcie zobaczyłam jak Liza się cieszy :multi:. A cieszy się ślicznie. :lol: Gdy przyszłam, wyjrzała zza framugi i jak zobaczyła, że to ja wybiegła i zaczęła skakać z radości, odbijała się łapami od ziemi i hop do góry, a ogonem wywijała przy tym zamaszyście. Aż się bałam aby nie uszkodziła sobie tych ran, ale nie. Gdy już się tak obie nacieszyłyśmy :multi: - ona mną a ja nią - poprowadziła mnie na spacer. Gdy wróciłyśmy i zobaczyła wetkę to znów ogon oszalał z radości, ale podskoków już nie było. Polubiła tą lecznicę i lekarzy, którzy się nią opiekują. Do nieznajomych jednak cały czas jest nieufna, jak ktoś przechodzi obok, to chowa się za mnie albo przytula do mojej nogi. Ja wtedy muszę ją pogłaskać po głowie i już jest dobrze, obcy przechodzą i my możemy iść dalej. Sprawuje się dobrze, leży sobie na posłanku, bawi się pluszakami, które jej zaniosłam. Bardzo lubi jeść :lol:, jest niewybredna zjada karmę zarówno drobną jak i większe granulki. Zachowuje czystość w pomieszczeniu, potrzeby fizjologiczne załatwia na podwórku. Nie piszczy, nie szczeka. Zrozumiałam, że nie sprawia im kłopotu. Na początku tylko pierwszego dnia trochę rozrabiała gdy zostawała sama, pewnie bała się w obcym dla siebie miejscu.