Jump to content
Dogomania

KrystynaS

Members
  • Posts

    5940
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KrystynaS

  1. Finanse Lizy są na str.15 post 141. Na jej koncie jest 478,00 zł (chyba tak bo piszę z głowy bez sprawdzenia)
  2. Parę dni temu (26.09) Liza otrzymała pieniądze na konto basiapron (bazarek) - 30,00 zł :modla: Darczyńcy bardzo dziękuję !!!!! Basia przepraszam, że dopiero teraz, ale ostatnio nie sprawdzałam konta.
  3. Andziu nic nie mówili w schronie, że ją zaszczepili więc myślę, że nie była szczepiona. Spytam tak delikatnie (no rozumiesz) o lek Zylexis. Wiesz na pewno, że skuteczny immunologicznie???? (wybacz). Bo jak nie mają np. to może ja kupię i niech oni podadzą jeśli się zgadzają a jak nie to podam po kryjomu na spacerze. Czy to tabletki czy zastrzyki no bo zastrzyk to jak bym miała zrobić, to znaczy umiem robić zastrzyki ale psu trudno samemu robić injekcje.
  4. Dzięki iwop. Pozdrów Jolę. Mówię do Lizy - Lizuniu walcz, walcz, tyle osób się o ciebie martwi, chciej żyć bo masz po co. Patrzy na mnie swoimi piwnymi oczami.
  5. Martwię się z tym poradzeniem sobie i to bardzo. Nie każdy organizm odpowiada pozytywnie na immunostymulację, to zależy od układu odpornościowego. Liza była bezdomna, zabiedzona, po porodzie, a więc osłabiona i może niestety nie zareagować tak jakbyśmy chcieli. No i do tej pory nie zareagowała. A na wirusy nie wymyślono jak dotąd żadnych leków bezpośrednich. Jedynie wzmocnienie odporności żeby organizm poradził sobie sam. Nie poradzi sobie no to ....... ja tu już nic nie mogę zrobić. Nawet jak głupia pytałam czy gdzieś jest jakiś nowy lek to proszę go ściągnąć. Wet-Szef popatrzył tak na mnie ....... powiedział zrobimy wszystko co będzie możliwe.
  6. Pati a może ona Cię wczoraj nie poznała. Może zachowywała się tak jak w schronisku na początku. Byłyśmy obce, więc nie chciała z nami iśc tylko się kładła. Oby to było to. Albo wczoraj było gorzej a dziś minimalna poprawa po leczeniu. Trzymajmy się tej wersji. Może Liza to przeżyje.
  7. Już jestem. Byłyśmy na długim spacerze, aż 2,5 godz. Były wprawdzie 3 przerwy po 10 min. Liza jest słaba, nie cieszy się już jak mnie widzi. Jest taka smutna, przygnębiona ze spuszczoną głową. Ale szła nie gorzej jak przedwczoraj. Chodzi powoli. Chciała chodzić. Po schodach też. Na górę i na dół. Wyrobiła sobie taką technikę chodzenia odciążającą łapę, idzie jak człowiek o kulach, łapka uniesiona lekko do góry. Szczególnie jak schodzi ze schodów to tak robi. Chód ma niestabilny. Zauważyłam, że jak się "rozchodziła" to całkiem dobrze szła przez jakąś godzinę i wcale nie chciała odpoczywać. Podczas odpoczynków masowałam jej tą chorą łapkę i widziałam, że daje jej to jakby ulgę, szła potem lepiej. Upadła na pupę ze 2 razy ale sama wstała i poszłyśmy dalej. Idąc czasem się zatoczy. Zjadła ze smakiem bułeczkę z masłem (dziś to akurat był rogalik maślany) i trochę jej ulubionej karmy, którą jej zaniosłam. Po raz pierwszy załatwiła potrzeby fizjologiczne (obie) na dworze :multi:. I przy tym porażeniu nerwowym bardzo sprawnie. Pani pomoc z lecznicy mówiła mi, że jak chce wyjść to nauczyła się stawać przy drzwiach i czekać aby ktoś z nią wyszedł. Pod koniec spaceru (2,5 godz) była naprawdę zmęczona. W szpitalu nawet pić nie chciała tylko położyła się i chyba zaczęła zasypiać. Matko, a może ja ją za bardzo zmęczyłam. Rozmawiałam z dyżurnym wetem. Nie było go wczoraj, więc Lizy nie widział jak wyglądała. Powiedział mi, że pomimo leków nie ma postępów leczenia a już powinny być. Niedowład nie ustępuje, drżenie łapy nie ustępuje. Prawa łapka tylko lepiej, jak leży to już nie drży tak bardzo tylko tak jakby robiła pa-pa palcami. Ale może to drżenie przedniej łapki było od tego jak sobie ją wykrzywiła między deskami ławki (wpadła jej tam łapa). Lewa strona ciała też nie drżała, jedynie tylna łapa. To niestety źle rokuje :placz: :placz:Sterydy nie spowodowały immunostymulacji :placz:. Nie można podawać sterydów zbyt długo bo zaczynają działać supresyjnie i wtedy nastąpi szybki rozwój choroby. Prosiłam aby jeszcze dali jej szansę, jeszcze parę dni te leki. Może jej organizm się dopiero mobilizuje, może zacznie walczyć wreszcie z tym przeklętym wirusem. Bo chyba się nie pogarsza tylko jest stan stabilny zły. Jeszcze nie odstawią leków, podają dopiero 5 dni no to może jeszcze ze 2 dni. Dziękuję Wam, że tu jesteście. Dodajecie mi sił
  8. Od bladego świtu snuję się po domu tak bez sensu. Jadę do Lizy!!!!! Mam ściśnięte gardło, ściśnięte serce. Co usłyszę???? Co zobaczę????
  9. Mówili o śmiertelności ponad 90%, ale trzeba mieć nadzieję bo cuda się zdarzają :-( :-( :-( :-(
  10. To porażenie nerwów. Postępujące porażenie. :placz: :placz: :placz:
  11. A wczoraj chodziła po alejkach i po schodach też, zarówno w górę i w dół. I zjadła. Trzęsła jej się tylko przednia łapka :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Co ja jutro zastanę?????
  12. Andzia zatem szczęśliwej drogi. Będziesz do nas zaglądać mam nadzieję i kontakt w razie czego będzie. DuDziaczek coś rzadko tu zagląda.
  13. Nikt dziś nie zajrzał do Lizuni. Nie byłam dziś u niej, godzinę temu wróciłam z pracy. DuDziaczku czy byłaś dziś u Lizy???? Jeśli tak to napisz parę słów jak się czuje, jak chodzi, co z łapką, bardzo martwię się o nią.
  14. Rudziu maleńka, Iwop nie wiem co powiedzieć. Z każdym dniem będzie boleć ją coraz mniej bo rana się będzie goić.
  15. Może nie to ...... mam nadzieję i modlę się aby nie :placz: :placz:. Kabała leczy, ma nadzieję i też miał łzy w oczach.
  16. Nie domyślasz się co andzia????? :-( Pewności na 100% jeszcze nie ma, więc nie chcę wywoływać wilka z lasu.
  17. Liza nie czuje się lepiej :shake: Liza czuje się gorzej niż wczoraj :-( :-( Niedowład łapy chyba trochę większy, klapnęła na pupę dwa razy jak szłyśmy. :-( Zaczęła jej się trząść przednia łapka. Widać, że źle się czuje, osowiała, idzie wolno, głowa zwieszona, po spacerze była bardzo zmęczona, zaraz się położyła na boku :-( Cały czas dostaje leki. Trzymajcie za nią kciuki, proszę. Trzymajcie kciuki za mnie, bo nie daję sobie rady psychicznie z tą sytuacją. Pokochałam tą moją sunię ze schronu. Pomódlcie się za Lizę żeby to przetrzymała :placz:
  18. [B]Rudzia już jedzie sobie do Ostrowca [/B]:multi: W objęciach iwop oczywiście. :lol: Wybudzona z narkozy, spokojna, ale niestety krótsza o kawałek łapki. Miałam wrażenie, że się uśmiechała do nas :evil_lol:
  19. [B]Rudzia już po operacji. [/B] Dzwonili z lecznicy, Sunia czuje się dobrze. Za parę minut jedziemy z iwop po nią do lecznicy. [B]Jest dobrze[/B] :multi: :multi:
  20. O ile to możliwe to ja bym wolała tu u P. Przemka choćby z racji transportu. Poza tym mogłabym ją może widywać od czasu do czasu.
×
×
  • Create New...