-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
U Lizy bez zmian, nie jest gorzej. Wet mówi, że jest milimetr lepiej. No ..... może, łapę nadal oszczędza, chodzi powoli i niestabilnie. Od wczoraj dostaje sterydy. Na dodatek dziś nowa przygoda. Liza nauczyła się, że jak dostaje swoją bułeczkę to wchodzi przednimi łapami na ławkę (ja siedzę na tej ławce) i tak sobie je. Ma niestabilne te tylne łapy, więc zachwiała się i przednia łapa wpadła jej między deseczki ławki. Jakoś tak niefortunnie, że nie mogła jej wyjąć, wygięła ją tak, że ja też nie mogłam tej łapy wyciągnąć. Skomlała, wyła :placz: ja wołałam pomocy. W końcu uwolniłam jej tą łapkę, bałam się że zwichnęła ale chyba nie bo mogła na niej chodzić. No to teraz będzie jeszcze kuleć na przednią łapę :placz:
-
Iwop operacja jutro o 10:00 prawda???? Przyjadę do Was na 10:00. Gdybym się spóźniła to zaczekaj chwilę w lecznicy, bo teraz te korki wszędzie i o każdej godzinie.
-
WIELKA PROŚBA DO KIELCZAN !!!!!!! Czy ktoś mógłby pójść w sobotę do lecznicy i wyjść z Lizą na godzinny spacer tak lekko po południu. Proszę :modla: :modla: Ja w sobotę pracuję od 7:00 do 20:00, więc nie mam jak iść do Lizy. W niedzielę pracuję od 19:00 więc będę tam w południe. W weekendy w lecznicy jest tylko jeden lekarz i bardzo często jest dużo pacjentów, nie ma więc kiedy wyjść z Lizą na dwór. Ona wtedy nabrudzi w pokoju no i Szef siłą rzeczy jest niezadowolony (zwłaszcza, że często to On pracuje w weekendy). Mówiłam, że spróbuję poszukać osoby, która miałaby czas wyprowadzić Lizę w sobotę i dam znać jak znajdzie się taki ktoś. Widziałam, że był zadowolony, oczywiście zgadza się. Czy znajdzie się ktoś ?????? PROSZĘ DAJCIE ZNAĆ czy ktoś może.
-
Liza dziś nadal utyka na łapę, podnosi ją tak nienaturalnie do góry jak idzie i plącze jej się ta łapa. Wczoraj dostała zastrzyk. Oszczędza ją przy chodzeniu. Ale widać, że ją boli bo chodzi wolno i właściwie nie ma ochoty na spacery. Rozmawiałam z wet-Szefem. Liza będzie leczona, dostanie jeszcze sterydy i witaminy. Prosiłam o leczenie w takim zakresie jaki jest tylko możliwy. Musi być na obserwacji i pod kontrolą lecznicy. Szef nie zgadza się aby ją zabierać ani w tym, ani w przyszłym tygodniu. Andzia powiedziałam Mu o DT u P. Przemka i o problemie między 8-13.10 bo wtedy nie bardzo Liza może być w domu. Wstępnie się zgodził aby rozmawiać o zabraniu suni 13.10 ale może jeszcze ten termin się przesunie (obserwacja), będzie zależało co jest z tą łapą. Teraz już nie sprawia im kłopotu, uspokoiła się, nie rozrabia, nie brudzi. Nawet pracownik który ją wyprowadza wstawił się do Szefa, że Liza jest grzeczna i im nie przeszkadza.
-
Zaraz jadę do Lizy i może uda mi się spotkać z Szefem i porozmawiać. Przede wszystkim o tym utykaniu na łapę ale i o DT. Czy po 13.10 (8.10 + 5 dni) mogłaby już być u Przemka tak bez przerw czy też tylko tydzień - przerwa parę dni - i znowu Przemek. No bo to jest kłopot sama przyznasz, gdzie ją przenosić na parę dni. Gdyby od 13.10 mogła już być u P. Przemka na długi okres czasu to spróbuję ubłagać wet-Szefa czy mogłaby do tego czasu zostać w lecznicy. Nie wiem czy się zgodzi. A odnośnie tych pięciu dni - gdzie ją ulokować???? Ja niestety dopiero skończyłam urlop i o wolnym nie mam co marzyć. Gdzie ją zawieść???? Nie mam pomysłu
-
Co do kotów i psów to w schronisku był taki szary kot-rezydent. Raz gdy dawałam Lizie jeść i połozyłam na folii na trawie to przyleciał ten kot i zaczął jeść jej jedzenie a ona nic, nawet nie warknęła tylko jadła z jednej strony a kot z drugiej. No ale ona tam była wystraszona, obolała i wogóle. A teraz parę dni temu w lecznicy postawili w jej pokoju klatkę z kotem. Widziała go, nawet chyba podeszła i nic jakby ją ten kot wcale nie interesował. Natomiast psów się boi zwłaszcza większych, natomiast na małe jak za blisko podejdą to zaczyna powarkiwać. Tyle moge powiedzieć na temat stosunku Lizy do kotów i psów.
-
Jeszcze przedwczoraj chodziła normalnie i nawet pociągnęła nieraz za smycz. Jeśli podadzą jej te leki p/zapalne i nie będzie poprawy to na pewno zrobią RTG, prosiłam o leczenie i diagnostykę i powiedziałam, że pokryję koszty oczywiście. Zapytam jutro kiedy w związku z tą łapą Liza mogłaby iść do DT i powiem gdzie będzie. Zadzwonię do P. Przemka w czwartek (jutro pracuję popołudnie-noc) i będziemy ustalać co i jak. Gdy już będzie coś więcej wiadomo to chyba spytam na wątku czy ktoś może/zechce zadeklarować jakąś pomoc finansową (cykliczną) na opłatę DT, zwłaszcza, że nie wiadomo kiedy znajdzie się dom na stałe. Sama nie ma mowy nie poradzę sobie. Co o tym myślisz andzia???? Boże, żeby tylko nie było to coś groźnego z tą łapą.
-
A teraz trochę smutniejsza wiadomość o Lizie. Liza ma problem z chodzeniem - lewa tylna łapa. :-( Wczoraj na spacerze potknęła się na łapę ale pomyślałam, że zaplątała się w smycz, pociągnęłam ją i stąd to potknięcie. Ale dziś od początku nie podobał mi się jej chód. Szła wolno, i zaczęła się potykać raz, drugi tak jakby plątała jej się ta tylna łapa. Nagle potknęła się tak, że upadła na pupę :-(. Dziwnie stawiała tą łapę, trochę też inaczej szła na przednią. Po półgodzinie to już ciągnęła tylną nogę za sobą tak jakby nie mogła/nie chciała jej podnosić. Chyba mocno ją nie bolało bo nie reagowała specjalnie na dotyk. Wróciłyśmy do lecznicy i akurat gdy byłyśmy w gabinecie Liza klapnęła na pupę. :-( Może się podnieść i potem idzie dalej. Akurat była jej wetka. Obejrzała ją. Miała zaraz jej podać jakiś lek przeciwzapalny w zastrzyku. Jutro ją obejrzą razem z szefem, ale wetka mówi, że wygląda to na stan zapalny nerwu, pląta jej się łapa bo ją oszczędza, bo musi ją boleć. Może to po urazie bo to akurat ta łapa gdzie rany były większe i głębsze??? Na problemy ze stawami czy kośćmi to nie wygląda. Tak się o nią boję :-( :-(
-
[quote name='majqa']Krysiu...siła wyższa zaważyła. Wyłączam się z wątku. Życzę powodzenia Lizie i w nie mniejszym stopniu Tobie!!! :loveu: Tak miło było Cię widzieć majqa na tym wątku. Dziękuję, że tu byłaś, że śledziłaś losy suni, dziękuję Ci za piękny tekst o Lizie (teraz tylko allegro) i za wszystkie Twoje rady i pomoc.
-
Powiedziałam wet-Szefowi, że jesteśmy na etapie załatwiania dla Lizy hotelu pod Warszawą takiego domowego hotelu. Będzie miała swoje miejsce w mieszkaniu, tam będzie jadła, spała, odpoczywała, ale będzie mogła pobiegać na ogrodzie czy podwórku no i człowiek będzie bardzo dużo przy niej. A On na to, że jest temu przeciwny :crazyeye:, bo to tak daleko (co On kombinuje???). Że jak ktoś z Kielc będzie chciał ją obejrzeć i adoptować no to co, będę po nią jechać??? Zaproponował hotel na Kaczowej. No ale podobno ten hotel ma być czasowo nieczynny bo nie ma na razie psów. A poza tym tam są boksy na dworze, a w boksie ona nie dojdzie do siebie :shake: bo dla niej to znów będzie schronisko. No i poza tym w boksie teraz zimno a ona już się przyzwyczaiła do przebywania w ciepłym pomieszczeniu. Andzia zasięgnij języka u P. Przemka jeśli możesz :modla: Proszę. Ideałem by było aby została w Kielcach w naszym hotelu i mogła mieszkać w tym domku co tam jest. Tylko, że tam chyba nikt nie przebywa ciągle a Lizy nie można przynajmniej na razie zostawić w domu samej na ileś tam godzin. Mogłaby zrobić armagedon kompletny. Czemu wet-Szefowi to się nie podoba????? To taki dobry plan. No cała głupia już teraz jestem.
-
No to najświeższe wiadomości od Lizy : wczoraj była spokojna, nie rozrabiała, nie brudziła w pokoju, :multi: ale niestety dziś rano już ........ załatwiła się.:mad: Musi już tak nie szaleć bo jej miski wróciły na swoje miejsce obok posłanka (wcześniej je wywalała i wylewała wodę). Na spacerze też załatwiła potrzeby fizjologiczne, :multi: no więc została pochwalona i dostała nagrodę - trochę jej ulubionych chrupek. Nie zachowywałam się tak jak dotychczas, raczej dystans. Szczególnie jak wychodziłam nie było miziu-miziu bo ona musi nauczyć się, że życie polega między innymi na przychodzeniu i odchodzeniu. Opiekun musi wyjść i zostawić ją samą, ale wróci i jest to normalne i nie ma po co rozrabiać, bo to niczego nie zmieni, ma grzecznie czekać tu gdzie ją zostawiono. Cieszy się jak wraca "do siebie" na posłanko. Wydawało mi się, że pupa jej troszkę pogrubiała, wetka mówi, że chyba głowa jej przytyła :evil_lol:. Więc zważyłyśmy ją Liza przytyła 1 kg. :multi: Waży teraz 20,5 kg. No i wet-Szef powiedział, że do końca tygodnia może być bez problemu, ale byłby zadowolony jakby w przyszłym tygodniu już ją zabrać :-(. Rozumiem go doskonale, Jego pracownik ma dodatkowe zajęcie, spacery z Lizą, sprzątanie po niej (diablica). Szczególnie trudno z tym wszystkim w weekendy bo wtedy w lecznicy jest tylko jeden lekarz dyżurny.
-
Witaj maleńka Rudziu :lol:
-
Wyrzucony jak śmieć staruszek już w nowym domu!
KrystynaS replied to erka's topic in Już w nowym domu
:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: -
Tak, tak sati też tak myślę. Allegro cegiełkowe Liza już ma : http://www.allegro.pl/show_item.php?item=440273612 Najważniejsze aby Liza zaczęła żyć normalnym życiem, takim jakiego tak bardzo pragnie. Przecież tyle trudnych sytuacji udało się rozwiązać. W końcu po co udało się ją uratować??? Po to aby była szczęśliwym psem tzn. suczką.
-
Och andzia dziękuję bardzo!!! :buzi: I mieszkałaby w mieszkaniu, prawda??? Wierzę, że w mieszkaniu będzie szybko dochodzić do formy, że zapomni na tyle, że nie będzie problemów, no i miałaby człowieka przy sobie częściej niż teraz. Daje nam to kwotę 450 zł/m-c. Boże jedyny, ale jakoś będzie, musi być.