-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
Hmmmm makaron z mięskiem i marchewką - sama bym zjadła :eating: i co się tu dziwić Dziewczynom, że jedzą i "w biodra im idzie". Zuziu proszę :modla: odchudź je trochę. Nie można bezkarnie nabijać zbędnych kilogramów, to tylko kwestia czasu. Patrzcie jak przylgnęły do Zuzi :lol:. 10 lat spędziły w schronisku za kratami, gdzie kontakt z człowiekiem miały chyba sporadyczny a tu tak szybko takie pro-ludzkie się stały. Pewnie w tym schronisku były dobrze traktowane, nie mają złych skojarzeń z człowiekiem. Pamiętam jak Magda pisała o podróży do Zuzi - Balbina nie chciała w ogóle wyjść z boksu, uciekała w jakieś krzaki. A teraz liże Zuzię, zaczepia, nadstawia się do czesania :lol: Fajny ten nasz wątek - miły, spokojny, tak jakby człowiek wpadł w odwiedziny do starych znajomych.
-
No to dobre wieści balbinkowo-tosiowe, ale ogólnie to różowo nie jest :shake: Nie znam wątku Dagi, przeczytałam tylko kilka ostatnich wpisów. Rozumiem, że Daga boi się nowego miejsca i boi się ludzi (choć już trochę mniej). I jest to lęk paniczny. Próbuje w różny sposób uciec ze swojej zagrody. Według mnie najlepszym nauczycielem psa jest ..... drugi pies. Chyba bym spróbowała otworzyć przejście między Dagą a Dziewczynami żeby mogły swobodnie kontaktować się ze sobą (psów Daga się nie boi). Ty Zuziu często chodzisz do zagrody, więc Daga będzie stopniowo oswajać się z Twoim widokiem, Twoją obecnością w pobliżu siebie. Zobaczy, że Dziewczyny Cię witają, cieszą się, że nie kombinują jak tu nawiać. Mają swoje miejsce, mogą swobodnie chodzić, nie boją się, krzywda im się nie dzieje. Chyba jeśli przejdzie do małego kojca i będzie sama to jej nie pomoże :shake:, tak myślę. Będzie z daleka, odgrodzona od reszty, obserwować życie przez kraty. Będzie najedzona, będzie miała dach nad głową a to wszystko jakby bez konieczności kontaktowania się człowiekiem. Tak się chyba nie przełamie. I może nadal próbować ucieczek, bo zakoduje sobie, że człowiek jest dla niej zbędny a nawet szkodliwy. Ona musi jakimś sposobem zrozumieć, że ciepło, sucho i pełna miska to dlatego, że człowiek jest obok i nie może od tego człowieka uciekać. Ona musi chcieć tu być razem z Wami. Tylko ten strach :roll: [SIZE=1]Pamiętasz Zuziu jak Dziewczyny też próbowały nawiać w pierwszą noc, ale szybko zaakceptowały zagrodę.[/SIZE] No tak strasznie się to wymądrzam, ale jak to zrobić w praktyce. Myślę, że pobyt blisko Tosi i Balbiny, trochę razem z nimi dobrze na nią wpłynie.
-
Tak, Zuzine opowieści to jest to :lol: [quote]Acha.... od ok. tygodnia Balbinka ma cieczke.[/quote]No to masz Zuziu niespodziankę, która w zasadzie niespodzianką nie jest. Wiadomo było że to się zdarzy. A z Semirem w takiej sytuacji spory kłopot. Żeby tylko nie okazał się bardzo pomysłowy :mad:, bo psy potrafią być bardzo pomysłowe, nawet by czasem do głowy człowiekowi nie przyszło co wykombinują. Dobrze, że już wróciłaś z wakacji, można rzec w samą porę.
-
Jakie ładne zdjęcia Balbinki.:loveu: Nie pisałaś Zuziu, że Balbina już sobie chodzi po ogrodzie. Czy Tosia też??? Wygląda na to, że się porozumiała z innymi mieszkańcami domu, bo na zdjęciach razem z Balbinką jest Twoja suczka??? Jaka zadowolona :multi: Słuchajcie, co dalej w sprawie tego guza???? Bardzo mi to nie daje spokoju. Co proponujecie???
-
Magdo ja dopiero co zrobiłam przelew. Były jakieś problemy w moim banku, najpierw pisało mi, że transakcja (przelew) OK a potem że wystąpił problem techniczny. W końcu to nie wiedziałam czy poszedł ten przelew czy nie. Gdyby się okazało, że nie dostałaś albo masz ich więcej niż jeden (:evil_lol: próbowałam wczoraj z uporem maniaka) to daj znać proszę.
-
Zuziu a co wet mówi o tym guzie Balbinki???? Co radzi???? W sytuacji nowotworów zawsze jest ryzyko, że są złośliwe i dadzą przerzuty o ile już nie dały. Nie wiadomo od jak dawna Balbina ma tego guza. A wtedy operacja może tylko przyśpieszyć ..... odejście. Nic nie wiemy o tym guzie i wet też nie. Nie ma żadnych badań diagnostycznych. Już nawet nie mówię o ryzyku narkozy a przecież to też stanowi zagrożenie i to duże u starszego psa. Czy wet podała jakąś nazwę tych preparatów immunostymulujących???? Nie spodziewajmy się po nich cudu, bo w sytuacji wielkiego guza to już za późno. A wzmocnienie odporności na pewno nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie. Odradzałabym tylko preparaty tzw. wzmacniające czy odżywcze, bo wtedy dopiero guzior ma po czym rosnąć. Zuziu co radzi wet mając na uwadze dobro Balbinki??? Przecież my się na tym nie znamy tak jak ona. [B] Wet musi pomóc podjąć właściwą decyzję.[/B] [B]Najlepszą dla Balbinki.[/B] My tylko staramy się aby Balbinka przeżyła resztę swojego życia w spokoju, w komforcie jaki możemy jej zapewnić, w miejscu gdzie jest jej dobrze, bezpiecznie. Nie chcemy skracać jej życia swoją błędną decyzją (przynajmniej ja),ani tego żeby cierpiała. O tym nie może być mowy. :-(
-
Przeczytałam post Zuzi ........ :placz: :placz: Nie potrafię dziś napisać nic więcej....... Muszę przespać się z tą okropną wiadomością, bo prawdę mówiąc liczyłam na trochę nadziei. A tu jej nie ma. Jest za to alternatywa - przepraszam za mocne porównanie - wybór między toporem a gilotyną. :placz: :placz: (Zuziu dotyczy to diagnozy lekarskiej).
-
Oooo widzę te dzisiejsze zdjęcia :multi:. Dzięki Zuzia, dzięki. Świetnie wyglądają bo świetnie się czują 'u siebie' czyli w zagrodzie. Parasol a pod nim dywanik Balbinkowy :lol: A tych poprzednich fotek dalej nie widać u mnie. Dogo- ostatnio strasznie wariuje :comp26: , wszyscy się skarżą. To pewnie dlatego zdjęcia poginęły.
-
Oczywiście, że decydujące zdanie w sprawie tych guzów ma lekarz a nie my zwłaszcza na odległość. Mam nadzieję, że wet weźmie pod uwagę wszystkie 'za' i 'przeciw'. Wiek suń jest tu bardzo ważnym czynnikiem, równie ważne jest to z jakich warunków pochodzą bo to decyduje o ich obecnej kondycji. Życie tyle lat w schronisku musiało odcisnąć na nich swoje piętno i to nie tylko w sferze psychiki (akurat z tym jest dobrze :lol:) ale być może na stanie ich narządów takich jak nerki, wątroba i zwłaszcza serce. Guzy wiadomo nic dobrego nie wróżą, ale są różne guzy, te złośliwe i te łagodne z którymi można żyć i żyć. Tu trzeba wypośrodkować co jest dla suń lepsze, bezpieczniejsze. Czy usuwanie guzów czy zostawienie ich. Operacja to duże obciążenie dla psa nawet młodego i pochodzącego 'z dobrego domu'. Dlatego uważam, że wizyta u weta (czy raczej weta u dziewczyn :lol:) jest jak najbardziej wskazana. Niech powie co on/ona jako fachowiec uważa, jak należy postąpić. Wiem, wszystko kosztuje ale najpierw niech weterynarz zobaczy, pomaca i powie co myśli o tych guzach. Potem dopiero będziemy sobie łamać głowę skąd pieniądze. Na taką wizytę to pewnie finanse uzbieramy.