-
Posts
7053 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shanti
-
Moniko, specjalnie dla Ciebie :lol: Łobuziak, z charrakterkiem, ale kochany przez państwa. Przytyło mu sie sporo. Kto to? :lol: [IMG]http://img546.imageshack.us/img546/9444/chip005.jpg[/IMG] [IMG]http://img846.imageshack.us/img846/2139/chip001.jpg[/IMG] [IMG]http://img821.imageshack.us/img821/6274/chip002.jpg[/IMG] [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/5789/chip003.jpg[/IMG] [IMG]http://img851.imageshack.us/img851/2485/chip004.jpg[/IMG]
-
Nikt nawet miski wody nie podał. Uratowany.Toto za TM*
shanti replied to monika55's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nic nowego. Tyle dobrze że nie jest gorzej. -
Byli, nawet z nim spacerowali, ale chyba mają za duże wymagania. Chcą psa już super wyszkolonego. Wytłumaczyłam im jak to jest z psiakami schroniskowymi, mam nadzieję że zrozumieją. Edit: 7.59 Suńka z Bożka przywitała mnie rano wyskakując dziarsko z budy i kręcąc z radości doopką. Nie na darmo siedziałyśmy z Moną u niej w kojcu i gadałyśmy do niej, miziałyśmy. Będzie dobrze. Jak już da się wyprowadzić z kojca, a myslę że długo nie trzeba będzie na to czekać, obejrzy ją Bartek. Nie chcę jej wyciągac na razie na siłę z budy żeby sie nie wycofała. Niech sie uspokoi i przyzwyczai.
-
A ja jestem umówiona z Jasnetem w przyszłym tygodniu na omówienie sposobów bliższej współpracy :lol:;)
-
Jeszcze jej nie widział. Będzie pod koniec tygodnia. Ja nie umiem powiedziec czy szczenna, ma za dużo tłuszczyku na brzuchu. Daje sie miziać, ale na razie w budzie czuje się najbezpieczniej.
-
[quote name='clockwork']no będziecie miały troszkę roboty żeby ją troszkę zsocjalizować :shake: mam nadzieję że szybko się na Was pozna że nie chcecie jej zrobić krzywdy.... wiesz... jak się widzi bidę bezpośrednio, nie wśród setek zdjęć tygodniowo, chyba jakoś inaczej łapie za serce.... jak się wie że właśnie Tobie zaufała, że .... :placz: to tak jak Ty shanti.... pamiętasz Rogera "po wypadku" który wciągnął Cię do schroniska... potem Łatka z dziurami w nogach?? miałaś świadomość że pomagasz im indywidualnie, im właśnie im- bo bez tego ich los potoczyłby się....... wiadomo jak Tak też ja z sunią- poczułam się jej potrzebna, te jej ślipia uśmiechające się na mój widok, niepewny krok żeby powąchać co dla niej mam :placz::placz::placz: dobra- ogłosimy, znajdzie się najlepszy dom pod słońcem.... mam nadzieję.... zagadam z taksówkarzem- gonił ją 3 dni z żoną żeby zabrać do domu, strasznie się nią przejął- powiem że osobiście dowiozę :evil_lol::evil_lol:[/QUOTE] Oj, wiem jak to jest, wiem. Pamiętam i Rogera i Łatka i wiele innych potem. Zadbamy o nią, spoczko. ;) Mam nadzieję, że uda się jak z Diduśką, mix leosią, która ma najlepszy dom pod słońcem a też taka była na początku. Boni Onka, też najpierw usmiechała sie pełną paszczą do nas, też już w domku.
-
Zgadza się. :angryy::angryy:
-
Świetne wiadomości o Cielaczku :lol: Wycmokaj ją ode mnie.:loveu:
-
[quote name='clockwork']nie macie dla suni ryżyku z kurakiem?? :crazyeye::crazyeye::diabloti: ona chyba była wcześniej tak karmiona (pewnie resztkami z obiadów) bo ani suchej nie ruszyła, ani ktoś zostawił wędzoną kość z mięsem- też nie.... no właśnie taka była na tym przystanku.... wystraszona, choć ogon nieśmiało pod dupskiem latał .... bała się psów , a tam ich od groma :shake:... mam nadzieję że wkrótce Wam zaufa i się otworzy.... Kleszczy ma w choliere do usunięcia- chyba że odpadły ;/ Jak ją poogląda wet - aj shanti cynka jak określił jej stan.... a jak będzie po kwarantannie poproszę Anie o foty to coś tam poogłaszam. Będzie sterylizowana? postaram się wyprzedać coś z chałpy żeby się dorzucić... kurna- niby taka zwykła sunia a skradła mi serce...... :loveu: i wcale lepiej nie spałam dziś wiedząc że ona w tym schronie wystraszona, między psami, bez swojego własnego osobistego pana :-([/QUOTE] Najpierw trzeba ją troszke oswoić i przenieść do większego kojca, bo siedzi w takim przejściowym, gdzie Marek zostawia psy przywiezione jak nas już nie ma. Jest zestresowana, ale w budzie nawet spała nie skulona, ale powiedziała bym rozwalona na boku jak księżniczka. Faktycznie, serce może skraść, ma taką poczciwą mordkę. Podniebienie za to francuskie, parówka, kiełbaska, fe, ani nie spojrzy.:lol: Jakoś tak na szczekanie psów nie reaguje zbytnią paniką. Może tylko boi się bezpośredniego kontaktu.
-
Debili nie sieją, sami się rodzą. :angryy: Czemu amstafem nie zainteresuje się nikt normalny, tylko takie przygłupy, których muszę przeganiać, bo bredzą jak potrzaskani. :angryy:
-
Nikt nawet miski wody nie podał. Uratowany.Toto za TM*
shanti replied to monika55's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja na razie liczę na tą adopcję Totka po 20-tym czerwca, jeśli Pani się nie rozmyśli. U Totka po staremu. Mało je, ale je, drepta, poszczekuje i śpi. -
Nie poznała bym Szilki :crazyeye: Nie ten psiak. A Haker cudny :lol:
-
Malutka pudlisia potrzebuje pomocy .Już w swoim domu.
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Pudlisia umówiona na sterylkę na piątek po południu. -
Nic takiego się nie dzieje. Łatka zdrowieje. Suńka z targu przestraszona i zdezorientowana, siedzi w budzie, ale na głos człowieka reaguje waleniem ogonka o ściany budy. :lol: Dziś nie jadła, schroniskowe jedzonko fuj :roll: Ale cóż, jak ją Clocwork pasła ryżem z kurczaczkiem...:evil_lol: Wrócił z adopcji psiak, zwany przez Olę "biała skarpetka", bo skomlał :roll:
-
Jak się zakochają w Rzepku to zabiorą i nie oddadzą jak wolontariuszka Ania i jej mama, które wzięły Charliego na oswojenie. Pisałyśmy już że Charli zostaje u nich na zawsze? Chyba nie.
-
Grześ jest super macho a Ty baba z jajami. :evil_lol:
-
Dzwonił do mnie przed chwilą Marek- łapacz piesów;) Suńka już jest na schronisku. Marek wczołgiwał się pod budę, ale szczeniaków nie było. Mam nadzieję że nie zwieje z kojca w którym ją zostawił. Niektóre sprytne psiaki łażą po siatce jak małpki. Jutro rano ją zobaczę.
-
O kurczę, ciężko będzie jak tam wejdzie i się zaszyje :shake:
-
Podobno aż tona dwieście. Jutro to zobaczę. :lol:
-
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
shanti replied to shanti's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isiak']W piątek potencjalna Pani Kulka dostała od Pani doktor mój "plakat", czyli zdjęcia pieska, jego historię i telefoniczny namiar - chyba na shanti? Piesek bardzo się Pani podobał, obawia się tylko, czy nie jest zbyt wiekowy, bo chciałaby, żeby był z nimi jak najdłużej. Tyle wiem. Podobno była poważnie zainteresowana, i pozostaje tylko mieć nadzieję, że tak naprawdę na poważnie, i że zadzwoni. Nie znam tej Pani osobiście, żeby mieć jakieś możliwośći "wywierania nacisku" :razz: lekarce też trudno naciskać. Tę decyzje muszą Państwo podjąć sami. A mnie chyba skręci z niepewności, tak bardzo bym chciała, żeby się pieskowi poszczęściło.[/QUOTE] Oby zadzwonili! Kuleczek nie jest bardzo stary. Mordkę ma białą, ale to nie siwizna. Nóżka tez się zagoiła i już nie utyka tak bardzo. -
A u mnie klapa. Impreza miała być w sobotę, ale chyba będzie własnie w niedzielę.:shake: Dowiem sie dokładnie i jeszcze się dogadamy.
-
Jak ją dokarmiają w tygodniu to trzeba zrobić akcję na przykład w niedzielę koło południa. Wtedy od soboty nie będzie jadła, zje mięsko z sedalinem (wezmę od Bartka). W niedzielę będzie też tam mało ludzi. Powinna jak poczuje się senna wleźć tam gdzie się czuje bezpiecznie. Nie wiem jak tam jest pod tymi schodami, ale trzeba by tam potem pomyszkować za szczeniorami. Na razie lepiej jej nie denerwować, bo w stresie sedalin nie zadziała. Mamy też klatkę, łapkę, ale psy są za cwane. Próbowaliśmy na schronisku. Złapie się tylko super wygłodzony.