-
Posts
7053 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shanti
-
O ile dobrze widzę to kubraczki trykotowe, a te się nam średnio sprawdziły. Za bardzo są rozciągliwe i suki je szybko ściągają. :shake: Już rozmawiałam z osobą, której wytłumaczyłam jak mają takie kubraczki wyglądać i może kobieta będzie nam szyła na zamówienie. Czekam teraz na wzór, jak dostanę z proponowaną ceną, to się Ado chętnie przypomnę ;) Z tego co wiem faktura też jest możliwa, no i rozmiary na zamówienie. Oby coś z tego wyszło.
-
Umówię go na przyszły tydzień na morfologię i próby wątrobowe. Cóż, pewnie dobre nie będą. O karmę zapytam też weta, jeśli wątroba to będzie potrzebny Hepatic.
-
Wiem, pies bodajże z Pawłowic. Podobno to stare złamanie, źle zrośnięte, Marek - hycel od razy był z nim u weta. Na razie jeszcze na kwarantannie. Co do asta Barrego, plan jest taki. Po pierwsze trzeba psu zapewnić poczucie bezpieczeństwa i poukładać w głowie. Osiągniemy to tym, że psa będą wyprowadzać i zajmować się nim tylko dwie osoby, ja i Sylwester. To stworzy więź, pies musi wiedzieć kto jest jego panem i kogo ma słuchać. Znajdziemy czas na przynajmniej dwa spacery poza kojec dziennie. Obowiązuje go 21-dniowa kwarantanna, więc do jej upływu Bary się zadomowi i na pewno już okaże się jaki jest, czy to aniołek czy diabełek ;) My też bedziemy wiedzieli jak go przedstawiać i na co uważać. W międzyczasie obejrzy go treser, czy behawiorysta, jak najbardziej nie mam nic przeciwko temu. Wolontariuszki, nie wkładać rąk za kraty do Barego, nie tarmosić, nie karmić smaczkami. Spokojnie podejść, zawołać po imieniu i jak będzie spokojny dać się powąchać żeby poznał. Na razie tyle, jak będziemy wiedzieć więcej będzie decyzja o szkoleniu albo hotelu.
-
[QUOTE]Shanti ja będę w weekend napewno - jak wyrobie między szkoleniem PT a pierwszymi zajęciami agility to bede w sobotę choc na chwilę u Barrego i strachulców. Ale predzej wpadnę w niedzielę, to myśle, że obgadamy temat amstaffa już konkretnie. Mi sie wydaję, że on jest do ułożenia. Ci ludzie po prostu zrobili najgorsza rzecz amstaffowi, dali go na "łancuch" i pies wychowywał sie sam. A ta rasa MUSI miec kontakt z człowiekiem. [/QUOTE] Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Asty to psy ogromnie proludzkie. Przed pracą w schronisku nie miałam z nimi wiele do czynienia, teraz je kocham. Biedny Sato był jedynym jak dotąd psem w całym tego słowa znaczeniu niebezpiecznym i atakującym. Nie była to jego wina, ale oczywiście pies zawsze przegrywa :shake: Cóż, Ador też miał być psem niebezpiecznym i gryzącym, kto go poznał to wie jak było naprawdę :lol: Na razie jednak Carla, póki nie będzie mieć szczepień, dla jego i Waszego dobra [B]nie wyprowadzajcie go na spacer.[/B] Zostawcie to nam, pracownikom. Miłość, miłością, ale psu, szczególnie nowemu w schronisku nie można do końca ufać. Sato dla mnie był super, niemniej panów atakował bez ostrzeżenia i dwa razy dotkliwie pogryzł. Niestety w weekend mnie nie ma, będę od poniedziałku. Ado, wiele jest do zrobienia, dopiero raczkujemy. :lol:
-
Ado, nie kurtki, wystarczą kamizelki z napisem wolontariusz. Widziałam gdzieś w necie na zdjęciu w schronisku też był tak ubrany wolontariusz. To takie odblaskowe, jakie noszą np. panowie drogowcy. Wystarczy 6 sztuk, bo tylu ma być wolontariuszy stricte schroniskowych. Będą na miejscu, kto przyjdzie to ubierze. Co do współpracy, jest to różnie. Jeden wciąga się szybciej, drugi wolniej. Niektórych rozsadza niecierpliwość, innych nadgorliwość. To wszystko musi okrzepnąć, nabrać spokoju. Nie piszę tu nic złośliwie, sama taka byłam na początku, więc wiem jak to jest.;) Mnie czasem brakuje cierpliwości, bo ciągle goni czas. Na razie wolontariat to brzydkie kaczątko z zadatkami na pięknego łabędzia.;) Co do zdjęć Alinki. Małe czarne na czerwonej kołderce to przerażony, gryzący, spanikowany szczeniaczek. Ostrożnie z nim, póki się nie oswoi nic na siłe, nie bierzcie na ręce, nie głaskajcie. Psiątko poobserwuje inne szczeniaki, które lecą do człowieka i samo przyjdzie do miziania. Amstaff. Byliśmy już na spacerku, zachowuje się poprawnie, jednak ma pewne niepokojące odruchy. [B]Pod żadnym pozorem, na razie nikomu nie wolno go z kojca wyprowadzać![/B] Pies nie ma podstawowych szczepień, na razie jest jeszcze zestresowany, a info że gryzie w pewnych okolicznościach jest pewne. To był pies podwórzowy , niestety, w dodatku potrącony przez samochód, więc może mieć jakiś uraz. Widać to po kształcie czaszki. Dla ostrzeżenia przypomnę Fuksa, Sato itp. Szczególnie Sato.
-
Wybaczcie, moja wina. Ciotki zaangażowały się całym serduchem w szukanie mojego psiaka. Ja 26 godzin odchodziłam od zmysłów, bez spania i jedzenia. Dziś się ogarnę, od jutra nadrobię zaległości. Przed aferą z moim psiakiem próbowałam przetestować Pirata na duże psy. Obiektem doświadczeń był Bajkał, młody Onek. Pirat skakał po nim, Bajkał nie reagował i było ok. Pirat pasował. Niestety później już się wyłączyłam. Wszystko więc zależy od tego drugiego psa i nastawienia państwa.
-
[SIZE=4][B]Jest:-) Znalazły go dwie panie w okolicach Prymatu. Nie chciały nagrody. Bardzo dziękuję im oraz wszystkim, którzy tak bardzo zaangażowali się w jego szukanie. Nie jestem w stanie napisać nic więcej. Przepraszam. To było najgorsze 26 godzin w moim życiu. On zmęczony i głodny, ale jakoś mało przejęty że [SIZE=4]tylu osobom zabrał ponad dobę. Ponad sześć lat daje mi w kość, ale kocham go na zabój. Jesz[SIZE=4]cze raz dziękuję! [/SIZE][/SIZE][/B][/SIZE]:buzi:
-
Rozdałam, pozostawiałam itp. 250 ulotek. Rozdaję następne. Zero telefonów. Dziękuję Wam bardzo! [SIZE=3][COLOR=#ff0000]Widziany najprawdopodobniej o 9.00 rano w okolicach Triovetu na Ruptawie.[/COLOR][/SIZE]
-
[SIZE=5][COLOR=#ff0000]Dziś około 15.00 z posesji na Moszczenicy uciekł pies w typie chihuahua długowłosa, pobiegł spłoszony w okolice Chlebowej, Prymatu, zajezdni PKM. Pies jest bardzo płochliwy, nie podchodzi do obcych, skusić go może tylko jedzenie. Najlepiej dzwonić pod nr 519058615 o kazdej porze dnia i nocy. Dobrze zna okolice jaru, Śląskiej, pasaży podziemnych. Nagroda za znalezienie psa 500 zł. Błagam udostępniajcie![/COLOR][/SIZE] [IMG]http://m.ak.fbcdn.net/sphotos-f.ak/hphotos-ak-ash4/480678_492295577473724_1081213905_n.jpg[/IMG]
-
[quote name='madziakato']Katowice lub okolice.[/QUOTE] No cóż, to nie koniec świata. Wolałabym oczywiście żeby psiak poszedł do domku gdzie będzie sam lub też psy porównywalne do niego wielkością, ale tak jak pisałam, wszystko zależy od ludzi, ich wiedzy i podejścia. Pirat to lekki dominant. Sprowadzony do parteru pasuje, ale zawsze miał do czynienia na schronisku z sukami i to mniejszymi lub jego postury. Wiem że warczał na duże psy. Trudno cokolwiek przewidzieć.
-
Wszystko zależy od ludzi. Jeden sobie poradzi w sytuacji konfliktów psich, inny nie. Gdzie ten DS?
-
Jest piękny i bardzo ciekawski. Wiosna idzie, pełno wokół zapachów, trzeba obwąchać każde drzewko. Dobrze że już słoneczko przygrzewa, ogrzeje te chude ciałko.
-
Schronisko gdzieś w okolicach Częstochowy. Do Astów pisałam nie raz, Ciotki z Żor podobno pisały o Dizla i nic. Ale pisz, może tym razem się uda. Kilka dni poobserwujemy, potem spróbujemy wziąć na spacer. Rano na panów nawarczał. Jest bardzo niepewny, ale parówki z ręki bierze bardzo delikatnie. Nakarmiłam, zachowywał się spokojnie, na mnie nie warczał. Myślałyśmy z Moniką o Tomdog, ale to kosztuje. Zobaczymy.
-
Chłopaki dziś wysłali Antosia do domu. Jutro dowiem się czegoś bliżej. Wczoraj przyjechał nowy chłopczyk. Młodsza i troszkę mniejsza wersja Finka. Równie kochany. Dziś przybyły maleńka, ale dorosła czarna sunieczka i oddany za opłatą ast - obraz nędzy i rozpaczy. Rzuciłam tylko okiem, na bank jakaś alergia, módlmy się aby tylko pokarmowa. Zniekształcona czaszka po wypadku samochodowym, podobno był bity bo jest w stanie rzucić się na podniesioną rękę. Tak twierdzili byli właściciele gdy go oddawali. Adoptowali go z jakiegoś innego schroniska. Będzie ciężko. Przypomniał mi się biedny Sato.:shake:
-
Byli, byli. Bajkał boi się jorczka państwa, bo jak to jorczek, pierwsze zabrał się za ustawianie onka :evil_lol: Zobaczymy, oni są dalej chętni. Będziemy dalej próbować.
-
Znając Monikę55 vel na FB Azja Pies już szuka Piracikowi tymczasu. Ja jestem za i bardzo dziękuję. Tu jestem Shanti a na FB Iwona J. dla jasności. ;) Jeśli będą stałe deklaracje, niech bieda jedzie. Sama dołożę się niewielką kwotą, bo mam niestety swoich kilka zwierzaków.
-
Nie było mowy o treningach. Może to nie ci. Pojechał do Bełsznicy. Były brane pod uwagę Rasta, Sopel i Młody Onek.
-
W schronisku jej nie ma. Nikt też nie dzwonił o znalezionym kotku. Będziemy pamiętać. Do domu pojechał Sopel vel Śnieżynek. Będzie mieszkał z dziećmi, ale myślę że nie będzie problemów. Kciuki :lol:
-
Bardzo prosimy! Skąd jest pan? Rockim zajmuje się Iza, może do niej kontakt na początek. Na pewno się tu pojawi.
-
Napiszę coś, co pewnie wielu zbulwersuje. Cóż, czasem trzeba być tym złym. Piracik w schronisku cierpi, to fakt bezsporny. To pies, który bez stałego kontaktu z człowiekiem, a przynajmniej bez przebywania w przyjaznym i bezpiecznym dla siebie otoczeniu, przeżywa stres niewyobrażalny. To odbija się nie tylko na jego psychice, ale również na wyglądzie. Pies znowu schudł, wygląda jak szkielet. Żeby zrozumieć i doświadczyć jak ten pies cierpi, trzeba przebywać z nim częściej, zobaczyć na żywo jego reakcje, nerwowe ruchy, brak poczucia bezpieczeństwa i stres, gdy znowu muszę zamknąć go w kojcu. Jego żałosny szczek, wołanie o pomoc słyszę w każdym miejscu schroniska. To boli, bo pomóc mu w żaden sposób nie mogę, jest prawie setka innych psów wymagających opieki, którymi trzeba się zająć. Regulamin schroniska mówi wyraźnie, że psy stare, chore, nie mające szans na adopcje należy w sposób humanitarny poddać eutanazji. Tak też podpowiada rozsądek, ale mam jeszcze serce, a ono z dnia na dzień łudzi się że ktoś Piracika pokocha, adoptuje, zabierze do domu. Może na miesiąc, kilka, rok.... ale do domu, ciepłego, bezpiecznego. Czego mam słuchać? Serca czy rozsądku? Pozwolić mu cierpieć w schronie, czy skrócić ten jego marny żywot, który interesuje tylko dosłownie kilka osób? Czasem przeklinam czas, gdy zaczęłam pracę w schronisku, bo dokonywanie takich wyborów to rzecz niewyobrażalnie ciężka i dołująca. Potworne jest jechać do pracy i zastanawiać się, którego ze staruszków dziś znajdę martwego w kojcu, a potem wyrzucać sobie że może powinnam była go wcześniej uśpić, wtedy nie umierałby samotny w nocy w schronisku, a zasnąłby na moich kolanach po śmiercionośnym, ale niosącym ukojenie zastrzyku. Kto musiał poddać swojego psa eutanazji, wie o czym mówię, o dylematach, czy to był dobry czas, czy za wcześnie, albo za późno? Boję się że kiedyś nie wytrzymam, że poddam się i poproszę weta o zastrzyk z litości. Błagam, niech ktoś da dom temu psu na jego ostatnie lata! Nie umiem patrzeć jak cierpi w schronisku, ale nie mogę też wytypować go do eutanazji, zabrać tej iskierki nadziei. Możecie pomóc nie tylko Piratowi, ale też mnie, uwalniając od odpowiedzialności za jego los. Proszę o to z niewielką nadzieją, bo przecież to tylko stary, przygłuchawy, niedowidzący pies. Jednak nie zaznam spokoju, jeśli nie spróbuję. Może ogłoszenia, coś w tym tonie? Wóz albo przewóz. Pirat musi mieć dom.
-
Ciotki Piracik ma wątek na dogo? Bo mam pomysła, może zadziała. ;)
-
Miniatura dobermana,księżniczka pojechała do domu
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Migotka będzie bydgoszczanką. Pojechała do domku :lol: -
Dziś pojechała Migotka do Bydgoszczy. Alinko i Izo, jeden z tych panów co chodzili po schronisku jak byłyście to był pan od Dinusia-Championa. Dinuś tydzień czuł się nieswojo, ale już jest panem na włościach. Fantastycznie chodzi na smyczy, uwielbia spacery i pan jest bardzo zadowolony. Przywiózł sąsiada, a ten zaadoptował tą czarną podpalaną z "17". Bidula siedziała od 2010 roku. A więc ona i Dinuś niegdyś kumple z boksu, będą mieszkali blisko siebie :lol:
-
Będę wdzięczna. Damy ją też w tym tygodniu na jasnet. Pudlisia była wyrzucona z auta na Bożej Górze. Ludzie to widzieli i zadzwonili na SM.
-
52kg szczęścia. Zatuczona Bunia labradorka ma dom Hura
shanti replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Bunia:loveu: Wschronisku też ją wszyscy kochaliśmy, pracownicy, panowie odrabiający, społecznie użyteczni, jej się nie da nie kochać :lol: Ta resztka karmy przydała się dla Bronki i grubej jamnisi. Bronia tu [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/239809-Krzyk-rozpaczy-Bronka-bez-DT-umrze-Prosz%C4%99-pom%C3%B3%C5%BC"]>klik<[/URL] a jamnisia jeszcze nie ma watku.