Jump to content
Dogomania

Zofia.Sasza

Members
  • Posts

    4234
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zofia.Sasza

  1. Trzeba do Anny napisać, tylko że ona chyba wyjechała, z tego co wiem :-(
  2. [I][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Szybki telefon do opiekunów psiaka z radosną nowiną, że psiak jest cały i zdrowy, po drugiej stronie słuchawki słychać zaskakującą informację opiekunów – [B]już nie[/B] [B]weźmiemy Dzidziusia, nie dajemy rady, ale wspomożemy go finansowo dopoki nie znajdzie stałego domu. [/B][/FONT][/SIZE][/I][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Proponuje w takim razie zgłosić panią J. na Psiarza Roku :cool3: Taka dooobra pani. No anioł po prostu :angryy: [/FONT][/SIZE]
  3. Wysłałam do Echa Miasta. Powinni wkrótce dać, choć mają zwierzaków po kokardkę (wakacje :-()...
  4. To chyba dość oczywiste, że odjajczenie pilnie potrzebne :crazyeye: Nie rozumiem obiekcji? Przecież to nie jest rasowy reproduktor...
  5. [quote name='Zofia.Sasza']Mała Tosia od Agneski wraca z adopcji :-( Podobno córeczka "państwa" panicznie się jej boi, a Tosia (niespełna 3-miesieczna :angryy:) rzuca się na dziecko. Rany kota, ta mała ma pecha jak stąd do Władywostoku...[/quote] Przypominam...
  6. Chodzi o schron p. Dzie.....kiej?
  7. [quote name='sleepingbyday']tutaj dyskutujemy, jak rozumiem, różne sprawy boguszyckie, więc tutaj powtórzę za zofią - bez dwóch zdań babka, która adoptowała dzidziusia powinna znaleźć się na czarnych kwiatkach! a co, jak ktoś jej wyadoptuje psa? przeciez po to ten wątek, zeby ostrzegać i informować. nie piszemy pełnych danych, tylko to, co pozwala rozpoznać. w tym wypadku -chyba niewiele potrzeba - wystarczy hasło "aktorka mieszkająca w...." czy cos w ten deseń. absolutnie powinno to być przekazane dogomaniakom! sposb, w jaki baba załatwiła sprawę -tzn nic nie załatwiła - jest skandaliczny! nie mamy prawa ukrywac tego przed innymi.[/quote] Uprzedzam, że jeśli nikt z Zarządu jej tam nie wrzuci - ja ją wrzucę osobiście. Razem z byłym "pańciostwem" Tosi będzie tam wisieć po wsze czasy...
  8. Mnie też :-( Nie tylko ręce... Zaraz ją wysyłam do Echa Miasta.
  9. No i nie pomogły kciuki :-( Tosia wraca :-( Podobno córeczka "państwa" panicznie się jej boi, a Tosia (niespełna 3-miesięczna :angryy:) "rzuca się na dziecko"... Rany, ta mała ma największego pecha o jakim słyszałam.
  10. Mała Tosia od Agneski wraca z adopcji :-( Podobno córeczka "państwa" panicznie się jej boi, a Tosia (niespełna 3-miesieczna :angryy:) rzuca się na dziecko. Rany kota, ta mała ma pecha jak stąd do Władywostoku...
  11. Błagam, bez wojen religijnych :evil_lol: To Ajaksikowi w niczym nie pomnoże...
  12. [quote name='akucha']Charli, nie kumam:shake: Wiem, ze były jakieś inspektorki od kotów, ale się wystraszyły i odpusciły. Nie znam kompetencji inspektorów, statutów, wytycznych kontrolnych. Nie jestem nigdzie zrzeszona, nie muszę. Brązowa i Gameta niewiele mówią, głównie dlatego, że zostały potraktowane jak pieniaczki. Zostały z problemem same. Moim zdanie schron w Elblągu olał sprawę. Widocznie co z oczu, to z serca. Jedyna zgodna z prawem mozliwość kontroli warunków życia Balbinki to wizyta poadopcyjaną. Pospisując umowe adopcyjną, Lemonka wyraziła na nią zgodę. Dlaczego nikt do dzisiaj u niej się nie zjawił? Za daleko? To moze na transport nazbieramy? Pierwsza sie dorzucę.[/quote] Ja też dorzucę
  13. Takie napisałam: Przytulisko Ostatnia Szansa pod Rawą Mazowiecką. 700 psów, a wśród nich on. Mały, rudy płomyk - Tollerek. Spędził w tym strasznym miejscu niemal całe życie. Trzy koszmarne lata. Musi walczyć w stadzie o każdy kęs strawy, czasem - o byt. Wystraszony, nieufny, zapomniany. Dzięki wolontariuszom dla Tollerka zaświecił promyk nadziei. Szansa na to, że pod okiem behawiorysty i szkoleniowca pozbędzie sie obezwładniającego lęku i nauczy sie że człowiek to pełna miska, ciepłe posłanie, spokojny sen, a nie tylko gumowa pałka. Ty też możesz pomóc Tollerkowi. Musimy opłacić hotelik, w którym psiak dojdzie do siebie. Liczy sie każdy grosz. Dajmy mu szansę - on na to zasługuje...
  14. [quote name='Charly']Akucha jeśli masz kontakt z Gametą czy Brązową to wiesz przeciez co się dzieje. kogo co obchodzi, a kogo nie. I dlaczego ktoś coś pisze tak a nie inaczej.[/quote] I robi sie coraz bardziej tajemniczo... Niestety, trudno mi uwierzyć, by mogło być wszystko ok u osoby, która ciągle dobiera sobie nowe zwierzęta. To jest niemożliwe, moim zdaniem. A na zapowiedziana wizytę poadopcyjną można tak podpicować rzeczywistość, że i Sherlock Holmes wymięknie. Biedny reksik. :-( Małe łyse biedactwo...
  15. Słuchajcie, to przestaje być zabawne... Czy naprawdę nie można jakoś sprawdzić co ona robi z tymi zwierzakami?
  16. [quote name='donacja']Też się zastanawiam co mają wnieść do dyskusji teksty w stylu "ten temu powiedział..." A tak wracając do tematu-czyli psów w Boguszycach, jak byłyśmy z Gagatą odebrać Zegarynę, zauważyłyśmy, że na niektórych wybiegach psy nie mają ani grama cienia. Nie trudno się domyślić jak te długowłose męczą się w tym upale. Z tego co pamiętam o dostępie do wody pisała już Gagata.[/quote] Nie wiem czy akurat długowłose bardziej. Wbrew pozorom ta sierść działa jak termos (dlatego nie wolno strzyc collie ;)). Ciemne krótkowłose mogą mieć jeszcze gorzej... A co do dostępu do wody, to - niestety - tę sprawę regulują stada we własnym zakresie. Jeśli któryś psiak jest zdominowany w grupie, to może się odwodnić o metr od pojemnika z wodą :-( Inne go nie dopuszczą po prostu...
  17. Dziewczyny, sorki, że ja tak z doskoku, ale mi się życie potężnie skomplikowało :placz: W tym tygodniu wybieram się do jamora do Warki obejrzeć lokum dla wielkopsa. Jakby ktoś coś chciał - dzwońcie!
  18. Matko i córko! Te jamniki, to jednak straszne psy :evil_lol:
  19. Odi, a jaki Twój post ma związek z dyskusja o Boguszycach?
  20. Tak a propos Sfory... Może zanim będą wydawać pieniądze na znaczki, popłaciliby długi w lecznicach? Dzięki ich "radosnej działalności" moi wecie odmawiają leczenia fundacyjnych sierściuchów :-(
  21. No to trzymamy kciukasy coby sie Tosia jak najszybciej zadomowiła:lol:
  22. Nie wiecie skąd ten reksik? Może jest papierowy? Może hodowca by coś pomógł?
  23. [quote name='Ewa i flatki']A ja o konkretach, bo to najważniejsze. Napiszę, co zrobiły moje koleżanki, kiedy zawiozłam do nich Jagę ( gończą z OSz): jeszcze w samochodzie założyły jej szelki z długą smyczą i w tym rynsztunku została wpuszczona na wybieg. Ten jest z dobrym ogrodzeniem, z podmurówką, z niego wejście do domku, gdzie suczka spała. Jaga w szelkach i ze smyczą chodziła, dopóki dziewczyny nie przeanalizowały jej zachowań i nie stwierdziły, że jest przywoływalna w każdej sytuacji. Stopniowo też poznawały ją ze swoimi psami, z jedną z ogarek Jaga się bardzo zaprzyjazniła. Takie działania bardzo ułatwiają adaptację i zapobiegają ucieczkom. Obie dziewczyny są zalogowane na Dogomanii a ich wiedza o behawiorze jest wielka, więc można prosić o konkretne rady.[/quote] Ja bym jeszcze dodała, że wedle moich obserwacji psy z OS słabo koncentrują się na człowieku. Podam przykład Ajaksa. Pies przyjazny, miziasty etc. To wiemy. Jednak nie da się z nim nawiązać dłuższego kontaktu. A to przecież owczarek. Z moimi wszystkimi owczarkami (i tymi które znałam) dawało się "gadać" godzinami. Dopóki mówiłam, pies siedział, patrzył i słuchał. Wszystkie moje owczarki (trzy collie i jeden "pisz pan onek") reagowały także na każdy przejaw mojej aktywności. Wstawałam z kanapy - pies był już koło mnie, szłam do toalety - pies pod drzwiami... A Ajaks? Owszem, jak przychodzę cieszy sie, bo będzie spacer. Jak go pogłaszczę - nadstawia łebek. Wystarczy jednak mały bodziec z otoczenia - zapach, spadający liść - pies traci kontakt. Trudno to wytłumaczyć - czuję się jakbym była dla niego tylko jednym z elementów otoczenia. Dla moich owczarków (i tych które znałam) człowiek był jedynym punktem odniesienia. Dla psów z Boguszyc punktem odniesienia jest stado. Dodałabym więc do zaleceń poadopcyjnych np. podawanie dziennej porcji karmy jedynie z ręki i tylko jako nagrodę za nawiązanie kontaktu. Oczywiscie także pisemne zobowiązanie do niespuszczania psa ze smyczy np. przez pół roku i niepozostawianie bez nadzoru nawet na ogrodzonym terenie. Co do sprawy Dzidziusia... Pamiętam ekstatyczne zachwyty nad domkiem. Nota bene był to chyba jednak DS, a nie DT. Nie bardzo rozumiem dlaczego osoba adoptująca nie widnieje jeszcze na Czarnych Kwiatkach? Bo jest osoba publiczną? Przecież ta pani ma świadomość, że Dzidziuś wróci teraz do Boguszyc i wie jakie tam panują warunki. Czy naprawdę majętna osoba, dysponująca - jak rozumiem - domem z ogrodem nie mogła przetrzymać niechcianego pupila do czasu ponownej adopcji? Nie rozumiem tej sytuacji zupełnie, a postępowanie pani J. napawa mnie odrazą. Co do kolejnych uwag na temat "wyroku" na Bacę i "głosowania" na dogo. Cóż, gdybym naprawde chciała doprowadzic do tej eutanazji, na pewno nie wybrałabym drogi poprzez dogo (Przy czym - podkreślam - nadal uważam, że pies powinien być uśpiony). Poszłabym na policję i do prokuratury. Forum to miejsce wymiany poglądów - mój jest taki właśnie. Cieszę sie że pracownicy zostali przeszkoleni w udzielaniu pierwszej pomocy. Że pojawi sie tabliczka ostrzegawcza. Szkoda, że aby do tego doprowadzić potrzeba było przelewu krwi ;) Anno, nie musisz sie usprawiedliwiać z braku reakcji na mój post. Był skierowany nie do Ciebie, a do Zarządu OS. I jedynie od tych pań mogłabym oczekiwac reakcji. Zofia Domaniewska
  24. Ona wzięła rexa (ten szylkrecik) :-( Boszsz... Zróbcie coś, pliiiz.
×
×
  • Create New...