Jump to content
Dogomania

Zofia.Sasza

Members
  • Posts

    4234
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zofia.Sasza

  1. " Art. 6. Zabronione jest takie postępowanie ze zwierzętami, które może narazić je, ich potomstwo lub ludzi i inne zwierzęta znajdujące się w ich otoczeniu na ból, cierpienie lub śmierć, w szczególności: dopuszczanie do zaginięcia zwierzęcia, w szczególności wypuszczanie psów poza posesję bez widocznego ich oznakowania zawierającego informację o sposobie kontaktu z właścicielem lub opiekunem; handel zwierzętami domowymi poza miejscami ich chowu, w szczególności na targowiskach; sprzedaż zwierząt osobom nieletnim lub pozostającym pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających posiadanie lub prowadzenie obrotu wężami jadowitymi lub wymagającymi karmienia żywymi ssakami lub ptakami, z wyłączeniem ogrodów zoologicznych; samodzielne odławianie i usuwanie z posesji ssaków drapieżnych, szczególnie kun, psów i wolno żyjących kotów, a także nietoperzy, bez nadzoru lub upoważnienia Wojewódzkiego Inspektora do Spraw Zwierząt; prowadzenie tresury zwierząt w celu zwiększenia ich agresywności." Czyli co? Nie wolno odłowić kotki na sterylkę, ani kocura do kastracji bez zgody WIdSZ??? Ktoś się tu z osłem na łby pozamieniał?
  2. [quote name='Saeta']Schabowy czy pomidorowa, róża czy pietruszka - to bez znaczenia. Prawda jest taka, że pisaniem prawa powinni się zajmować prawnicy, a nie restauratorzy i ogrodnicy.[/QUOTE] Ani użytkownicy forów internetowych ;)
  3. [quote name='zenobiusz flores']Nie jesteś w stanie zabronić mi pisać ani komukolwiek i przyjmij to do wiadomości raz na zawsze .[/QUOTE] Ja nie zabraniam, ja BARDZO proszę...
  4. [quote name='kahoona']Nowa teoria spiskowa - spisek w restauracji, ale podobno restauratorzy w kłopotach więc jest szansa, że honor posłów uratowany będzie. No bo to skandal przecie, żeby restauratorzy wtrącali się do polityki. Napisali nowelę restauratorzy miedzy zupą a drugim daniem, potykając się o zmywak. I jest czym się podniecać na dogo. Spisek godny opisania w prasie - ustawy pisze się w knajpach - taka nowa teoria. Kto to słyszał, żeby posłów oślepiać i ogłuszać kotletem schabowym z kapustą zasmażaną.[/QUOTE] Albo dusić zadzierzgniętym spaghetti ;) Matrix. I to ma być dyskusja na naprawdę ważny temat... Kurka, ja się nie dziwię, że potem nikt z "obrońcami zwierząt" nie chce gadać.
  5. Czy ja bym się mogła dowiedzieć, o co chodzi z tym "restauratorem"? Bo chyba nie ogarniam tej kuwety... To jest najbardziej paranoiczny wątek na dogo chyba. Szkoda, bo temat ważny, a mamy to stek niezrozumiałych wypowiedzi okraszonych bluzgami, spiskowe teorie i zenobiusza flores na dokładkę. Szkoda :(
  6. [quote name='zenobiusz flores']Jestem w tej luksusowej sytuacji, że nie muszę nic pokazywać .[/QUOTE] To nie pokazuj. I nie pisz.
  7. [quote name='Karmi'][COLOR=black]Prawo karne, art 26 kk, stan wyższej konieczności, wyłączenie odpowiedzialności: poświęcenie jednego dobra w celu ratowania drugiego dobra w momencie bezpośredniego niebezpieczeństwa, a dobro ratowane przedstawia wartość wyższą niż dobro poświęcone. Tak w skrócie.... zdrowie i życie człowieka chroni wiele przepisów prawa, a psa ,,tylko" ustawa o ochronie zwierząt.[/COLOR][LEFT][COLOR=#000000][COLOR=black]Opisywana sytuacja nie wymaga tworzenia wydumanych zapisów w tejże ustawie mogących w ostatecznym rozrachunku zaszkodzic zwierzętom[/COLOR]. [/COLOR][/LEFT] [/QUOTE] OK w przypadku który opisałam - pełna zgoda. art 26 kk może mieć zastosowanie. Co się jednak dzieje, gdy agresywny pies atakuje mojego psa/kota, a ja w obronie własnego zwierzaka np. rozwalam mu głowę cegłą? Nie jestem pewna czy obrona życia zwierzęcia podpada pod "wyższą konieczność"? Sama napisałaś, że zwierzęta są gorzej chronione...
  8. [quote name='monia.magic']Po co te dyskusje. Właścicel to debil i to jego powinno się nazwac Bandytą, a nie psa. Tak się niestety składa, że to właśnie na mojej ulicy doszło do tego fatalnego pogryzienia. Przechodziłam obok i byłam świadkiem kiedy ludzie trzymali psa z paskiem zaciśniętym na kufie. Wszyscy powychodzili z domu na przeciwko żeby pomóc, kiedy usłyszeli te okropne dźwięki i krzyki przerażonej właścicelki Karmelka. Za to właścieli TTB wyszedł ostatni z wrzaskiem "Proszę zostawic mojego psa. Jeśli tego nie zrobicie to Was nim poszczuję!!!". Tłumaczył się, że on niczego nie słyszał itp. itd. Prawie codziennie spotykam tą Panią na spacerze. Karmelek już nie jest taki chętny do innych psów. Czai się ale nie po to, żeby zaraz podejśc jak kiedyś, tylko ze strachu. Nie miałam okazji porozmawiac dokładniej z tą Panią, ponieważ Magic nie toleruje Huskich ani AL, ale widzę, że pies już przyzwyczaił się do skakania na trzech nóżkach. Co prawda jest kaleką, ale wciaż jest piękny jak kiedyś. Bandziora (psa) nie widziałam, od wypadku. Bandyte (właśniciela) widziała jeszcze dosłowni raz w wielkanoc kiedy z żoną i malutkim dzieckiem w wózeczku szedł z palma do kościoła... Na tej samej ulicy jest jeszcze jeden TTB, lecz tak grzecznego i łagodnego psa rzadko się spotyka. zawsze większośc winy leży po stronie właściciela. Najbardziej mnie jednak przeraża fakt iż gdybym wyszła dosłownie 10min wczesniej ofiarą mógłby byc mój pies. Brak jednaj łapy dla aktywnego border collie to jak skazanie... Tak zapełniliście 10stron o tym samym - "pies niewinny - tylko właściciel...[/QUOTE] No to się cieszę, że Karmelek ma się dobrze i że Państwo go nie porzucili mimo kalectwa :)
  9. [quote name='Ada-jeje']Dlatego zapisy musza byc sprecyzowane jasno, nie dajace powodu do manipulacji i interpretacji wedlug wlasnej opini. Nowelizacje ma napisac prawnik, a nie poslowie, ktorzy nie mysla o zwierzetach a tylko o tym jak sie ich pozbyc tanim kosztem.[/QUOTE] No dobrze, ale jak to można inaczej określić niż "sytuacja zagrożenia dla człowieka"? Bo podobne przypadki mogę zaraz rozpisać na wielu stronach. I co? Wszystkie wymieniać? To się nie uda... Do każdej ustawy są rozporządzenia wykonawcze, czy jak się to tam nazywa... W starachowickiej sprawie winnym nie udało by się przecież udowodnić, że każdy z uśpionych psów stanowił zagrożenie.
  10. [quote name='Kora']Jeszcze raz OT, Jambi ja tam jestem od maja 1997 roku wolontariackie szlaki przecieralam ;). Zofia, raczej przyblizam jej brak wiarygodnosci i msciwy charakter.[/QUOTE] Teraz ja mam napisać, że zapomniałaś nicku? ;)
  11. [quote name='dosia.wil']Czy ktoś jeszcze pamięta, jaki jest tytuł tego wątku? No to przypomnę, żeby nie trzeba było patrzeć na górę:[B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/188739-Mordowanie-zwierzat-w-majestacie-prawa-czy-to-mozliwe/page49"][COLOR=windowtext]Mordowanie zwierząt w majestacie prawa - czy to możliwe?[/COLOR][/URL][/B] Myślicie, że porzucenie kontrowersyjnego Projektu Wiadomo Czyjego i przygotowanie tzw. małej nowelizacji zabezpieczyło przed masowym uśmiercaniem bezdomnych zwierząt? O, słodka naiwności! Patrzcie i podziwiajcie kunszt ustawodawczy autora (-ów) tzw. małej nowelizacji uoz: Proponowana zmiana art. 11 ust. 3: [I] „3. Zabrania się odławiania zwierząt bezdomnych bez zapewnienia im miejsca w schronisku dla zwierząt lub nowego właściciela, chyba że zwierzę stwarza poważne zagrożenie dla ludzi lub innych zwierząt. Odławianie bezdomnych zwierząt odbywa się wyłącznie na podstawie uchwały rady gminy, o której mowa w art. 11a.”, [/I] Czyli NIE WOLNO odławiać bezdomniaków, jeżeli schronisko powie, że nie ma miejsca. A tak na ogół schronisko mówi. Czy więc wałęsający się pies / piwniczny kot pozostanie nieodłowiony na wolności? A skąd! Jest furteczka: “[B]chyba, że zwierzę stwarza poważne zagrożenie dla ludzi lub innych zwierząt[/B]”. Co to znaczy: "poważne zagrożenie"? Kto o tym decyduje i wedle jakich kryteriów, czy zagrożenie jest i czy poważne? Tego autor projektu nie precyzuje. I nic dziwnego, bo przecież nie o precyzję chodzi, ale o skuteczne “ostateczne rozwiązanie”. Temu służy proponowana zmiana w art. 6 ustęp 1 pkt 5: [I]„1. Zabrania się zabijania zwierząt za wyjątkiem:[/I] [I](5) usuwania osobników [B]bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom[/B], jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia.”[/I] Ponieważ schronisko pełne, domu tymczasowego nie ma, a biegający pies “stwarza poważne zagrożenie” (na przykład dla kota pana wójta), więc zakaz jego zabijania nie obowiązuje. Psa trzeba w tej sytuacji uśpić. Scenariusz jak najbardziej do wykonania! Czy ktoś ma wątpliwości, że dla “ostatecznego rozwiązania” bezdomności zwierząt na terenie gminy nie będzie się z takiego rozwiązania ustawowego korzystać? Jak Wam się podoba? Mordowanie zwierząt w świetle prawa - jak najbardziej możliwe. Pozorowany ruch we właściwą stronę (“ciemny lud wszystko kupi”?) , a tak naprawdę zamknięto drzwi, ale na całą szerokość otwarto okna! Przypominam Wam, że wedle słów posłanki Muchy, które wczoraj zaprezentowano na pasku TVN24, tenże właśnie projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt jeszcze w tym tygodniu trafi do Sejmu![/QUOTE] No dobrze. Weźmy taką hipotetyczną sytuację: Policja wchodzi do meliny, gdzie ojciec bił matkę i dziecko. Ojciec zwiał, matka i dziecko leżą nieprzytomni. W drzwiach wita policjantów pies. Agresywny, nie pozwala podejść do rannych. Czas płynie. Co wtedy? Wolno strzelić, czy nie? Ja się nie upieram, że ten zapis jest dobry, pytam tylko jak ująć w prawie takie sytuacje, żeby policjant nie odpowiadał potem za zabicie psa.
  12. [quote name='mtf zalesie']ja nie mam problemu z wzieciem psa z celestynowa bo -nie biore rasowych/poza tymi w wieku conajmniej srednim/ tylko kundle, -nie mam problemu z placeniem jak biore psa ze szczepieniami i po sterylce/kastracji. -nie biore szczeniakow przed sterylka/kastracja. dziwne prawda...[/QUOTE] Nie, dziwne jest to że w takiej sytuacji odmawia się komuś adopcji z powodów dość wydumanych. Jest wolontariat, można psiaka sprawdzić poadopcyjnie i dopilnować sterylki (o ile o to chodziło).
  13. [quote name='Kora']jambi, ta niejaka Dorota to ja "Kora" tylko Zofia.Sasza jakos zapomina o nicku i zwraca sie po imieniu. I jeszcze wazna rzecz Zofio.Saszo dlaczego miedzy innymi zabieram tu glos, bo ta ja wprowadzilam autorke blogu psy.warszawa do wolontariatu Na Paluchu dlatego kazde jej zle szczekniecie bede komentowac.[/QUOTE] Mimo że to jest OT? Cóż, Twoja wola... Tyle że tym samym pracujesz na jej popularność...
  14. [quote name='jambi']dobre pytanie, bo dla odmiany ja odnosze wrażenie, że tu sie toczy dyskusja między dwoma osobami Toba a niejaką "Dorotą" co jest dla mnie o tyle niezrozumiałe, że toczysz Zofia.Sasza tą dyskusje cytując mnie... wracając do tematu - ja wolontariuszem byłam bo chciałam; przestałam jeździć w pewnym momencie z winy ludzi, ale nie w tym rzecz; byłam, widziałam, widziałam i wolontariuszy i pracowników, z wieloma osobami rozmawiałam, swoje zdanie na wiele tematów mam; i wśród wolontariuszy i wśród pracowników były osoby "fajniejsze" i "mniej fajne" - nie generalizujmy zatem; pamiętam jednak, że byli pracownicy, którzy byli wdzięczni za wszelką pomoc w ich pracy, a widać było, że zwyczajnie "nie dają rady", pamiętam, że zdarzyło mi się i gówna sprzatać, i klatkę, i gazety wymienić, i korona mi z głowy nie spadła - owszem, w tym czasie pewnie bym mogła wyprowadzić na spacer kilka psów, ale to ja wybrałam, że tym razem w ramach "wolontariatu" sprzątne te gówna po których chodzi stary pies. Zapewne pracownica sprzątnęłaby to sama, ale byc może dopiero za 2 godziny, a czemu ten pies miał sie tam tytłać przez 2 godziny? No to już nie moja wina, że mało kto poza nami się tu wypowiada ;) Co do merituum... Nie uważasz że lepiej by było, gdyby organizacja pracy na Paluchu i stan zatrudnienia pozwalały pracownikom się "wyrobić" tak, aby pomoc wolontariuszy w kwestiach bytowo/higienicznych nie była już potrzebna? Ja sądzę, że tak właśnie powinno być. O to mi chodzi przecież, a nie o zabranianie wolontariuszom takiej aktywności. Powtarzam - schronisko nie powinno w zapewnieniu dobrostanu psom POLEGAĆ na pracy wolontariuszy. Inna sprawa, że widać nie miałam szczęścia, bo stykałam się raczej z przypadkami odwrotnymi: Wolontariuszka wyprowadza psa. Pies kuca na środku alejki i robi kupę. Wolontariuszka bez mrugnięcia idzie dalej... Wolontariuszka dokarmia psy puszkami. Puste puszki pozostawia przy klatce, bo przecież KTOŚ to sprzątnie... itp. itd. Tak że - jak sama dobrze wiesz - bywa różnie.;)
  15. [quote name='Kostek']widzisz Jambi bo tu jest ten przyslowiowy pies pogrzebany...trzeba chciec a nie podchodzic do wszystkiego roszczeniowo...bo sie nalezy itd....tylko o czym my mowimy w przypadku osob ktorym zalezy tylko na wybranych zwierzetach[/QUOTE] A to jest dyskusja o tej osobie od blogu, czy o warunkach na Paluchu? Bo się chyba pogubiłam ;) Chyba że z tym "zależeniem na konkretnych zwierzętach" masz na myśli dyrektorkę Palucha. Bo do niej to pasuje jak ulał.
  16. [quote name='jambi']nie ma, ale sa salowe ;) to do nich nalezy wynoszenie nocników... ale nie w tym rzecz mi się zawsze wydawało, że wolontariusz to osoba, która chcw pomagać - po prostu chce pomagać; a czy ta pomoc będzie polegała na dołożeniu słomy, czy podstawach szkolenia to chyba bez znaczenia?ludzie, psy, koty potrzebują pomocy, to ta pomoc sie im daje! pierwsze słyszę tajk jak napisano powyżej: " Wolontariusze powinni zajmować się właśnie wyprowadzaniem psów na spacery, socjalizacją, podstawami szkolenia może (w sensie nauka chodzenia na smyczy a nie IPO ). Od nakładania słomy, pojenia, karmienia, ocieplania bud są PRACOWNICY. Za to dostają pieniądze i to powinni robić." a jak ci nie zapłaca to co? szklanki wody człowiekowi nie podasz? analogicznie miski wody opsu nie postawisz?! wolontariat z zasady jest bezpłatny! wolontariusz pomaga bezinteresownie bo chce No i właśnie o to chodzi. Dobrostan psów w kwestiach podstawowych, takich jak słoma w budach w mrozy, czy woda w misce NIE MOŻE zależeć z zasady od dobrej woli wolontariuszy. Bo oni nie zawsze w schronisku są. Od zapewnienia zaspokojenia tych podstawowych potrzeb są PRACOWNICY. Jeśli im nie starcza czasu, a sama przyznajesz Doroto, że nie tylko mnie ciężko było się "wyrobić", to coś tu nie gra. Rola dyrekcji jest takie zorganizowanie pracy, żeby tego czasu wystarczało. I proszę, przestań w kółko powtarzać, że "nie dawałam rady", "nie sprawdziłam się"... Fakt. Dwa tygodnie na Paluchu przypłaciłam zdrowiem. Ale nie ja jedna wymiękłam. Zuzę, Ewę np spotykam w lecznicy, gdzie leczę koty. Joanna wytrzymała na kociarni bodaj 3 tygodnie. Takie wszystkie kiepskie? A może jednak ktoś inny jest winien, że odchodzą pracownicy z dobrym podejściem do zwierząt?
  17. [quote name='Kora']Zofia nie masz racji, choc masz niewielkie doswiadczenie i to pracy w okresie letnim i wiesz ze nie dawalas rady. Tu nie chodzi o to kto za co bierze pieniadze tu chodzi o wspolprace i dobro zwierzat, oczywiscie rozumiem ze zajecia wymienione przez Ciebie odnosza sie do paragrafu 11 Regulaminu Wolontariatu Na Paluchu :roll:jednak radze poczytac broszurke "Jak pracowac z wolontariuszami" M.Ochman i P.Jordana. Ty napisalas "powinni" ja ze moga bo im nie ubedzie. Moze to nie stosowne porownanie, ale kiedy moja mama byla w Hospicjum to jakos nie moglam przejsc obojetnie obok obcych osob ktore bedac tam potrzebowaly pomocy w danej chwili, a tam tez byly salowe, pielegniarki ktore biora za swoja prace pieniadze jednak byly zajete to co mialam czekac jesli potrafilam pomoc?[/QUOTE] Doświadczenie mam tak czy inaczej większe niż Ty ;) I podtrzymuje swoja opinię. Takie czynności powinni wykonywać pracownicy. Podobnie w hospicjum - czynności pielęgnacyjne i porządkowe to domena pracowników, a nie odwiedzających. Nota bene, za to sobie cenię szpital przy Płockiej, gdzie umierała moja mama, że gdy chciałam zabrać jej basen, pielęgniarka niemalże wyrwała mi go z rąk mówiąc: "Ależ proszę Pani, to należy do naszych obowiązków".
  18. [quote name='ata']Podejrzewam, że nie chciała wydać, ponieważ maluch nie był jeszcze wykastrowany.... Też miałam raz taką sytuację.[/QUOTE] Nie przekonuje mnie to jakoś...
  19. Z wątku Boguszyc: [quote name='Soema']CIACH! Celestynów... pani Dz. nie chciała ostatnio wydać na DT 5miesięcznej kudłatej kulki na DT.. "bo jej dobrze w budynku"... a na podwórku stado 500psó :([/QUOTE] Czy ktoś mógłby potwierdzić/zaprzeczyć? A jeśli to prawda, wytłumaczyć mi te sytuację jak pięcioletniemu dziecku???
  20. [quote name='Kora']Moze i tak Zenobiuszu flores, ale szansa na pewne sprostowania blogu pewnej zawzietej, msciwej kobiety ktorej wypowiedzi i postawa zawsze odpowiadala ruchowi choragiewki powoduja ze na te szczekniecia trzeba odpowiedziec. Bo znowu brak slomy w budach, ktora to psy wynosza na grzbiecie (pieski nie robcie tego):evil_lol: zastanawiam sie :roll:to po co sa wolontariusze, tylko do spacerow? Opiekunowie sie nie wyrabiaja to ciezka praca na powietrzu w te mrozy tak trudno, jak sie zauwazy wlozyc slome do budy? Choc widze ze wielu to robi i w jednych jest tyle ze pies wejsc nie moze, a inne sie mija bo najlatwiej "pokazywac palcem". Znam miejsce z ktorego wyprowadzane sa psy na spacer ciesza sie wylewaja wode, ale o tym zeby ja mialy juz sie nie pamieta, dlaczego w niektorych miskach zostaje jedzenie, a w innych nie i nie ma znaczenia gotowane czy suche psy tego nie przejadaja, ja jak to widze zabieram i daje tym ktore maja puste miski. Zima na przelomie 2005 i 2006 roku byla tez tak siarczysta i jakos wolontariuszom korony z glowy nie spadly jak uzupelniali budy sloma, a autorka brylowala:eviltong: najbardziej przy Rotkach, ale i kundelkom sie czasem udalo. W poprzednich latach wolontariusze ubierali psy w kubraki, zakladali przeslonki na wejscia do budy, ale robili to dla zwierzat bo sadze ze po to tu sa. No i podanie numeru telefonu do Dyrektorki powiem delikatnie ze jest naduzyciem i rodzajem zemsty bo jako jedyna z wolontariuszy posiadala go od samego poczatku, mysle ze warto by bylo podac numer do firmy autorki.:evil_lol: Nie Dorota. Wolontariusze powinni zajmować się właśnie wyprowadzaniem psów na spacery, socjalizacją, podstawami szkolenia może (w sensie nauka chodzenia na smyczy a nie IPO ;) ). Od nakładania słomy, pojenia, karmienia, ocieplania bud są PRACOWNICY. Za to dostają pieniądze i to powinni robić. Oczywiście wiem, że to nierealne, bo jeśli chcesz się wyrobić z obsługą ponad 50 boksów bez użycia "argumentu łopaty" w stosunku do psów z agresją lękową (a jak wiesz jest ich zwłaszcza na starym Paluchu multum), to czasu nie ma siły żeby starczyło. Niemniej dobrostan psów w tak podstawowych kwestiach nie powinien zależeć od aktywności wolontariuszy, którzy dziś są, a jutro może ich nie być. Jeśli schronisko nie może bez ich pomocy należycie funkcjonować w podstawowych, bytowych kwestiach, to chyba mamy poważny problem. A raczej ma go szanowna dyrekcja. I piszę to w oderwaniu od sławetnego bloga. Nawiasem mówiąc nowe pawilony to drastyczny bubel i wiesz o tym równie dobrze jak ja...
  21. [quote name='Charly']może o to wlasnie chodzi. Kopiuję z fb: "Musze powiedzieć, że tekst jest tak tragiczny, że aż zabawny... To jest szokująca, ale zwyczajnie wymyślona historia. W Azji, szczególnie w Wietnamie spędziłem wiele ...miesięcy i to nie jako zwyczajny turysta. Znam ten kraj lepiej niż wielu Wietnamczyków, i nie chodzi mi o ilość miejsc, które odwiedziłem – mam na myśli także zwyczaje zarówno na południu, jak i północy. Podstawowe nieprawdy w tekście, świadczące o prowokacji: - nikt nie mrozi psiego mięsa; nie znajdziesz go w żadnej zamrażarce, chyba że na biegunie północnym... Jeśli już, to spożywa się je niezwłocznie po uśmierceniu zwierzaka. W Azji, są to lokale specjalizujące się w tego rodzaju daniach; na ogół tylko takich. Nikt nie zjadłby mrożonego psiego mięsa, bo tych dań nie je się jak hamburgerów. Nawet w Azji, to mięso jest drogie i na ogół zjadane na specjalne okazję. Wyjątkiem jest tu skrajnie biedna wieś, gdzie psy są z zasady są hodowane na mięso. Trzeba przecież coś jeść, więc nie ocenia się życia psiego inaczej niż świnki, jeśli trzeba nakarmić rodzinę. - kotów w Wietnamie praktycznie się nie je wcale, nawet na północy. Być może kilka społeczności ma jakieś dania z kociego mięsa, ale są to wyjątki potwierdzające regułę. Powtarzam, tekst ten ma tak kardynalne błędy, że wskazuje, że historię wymyślił ktoś, kto tylko trochę zna Azję. Tekst jest typową publikacją internetową mającą zrobić sensację. Tyle że w tym przypadku, robienie takich rzecz jest niepoważne i skrajnie nieodpowiedzial ne."[/QUOTE] Polecam dzisiejszą Wyborczą. To niestety nie jest prowokacja :(
  22. [quote name='ostatniaszansa']Zainteresowana nadal jestem, ale nie na tyle, aby biedne zwierze do schroniska przytaszczyc :) Zreszta Hipolitowi taki nadmiar ekscytacji moglby zaszkodzic, w jego wieku nie powinno sie ogladac defilujacych kangurow po podworku... /Agnieszka[/QUOTE] Możesz do domu. W końcu MS też kupę zwierza w domu trzyma ;)
  23. [quote name='sleepingbyday']no i dobrze, ze słuchali, tzn że sie przydaja takie lekcje. jestem za strusiem. kangura kazdy głoopi może sobie sprawić ;-)[/QUOTE] Struś jest banalny ;) teraz w co drugiej wsi strusia ferma. Serio-serio!
  24. [quote name='ostatniaszansa']Ha, dzisiaj Dzidzius reprezentowal zwierzyniec boguszycki na goscinnych wystepach w szkole amerykanskiej (kto kojarzy sprawe Korabiewic i Amer-schule, to wie o co chodzi). Pan dyrektor postanowil zaufac schronisku i ma nadzieje, ze nie spozytkujemy pomocy od dzieci na kangura tudziez zyrafe :) Opowiedzielismy o schronisku, Dzidzius dawal sie glaskac, dzieci zadawaly pytania i w marcu jestesmy zaproszeni ponownie, a w maju rewizyta w Boguszycach :) Wkrotce na stronie w nowym dziale beda zdjecia ze spotkania, na razie mozna nas obejrzec na facebooku :):):) /Agnieszka[/QUOTE] No ja nie wiem... Pamiętam, że bardzo byłaś tym kangurem zainteresowana ;)
  25. [quote name='zenobiusz flores']Sprawa zadziwiająca - jest tyle organizacji pro zwierzęcych w warszawie , które mają tak dużo do powiedzenia i pyszczą w niewybredny sposób , szczególnie tutaj na dogo , a jak przychodzi co do czego to w sprawie Celstynowa n i c nie wiedzą i n i c w tej sprawie nie robią - mimo, że Celestynów , chociaż biedny , ale [B]opinię miał dobrą[/B] .[/QUOTE] U kogo? Bo z tego co jest mi wiadome nie u wszystkich.
×
×
  • Create New...