-
Posts
11984 -
Joined
-
Days Won
5
Everything posted by hop!
-
Można mieć doświadczenie, ale każdy przypadek jest inny i to doświadczenie właściwie niewiele pomaga. Wet obejrzał wyniki badań z gorzowskiej lecznicy (Sara2011 wstawiła je w drugim poście). Nie znalazł nic, co by go zaniepokoiło i było powodem ataków. W tej chwili nie ma sensu ponownie robić badań. Na początku lipca będą robione badania krwi pod kątem zabiegu sanacji jamy ustnej i oznaczenia stężenia fenobarbitalu. Przy tej okazji warto byłoby zrobić badania zalecone przez neurologa. We Wrocławiu jest bardzo dobry neurolog, dr hab. Marcin Wrzosek - http://www.wet.upwr.edu.pl/dr-hab-marcin-wrzosek.html. Można się z nim skontaktować, pokazać badania z gorzowskiej lecznicy i poprosić o wykaz badań, które on by zalecił. Jeżeli wszystkie badania wyjdą dobrze, to pozostaje wizyta u neurologa i pewnie rezonans magnetyczny (robią go w znieczuleniu ogólnym tylko we Wrocławiu i w Warszawie, jest dużo lepszy i dokładniejszy, niż tomografia). 5-6 lat. Byłam zaskoczona, że u młodej, niedużej suczki jest spondyloza. Frezja już odczuwa ból, siada jej tył, tylne łapy są lekko ugięte, porusza się jakby okrakiem. Takie problemy widziałam dotąd tylko u starszych, dużych psów. Z czasem może dojść do niedowładu tylnych łap, nietrzymania moczu, kłopotów z wydalaniem. Już tylne łapy są słabsze i spowolniałe w reakcjach. Niewskazane skoki po kanapach, chodzenie po schodach... Kolejnych ataków nie było.
-
Przepraszam, że dopiero teraz jestem, ale wcześniej nie dałam rady. Frezja leżała spokojnie na posłaniu i zaczął się atak. Zupełnie niespodziewanie. Był lekki, bez utraty świadomości, bez ślinienia się, bez popuszczania moczu i kału, z niewielkimi drgawkami. Trwał może pół minuty. Po kilku minutach od ataku Frezja zachowywała się zupełnie normalnie. Potem pojechałyśmy do weta. Frezja waży 10,5 kg. Chip ma, numer się zgadza. W "mojej" lecznicy powiedzieli, że przychodnia, w której była Frezja jest uznawana za świetną. Wet obejrzał wyniki badań i powiedział, że są dobre. Serce osłuchowo w porządku. Nerwy czaszkowe bez zmian. Oczy zdrowe, ale na jednym jest brodawczak (lepiej go usunąć, bo będzie przeszkadzał i podrażniał oko). Uszy były tylko trochę brudne (zostały wyczyszczone), jest duży niedosłuch. Te pazury, które były za długie przycięto, oczyszczono gruczoły okołoodbytowe. Rankę na łapie mam smarować płynem. Zęby do wyczyszczenia. Phenoleptil podawać bez zmian. Na początku lipca badania krwi, w razie potrzeby korekta dawkowania Phenoleptilu, czyszczenie zębów. Oprócz Phenoleptilu dobrze by było wprowadzić preparat For Calm. Zalecone odrobaczenie Aniprazolem. A teraz problem tylnych łap. Były dokładne oględziny, łapy nie działają prawidłowo, jest bolesność kręgosłupa w okolicy L-S. RTG wykazało spondylozę L-S. Zmiana w kręgosłupie negatywnie wpływa na łapy, z czasem dojdzie do niedowładu. W grę wchodzi ewentualnie leczenie operacyjne po konsultacji ze specjalistą. Okresowo podaje się leki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Koszt wizyty: 138 zł (w tym płyn na rankę, Aniprazol i Phenoleptil).
-
Wielkie dzięki! Karma Rocco jest w porządku, ale niektóre psy niezbyt dobrze trawią wersje z groszkiem. Sara2011 przywiozła dla Frezji Joserę Festival. Chciałabym ją wykorzystać dodając trochę czysto mięsnej puszki Rocco lub Rinti. Proszę, ustal z Mariolą (Sara2011), czy wolisz coś zamówić sama, czy wpłacisz na jej konto kasę i ona zamówi. Ona nawet nie gryzie suchej karmy, po prostu łyka ziarenka. Zjada malutko i niechętnie. Dlatego zaczęłam moczyć karmę i dodawać dla zachęty trochę puszki. Koło południa Frezja miała atak. Byłam u weta. Wszystko opiszę później lub jutro.
-
Frezja jest spokojniejsza, przestawia się na normalny tryb życia. Po pierwszej, aktywnej nocy miała ochotę spać w dzień. Mogła sobie pozwolić tylko na krótkie drzemki, bo miała zorganizowane zajęcia dzienne. Dzięki temu, kolejną noc przespała. Jak to się mówi: sen to zdrowie. :-) Leki łyka bardzo grzecznie. Za to sucha karma jest za sucha. ;-) Trzeba ją rozmoczyć i pomieszać z karmą mokrą. Wtedy zjada, ale nie wszystko. Na pewno wolałaby samą mokrą karmę, tylko, że to większe koszty. A może ktoś zechce zafundować suni puszki? Frezja nie ma objawów padaczkowych. Chyba będzie można próbować stopniowo odstawić lek, ale w tej kwestii musi zdecydować wet. Wydaje mi się, że zdrowotnie nie jest źle. Suczka jest pojętna, mimo problemu ze słuchem dobrze sobie radzi. Szuka kontaktu z człowiekiem, jest bardzo łagodna. Jestem dobrej myśli. :-)
-
Mariola (Sara2011) bardzo fajnie zorganizowała transport. Miała możliwość opieki nad Frezją podczas podróży i osobiście mi ją przekazała. To ważne w przypadku Frezji, której zdrowie jest pod znakiem zapytania. Suczka bardzo się przywiązała do Marioli. Po jej wyjściu szukała jej, była rozbiegana, potem się uspokoiła. Frezja prawdopodobnie mocno niedosłyszy. Reaguje tylko na bardzo głośne dźwięki, ale nie potrafi ich zlokalizować. Prędzej przemawiają do niej gesty, niż słowa. Trzyma się blisko opiekuna, nie potrafi zostawać sama (denerwuje się, biega, drapie w drzwi, bardzo głośno szczeka). W nocy aktywna. Łatwo się nakręca, potrafi być bardzo ruchliwa. Trochę inaczej stawia tylne łapy (być może jest po jakiejś kontuzji). Sierść niezbyt ładna, matowa, w okolicach brzucha i klatki przebarwiona. Z paszczy śmierdzi, na zębach kamień. Frezja mogłaby przytyć pół kilograma, bo jest bardzo drobna. Ataków nie miała. Na smyczy chodzi dobrze, szybko reaguje na pociągnięcia i daje sobą pokierować. Załatwia się na zewnątrz. Tylko raz nasikała w domu (stres po wyjściu Marioli). Kupy jeszcze nie było. Sucha karma się nie podoba (zjada po parę ziarenek). W tym tygodniu pójdziemy do weta. Pokażę Frezję i ustalę plan działania. Trzeba to wszystko jakoś mądrze rozegrać. W przyszłym tygodniu fryzjer i golenie brzydkiej sierści. Oprócz tego trzeba popracować nad złymi przyzwyczajeniami i zachowaniem Frezji. Wstawiam foty przebarwionej sierści i zębów...
-
Tej rzeczowej informacji nie było, więc rodziły się wątpliwości. Była informacja, że Abi ma miejsce u Joli S. To była informacja jasna i wystarczająca tylko dla wtajemniczonych. Dotąd nie padło nazwisko p. Joli. Tyś(ka), myślisz, że Murka była w stanie czyścić uszy, wkraplać do uszu lek? Czy jest w stanie sprawdzić, czy uszy wyleczone? Temat główny - najważniejszy...
-
Dzięki za info. Pani Jola pracuje czyli w tygodniu pewnie za dużo czasu dla Abi nie wygospodaruje. Suczka będzie sama w kojcu. Przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Może udałoby się zorganizować spotkanie np. z zoopsychologiem z okolic (znalazłam takiego: http://www.zoopsycholog.tbg.net.pl/kontakt.html). Może mógłby pomóc, dać wskazówki jak postępować z Abi, ocenić jej stan. Jest jeszcze trochę czasu do wyjazdu Abi. Może warto spróbować.
-
Sileo lepsze, niż psychotropy, które mogą na psa zadziałać zupełnie inaczej, niż się można spodziewać. Oxazepam różnie wpływa na psy. Dobrze skonsultujcie zastosowanie i wybór leku psychotropowego. Problem z Sileo jest taki, że może działać za słabo i trzeba go podawać na błonę śluzową w paszczy psa, a w przypadku Abi będzie to trudne. Pytałam o zachowanie Abi. Czy coś się zmieniło? Coś nowego zaobserwowałaś?
-
Uważam, że dobrze się stało, że Abi najpierw trafiła do Murki. Murka jest blisko Zamościa, więc transport nie był kosztowny, a możliwe było poznanie charakteru i zachowania psa. Była nadzieja, że Abi u Murki wyjdzie na prostą i nie będzie potrzeby przeprowadzki. Były też plany, żeby Abi przyjechała do mnie, ale ja mam ustalony pewien limit przyjmowania dzikusów i lękliwców. Przyjmuję psy tylko do domu. Mika zajęła ostatnie miejsce. Z dzikusami jest naprawdę ciężka sprawa. Są przypadki zupełnie niereformowalne. Abi jest skłonna do zachowań agresywnych, a to nie żarty. Ona musi trafić do kogoś, kto potrafi pracować z takimi psami. Przeprowadzka do szkoleniowca to dobre rozwiązanie, ale szkoleniowiec to nie czarodziej, więc nie ma co liczyć na cudowną przemianę Abi. Szkoleniowiec "naprawi" psa na ile się da. Potem trzeba szukać psu odpowiedniego domu, który będzie się stosował do zaleceń szkoleniowca. Znalezienie takiego domu jest trudne. Także trzeba się liczyć z utrzymywaniem psa latami. To ciężka sytuacja i b-b musi podjąć bardzo trudną decyzję. Wzięła odpowiedzialność za dwie dzikuski jednocześnie. Porwała się z motyką na słońce. Mikę udało się ogarnąć, ale nie wiadomo, kiedy znajdzie odpowiedni dom. Z BDT jest ciężko. Nawet małe, adopcyjne psy trafiają do hoteli. Coraz trudniej uzbierać kasę, a wszystko kosztuje.
-
Błędy popełnia każdy, niektóre metody działania są kontrowersyjne. Tylko u jednych się to zauważa i krytykuje, a u innych nie. Pani Joli nie znam, hotelu nie znam, ale na wątku jest osoba, która zna i poleca. Na opiniach gdzieś tam zasłyszanych, czy wyczytanych nie można się opierać. Pewnie, że najlepiej, żeby Abi słodko i spokojnie spała, a potem obudziła się w nowym miejscu. Tylko jak to zrobić bez szkody dla jej zdrowia? Zaganianie do klatki wpłynie na nią podobnie jak zarzucanie smyczy, czy łańcuszka. Abi pewnie włączy się mechanizm obronny. Jakoś to Murkowie muszą wszystko zorganizować. Abi jest u nich około dwa miesiące. Już ją trochę znają, a ona ich. Jakoś dadzą radę. A tak w ogóle, to co słychać u Abi? Coś się zmieniło w jej zachowaniu? Nadal niszczy, wywraca miski z wodą i z karmą?
-
Ogłoszenie usunęłam po tej informacji. Także wszelkie kolejne niepożądane telefony w sprawie adopcji Mimi nie są z mojego ogłoszenia. :-) Według zasad i norm żyjemy wszyscy. Właściwie robimy to automatycznie i nie zastanawiamy się nad tym. Dostosowujemy się do przepisów prawnych, do zasad dobrego wychowania, dopełniamy formalności... Wszystko opiera się na zasadach i normach. Nawet adopcja psa. :-) Czy Mimi biega spuszczona ze smyczy? Nie. Dlaczego? Z określonych powodów musi mieć ograniczoną wolność. Na pewno wolałaby pobiegać luzem i pobuszować tu i tam. Potrafisz konsekwentnie wyprowadzać ją na smyczy i gdybyś tylko spróbowała, potrafiłabyś skorygować jej zachowanie na spacerze. Nie możesz steru oddawać Mimi. Nie chodzi o to, żebyś ją tresowała i strofowała, tylko wymagała czegoś od niej. Na pewno, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, dajesz jej podstawy dobrego wychowania. Od czasu kiedy trafiła do Ciebie zrobiła postępy i nauczyła się sporo. W poprzednim miejscu robiła, co chciała i na dobre jej to nie wyszło. Także nie pisz, że nie potrafisz, że nie dasz rady. Musisz po prostu chcieć. Trzymam kciuki za udane wakacje Mimi. :-)
-
Jeżeli wystąpiło kilka ataków, to jest wskazanie do wprowadzenia leku. Każdy atak to trwałe uszkodzenie mózgu, więc trzeba przynajmniej zminimalizować ich ilość. Trzeba psa porządnie odrobaczyć i zrobić mu badania wykluczające schorzenia, które mogą wywoływać ataki. Sprawdza się m.in. wątrobę, nerki, tarczycę, glukozę. Ataki mogą wynikać ze złego odżywienia, mogą mieć podłoże emocjonalne... Mogą być wynikiem urazu głowy, guza mózgu, choroby odkleszczowej, nowotworów. Często po wielu badaniach diagnoza brzmi: padaczka idiopatyczna i dalej nic nie wiemy. Najskuteczniejszy i najbardziej sprawdzony lek przeciwpadaczkowy w przypadku zwierząt to Luminal. Phenoleptil to weterynaryjny odpowiednik Luminalu - skład taki sam, tylko cena wyższa. Phenoleptil łatwiej dzielić, Luminal dużo trudniej (mała tabletka bez podziałek). Z czasem można odstawić lek, ale stopniowo.
-
W okresie wakacyjnym też są adopcje. Nie trzeba się martwić na zapas. Czasami trudniejszy psiak szybko znajduje dom, a inny, bardziej adopcyjny czeka nawet latami. Nie ma żadnej reguły. Zainteresowanie psami, które są już bezpieczne, zawsze z czasem maleje. Miejmy nadzieję, że wkrótce zgłosi się dom odpowiedni dla Miki i będziemy z radością śledzić jej szczęśliwe życie. :-)