-
Posts
8971 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gusia0106
-
Fortuna z Korabiewic w hotelu u ajlii, pilnie potrzebuje domu
gusia0106 replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Ja zaglądam, tyle, że do powiedzenia mam niewiele... -
Ja byłam w piątek. Widać było, że już lepiej, zniknął smutek z pycha. Spotkałyśmy na spacerze psa, a w zasadzie sukę ;) Poza zapoznawczym obwąchaniem i zapraszaniem do zabawy nic złego się nie wydarzyło. Obie wysyłały sobie ładne sygnały uspokajające, zachowywały się normalnie. Nie odważyłam się spuścić Dinki ze smyczy. Tym razem bez przytulania - sama jestem chora i nie chciałam jej zarazić. Z tego samego powodu nie wchodziłam do Farelka... A, Dina cały czas ma ten kaszel - wydzieliny z nosa nie zauważyłam, ale kaszel tak. W tym tygodniu mogę ją odwiedzić dzisiaj i w czwartek. Chyba, że ktoś już się zapisywał na dzisiaj?
-
Dzięki za wieści, w takim razie ja podejdę do niej jutro po południu
-
[quote name='Ewa Marta']Czy Farel jedzie dzisiaj do Anji? A może warto go najpierw pokazać wetce Gusi tu w Warszawie? Spod ziemi wykopię ale znajdę na to fundusze i pokryję koszt tej wizyty, gdyby jeszcze dzisiaj nie jechał. Tylko ktoś by mi musial pomóc w zawiezieniu go tam. Gusieńko, może dałabyś się namówić i razem zawiozłybyśmy go do Ady?[/QUOTE] Może jakby mi się jutro udało wyjść wcześniej z pracy... Ada teraz przyjmuje na Ursynowie, naprawdę blisko SGGW, na Zamiany. Zaraz do niej zadzwonię czy godziny bez zmian.
-
Jak byłam ostatnio wisiała po prostu na innym boksie, nie na tym, w którym akurat Dinka była po zabiegu.
-
Dokładnie tak.... Mam wielką gulę w gardle i szczerze mówiąc aż mnie ścisnęło jak to przeczytałam. Może nie jestem obiektywna, bo wzruszył mnie ten pies, ale moim zdaniem teraz to nie jest przedłużanie mu życia na siłę. Teraz tylko to leczenie i próba prostowania zaniedbań. Oczywiście, jak będzie źle, jeśli będzie widać, że go boli, że się męczy, że nie chce mu się żyć, to eutanazja będzie najlepszym rozwiązaniem. Na moje oko on zupełnie nie jest w takim stanie. Jemu teraz dopiero zaczyna się chcieć chcieć.
-
[quote name='mysza 1']Jeszcze ja zostałam... Była fajna pani z Warszawy, która zadzwoniła do mnie mówiąc, ze zdecydowała się na adopcję naszego psa, miała tylko zdecydować którego. Proponowałam Abi i Pipi. Miała wczoraj się odezwać ale cisza :([/QUOTE] Może potrzebuje na myślenie więcej czasu niż założyła ;)
-
Hm... Ja ze swojej strony nawet bym nie pomyślała o eutanazji.... Znaczy, żeby być sprawiedliwym i postawić sprawę jasno - komfortowo to on się teraz nie czuje na pewno. Kwestia zespołu przedsionkowego to raz, wychudzenia i zaniku mięśni to dwa, zwyrodnienia kręgosłupa i słabych stawów to trzy. Ale...ja też nie zauważyłam, żeby cierpiał czy wył z bólu. Nie wiem, może patrzę jakoś inaczej, bo sama miałam osobistego psa w bardzo podobnym stanie. Miał 3 wylewy, zwyrodnienie kręgosłupa i neurologiczne zaniki mięśni. Żył spokojnie, mam wrażenie, że szczęśliwy. Faktycznie bez szaleństw, biegania, potrzebował leków, ciepła i spokoju....ale żeby eutanazja...? Bardzo Ci dziękuję Fela, że się na to nie zgodziłaś. Jagielski kiedyś powiedział mi mądre słowa, które powtarzam jak mantrę - Leczenie psa ma sens do momentu, kiedy przyspaża mu mniej cierpień niż sama choroba. Akurat z czym jak z czym, ale z zespołem przedsionkowym, mam spore doświadczenie i w przypadku Farela jest ewidentna poprawa. Z kręgosłupem bym na cuda nie liczyła, z regeneracją mieśni też nie....ale wiem jak dużą poprawę daje masowanie łapek i pobudzanie w ten sposób zakończeń nerwowych. Jakby się jakimś cudem znalazł sponsor.....w Warszawie została otwarta klinika, która specjalizuje się w rehabilitacji takich właśnie przypadków. Masaże wodne, krioterapia itp. Do tej pory była tylko taka jedna, w Katowicach. W tej warszawskiej pracuje też "moja" wetka, do któej mam 100% zaufanie, bardzo dobry neurolog. Wiem, że jakby go zobaczyła, powiedziałaby o szansach na poprawę bądź ewentualnej eutanazji. A ona się łatwo nie poddaje i walczy do końca. I naprawdę wiem co mówię. Ważne jest, aby teraz po zakończeniu leczenia sterdowego, Farel brał leki poprawiające krążenie mózgowe. Niestety jest duża szansa na to, że jeśli raz pojawił się zespół przedsionkowy, w wyniku osłabienia naczyń mózgowych pojawi się ponownie. Lekarze SGGW pewnie to wezmą pod uwagę ale mówię na wszelki wypadek. Takim lekiej jest Lucetam badź Memotropil. Sprawdzę w domu, powinnam mieć jeszcze jedno opakowanie Memotropilu. Chętnie wyślę w miejsce gdzie teraz będzie mieszkał Farel. Bo nie pozwolisz go uśpić Fela, prawda.....?
-
MIK jeśli Ty pójdziesz do niej dzisiaj, to ja mogę jutro, wtedy Tobie Mazowszanko przypasowałby ten weekend.
-
Ja niestety weekendowo odpadam kompletnie
-
Ale fajnie :)
-
Byłam - wyściskałam, wygłaskałam, wycałowałam. Nie wiem kto był z tego powodu szczęśliwszy - czy ja czy on ;) I mam same dobre wieści :):) Widziałam go tydzień temu i dzisiaj i.....jest duża, duża, duża poprawa. Głowa jest już skrzywiona tylko trochę, w porównaniu z tym co było jest olbrzymia poprawa. Od miłej bardzo Pani opiekunki wiem, że wyniki krwi nie są najlepsze, ale nie bardzo wiadomo z jakiego powodu, bo w badaniu usg nie było większych zmian. Farelek już codziennie chodzi na spacerki, nie zawsze uda mu się wyjść na zewnątrz, ale nawet jeśli nie to spaceruje dzielnie bo szpitalnym korytarzu. My dzisiaj nie pospacerowaliśmy bo był podłączony do kroplówki. W zasadzie mógłby już ich nie dostawać ale nie chce pić cholera jedna. Je sam, ma apetyt, ale pić nie chce. Dzisiaj wypił mi troszkę z ręki. Generalnie jest słaby ale w dużo lepszej kondycji niż w dniu przyjęcia. Te jego zaniki mięśni są tylko straszne. Są tak duże, że jak ziewa to gałki oczne zapadają mu się jakby na chwilę wgłąb czaszki. Moim zdaniem to jest wynik problemów neurologicznych i pani miła opiekunka to potwierdziła. Stąd też między innymi problemy początkowe z przełykaniem jedzenia - zanik mięśni przełyku. Teraz w tek kwestii też jest lepiej. Farelek pozdrawia;)
-
Wszystko jest w porządku, możecie się nie martwić. Zabieg się udał, nie było komplikacji. Dinka smutna i obolała, ale to normalne. Jak weszłam to zamachała ogonkiem, potem się długo tuliłyśmy. W międzyczasie przyszła pani opiekunka (baaaaaaaaaardzo miła), obu nam się wydawało, że Dinka jest gorąca. Pani jej kontrolnie zmierzyła temperaturę, ale wszystko było w porządku - 38,3. Przy mnie też się napiła - najpierw z ręki, nieśmiało, ale potem już z podstawionej pod nosek miski. Ze mną jeszcze nie, ale ta miła Pani powiedziała, że wieczorem wyjdzie już na krótki spacer. Jutro może już wychodzić normalnie, tyle, żeby jej nie forsować. Dinka smutna dziś [img]http://img43.imageshack.us/img43/2852/imag0478i.jpg[/img] [img]http://img842.imageshack.us/img842/7095/imag0479n.jpg[/img] [img]http://img836.imageshack.us/img836/275/imag0481.jpg[/img]
-
[quote name='Fela']No to Dinka już po sterylizacji. Obyło się bez problemów, ale cieszymy się dopiero, jak minie tak z tydzień od zabiegu i wszystko będzie ok. ;-) Gusia, zajrzysz do niej wieczorem? Jeśli masz napięty program, to nic się nie stanie, jeśli dziś sobie darujesz. Ale jak masz chwilkę, to warto rzucić okiem.[/QUOTE] Podejdę kontrolnie, dam znać jak sytuacja ;)
-
Dzisiaj będę na SGGW i mam nadzieję, że uda mi się zajrzeć do Farela. Wszystkie masowania i całowania chętnie przekażę ;) Widziałam go pierwszy raz na żywo jakieś dwa tygodnie temu i teraz wygląda naprawdę dużo lepiej. Zespół przedsionkowy (wiemy na skutek czego powstał? ) zdecydowanie się cofa. Moim zdaniem jest duża szansa, że cofnie się zupełnie. Na zdjęciach tego nie widać, ale on jest bardzo chudy i ma skórę w bardzo złym stanie. I te uszy........przeraziłam się mówiąc szczerze jak przeczytałam skąd te ubytki......myślałam, że to na skutek walki z innymi psami. Ale szczury....? Ja to wymiękam.
-
Ja jutro i w czwartek będę koło 17:30
-
O ja cie......Farelek dużo lepiej !! Serio:) Zespół przedsionkowy powoli mija, głowa mnie skrzywiona, chodzi prosto, ale czad :) Ja u Dinuchy będę jutro. Nie wiem Ewa jak Ty to robisz - ze mną ona na spacerach nie szaleje i nie cieszy się aż tak :)
-
:multi::multi::multi::multi::multi:
-
Ewa do mnie dzwoniła - z Farelkiem dużo lepiej :) A z Dinką szalały na śniegu :) Pewnie sama wszystko napisze jak wróći ;)
-
Pako odszedł na zawsze :((( Żegnaj... [*]
gusia0106 replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale ma odjechane szelki!! :) -
Ja mogę w przyszłym tygodniu i wtorek i czwartek. Tak Ewuś, ona jest teraz w tym boksie, w którym poprzednio był Farel. Mi się wydaje, że dzisiaj nie będzie miała tej sterylki.Obok niej w boksie jest piesek, który miał przyczepioną na boksie karteczkę, że jest przed zabiegiem i zeby go nie karmić. U Diny nic takiego nie było. Kochana, jakbyś miała chwilkę zajrzyj proszę do Farela. Martwię się o niego.
-
U Dinki wszystko w porządku. Zdecydowanie coraz ładniej chodzi na smyczy. Już tak nie ciągnie jak cymbał ;), przychodzi na zawołanie, nie zatacza takich kręgów. Jak tylko wypowie się jej imię w określony sposób, wie, że chodzi o siad. Jest radosna, zajęta swoimi sprawami i chętnie wraca do szpitala. Dzisiaj w boksie zastałam kupę - nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do wielkości i konsystencji ;) A sierść na grzbiecie zdecydowanie jej odrasta. Niestety nie wiem nic o sterylce - dzisiaj w szpitalu nie było lekarza na stałe, był tylko dyżurny, który akurat miał nieszpitalnego pacjenta. Trzeba zadzwonić w ciągu dnia i zapytać czy zabieg się odbył bądź odbędzie. Dzisiaj nikt nic nie wiedział. Z tego samego powodu nie mogłam zajrzeć do Farelka. Nie mam pojęcia co u niego...