Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. Jeszcze nie wierzę sama, że tak się to wszystko potoczyło.... Wczoraj pojechałam z Variem do przychodni na badania przed operacją - pobrali mu krew, zrobili ekg i rtg. Okazało się, że jednak z jego serduszkiem nie jest najlepiej...więc kazali nam zrobic echo serca i na tej podstawie mieliśmy ocenić ryzyko operacji....No właśnie, mieliśmy....Echo mialo byc w najblizsza srode o 10. Vario był w znakomoitej kondycji, może nieco osowiały ale ciężko mu się dziwić. Przywiozłąm go do do domu o 14 i pojechałam do pracy. Wróciłam przed 18 i znalazłam go leżącego w łazience (gdzie nie leży NIGDY) we własnych odchodach. Nie mógł wstać. Nie podniósł nawet głowy jak weszłam. Od razu zawiozłam go do weterynarza, gdzie po wszystkich badaniach............nikt nie wiedzial co mu jest. Krew ok, mocz ok, w usg bez zmian, ekg ok......Po podaniu kroplowek i miliona chyba zastrzykow jego stan sie poprawil na tyle ze o wlasnych silach wszedl na trzecie pietro....Tyle ze o 5 nad ranem znow bylo gorzej - nie mogl spac, przyspieszony oddech, widac bylo ze bardzo go boli. Bolalo go do tego stopnia ze stracil czucie w tylnych lapkach:-( Rano w lecznicy znow kroplowki i badanie. Cudowna Pani doktor powiedziala ze jej zdaniem przyczyna moze byc poczatek ropzadu guza i ze chyba nie ma co czekac do srody na echo. Balam sie okropnie, nie pamietam kiedy ostani raz w zyciu bylam tak zdenerwowana, od mojego podpisu zalezalo ryzyko jakie Niusio mial poniesc w trakcie operacji. Mogl miec zaburzenia rytmu serca w czasie operacji lub p prostu nie wybudzic sie z narkozy. Ale sie wybudzil - podobno bez najmniejszych problemow. Usunęli mu dziś śledzionę wraz z tym cholernym guzem. Leży teraz koło mnie, popoczątkowym niepokoju i jednorazowych wymiotach zasnął. Wyglada jak gdyby nigdy nic...Mój bohater...Podobno z jego sercem nie jest wcale az tak zle:cool3: Operacja miała miejsce w ostatniej chwili...guz faktycznie zaczal sie rozpadac. Niestety pękła jego powłoka i rozsiały sie komórki nowotworowe..gdzie?ile?co z tego wynika?Tego nie wie nikt. W każdym bądź razie trzymajcie za nas kciuki Mój bohater ostro wlaczy!!!
  2. Bardzo Wam dziękuję. Vario -jak się okazało - ma duży nowotwór śledziony. Jeśli tylko się zgodzi kardiolog (Niunio od lat leczy się na serce) będziemy ją jaknajszybciej usuwać....Boimy się strasznie - ja przed Variem udaje, że wszystko jest ok, a on przede mna - codziennie robi dzielną minę chociaż czuje, że dzieje się z nim coś dziwnego. Ale nie poddamy się wez walki. W ogóle się nie poddamy. Jeszcze raz wielkie dzięki za informację.
  3. Dzanus, wszytsko wskazuje na to, ze mój piesek będzie miał usuwaną śledzione....Czy po operacji mogles zabrac Maxa od razu do domu czy musiał zostac w "szpitaliku"? pozdrawiam Gusia
  4. No to się nam tu niezłe zmieszanie nazwiskowe zrobiło:lol: Boksiedwa - Bardzo dziękuję za namiary!! Dziś jedziemy zrobić badania a na jutro się umawiamy z dr Garncarz Vario od lat bierze leki regulucjące pracę serca ale ona jak na złosć jest wciąż nieregularna Ale jakoś tak mi się wydaje, że będzie miał tą operację - im szybciej tym lepiej - nie damy się guzowi!:mad:
  5. Chciałam pójść do tej lecznicy gdzie przyjmuje dr Jagielski bo robią tam wszystkie badania, które są mu potrzebne i mają tam trzech kardiologów na miejscu. Niestety nazwisko dr Garncarz nic mi nie mowi...:oops: Czy możesz napisac coś więcej? I jakiś namiar...?:roll:
  6. No tak, jakos nie przepadają te nasze psiaki za lekarzami co?:cool3: Ale idzcie, im wcześniej tym lepiej A my trzymamy za Was kciuki:thumbs:
  7. Nie, biopsji nie miał robionej. Lekarz od usg powiedział, ze kształ samego guza jaki i budowa i struktora jego komórek jednoznacznie wskazuja na rodzaj nowotworu:(
  8. Nawet nie wiesz jak sie ucieszyłam, że pytasz....... No więc.... Jest i dobrze i źle. Dr Jagielski skierował nas na usg do guru od usg. I ten lekarz od wczoraj faktycznie jest moim guru. Sprawdził wszytsko bardzo dokłanie (BADANIE TRWAŁO PONAD 30 MIN!) i stwierdził, że to nowotwór złośliwy, Bardzo duży 8x6,6cm. I to jest zła informacja.:placz: Natomiast dobra jest taka, że to nie nowotwór wątroby tylko śledziony. Jakby taki był w wątrobie nic by się nie dało zrobić, natomiast śledzionę można usunąć w całośći i piesek może w spokoju życ bez niej dlugie, długie lata. No i nie ma w jamie brzusznej żadnych przerzutów - wszystkie pozostałe narządy są zdrowe!:lol: Wczoraj po tym usg rozmawiałam jeszcze z dr Jagielskim i generalnie przygotowujemy sie do wycięcia śledziony. Podobno z chirurgicznego punktu widzenia to jest bardzo prosta operacja. Problem polega na tym, że mój Vario jest chory na serce.....:roll: Idziemy więc dzisiaj na pełne badanie krwi, rtg klatki i do kardiologa. Jeśli on się zgodzi to operujemy, a jeśli nie..............to nie wiem co:( Ale jestem dobrej myśli....
  9. Aaaaaaa, słuchacie, i jeszcze jedno...Od swojego lekarza Vario dostał steryd - standardowy chyba w atkic przyakach Encorton, bierze jeszcze osłonowo na wątrobę Essentiale Forte i swoje leki na serce, które codziennie podaję mu już od kilkulat. Myślicie, że dawać mu te leki czy wstrzymać sie do wtorku właśnie - żeby np niezafałszowały wyników badań...?:roll:
  10. Idziemy do dr Jagielskiego we wtorek na 17.20 Dziękuję Wam bardzo i ............trzymajcie kciuki za Varia...............
  11. Było tak - kiedyś dawno, dawno temu zachorował na krwotoczne zapalenie żołądka i jelit, od tamtej pory cały czaj jest na diecie (tylko kurczak, ryż i warzywa). Raz na jakiś czas z bliżej nieokreślonych przyczyn miał problemy od strony układu pokarmowego - wymiotował, rozwolnienie i bolał go brzuch. 3 tygodnie temu miał taki ostry atak niestarwaności - wymioty właśnie i brak apetytu. Oprócz standardowego leczenia antybiotykami i sterydami miał zrobione badanie krwi i usg. Po tym pierwszym usg bylo podejrzenie nowotworu - wynikające z obrazu, podwyższonych markerów wątrobowych i cholernie wysokiego ob. Wtedy dostał steryd w zastrzyku żeby zlikwidować stan zapalny, po tygodniu drugi zastrzyk i wczoraj kontrolne usg. I po tym usg właśnie i ponownym badaniu krwi powstała diagnoza. Jego lekarz (który naprawdę bardzo dobrze go zna bo Vario nie należy do okazów zdrowia.....) powiedział, że guz nie jest naroślą tylko jest śródwątrobowy po pierwsze, a duży po drugie - dlatego jest nieoperacyjny. Powiedział też, że on nie ma innego pomysłu niż te sterydy na powstrzymanie rozwoju choroby ale..................nie jest specjalistą onkologiem..........
  12. dzięki A nie wiecie może jakie są szanse w takich przypadkach?:-( Ja wiem że to sparwa indywidualna ale czy jest szansa na wyzdrowienie czy tylko na czasowe powstrzymanie?
  13. OK, Agnieszko, bardzo Ci dziękuję
  14. Hej, weterynarz u mojego psiaka zdiagnozowała raka wątroby. Vario ma około 11 lat i generalnie czuje się dobrze - ma apetyt, nie ma problemów ze snem, z załatwianiem, aż się wierzyć nie chce, że jest taki chory....:-( Weterynarz powiedział, że guz jest nieoperacyjny bo jest wewnątrz miąższu wątrobowego i jest za duży. Vario dostał tylko sterydy, które mają mu chwilowo ograniczyć rozwój choroby. Ale ja się nie zgadzam na takie rozwiązanie. Czy znacie może jakiegoś godnego polecenia onkologa, który uratowałby mojego pieska?? Proszę Was o pomoc Jestem z Warszawy
×
×
  • Create New...