Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. gusia0106

    Dwa guzy

    A może to tłuszczaki? Często robi się ich wiele. Ja bym się uparła na pobranie próbki do badań.
  2. [quote name='sota36']NIGDY nie bedziesz wiedziala, czy zrobilas dobrze, bo to logika!!! NIGDY! I na tym polega dramat! Ale serce Ci podpowie... uwierz mi...SERCE!!!!! I tylko ono![/quote] Czytałam i się nie odzywałam... 28 marca musiałam podjąć tą decyzję. Mój Vario, mój najlepszy przyjaciel, ten jedyny z psów, umarł do końca przeze mnie głaskany i całowany. Ale masz rację sota.....nigdy nie będę wiedziała czy dobrze zrobiłam.....nigdy
  3. Posty skaczą :mad: Ale ja chcę!!! I to już :mad: ;)
  4. A ja samolubnie wciąż bym chciała żeby był tu a nie w raju kurde no
  5. [quote name='rufusowa']fotki wgrałam na photobucket wiec jak chcecie, to wstawie :p[/quote] Ja chcę!!! Ja chcę!!!
  6. Dzicz wygląda tak: A Vario w dziczy tak:
  7. Ale suuuuuuuuuuuuper!!!! Wreszcie!!!! Może ta pierwsza adopcja Niepołomicka przerwie ciążącą nad psiakami klątwę Wielkie pozdrowienia dla Dziewczyn!!!:loveu:
  8. [quote name='irenaka']Paulinko!:loveu: Bardzo dziekuję, zwłaszcza za to ściskanie wszystkich, bo to miałam na myśli. Rozmawiałam dzisiaj z Asią i czeka na Twój telefon. Patos jest super grzeczny z wyjątkiem zachowań w kuchni, ale to też minie. Asia jest chyba bardzo zaskoczona, że nie ma żadnych problemów a zdjęcia robi na bieżąco, jak wróci do domu to mi prześle. Już się boję jak wyrobię;). Mam też przekazać serdeczne pozdrowienia dla Was i Niepołomic.[/quote] Irenko, a kiedy Patos jedzie do swojego zagranicznego domku??
  9. Własnie na konto Fundacji wysłałam przelew w wysokości 132, 50 zł - częściowe wpłaty z bazarków. Jak tylko dostanę resztę wpłat - przeleję ;)
  10. Guz śledziony nie daje kompletnie żadnych objawów. Zupełnie. Nie widać go nawet we krwi - żadnego podniesionego ob, żadnej leukocytozy - NIC. Przebiegły jest strasznie. Jak się go nie odkryje w czasie usg, to się go nie odkryje. Jak się odkrywa to jest już duży a choroba zaawanasowana, albo niestety jest już za późno. A jak się da go usunąć, to naprawdę psy cieszą się jeszcze po tym długim, spokojnym, zdrowym życiem, a często umierają z zupełnie innego powodu. Wielu ludzi decyduje się na uśpienie psa geriatrycznego bo twierdzą, że pies się męczy. Prawda natomiast jest taka, że to oni się męczą opiekując się takim psem, bo nie ukrywam, że opieka paliatywna na dłuższą metę jest męcząca, wymaga wyrzeczeń i nastręcza problemów. Smutne wytłumaczenie zapewnienia sobie wygody..... Fajnie jest mieć psa geriatrę. Ja np. tak się przyzwyczaiłam do mojego staruszka, że teraz młode, narwane młokosy momentami mnie irytują ;) I brakuje mi go jak cholera. A właściwie to nawet jak trzy cholery. A tak swoją drogą z badań przeprowadzonych przez dr Jagielskiego wynika, że nowotworem najczęściej występującym u ONków i ONkowatych jest właśnie nowotwór śledziony....
  11. Powiem Ci coś jeszcze z moich obserwacji. Mój Vario generalnie był psem schorowanym, ale dopóki nie miał nowotworu śledziony, a co za tym idzie konieczne było jej usunięcie, dobrze się trzymał. Nie biegał tak szybko jak kiedyś, nie miał aż takiej werwy, ale miał. Po operacji w zasadzie wszystko się zmieniło. Mimo, że nowotwór został usunięty i nigdy więcej nie wrócił, widziałam jakich spustoszeń dokonał w organiźmie mojego ukochanego psa. I masz rację, że w przypadku starszego psa, pół roku to bardzo dużo. Zmiany w zasadzie widać z tygodnia na tydzień. Zmiany, które na początku trudno zaakceptować, bo jak pies całe życie był inny, to ciężko zaakceptować to, że nagle stał się inny. To trochę tak, jakby się miało innego psa. Ja np. musiałam się nauczyć mieć psa geriatrę. Ale tak samo docenia się każdy z nim dzień. A Twój pies to ten z avataru? Taki wilkowaty? Nasz onkolog mówił, że dużym psom dojście do siebie po usunięcie śledziony zajmuje zazwyczaj więcej czasu niż małym.
  12. No Krysia mówiła, że wszystko wyschło, i że na górę (bo tylko taki jezd dojazd do działki) wjadę bez problemu. Bo jak pada, to nie da rady wjechać, bo jak to w Bieszczadach - wszędzie glina i samochód muszę zostawiać na polu, na dole ;) To, żebyś wiedziała jak dzicz wygląda to ja Ci pokażę ;) Jak tylko ImagaShack zacznie działać :diabloti:
  13. Wiesz Niunia, może jak teraz pojadę do niego za tydzień, to pokombinuję z tym ogrodzeniem...Choć w sumie się zastanawiam czy to konieczne. Bo jak z nim tam po raz ostatni pojechałam, to tam jeszcze leżał śnieg po kolana. Problem był taki, że jak kopałam mu grób to do tego dołu wciąż napłuwała woda - taka z wnętrza ziemi. Niemal cały czas stałam w niej pokolana. Żeby kopać głębiej musiałam najpierw wybrać tą wodę, ale to działało w zasadzie na dwa duże ruchy łopatą, bo jak tylko pojawiała się nowa przestrzeć, to ona oczywiście napływala. Ja ją wybierałam. A ona znowu napływała i tak w kółko. Po zakopaniu to wszystko było bardzo miękkie, a ta cholerna woda, tylko bardziej jeszcze zmiękczała. I miałam paranoję, że dla takiego wilka przekopanie się przez metr, może trochę więcej miękkiej gliny to pikuś. Ale glina ma taki plus, że jak wysycha, to staje się twarda jak skała. W poniedziałek dzwoniła do mnie Krysia, bieszczadzka sąsiadka, poszła sprawdzić czy u Niunia wszystko w porządku. Po śniegu nie ma już śladu, żadnych śladów zwierzyny w okolicy też nie ma, znaczy są, ale jeleni, ale jeleni się nie obawiam. Lokalny leśniczy powiedział, żebym wilkami się, nie przejmowała, bo one z własnej woli tak blisko ludzi nie podchodzą, a że jest już wiosna to mogą sobie łatwo upolować co tam chcą. Jego zdaniem jedynym czego mogę się obawiać w tek kwestii są bezpańskie psy. Ale skoro przez trzy tygodnie żaden tam nie był, a glina zdążyła już wyschnąć, to może nie ma czego się obawiać........????
  14. [quote name='Gajesia']Badanie krwi ma naokrągło robione, ostatnie w zeszły czwartek. Ma za mało czerwonych krwinek, chociaż jak sobie teraz poczytałam to już sama nie wiem dlaczego akurat po usunięciu śledziony ma za mało czerwonych krwinek. Właściwie to nie dostaje żadnych leków w domu, poza witaminami. ma radykalnie zmienioną dietę, chodzimy do weta raz na tydzień i tyle. Pies ma apetyt, nie jest osowaiały, szczeka, merda ogonem, załatwia się normalnie, ale bardzo dużo śpi i niechętnie chodzi, właściwie to przejdzie kilka kroków i się kładzie, zwłaszcza w domu, na spacerze jest jak by lepiej nie musze go zmuszać do chodzenia, ale robimy tylko kółko wkoło domu i wszystko. Niby nic się nie dzieje niepokojącego, ale sama nie wiem czy nie powinno być już choć trochę lepiej, a to właściwie jest cały czas constans. Martwie się.[/quote] Gajesia, wiesz co, akurat to, że czerwonych krwinek jest mało jest normalne. Może po operacji odbudowywać się dwa, trzy miesiące. Śledziona sama w sobie jest silnie ukrwionym narządem, a w trakcie operacji też jest spora utrata krwi. Jeśli nie jest to jakoś specjalnie poniżej normy to za bardzo bym się tym nie przejmowała. Variowi morfologia do normy wróciła po 3 miesiącach. Starsze psy z natury bardzo dużo śpią....Z tego co pamiętam, Twój piesek ma 13 lat, tak? Jeśli nie jest osowiały, ma apetyt, załatwia się normalnie to może jednak nie ma powodu do niepokoju? A co o Twoich obawach i spostrzeżeniach mówi Wasz wet?
  15. [quote name='Gajesia']ponawiam pytanie - ile czasu zajmowało waszym psom dojście do jako takiej formy po usunięciu śledziony? mój jest miesiąc po operacji i niby wszystko jest ok, ale cały czas jest słaby i bardzo dużo śpi. ma 13 lat[/quote] Miesiąc to długo. Za długo jak dla mnie. A robiliście kontrolne badania krwi po operacji?
  16. Ja zaglądam cały czas i czekam na wieści ;) A kiedy Patosina jedzie do domku tego ostatecznego? I czy Patos nadal będzie miał na imię Patos?;)
  17. Z dwóch zakończonych właśnie bazarków uzbierało się 138 zł. Przeleje zaraz jak dostanę wpłaty na konto.
  18. [quote name='mysza 1']Trochę niepokoi mnie ponowny brak zaintersowania wątkiem, zaraz kasa sie skonczy i znowu będą kłopoty:shake:[/quote] Rozsyłanie PW przynosiło dobre rezultaty....
  19. Ale cudne wiadomości:) Wszystkie Krzyczkowe mają tak z tym jedzeniem cholera...
  20. A tak tylko chciałam sobie na niego popatrzeć...
  21. Irenko, masz jakieś wieści jak się mają Patos i Asia?
  22. O matko.............Nerisie, bardzo mi przykro......
  23. Dzisiaj minęły trzy tygodnie....a brakuje mi go tak samo jak pierwszego dnia... Dzwonił wczoraj mój bieszczadzki sąsiad, że był u Varia, zapalił mu świeczkę i że wszystko jest w porządku. Bo miałam potworną paranoję, że dobiorą się do niego dzikie zwierzęta, których tam nie brakuje - wilki mieszkają dosłownie 800 metrów od działki....
  24. Rycz Miki, ze szczęścia można;)
  25. Dostałam smsa od Irenki, że Patos pojechał :multi::multi::multi:
×
×
  • Create New...