-
Posts
8971 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gusia0106
-
Odeszła moja SIGMUNIA, moje ukochane mastino... (')(')(')
gusia0106 replied to Ewusek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przykro mi Ewusku..... Naprawdę mi przykro...tak z głębi serca.... -
[quote name='indelicate']Moja bokserka- Saba od praktycznie 'małego' miała guzka na brzuchu, byliśmy z tym u weta, ale powiedział, że mamy go nie ruszać, a w razie czego, gdyby zaczął rosnąć przyjechać.Teraz Saba ma 7 lat, a guz nagle zaczął nardzo rosnąć, tyle, że nie mogę przegadać moim rodzicom, abyśmy pojechali do weterynarza. Oni twierdzą, że najlepiej tego nie ruszać. Jak przegadać im do rozsądku? Moglibyście polecić mi jakiegoś dobrego weterynarza (mieszkam w Pawłowicach), który zna się na nowotworach?[/quote] Kurcze, jestem laikiem...a gdzie są Pawłowice?
-
Wiecie co Miki zrobiła? Miała mi dać 15 zł za książki z bazarku, a dała..............150 :crazyeye: 100 od córki, oddałam swoje stypendium, i 50 od siebie.... Niezłe są dziewczyny
-
Irenko, wpłaty z bazarków wolisz na konto fundacji czy Niepołomic?
-
Przypomniało mi się jak jakiś, ja wiem...., z miesiąc, może dwa, po tym jak go wzięlismy do domu pojechaliśmy na lotnisko. Radocha był dla wszystkich - dla nas bo się wybiegał, dla niego bo biegał. Oprócz tego razu właśnie. Bo jak wysiadł to od razu gdzies poleciał i za 5 min wrócił wytarzany w krowiej kupie. Cały. Calusieńki. Dobrze, że woziliśmy baniak z wodą, żeby go moczyć w upały. Ale i tak jak wracaliśmy zapach był niezapomniany. A wtedy jeszcze mieliśmy "Malucha"... On z kolei za karę cały dzień spędzil na tym lotnisku uwiązany na smyczy. Sadyści co? Ale nigdy później tego numeru nie powtórzył. Wtedy się wściekałam a teraz się śmieję.
-
Zolzunka przekazała mi na bazarek kolejne gadżety. Wystawię w poniedziałek.
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
gusia0106 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
No nie mogę napatrzeć się na ten jego śmiejący się pysk. -
A żeby nie być gołosłowną....
-
Teoretycznie, o tym wszystkim wiem... Ale teoria do praktyki ma bardzo daleko... Mój jaszczur, który uwielbiał spać w Varia sierści, zaraz po tym jak wyskakuje z terarrarium, biegnie do pokoju, w którym było jego posłanie i gdzie zawsze go znajdowała. Ewidentnie go szuka...
-
To już tydzień...
-
Zakończył się mój kolejny bazarek na Krzyczkowe. Łączny dochód z niego to 207 zł.
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
gusia0106 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kocurek']Aaaaaa,tak dzwonilam na ploteczki:))))I chcialam sie dowiedziec jak z ta kasiorka.Juz wyslane. Dzis Andrzej powiedzial swojej mamie,ze przybedzie nam nowy czlonek rodziny,a ona oczy jak 5 zloty(co prawda nie widzialam tego przez telefon ale domyslam sie,ze tak bylo:evil_lol: :crazyeye: I MOWI:Strasznie sie ciesze z Patosika,ale jeszcze do kompletu zrobcie jakiegos"szwendacza"CZYLI BOBASKA;A MY JEJ WSZYSTKO BEDZIE W SWOIM CZASIE:loveu: Po Patoska jade z moja przyjaciolka i jej chlopakiem 18 kwietnia tj.w sobote.W piatek 17 kwietnia o 20 mam autobus z Hamburga,we Wroclawiu bede tak na 4.Pospie ze 3 godzinki i w drooooge po naszego KSIECIA:loveu:[/quote] Asia....bosko...... Jakoś tak czuję, że będzie dobrze. Czasem się po prostu wie. -
To dzisiaj to właśnie było takie zajęcie Niunia...
-
Najbardziej nienawidzę wracać teraz do domu. Wczoraj się okazało, że dzisiaj po pracy, o 17:30, muszę gdzieś tam być. Zaczęłam kombinować, jak ja to zrobię - bo nie dojadę do domu, żeby wyjść z psem, a potem na drugi koniec miasta. .....................tylko z jakim psem..............................
-
Posty skaczą, ale dzięki Tobie się usmiechnęłam Ewa, naprawdę. Było parę rzeczy, których bał się strasznie. Sztuczne ognie w Sylwestra, jakiekolwiek strzały, widok broni palnej, choćby był to pistolet na wodę i wszelkich noży sprężynowych. Na tylnych łapkach, tyle głowy i szyji miał blizny jak po cięciach nożem właśnie. Tego co mu to zrobił, udusiłabym gołymi rękoma.
-
No i się uśmiechnęłam. Dzięki Ewa.
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
gusia0106 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='paros']Nie wysyłaj, skopiowałam z pierwszego postu :lol:[/quote] A za Parosa to trzymam kciuki -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
gusia0106 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='paros']To ja wpłacę :lol: tylko podaj gdzie, bo ja jeszcze tydzień taka zabiegana, że tylko wpadam na Dogo ...... :cool3: [COLOR=slategray]I jeszcze w środę mój Parosek będzie miał operację[/COLOR][/quote] Paros, ja Ci chyba jeszcze nie mówiłam, że jesteś boska. No to mówię. Jesteś boska. Konto Niepołomic jest w pierwszym poście. Wysłać Ci mimo to na Pw? -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
gusia0106 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='paros']Jak wygląda fundusz na kastrację? Czy jeszcze coś brakuje?[/quote] Na kastrację i hotel łącznie brakuje 138 zł. -
A jak kichał to tak nabierał powietrza i brał taki zamach, że w 90 przypadkach na 100 walił pyskiem w podłogę. Mówiłam, że pierdoła.
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
gusia0106 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kocurek']No to bardzo sie ciesze,ze juz zaczipowany i "zapaszportowany":)) Jutro beda przelane pieniadze.[/quote] Asiu, nie gniewajcie się, że jak tak mówię. Nie ujmuję absolutnie nic ani Waszym staraniom, ani dobrym chęciom, ani podejściu. Ja tak piszę na wszelki wypadek, bo uważam, że lepiej wszystko powtórzyć trzy razy, niż potem żałować, że nie zostało powiedziane. Irenka na pewno przemaglowała Was okropnie. To tak naprawdę dla dobra Waszego i Patosa. My wszystkie wolimy dmuchać na zimne. Z bardzo prostej przyczyny - aby uniknąć rozczarowań, cierpnienia psa i pretensji. W zeszłym roku oddałyśmy do adopcji psa. Jednego z naszych ulubieńców. My, dziewczyny z doświadczeniem, którą niejedną adopcję mamy za sobą. Była wizyta przedadopcyjna, umowa - wszystko jak trzeba. Po dwóch miesiącach odbierałyśmy psa, bo nie spełnił oczekiwań. Bo warknął. Psa skrajnie zaniedbanego - śmierdzącego, wychudzonego z chorobą nerek i zaćmą. Teoś dwa tygodnie temu odszedł za TM... Dlatego tak wiercimy dziurę w brzuchu. -
Wciąż o nim myślę.... Takim zaprzeczeniem stereotypów był mój pies. Był ofiarą wakacji. Wyrzucony latem, w nocy, na początku czerwca sądzę, z samochodu jadącego na lotnisku. Zanim go wzięłam do domu, widziałam go z miesiąc wcześniej jak biegał biedny między blokami i wzdłuż ulic i ewidentnie czegoś szukał. Kogoś bardziej... A później, już po tym miesiącu, znalazłam go leżącego przy drodze dojazdowej do osiedla, już z przetrąconym biodrem, niechcącego nic zjeść, ani wypić. Obejrzałam, sprawdziłam czy łapki całe, czy chodzi, nakarmiłam na siłę, napoiłam na siłę i poszłam do domu. A on, cwaniak, przyszedł pod klatę (gapiłam się przez okno) i zawył.....Minutę później już był w domu. Ale nie o tym chciałam. Lubił wyjeżdżać i do wycieczek zawsze był pierwszy. Ale po paru dniach chciał już wracać do domku. Domek był jego azylem. A, że chce wracać poznawaliśmy zawsze po tym, że wskakiwał do samochodu i wolał spać w nim niż np w kwaterze czy namiocie. Powinien nienawidzić samochodów przecież. A uwielbiał i samochód i podróże.
-
Bo ja, naiwniak, myślałam, że mamy jeszcze kuuupę czasu...
-
Czytasz w moich myślach Ewa. I podpisuję sie pod postulatem.