Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. [quote name='auraa']kto pomoże w ogłoszeniach?[/quote] ja :)
  2. A może ktoś ma coś do przekazania na bazarek? Chętnie wystawię
  3. Widziałam. Czekałam na tą tęczę jak nie wiem. A Neigh i rufusowa były akurat ze mną. Tęcza była bardzo wyraźna, przez całe niebo, i tworzyła pełny łuk. To pierwsza moja tęcza od śmierci Varia.. Coś oznaczała tylko jeszcze nie wiem co.
  4. Pięknie napisane Ewa... Przeczytałam wątek Bonusi od dechy do dechy i...chylę czoła... A na zdjęciach widać doskonale jaka była w Tobie zakochana.
  5. Dzięki za wszystkie rady Ciotki i Wujku Romi ;) Irenka właśnie jedzie do Patosa, nie dodzwoniła się tam a usiedzieć na miejscu też nie mogła więc jedzie. O amoniaku i komplikacjach pokarmowych powiedziałam - dzięki za sugestie raz jeszcze
  6. Neigh, my wszyscy to wiemy, tylko nie piszemy bo w zasadzie teraz nie ma po co. Ci, co tego nie rozumieją i tak robią jak robią, więc nie zakumają tak czy siak. A tylko kurwica wszystkich trafia. Tak dosadnie napisałam. Bo tak jest. A z Twojego doświadczenia Aga, to powiedz, po atakach on może być osłabiony AŻ tak? Ps. Wyślij mi plis na PW swój adres - bo odkąd Ci ulicę dorobili, to ja go nie znam, a przy zgłoszeniu na szkolenie muszę wpisać.
  7. Słuchajcie, nie panikujmy... Rozmawiałam z Irenką, faktycznie, dobrze nie jest, ale ona tam po południu pojedzie bo zwołała konsulium lekarskie i wtedy będziemy wiedzieć coś więcej. Patos faktycznie nie wstaje, przelewa się przez ręce, nie je i nie pije. Reakcja na leki też może być różna - dajmy mu chwilę czasu. Tak swoją drogą - trzeba napisać do moda o przeniesienie do działu adopcyjnego..............
  8. A zdjęcia są tu ;) : [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/4440/p4250102.jpg[/IMG] [IMG]http://img80.imageshack.us/img80/9999/p4270105.jpg[/IMG] [IMG]http://img134.imageshack.us/img134/381/p4270108.jpg[/IMG]
  9. Dzwoniłam do Irenki...może miałaby dla nas jakieś lepsze informacje. Na razie nie odbiera, pewnie nie może.
  10. Ja trochę z innej beki: Ciotki, [B]20 czerwca (sobota)[/B] w Warszawie (pewnie gdzieś na Ursynowie), będzie można [B]BEZPŁATNIE [/B]wziąć udział w szkoleniu o tematyce psiej - 2h z pierwszej pomocy z wetem, 2,5h z behawiorystyki ze szkoleniowcem i 2,5h z praw zwierząt z prawnikiem. Liczbę miejsc mam ograniczoną więc jeśli któraś by chciała to szybciutko mi PW poproszę z imieniem, nazwiskiem i miejscem zamieszkania.
  11. Ja trochę z innej beki: Ciotki, [B]20 czerwca (sobota)[/B] w Warszawie (pewnie gdzieś na Ursynowie), będzie można [B]BEZPŁATNIE [/B]wziąć udział w szkoleniu o tematyce psiej - 2h z pierwszej pomocy z wetem, 2,5h z behawiorystyki ze szkoleniowcem i 2,5h z praw zwierząt z prawnikiem. Liczbę miejsc mam ograniczoną więc jeśli któraś by chciała to szybciutko mi PW poproszę z imieniem, nazwiskiem i miejscem zamieszkania.
  12. No dziwne to, faktycznie..... Ale jak krew jest ok, to chyba nic złego prócz tych cholernych ataków się dziać nie może?
  13. No takie niesprawiedliwe to życie...one odchodzą, my zostajemy. I bez względu na to czy to był rok, czy 10 lat, boli tak samo.
  14. A u Tygrysa co powoduje ataki? Może drogą eliminacji na coś wpadniemy
  15. Ależ z niej faktycznie była kruszynka...
  16. Dziwnie..... Na początku beczałam tam bez przerwy. Strasznie było. Najgorsza właśnie była ta zieleń i ta sucha, jasna glina. Pojechałam do ogrodniczego po ziemię, nie mogłam znieść tej gliny. Rozsypałam cały worek, zagrabiłam, posadziłam forsycje i jakieś kwiaty - nie wiem jakie, bo się nie znam, zapaliłam świeczki...i wciąż nie było ani trochę lepiej. W przyczepie jakby nic się nie zmieniło - jego posłanko, jego miski, jego szczotki do wyczesywania, jego piłeczka....I oczywiście wszędzie kłaki. Schodki do wejścia ustawiłam tak, żeby jemu było wygodnie wchodzić, parasol rozstawiłam, żeby miał cień...........pierwszą noc całą nie spałam bo miałam paranoję, że wiatr gasi mu świeczki i łaziłam co chwila mu te świeczki zapalać. Drugiego dnia po południu była burza. Nagła, gwałtowna, z olbrzymimi kroplami deszczu, piorunami i hukiem jak cholera. Stałam w tym deszczu jak debil i wypatrywałam tęczy. Poszłam nawet na drugą stronę "mojej" góry. Byłam pewna, że tęcza będzie. Bo gdzie jak nie tam... Czekałam cała mokra...a tęczy nie było.... Ale chyba oczyściła mnie ta burza. Zaczęłam myśleć, że przecież zawsze tam go będę miała, że tam właśnie najbardziej i że powinnam zacząć się cieszyć tym czasem, kiedy mogę być blisko niego. Bliżej już nie będę. Chyba, że za TM, o ile istnieje... Potem dojechała moja siostra z rodziną... jak łaziliśmy po górach opowiadałam im, które szlaki Vario lubił najbardziej; jak kiedyś wybraliśmy się na Bukowe Berdo i prawie mi zwiało psa na dół - taka była wichura; jak ludzie, którzy nas mijali mówili jaki jest dzielny, że tak się wspina i nie daje się głaskać bo w nas jest zapatrzony; jak przyszli sąsiedzi na ognisko wspominali oczywiście jak pożarł wszystkim na ognisku kiełbaski; jak siedział u Krysi w kuchni pod stołem, a jak ona dwie godziny później wpadła w odiwedziny do przyczepy to już jej nie chciał wpuścić - bo przecież musiał bronić i działki i nas; jak któregoś razu to my siedzieliśmu u sąsiadów na dole na grillu, a on zawsze bardzo grzeczny i cierpliwy zaczął się kręcić i piszczeć, nie mógł sobie miejsca znaleźć, nie chciał się położyć, i ewidentnie coś było nie tak, mimo, że impreza dopiero się rozkręcała zarządziłam powrót do budki bo czułam, że coś się dzieje- niemal całą drogę pod góre - normalnie idzie się z 15 minut - przebiegł, do przyczepy też wskoczył, napił się wody, zakręcił się ze trzy razy na swoim posłanku, położył się i.........zasnął....chciał po prostu wrócić już do domu cwaniak mój kochany ;); jak biegał na dół do strumienia i wracał cały mokry z uśmechem na tej swojej mordzie; jak ugryzł Janka Drwala pod okiem i w nos bo Janek nie wierzył, że jest pies, którego nie można w pysk pocałować; jak wył gdy ktoś grał i śpiewał na gitarze....i takie tam. I po tym wszystkim zrobiło mi się jakoś lepiej. Siadywałam koło miejsca gdzie jest teraz, gadałam do niego, prosiłam, żeby mi się przyśnił, żeby dawał znaki, żeby uważał na siebie, zapalałam mu w kółko te świeczki....aż w końcu musiałam wracać... Jakbym mogła to zostałabym tam na zawsze i koczowała w tej budce okrągłe cztery pory roku. Tęsknię za nim jak głupia cholera. On on, złośliwec jeden, dalej mi się nie śni.
  17. Chciałabym.........Ona i tak biedna czuje, że coś się dzieje a przecież nie wytłumaczymy jej co...
  18. Napisałabym, żebyś sobie nie przypominała, ale wiem, że się nie da... Kurcze no, dla Niej tak jest lepiej, jestem tego pewna. To w nas nigdy nie będzie tej pewności czy to już był czas. Ale zazwyczaj jest. Wiki jest przy Tobie cały czas. I będzie tak długo, aż pozwolisz jej odejść. Ja Variowi jeszcze nie pozwoliłam.
  19. Jestem u Was Kochana...ale nie wiem co napisać.... Bardzo, bardzo mi przykro...
  20. Wróciłam ;) Zaraz podeślę. Ewunia, najeżdżasz na nazwę użytkownika i tam pokażą Ci sie po kliknięciu różne opcje w tym wyślij PM.
  21. Neigh wetka i moja wetka to ta sama wetka - rozmawiałam z nią przez telefon, powiedziała, że po takiej dawce to on może widzieć podwójnie i reagować właśnie koszmarnym lękiem albo agresją.
  22. [quote name='irenaka']Ogromnie się martwię. Dlaczego jest znowu taki przerażony?[/quote] Bo nie rozumie biedny co się z nim dzieje......
  23. [quote name='irenaka']Mam jeszcze prośbę. Jeżeli ktoś będzie jechał na trasie Warszawa - Kraków potrzebuję przewieźć duże pudło czyli komputer. Sprawa nie jest pilna, ale proszę o pamięć, gdyby ktoś podróżował na tej trasie.[/quote] Irenko, Rafał jeździ cały czas. Napisz mi szczegóły na PW - załatwię ten transport.
×
×
  • Create New...