-
Posts
8971 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gusia0106
-
[quote name='andzia69']już dawno podpisałam...tylko czy to coś da? miejmy nadzieję:-(:-(:-( Gusia - u nas Caniserin - surowica - kosztuje 50 zł ...nie wiem o jakiej surowicy mówiła wetka - bo jeśli o Stanglobalu to koszt ok. 200...[/QUOTE] Caniserin, na bank! Kilka razy powtarzała, ale ja się zdenerwowałam jak usłyszałam co i jak i mi ze łba wypadło. Oki, to przynajmniej wiem na czym stoję. Acha, zapomniałam jeszcze dodać, że Marley został zafripexowany. Teraz gdyby mu się trafił kleszcz z babeszją byłoby po psie. Krople zakupione. Cena 7,53 zł.
-
[quote name='Ewa Marta'] [INDENT]Jezu kochany, to za dużo jak na jednego psa:shake: Gusiu, 56 kapsułek Iskialu masz ode mnie już dzisiaj. Generalnie 120 tabletek kosztuje ponad 22 złote, a żeby było taniej, trzeba zamawiać przez internet i odebrać w naszej aptece przy Nugat. Mam tam konto i w razie czego mogę zamawiać, ale to później. Narazie masz te ode mnie. Dostałam równiez do oddania pół puszki minerałów dla psa Irish Cal - ważne do końca listopada, ale lekarz powiedział, że spokojnie można podawac 2 - 3miesiące po przeterminowaniu. Może będą dobre do dodawania do jedzenia, żeby go choc trochę wzmocnić. Mam też pół butelki (czyli ok. 250 ml) Artroflexu na poprawienie stanu stawów. Ważne do stycznia 2010. Jeśli się przyda - niosę dzisiaj do Ciebie. Warzyw nie wchłania wiele psów, dlatego najlepiej jest je mielić i podawać w takiej formie. Ja mielę przez maszynkę do mięsa i wrzucam na ostatnie 5 minut do gotowania. Zapytaj może Panią Adę, czy to pomoże. Jeśli będziesz miała czas robić bazarki, doniosę Ci dzisiaj trochę rzeczy. Daj tylko sygnał, czy chcesz. Jeśli nie masz w tej chwili kasy, mogę założyć na lekarza, czy na leki i poczekać, aż uzbiera się z bazarków i składek. Niestety nie mogę sama dorzucić więcej:-( Trzymaj sie kochana, potworna praca przed Tobą. Postaram się pomagać na ile się da.... [/INDENT][/QUOTE] Dzięki Ewunia, te 56 tabletek na razie spokojnie wystarczy bo on ma dostawać 1 kapsułkę dziennie. Ze wszystkimi preparatami wzmacniającymi mamy się te dwa tygodnie wstrzymać, żeby organizm podstawowo wyregulował sobie to, co da radę. Po tym czasie stopniowo zaczniemy go wzmacniać. U psów żywionych niereguralnie i byle czym samo reguralne odżywianie porządnym jedzeniem jest uderzeniową dawką wzmacniającą i podstawą do odbudowy. Mam nadzieję, że to prawda...
-
[quote name='Faza']Myszka ja pomogę dzis a Ty za te pare dni.Jestesmy razem a arzem wszxystko jest możliwe. Kurcze chętnie dam tę kaske na leki, jestem niedaleko a przez bank to dojdą dopiero w poniedziałek.[/QUOTE] Faza, dziękuję za pomoc. Ja będę w domu dopiero koło 17. Może dziś trochę później bo przyszłam na 11 :oops: Spoko, może być przelew, do poniedziałku pożyczę od kumpeli z pracy;)
-
[quote name='magda222']Gusia dawaj nr konta bez gadania!!![/QUOTE] A poszła Sara do domu?:evil_lol: Ciotki, a może macie jakąś zaprzyjaźnioną Fundację, która zgodziłaby się, aby wystawić na nią allegro cegiełkowe? Rokowania są ostrożne, ale sytuacja nie jest beznadziejna. Czasu nam trzeba... Na dzisiaj większość wydatków zostało opłaconych. Zostały do kupienia krople do oczu, surowica (nie wiecie ile to kosztuje?? z tego wszystkiego zapomniałam zapytać Panią Adę...) i ISKIAL. Acha, muszę jeszcze zawieźć kupala do badania. Następne duże wydatki podejrzewam, że będą za dwa tygodnie. Na pewno gdy sytuacja się trochę ustabilizuje trzeba mu będzie zrobić echo serca. Bez tego ciężko będzie zacząć sercowe leczenie. [B]Mysza, pamiętasz nazwe tabletek, którymi był odrobaczany?[/B]
-
Z wiadomości lepszych...ja jestem wrogiem strasznym i nienawidzi mnie z calego serca, ale samochód jest wrogiem straszniejszym i nienawidzi go jeszcze bardziej. Cała podróż bardzo nerwowa ale o niebo lepsza niż ta ze Swarzędza do Warszawy. Generalnie jechał większość czasu obok mnie na przednim siedzeniu - a to siedząc, a to leżąc. Całą drogę dawał się dotykac i głaskać, co w czasie naszej pierwszej podrózy było nie do pomyślenia. Mało tego....koniecznie chciał jechać u mnie na kolanach momentami ;) więc chybam nie taka straszna jak mnie malują ;)
-
Generalnie przez dwa najbliższe tygodnie mamnie robić nic innego tylko go paść. Jak przytyje 3-4 kilo i sytuacja się ustabilizuje, zaczniemy po kolei leczenie wszystkiego. Póki co wszelkie kosultacje behawiorystyczne odpadają. Leczenie skóry, serca, kastracja czekają na lepsze czasy. Za dwa tygodnie idziemy na kolejną wizytę. A tak swoją drogą to będzie wielki pies :razz: Teraz, gdy jest to naprawdę sama skóra i kości, waży.....UWAGA.....29 kilo :-o W szoku byłam jak zobaczyłam wynik na wadze ;) Wygląda na góra 20.
-
Zacznę od począku jak pamiętam: [LIST] [*][B]grudkowe zapalenie spojówke, zapalenie uszu i siusiaka jest naszym najmniejszym problemem[/B] - leczenie: uszy zostały wyczyszczone, dostałam Panolog do zapuszczania, mam też receptę na krople do oczu, siusiaka odpuszczamy na lepsze czasy [*][B]skrajne wychudzenie, IV stopnia - IV stopień jest największy....., wycieńczenie organizmu na skutek długotrwałego niedożywienia -[/B] leczenie - systematyczne i reguralne odżywianie małymi porcjami, bez tłustych mięs, rosołów, bardziej wypełniacze czyli ryż + mięso z kurczaka, na zmianę z suchą karmą [*][B]zaniki mięśni - najparwdobodobniej na skutek długotrwałego niedożywienia i braku ruchu - [/B]leczenie: nic odkrywczego - zaczniemy chodzić to się masa będzie odbudowywać wraz z odżywianiem i ruchem [*][B]bolesne jelita, po oględzinach kupy wiadomo, że są problemy w wchłanianiem,[/B] o ile ryż i mięso jest przynajmniej w połowie przyswajane, warzywa zupełnie nie - w takiej samej formie wchodzą jak i wychodzą - leczenie: wprowadzanie jedzenia małymi porcajmi a często + stopniowe zwiększanie warzyw + siemie lniane [*][B]serce źle pracuje....są dodatkowe, niemiarowe skurcze komorowe + cechy powiększenia sylwetki serca w zakresie komór oraz lewego przedsionka[/B] - jest to niebezpieczne o tyle, że nie ma związku ze stresem ani stanem organizmu, bardziej wskazuje albo na jakąś wadę, albo na zmianę powstałą na skutek warunków w jakich przebywał - leczenie: na razie nie robimy nic, tylko obserwujemy liczbę oddechów w spoczynku, w czasie snu, po spacerze, po zakładaniu linki...teraz podanie jakichkolwiek leków jest wykluczone ze względu na fakt, że nie wiemy jak wyniszczony organizm je przyswoi [*][B]łyse plamy na skórze to wynik jakiegoś tam zaburznia immunologicznego, brak podszerstka na skutek niedożywienia - [/B]leczenie: normalnie powinien dostać na to sterydy w zastrzykach, ale nie dostanie bo sterdy teraz by go zabił...................................................., zaczniemy leczyć jak się poprawi stan ogólny [*]w związku z tym, że przebywał w jednym pomieszczaniu z amstafką (te same miski do jedzenia, picia...) [B]ma szansę na rozwinięcie się parwo.....[/B]Póki co nic na to nie wskazuje - w na szybko w wirówce zrobionej morfologii poziom leukocytów jest oki, kupa oki, wymiotów brak, ale mamy nie zapominać, że to jest skrajnie wycieńczony pies więc odporności w zasadzie nie ma. Dzisiaj wieczorem jadę odebrać dla niego surowicę... [*][B]liczne blizny na całym ciele[/B] - niektóre po pogryzieniach, niektóre na skutek uderzeń jakimś ostrym narzędziem [*][B]blizna na nosie jest góra 2,3 miesięczna [/B]- co oznacza, że powstała już w "schronisku" [/LIST] Nie wiem czy o czymś nie zapomniałam..... Krew i mocz poszły do badania. Wyniki będą wieczorem. Odbiorę je jak pojadę po surowicę. Powinien zostać wykastrowany bo oprócz tego wszystkiego jest ewidentnie pobudzony ze strony układu płciowego, Wydzielina z siusiaka nie jest ropna, tylko fizjologiczna na skutek nakręcania się właśnie. Ale o kastracji przynajmniej przez najbliższy miesiąc możemy zapomnieć. EKG musiało być zrobione bo osłuchowo nie dało się wychwycić nic....Pani Ada powiedziała, że słyszeć jedno wielkie dudnienie - tam jest tylko serce i układ kostny klatki piersiowej...żadnych mięśni, żadnych mięśni gładkich wyścielającyh.....NIC...... Zapłaciłam 248 zł. A to początek góry lodowej..... Muszę mu kupić krople do oczu, surowicę dzisiaj i Iskial. Na razię kupię tylko krople...Nie wiem niestety ile kosztuje surowica. Na Iskial na pewno nie starczy....... Zostało mi na niego koło 30 zł......
-
[quote name='MonikaP']O matko...to jakim cudem schronisko wydało psa bez szczepienia na wściekliznę? Teraz to jego kłapanie nabiera dodatkowego "wydźwięku"...co będzie, jeśli Cię mocniej ugryzie? Przecież powinien pójść na obserwację, a Ty na zastrzyki... Co wtedy? :shake:[/QUOTE] Mhm...Jeśli coś by sie miało zadziać to i tak za późno, bo w czasie poniedziałkowej akcji on mnie dziabnął.W zasadzie zarysował kłem po twarzy, ale do krwi w każdym bądź razie. Wtedy to absolutnie nie była jego wina, on po prostu zadziałał instynktownie w obronie własnej. Zobaczymy co jutro powie moja wetka.
-
[quote name='MonikaP']Ale tam :evil_lol:, przecież ja się nie gniewam za te różnice.Napisałam tylko o tym, co byłoby moim odruchem, a czy dobrym, czy złym, to pewnie życie szybko by zweryfikowało ;-). Tylko....to, że Gusiek dwojga imion Marlej nie był szczepiony na wirusówki, to już wiemy, ale na wściekliznę...mam nadzieję, że był? To a propos kłapania....[/QUOTE] A skąd...nie był....Oficjalnie mi o tym powiedziano........ Eliza, wiedziałam o tym co napisałaś, ale dobrze, że napisałaś ;) Nie wysłał żadnych sygnałów ostrzegawczych, albo ja ich nie dostrzeglam. On generalnie napina się przy każdym kontakcie ze mną, wyraźnie nie sprawia mu to przyjemności, momentami jest neutralnie. Oczywiście nie je i nie pije w mojej obecności, śpi w innych pokojach, czasami szuka kontaktu wzrokowego. To tyle....
-
[quote name='andzia69']Gusia - najcześciej jest to apatycznosć, biegunka i wymioty...ale moze być sama biegunka...cuchnie tak, ze do konca zycia nie zapomnisz....:shake: Astunia ze Swarzędza właśnie walczy w klinice o życie...leje się z niej z tyłu i z przodu, nie wstaje, nie je...ech...do d..y to wszystko:placz: pewnie jutro to już by w tym "schronie" nie żyła:-(:-(:-([/QUOTE] Czytałam właśnie...on był z astunią w jednym pomieszczeniu, z tych samych misek jedli, pili....kurnaaaaaaaaaaaaaaaaaa Wymiotów brak, rozwolnienia brak. Kupal cuchnie, ale ja nie wiem jak cuchnie kupa parwo.....ta cuchnie ale tak,że da się zapomnieć...
-
[quote name='Greven']Dorosły i szczepiony pies nie powinien złapać parwo, ale mój Mlauszki to miał (przywiozłam kilka pitbull z peudo), na bazie doświadczenia symptomy szybko wychwyciliśmy, leki, kroplówki... w ciągu 3-4 dni pies z tego wyszedł.[/QUOTE] On nie był szczepiony.... A jakie to były symptomy Graven?
-
[quote name='Anna_33']Marley to piekne imie...tylko uwazaj zeby Ci nie wywial na festiwal reagge...bodajze wlasnie we Wroclawiu za kilka dni :evil_lol:[/QUOTE] Weź wypluj te słowa :evil_lol: Wywiewania jak na razie mam po dziurki;) Ciocia monagrz wypożyczyła nam superanckie szelki amstafowe. Rufusowa mówi, że w tych szelkach mogę się przestać obawiać, że coś puści i obwiązywać linką w pasie :evil_lol: Faktycznie są wypasione! Ale nie wiem czy nie będą na niego za duże. Się w domu sprawdzi. Jak się da przymierzyć ;)
-
Warszawa-malenka sunia z pol już w nowym domu :)))
gusia0106 replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']Nie paranoja tylko życie:evil_lol: Mała jest przerażona, nigdy nie chodziła na smyczy, po prostu zamiera. Ale będzie w dobrych rękach;), jedzie na tymczas do Morisowej.[/QUOTE] Eeeee, no to luz, to już się nie boję ;) -
Warszawa-malenka sunia z pol już w nowym domu :)))
gusia0106 replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']Mój dobry mąż:eviltong: pojechał już po nią do hotelu a potem zawozi do domku tymczasowego. Cięzkie będą spacery na początku, bo ona nie chodzi na smyczy, dobrze, że mała, można na ręce wziąć ale i tak mam stresa, żeby gdzies nie dała nogi. Szelki kupione, adresówka też.[/QUOTE] Mąż jest super, ale też się boję ewentualnej ucieczki. Paranoja jakaś czy jak? ;)