Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. [quote name='kaLOlina']a ja mam takie pytanko-przepraszam za offa:oops:...czy jadac z Poznania do wawy jakos tak po drodze wypadlby Konin?? :roll: bo bylby potrzebny transport na cito dla 3tyg astka z mojego podpisu i moze daloby sie jakos te transporty polaczyc?? jesli to zupelnie nie po drodze, a ja strzelilam mega gafe to przepraszam-blondynka jestem:oops:[/QUOTE] Myślę, że niestety nie. Maciek musi być w Wawie na 11 a wyjedzie z Poznania pewnie o 8:30. Czy ma brać Serduszko czy nie?
  2. To ja Ci powiem. Bo słyszałam tą historię od Ciebie, ale jestem obiektywna. Niestety nie było za wcześnie na eutanazję. Był czas najwyższy. Jedyne co jej mogłaś dać Kochana, to godna śmierć przy boku ukochanej Pani.
  3. [quote name='3 x'] ps. jedzeniem podzieił się Michaś i tylko 3 puchy bo w łapach to targałam a cieżkie to to :oops:[/QUOTE] jakie tylko???? To są aż trzy puchy !!! :multi: Baaaaaaardzo dziękujemy
  4. Ja nie wiem czemu one się nie śnią. Mam nadzieję, że nastepny sen będzie lepszy :calus:
  5. [quote name='asiaf1']a może by go zobaczyła dr Jagna Kudła ona jest behawiorystą i weterynarzem[/QUOTE] Już się umówiłam z behawiorystą na poniedziałek. Ale jak możesz to podeślij mi Asiu jakiś namiar na PW. Zadzwonię, pogadam, co dwie głowy....;)
  6. [quote name='jola_li']Gusiu, zaraz wyślę Ci coś na maila - przeczytaj pierwszy rozdział. Napisane tam, że nie zawsze pies ostrzega przed ugryzieniem i nie jest to "nienormalne". Zresztą zajrzyj, może coś dopasujesz do Marleja.[/QUOTE] Dzięki Jolu, przeczytałam. Niby nic o czym nie wiem, ale zdecydowanie układa w głowie. Sama nie wiem co o tym myśleć, zobaczymy;) Dostałam od Ciebie 10 zł dla Marleja. Baaaaaaaaaaaaardzo dziękujemy :kiss_2: A dziś widziałam się z Ciocią 3x. Marlej dostał trzy puchy jedzenia i balsam na łapkę. Gosia, okolice siusiaka też mu mogę tym smarować?
  7. [quote name='3 x']gusia (zabij mnie jeśli za duzo marudze) poszukuję pożyczyć kagańca dla michała czyli dla duzego psa masz może?[/QUOTE] Nie zabiję bo nie marudzisz ;), ale kagańca niestety nie mam, bo nigdy nie musiałam używać :roll: Aż do teraz kurka
  8. [quote name='Neigh']Ja sobie poradziłam ćwicząc posłuszeństwo z behawiorystą i ustalając ze ja jestem przewodnikiem. Z Marlejem będzie cieżko, bo na razie to on się średnio do ćwiczeń nadaje.....[/QUOTE] Się nadaje czy się nie nadaje ćwiczyć będzie ;) Bo wiecie co, ja mało strachliwa do psów jestem, ale wczoraj się przestraszyłam. Nie tego, że ugryzie. Tego, że nie ostrzega. Bo to nie jest naturalne psie zachowanie. A skoro nie ostrzega i nie zachowuje się naturalnie to jest nieobliczalny...... Postępów spacerowych ciąg dalszy. Dziś po południu też zaliczyliśmy spacer wokół bloku. Pierwszy raz. Fakt, że ostatnie 100 metrów w zasadzie ciągnął mnie do klatki, ale to było tylko ostatnie 100 metrów. Ludzi było trochę, psów też, Marlej przestraszony ale dał radę ;) Acha, no i po dzisiejszym spacerze jesteśmy bogatsi o informację - z kotami to on mieszkał nie będzie :diabloti:
  9. Badanie kupala Marleja w porządku - robali, larw, glist, drożdży, grzybów i tego innego tatałajstwa brak :multi:
  10. [quote name='kaLOlina']gusia wiem, ze swietnie sobie radzisz i podziwiam Cie... przeprzaszam, jakos nie doczytalam, myslalam,ze ty go karmisz z reki a nie nagradzasz...nieporozumienie... jestem pewna jednak, ze behawiorysta-ktos ze spora wiedza(mam nadzieje ;))i patrzacy z boku bedzie mogl dac wiele cennych rad... trzymam kciuki za was![/QUOTE] No co Ty Ciotka, nie przepraszaj :cool3: Ja właśnie dopisalam bo zawsze coś mogę chaotycznie napisać. Tak, behawiorysta bezwzględnie - ja działam intuicyjnie a to nie znaczy dobrze. Dzięki za kciuki!
  11. Wiecie co, ja już sama nie wiem czy on wrócił bo coś kumał czy wrócił przypadkiem. Im dłużej o tym myślę, tym mniej wiem. Z jedzeniem jest tak, bo nie wiem czy jasno się wyraziłam, że on nie je w mojej obcności. Jak wychodzę z domu, do pracy np., jak wracam micha jest pusta. Jeśli przez cały dzień nic nie zje - je w nocy, jak śpię - rano micha pusta. Z ręki karmię go, żeby wzmacniać pozytywnie - jak da sie pogłaskać, jak wychodzimy albo wracamy ze spaceru, jak wracam do domu. Wydaje mi się, że zasady są dosyć jasne, bo staram się być konsekwentna, ale może mi się tylko wydaje. Ciężko go socjalizować zewnętrznie póki co bo samo wyjście z domu powoduje zalęknienie totalne - boi się przechodzących ludzi tak że BIEGNIE do klatki, i każdego psa łącznie z jamnikiem miniaturką. Stopniowo wydłużam czas wyjścia i oddalenie się od klatki, ale to nie jest proste niestety...
  12. Też tak myślę Ewunia, ale przecież nie może tak być...
  13. Umówiłam się z behawiorystą na poniedziałek na 17.30. Wcześniej się nie dało bo jest chory. Przez telefon brzmi bardzo sensownie. I jak najbardziej potwierdził mój tok myślenia, że jak próbował to w końcu zaatakuje. I, że nie ma co czekać... Do poniedziałku mam nie dopuścić do ewentualnej próby ataku. Tylko jak to zrobić? ;) Koszt pierwszej, dwugodzinnej konsultacji + opracowanie planu działania na przyszłość 80 zł. [B]Eliza - dzięki za namiar![/B]
  14. Właśnie otrzymałam na konto 150 zł dla Marleja od jego Cichej Wielbicielki :lol: Nie wiem jak to zrobiłaś Kochana, że doszło tak szybko! Jeszcze raz bardzo dziękuję :iloveyou:
  15. A, że się tak zapytam, czy Pani Róża jest zdecydowana na adopcję na koniec stycznia? Bo ja jakoś nie załapałam ;)
  16. [quote name='mala_czarna']Zawsze coś wymyślą żeby człowieka naciągnąć :roll: Ja to się tylko boję (odpukać!!), żeby on w końcu na poważnie do Ciebie nie zaczął startować, bo to byłaby wtedy porażka na maxa. [COLOR=silver]Btw. Jak dziadek?[/COLOR][/QUOTE] Kurde, nie wiem, o siebie jakoś się nie boję. Ale to nie może być tak, że on mnie będzie bronił na śmierć i życie. Sytuacje są różne. Na weekend, jako że siostra jedzie do dziadka, dostaję dwóch siostrzeńców w bonusie. Chłopaki są już duzi, psów się nie boją, ale jakby nie patrzeć to jednak dzieci. Nie wyobrażam sobie, żeby się dzieciak nie mógł do mnie przytulić bo to grozi atakiem ze strony psa. No paranoja jakaś. A unikanie takich sytuacji to też nie metoda, bo przecież sytuacja zdarzy się prędzej czy później. [COLOR=silver]Lekarze uspokajają ale jakoś nieskutecznie. Doszło do obrzęku mózgu więc ma czasowy zanik pamięci. Stan ogólny jest lepszy. Dzięki, że pytasz.[/COLOR]
  17. [quote name='mala_czarna']To wychodzi na to, że jednak coraz bardziej czuje się panem na włościach :roll: Niby z Tobą zbyt długo siedzieć nie chce, ale ma do Ciebie zaufanie, a do Sławka nie. Myslałam, że ten Calm Aid troszkę go uspokoi, a tu kicha. Chyba, że Marley ma generalnie ograniczone zaufanie do mężczyzn.[/QUOTE] Mhm....wydaje mi się, że to nie to. W sensie, że to nie o płeć chodzi. Ale nie wiem, może się mylę. A ten Calm Aid to się moim zdaniem do........nadaje.
  18. [quote name='malagos']Ja też miałam przypadek uratowanego, konajacego w rowie, psa, tak mnie pokochał, ze zaczął atakować wszystkich, którzy do mnie sie zbliżali. Nawet jesli to było moje 3-letnie dziecko. W nowym domu pozostał nieufny, nigdy juz tak nowego pana nie pokochał, ale nie był agresywny.[/QUOTE] I jak sobie poradziłaś z tymi jego atakami malagos?
  19. [quote name='MonikaP']Gusiu, a może to jest tak, że on się czuje coraz mocniej związany z Tobą i odczuwa pojawianie się przy Tobie "obcych" jako zagrożenie? Ale z drugiej strony - to go nie usprawiedliwia, bo nie żyjesz w próżni, a poza tym to bardzo źle wyrokuje na przyszłość...przecież on ma znaleźć nowych opiekunów :shake:.[/QUOTE] Właśnie...Dlatego o tym piszę....jedno jest pewne, na pewno nie można mu pozwolić na takie zachowania, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Za zachowanie skarciłam go ja, więc powinien zakumać, że źle zrobił. I oki, możemy jakby robić takie podejścia jeszcze kilka razy, żeby mieć pewność, że zroumiał. Jest tylko jedno ale. Ja nie jestem pewna czy on w końcu nie ugryzie. Czy nie odważy się na tyle, żeby jednak zaatakować. A to jest wielki pies. A jeszcze nabierze masy.......
  20. [quote name='mala_czarna']Kurde. Gusia, ja wiem, że tej sytuacji nie mozna porównwać do mojej i Frotki, ale tak sobie mysle, że podobieństwa jednak są. Otóż ona każdą osobę, która się przy mnie kręci, która przebywa w tym samym pomieszczeniu, traktuje jako potencjalnego napastnika. Jest o mnie piekielnie zazdrosna, pilnuje mnie, boi sie, że ktoś chce zrobić mi krzywdę. Czy Marley widział wczesniej Sławka, czy to było ich pierwsze spotkanie?[/QUOTE] Widział, wielokrotnie. Dawał się dotykać, karmić - żadnych sensacji do wczoraj.
  21. [quote name='Ewa Marta']Przekazałam dzisiaj Gusi trochę srebra na bazarek dla Marleja i dla Karmelka razem. Musimy jednak pozbierać jeszcze trochę rzeczy albo deklaracji wpłat, żeby mieć chociaż na pierwszy miesiąc u behawiorysty i na kastrację...[/QUOTE] Bazarek zrobię jak tylko będę mieć aparat - dzisiaj albo w sobotę. A od kiedy można by go wsadzić do Patrycji?
  22. [quote name='Polarna Legenda']Gusiu a próbowałaś karmić go z ręki??[/QUOTE] Próbowałam. Z ręki zje. Ale tylko małe ilości - jakbym chciała go nakarmić całą porcją suchej karmy, którą dostaje co drugi dzień nie zjadłby. Codziennie karmię go z ręki - coby budować relacje. Mhm...wieści mam dobre i złe. Dobre są takie, że wczoraj wieczorem drugi raz udało nam się wykonać coś na kształt spaceru, tzn. przejść dookoła bloku, a nie odejść 10 metrów od klatki. Po powrocie, już na klatce, od wtorku wieczorem, zdejmuję mu obrożę nr 1 ze smyczą + odwiązuję linkę z szelek. Marlej czeka wtedy grzecznie pod drzwiami aż go rozbiorę i sam wchodzi do domu. Bez paniki, bez uciekania. Na spacerach też jest troszkę lepiej. W taki sensie, że nie próbuje zrzucić z siebie szelek, wyślizgnąć z obroży, już tak nie ciągnie, ponaglany i pociągany idzie w kierunku, o który mi chodzi. Ale są też wiadomości złe. Marlej jest agresywny. Nie w stosunku do mnie Wczoraj przyjechał Sławek. Początkowo Marlej na niego warczał, ale do dlatego, że przebywał zbyt blisko niego. I ok. Potem sytuacja się unormowała. Dawał mu się głaskać (nawet bez odwracania głowy - mi się rzadko tak udaje!), karmić z ręki, siedział w tym samym pokoju. Ale, nie wiem dlaczego , nie wiem co się zmieniło, Marlej chciał zaatakować Sławka, który wszedł do pokoju gdzie byłam i ja, i Marley. Bez ostrzeżenia, bez warczenia, zerwał się z podłogi gdzie leżał i od razu obnażając galerię zębów skacząc krokami psa atakującego rzucił się w jego stronę. Został skarcony. Przestał. Położył się gdzie leżał. Po 30 minutach sytuacja się powtórzyła. Znowu bez ostrzeżenia, znowu total agresja, znowu wszystkie zębyna wierzchu. No szczerze powiem, że nie wygląda to dobrze. Potrafię odróżnić psa ostrzegającego od atakującego. Marlej nie ostrzegał. Nie wiem co w takiej sytacji. Chyba wcześniej niż planowałam wprowadzę bhawiorystę. Jak myślicie?
  23. [quote name='ULKA12']Stan Bory bez zmian. Dzisiaj rano co prawda leżała w trochę innej pozycji niż ją wczoraj zostawiłam ale dalej nie staje. Próbuje się podnosić na przednich łapach ale krótko. Oczopląs wyraźnie mniejszy, skrzywienie głowy bez zmian. Dostała zastrzyk i czekamy. W tej chwili najbardziej martwi mnie to, że ona nic nie pije i nie sika. Ostatnio oddała mocz wczoraj jak jechałyśmy do weta i od tej chwili nic. Co dalej robić poić na siłę?[/QUOTE] Nie. Powiedzieć wetowi. Powinna mieć w takiej sytuacji podane kroplówki. Najlepiej płyn Ringera.
  24. [quote name='asiaf1']Dzięki Gusia :loveu: a kto to jest Filip?[/QUOTE] Krzyczkowiak ;) Ogłoszenie o nim wisiało na tablicy
×
×
  • Create New...