Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. [quote name='Wisełka']Już widzę w poniedziałek Gusię cała zapuchnięta po nieprzespanych nocach i wylanym morzu łeż: GDZIE JEST MÓJ MARLEJ??[/QUOTE] Od poniedziałku jestem na urlopie ;) Się nie dam oglądać;)
  2. Dostała dziś maila w sprawie Mai ale nie wiem nawet czy odpowiadać... Jak myślicie? Witam serdecznie jestem zainteresowana psiakiem zamieszczonym na allegro ''maja 3 letnia''.Mam tylko pytanie czy byłaby możliwość jej transportu do bydgoszczy województwo kujawsko-pomorskie.Z góry dziękuję za odpowiedż.
  3. A ja na wszelki wypadek zorientuję się u nas. Ewa, myślisz, że możemy się pouśmiechać do Boliłapki?
  4. A to pytanie poniekąd do Owieczki ;) W sensie czy macie u siebie weta, który ciacha i jeśli tak, to za ile, czy powinnyśmy go ciachnąć w Wawie i odstawić do Ciebie? I ile jesteśmy winne za ostatnią konsultację wet?
  5. [quote name='Owieczka']Ha! I tu może Was nie zaskocze ale apaetyt się Trymciowi poprawił i Qoopy też :D Faktycznie ta karma mu smakuje ! aaa zapomniałam napisac, że jak worek stał w kuchni i jeszcze był nierozpakowany to Trymek sam się chciał do niego dostac, Ząbkami skubał to tu to tam, nie wiedział jak ma się za to zabrać żeby się dostać.[/QUOTE] Super wieści :):) A wczoraj od Cioci Elligi Cioci Bogusiu, za pośrednictwem Ewy Marty Trymer dostał 15 kg karmy. Też podobno baaaaaaaardzo dobrej :) Podrzucę przy okazji ;)
  6. [quote name='3 x']ech mi tez :( ale dobrze ze gusia Państwu powiedziała o tej odsieczy jak sie zorientują na dogo ile tutaj fiźniętych bab siedzie to na pewno Marlejowi nic się nie stanie ;) btw gusia tobie to pewnie wogole zajebiaszczło łatwo jest co? ;)[/QUOTE] Odmawiam komentarza ;)
  7. [quote name='Owieczka']witajcie cioteczki z rańca ;) Hmmm.... Trymcio wynosi buty z domu do ogrodu, najcześciej parami :cool3: moze kiedyś przynosił kapcie swojemu panu ? Do kobyły przekonac sie nie chce... moze musi to potrwac :razz: ale co do kotów to.... Nauczył się do Portosa, że jak bedzie szczekał na kota to on będzie uciekał. :evil_lol: Nie zawsze kot chce się ruszyć z miejsca więc to bardzo irytuje Trymera...[/QUOTE] Co za koleś...:):) A jak kupy? A jak apetyt?
  8. No uprzedziłam, że będziemy molestować. I, że jak mu chociaż jeden włos z głowy spadnie to przybędziemy z odsieczą. Wczoraj znowu wszystko w porządku. Jeeeeny, jaki on jest grzeczny. Choć okoliczności nie były sprzyjające. Tuż przed naszym wyjściem dwa razy był wystrzał. Ewa świadkiem bo jeden to był nawet przy niej. A jak dojechaliśmy na miejsce do się okazało, że na Bemowie gra AC/DC,a to dość blisko i muza nawalała ostro. A ten nic..............Poszliśmy na normalny spacer - taki z wąchaniem i sikaniem, i na spokojnie do domu. Winda już nie stanowi problemu. Wszedł na spokojnie, wysiadł równie wyluzowany. Wparował do domu - zrobił szybki przegląd pomieszczeń, w kuchni powąchał mięsko i..................u Piotrka w pokoju wskoczył na łóżko ;) Piotrek go delikatnie zgonił więc łaskawie poszedł z nami do pokoju. Pani nakarmiła mięskiem i paróweczkami, Marlej napił się wody (!! - u niego to sukces napić się w obcym miejscu) i po 10 minutach mimo nawalającego w tle AC/DC grzecznie leżał na dywanie z przymrużonymi oczkami. A w końcu zasnął.... Daje się Państwu głaskać, za Panią już łazi do kuchni i sprawdza co dostanie dobrego. Obwąchał swoje kocyki ale nie położył się na nich, tylko leżał na dywanie z nami, w pokoju. Wczoraj wyszłam na 15 minut. Podszedł pod drzwi, troszkę popiszczał, ale wrócił do pokoju, do Państwa i dalej leżał na dywanie, tyle, że cały czas obserwował drzwi. Chwilę jeszcze posiedzieliśmy i zbieram się do wyjścia. Ja, bo Marlej dalej leży na dywanie i nie ma zamiaru się ruszać;) Zapięty na smycz grzecznie wstał i pojechaliśmy. Może to dobry znak...............? Formalnie oddałam go już wczoraj.....umowa podpisana, książeczka i wszystkie wyniki badań oddane....
  9. [quote name='Ania i Kajber']A co z kastracją? Chyba nie dacie bez?[/QUOTE] No co Ty Ciotka. Chłopaki idą tylko bez jajek :)
  10. [quote name='Cantadorra']Boję się, że zaraz rozdzwonią się durnie w pierwszej kolejności. Będą chcieli na łańcuch :mad:[/QUOTE] A to ja chętnie sobie z nimi porozmawiam :diabloti: Tak w ramach ciekawostki, wczoraj w sprawie innego psa zadzwonił do mnie Pan z pytaniem ile za niego chcę. Mówię więc grzecznie, że mu psy oddajemy za darmo, ale zależy nam żeby trafiły do dobrych domów, że wizyta, że umowa, a Pan do mnie, że jak oddajemy psa za darmo to wiadomo, że on nic nie wart więc na pewno nikt go nie weźmie....
  11. [quote name='Ewa Marta']Wiedziałam:-) Gusiu, podjadę może jakoś dzisiaj. Zdzwonimy się, dobrze?[/QUOTE] Jasne, do 20 będę w domu.
  12. [quote name='Tora&Faro']Jesli tylko Gusia sie zgodzi to jasne;):loveu:[/QUOTE] Się zgodzi ;)
  13. [quote name='Bjuta'][FONT=Arial][SIZE=2]A jakie są? To od razu dopiszę. [/SIZE][/FONT][/QUOTE] [email]agnieszka.ozadowicz@gmail.com[/email] 510 833 888
  14. Cudnie !! :) Namiary mogą być na mnie
  15. [quote name='Tora&Faro']Nie wiem:evil_lol:...jeszcze się do tych imion nie przyzwyczaiłam;) trzeba jakoś zdecydować bo faktycznie nie wiadomo co i jak...[/QUOTE] Ja proponuję - Kajko brązowy, Kokosz czarny ;)
  16. [quote name='Tora&Faro']Dotychczasowe wydatki biorę na siebie Kochana.[/QUOTE] Nie denerwuj mnie. Ja wiem jak stoisz finansowo. I jak nie powiesz po dobroci to się przejdę na górę :mad:
  17. [quote name='Tora&Faro']Dotarły kolejne wpłaty: Ellig - 58,00 zł Ewa Marta - 100 zł Dziękujemy ślicznie:loveu: Gusieńko czy mogłabyś zaktualizować pierwszy post?:)[/QUOTE] Się robi Kochana ;) A wydatki u weta to jakie były? Bo rak mi danych? ;)
  18. [quote name='Cantadorra']Gusia nie chcesz malych Trymerków? Tata slodki to i dzieci bylyby slodkie? (Drażnię się) :)[/QUOTE] :):):):):) Chcę! Byłoby czym handlować ! ;)
  19. [quote name='Cantadorra']Gusia, za 25 zł mozna zamowic pakiet ogloszen u Bounty. Kto zasponsoruje Trymerkowi ogloszenia? Please![/QUOTE] Kochana, ogłoszeniowo to mu same w sobie stanowimy mocną ekipę :) Trzeba pomyśleć nad tekstem i ruszamy ;) Tylko bez kastracji to ja go nie wydam !
  20. [quote name='Ewanka']Żeby nie zapeszyć ... tfu, tfu ... dalej kciuki zaciśnięte !!!!!! Marlej znormalniał przez te 7 miesięcy, a wydawało się to na początku zupełnie niemożliwe ... Gusia jesteś wielka !!!![/QUOTE] No wiem, ale mam w planach dietę ;) Rozmawiałam z Piotrem w sensie behawiorystą. Będzie w pogotowiu. Mówi, że o ile nie zmienią się zasady wszystko powinno być w porządku. A w razie wystąpienia trudności mogę tam podjechać. Ale się denerwuję. Nie podejrzewałam, że będę aż tak ;) Twardzielem miałam być cholera ;)
  21. [quote name='Tora&Faro']A mnie ten opis wczorajszej wizyty strasznie wzruszył.... Marlej będzie miał swój dom, będzie "normalnym" psem....przyznam się że nie wierzyłam w to tak do końca...Gusiu możesz lać;):)[/QUOTE] Ja wcale w to nie wierzyłam. Możecie lać ;)
  22. [quote name='mysza 1']Właśnie, zupełnie o tym nie pomyślałam. Zapowiada się nieźle tfu, tfu.[/QUOTE] No widzisz, ja właśnie też nie ;) Nio....7 miesięcy jak w mordę strzelił. A zaczipowałam go na siebie. Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że jeszcze byś go przehandlowała. Choćby za migdały ;) [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/4931/201005270919422120001.png[/IMG]
  23. Faktycznie, boski...
  24. [quote name='mala_czarna']Ale mi się gęba cieszy :) :) :)[/QUOTE] Ja Ci się zaraz pocieszę Gówniaro Jedna Ty!! :mad::mad: Zakaz cieszenia obowiązuje aż do odwołania!! :angryy: ;)
  25. Wczorajsza wizyta uświadomiła mi bardzo ważną rzecz. Ja, znając przeszłość Marleja (szczątkowo, ale jednak), mając w pamięci to, w jakim był stanie, jak ciężko szło robienie postępów itp. obchodzę się z nim jak ze zgniłym jajem. Byle nie puknąć niczym, nie hałasować, smakołyki w odpowiedniej pozycji, głaskanie nie po łapach i kupa innych obostrzeń. Państwo wiedzą, że to jest pies po ostrej traumie i obchodzą się z nim jak z jajem ale nie zgniłym. I to jest bardzo dobre. Starają się go traktować jak normalnego psa na co ja bym się nigdy nie zdobyła. Przykład: wczoraj Pani wychodzi z kuchni trzymając w ręku kawałek kurczaka i mówi - Chodź Marlej, mam coś dla Ciebie. Ja mam w głowie milion myśli - oczywiście, że nie podejdzie - nie do osoby, której nie zna, nie w miejscu, którego nie zna, nie do Pani w pozycji stojącej i już na pewno nie po jedzenie. Marlej wstaje, podchodzi do stojącej Pani i sam w pozycji stojącej w wyciągniętym łbem bierze kurczaczka z ręki. Ja siedzę z rozdziawioną gębą i zastanawiam się jak jest możliwe to, co czego przed chwilą byłam świadkiem. Państwo są zdziwieni, że ja taka zdziwiona, a jeszcze bardziej jak im mówię, że ja na taką reakcję musiałam pracować miesiącami. Zmierzam do tego, że oni traktują go normalnie, a on reaguje normalnie. Myślę że będzie mu tak łatwiej. Ja bym tego nie umiała....
×
×
  • Create New...