-
Posts
8312 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by toyota
-
[kuj-pom]Marian i Marysia w typie pomerianow pilnie szukaja domu!
toyota replied to Kłapoucha's topic in Pomeranian
Super, to nawet lepiej, że są blisko, tj. w Bydgoszczy :) !! -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='yunona']Ja też zawsze pomagałam, ale ze względu na odległość i ograniczone chodzenie, fizycznie nie jestem w stanie pomóc. Wrzuciłam Tino na fejsa z tekstem z postu 384 i dwie foty w szelkach i przodem.[/QUOTE] A możesz zapodać linka, to będziemy rozsyłać. Czy możesz też wkleić tu na wątek ten plakat, że zaginął ? -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='WiosnaA']Dziewczyny,czy dobrym pomysłem będzie wziąć mojego Amika ze sobą? ...znajomy zapach dla Tinulka może by zostawiał.[/QUOTE] Bardzo dobry pomysł !! -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Wiosna, która była DT Destina jest z Białegostoku i będzie jechała go szukać :((. Ja mam do Bródna 250 km, więc nie jestem w stanie pomóc.[B] Jeśli ktoś mógłby pomóc w rozwieszaniu plakatów, to bardzo proszę !!! Destino jest starszy, ma 8- 10 lat, ale uwielbia biegać i nie przychodzi na zawołanie. Jest "wiatrem podszyty" i w DT nigdy nie był puszczany bez linki. [/B] -
Mała dzika kuro, to może być trudne, znalezienie dla niego domu. My szukamy nieraz domów przez kilka miesięcy dla psów intensywnie je ogłaszając i często są to psy typu " do rany przyłóż" i tak jest ciężko. Poza tym, jeśli pies jest nieobliczalny, to adopcja jest ryzykowna. Ja bym się bała wyadoptować psa, który ma taki problem, no chyba, że komuś świadomemu jakie ryzyko bierze na siebie i trzeba mówić szczerze w czym jest problem. I nie wiem wtedy, czy będzie chętny, no chyba, że chcesz go oddać do pilnowania np. parkingu , to ładny pies i pewnie by się chętny znalazł, ale niestety w takich miejscach rzadko kiedy się o psy dba, a jak zwierzak podupadnie na zdrowiu, to nikt sobie nie zadaje trudu, żeby go leczyć. No i raczej do stróżowania to raczej są chętni na młodsze psy. Kastracja to szansa dla tego psa na uspokojenie się i to jest bardzo ważne, także jeśli trafi do nowego domu, to chyba lepiej dla wszystkich jeśli będzie mniej pobudliwy. Sklecenie kojca, to nie jest jakiś mega wyczyn dla mężczyzny, tu chodzi o bezpieczeństwo Twojego dziecka. A legowisko dla psa w garażu, czy kotłowni ?
-
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Dziękuję dziewczyny za powiadomienie !!! Wysłałam prośbę o pomoc do Ludwy i Ekiany z 4 Dogs z Warszawy, może znają kogoś z tamtych okolic. Musimy wiedzieć do jakiego schroniska może trafić, jaki to rejon, może znajdziemy kontakt do wolontariuszy. [B]Podaj mi Wiosno koniecznie jego nr czipa, sprawdzę, czy jest już w bazie danych[/B], a jeśli nie, to spróbuję załatwić, żeby jak najszybciej go wprowadzili, albo mnie powiadomili, jakby ktoś go zgłosił. On powinien być zarejestrowany na Białystok prawda ? Ogromnie Ci Wiosno współczuję tragedii rodzinnej i jeszcze ten Tino nawiał, tyle serca w niego włożyłaś :(. Ale bądźmy dobrej myśli, to nie jest na szczęście wycofany pies, ale otwarty do ludzi. -
Drużyna Unleashed zaprasza na kurs flyball - Warszawa, start grudzień!
toyota replied to GrubbaRybba's topic in Flyball
Jaka szkoda, że w mojej dziurze nie ma czegoś takiego :(. -
Ja myślę, że to jest dobra decyzja o znalezieniu mu nowego domu, jednak może to być trudne. Czy nie ma możliwości, żeby go przenieść, np. do garażu czy zmontować mu kojec i wychodzić na spacery, żeby całkiem nie zdziczał ? Czy mieszkacie w domu i jest jakieś podwórko ? Powiem szczerze, że mi się to w głowie nie mieściło co opisujesz, że w domu są 4 osoby dorosłe i z tego 3 bagatelizują problem. Myślałam, że może przesadzasz, bo po prostu nie znasz się na psach, nie znasz też tego psa tak jak pozostali domownicy, więc może niepotrzebnie się go tak obawiasz i dlatego zasugerowałam, że może ktoś doświadczony by rzucił na psa fachowym okiem. Cyt." [COLOR=#000000]Wobec mnie też - kiedy się wprowadzałam do domu teściów po ślubie to przez pewien czas traktował mnie z góry i nie raz miałam zębiska przy twarzy." Podejrzewałam, że[/COLOR] opis może być przesadzony, bo taki horror to mi się w głowie nie mieści i nie wiem jak można dać radę żyć w takim domu. Ja uwielbiam psy, ale z takiego domu to bym spieprzała po prostu (przepraszam za wyrażenie). Wydaje mi się, że Twój mąż wraz z rodziną powinni zrobić wszystko, abyście mogli normalnie mieszkać, a co dopiero teraz jak jest małe dziecko. W każdym razie nadal uważam, że pies nie powinien trafić do schroniska, bo z doświadczenia wiem, że adopcja schroniskowa byłaby do przypadkowej osoby, może nawet rodziny z dziećmi i może wtedy dopiero dojść do tragedii. Wy tego psa znacie i jego reakcje, a pomimo tego jest nieprzewidywalny. Ideałem byłby doświadczony dom, tylko żeby taki znaleźć.
-
Zamówiłam tę kurtkę Rogza, ale nie trafiłam z rozmiarem. Coco nosi rozm. 27 z Hurtty, zamówiłam prawie taki sam rozm. z Rogza (28 cm) i była dużo za duża. Odesłałam ją bez żalu, bo była sztywna w porównaniu do Hurtty.
-
Ja bardzo Hurttę lubię. Mam 4 szt., ale tylko ten jeden model dla 4 różnych psów. Trudno jest jednak namawiać na Hurttę, bo w ostatnim czasie pojawiło się dużo fajnych modeli kurtek podobnych do Hurtty, a za mniejsze pieniądze. Ja zaczęłam kupować te kurtki, kiedy nie było takiego dużego wyboru na rynku. Mam porównanie w użytkowaniu tylko do modeli zapinanych na rzep i tutaj Hurtta zdecydowanie wygrywa. Nie ma możliwości, że się rozepnie, nie wyrywa włosa, jak to się zdarza przy kurtkach z rzepem. Jeśli chodzi o kurtki zapinane na rzep, to niektóre modele nadają się tylko dla starszych, spokojnych psów. Moim zdaniem Hurttę można całkiem dobrze dopasować, nawet przy drobnym psie, ze względu na to, że jest regulacja przy szyi. [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/4704/dsc4960a.jpg[/IMG] [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/3771/dsc4981m.jpg[/IMG]
-
[quote name='Martens']Hodowcy już w tej chwili płacą co roku do US podatek od każdego zwierzęcia z uprawnieniami hodowlanymi (niezależny od podatku za psa w gminie i od tego czy psa rozmnażają czy niew; wystarczy że ma hodowlankę) i oczywiście mają obowiązek płacenia podatku dochodowego, jeśli z hodowli uzyskują jakiś przychód. Jasne jest dla mnie, że powinni płacić normalny podatek za psa plus ten w US, bo i czemu mieliby być zwolnieni, skoro ich psy nie są sterylizowane ani adoptowane. Natomiast w tym przypadku windowanie podatku za niesterylizowanego psa do jakichś grubych tysięcy jest chore. Szczególnie, że jedni z największych producentów bezdomności w Polsce, właściciele gospodarstw rolnych, gdzie suki dyndają często na łańcuchach i rodzą miot za miotem, są zwolnieni od podatku za dwa psy, nawet jeśli są to rodzące na okrągło suki... Ja bym się dobrała do dupy rolnikom i zwalniała ich od podatku za psy pilnujące gospodarstwa tylko wtedy, gdy są one po kastracji/sterylizacji. W kwestii rolników -dokładnie tak ! Nie mam nic do hodowców, nie widzę potrzeby do windowania podatków do jakiś horrendalnych kwot. W tej chwili kwoty w niektórych miastach są i tak horrendalne ( 80-100 zł za psa). Jednak może jakikolwiek podatek, ale egzekwowany uderzył by pseuduchów po kieszeni ? Mam na myśli hodowle "chlewikowe", gdzie utrzymanie "hodowli" ogranicza się do minimum (zagłodzone zwierzęta, brud, smród i ubóstwo, o braku szczepień nie wspomnę). Jest to stosunkowo proste do sprawdzenia, wchodzi policjant do chlewu i liczy sztuki i wymaga tyle samo pokwitowań od właściciela, a jak nie ma, to mandat karny. I już może jakiemuś Józkowi czy Zdzichowi przestanie się "hodowla" opłacać ???
-
[quote name='Maron86']U nas podatek to 'jedyne' 70zł za psa, w zamian mamy tabliczki 'zakaz wprowadzania psów' - wybiegów dla psów nie ma. Chipowanie płatne, na własną rękę. Podoba mi się jak jest w Szczecinie. Jeśli masz psa adoptowanego lub sterylizowanego/kastrowanego - nie płacisz podatku. Chipowanie w Szczecinie w większości klinik - darmowe. TOZ w Szczecinie fajnie prosperuje, podoba mi się ogólnie ich praca. .[/QUOTE] Dla mnie, przy 12 psach nawet 70 zł to duże obciążenie. Moje psy korzystają prawie wyłącznie z moich prywatnych wybiegów, działek, więc właściwie to za co mam płacić ? Są to psy przygarnięte, nie hodowla, więc nie przynoszą mi żadnych korzyści finansowych - darmozjady ;). Szkoda, że więcej miast nie wprowadziło takich rozwiązań jak w Szczecinie. Jednak można coś zrobić, nawet w ramach obowiązujących przepisów prawnych, tylko potrzeba mądrych ludzi na odpowiednich stanowiskach . Generalnie to wszystkie podatki są bez sensu :diabloti:.
-
[quote name='Aneta Nowak']Mi bardzo podoba się w Poznaniu-jesli nic się nie zmieniło. Zachipowany pies był kilka lat temu zwolniony z podatku. I akurat bardziej podoba mi się ta wersja:chipuje(i rejestruję oczywiście) i nie płacę podatku. Na pewno jest to z większą korzyscią dla psa. Co do sterylozowania/kastrowania(głównie o suki mi chodzi),koszta powinny być jednak ciut niższe niż sa obecnie. Kiedyś myślałam,ze muszą być takie ceny,ale jak "wypracowałam" sobie zniżki u weta, to się okazało,ze wcale nie ma konieczności kasowania(u nas np) 500zł za sterylke 18kg suki.[/QUOTE] U nas nie ma podatku i jeszcze czipy są za darmo (na koszt miasta). Ale to nie chodzi o to, co się komu bardziej podoba ;). Chodzi o to, by ludzi skłonić do sterylizacji, by ograniczyć bezdomność psów, pozostawiając jednak wybór właścicielowi. Na ceny sterylek nic nie poradzimy, jest wolny rynek i to weci dyktują ceny. Nie ma możliwości by tym sterować odgórnie ;). Chyba, że gminy będą dofinansowywać, co moim zdaniem byłoby dla budżetu korzystne. U nas miasto płaci 500 zł prywatnemu właścicielowi za msc pobytu bezdomnego psa w schronisku. Gmina płaci 600 zł /msc. Psów jest ponad 400 zł. To są ogromne pieniądze ! Myślę, że jest możliwość wyegzekowania podatku za psa. W tej chwili masowo jest egzekwowana opłata za posiadanie telewizora i radia i ludzie po kilka stów bulą za kilka lat wstecz i płaczą. Często jestem na poczcie i widzę ;). Ja powiem szczerze, że zawsze płaciliśmy ten podatek za psa. I jak oddawałam psa do adopcji do Inowrocławia, to adoptująca emerytka narzekała, że u nich ten podatek taki wysoki aż 80 zł i to dla niej duże obciążenie, bo już miała jedną sukę. Podobnie w firmie, były 3 psy i księgowe płaciły podatek. W firmach nikt nie chce mieć kłopotów z powodu jakiejś drobnej opłaty, a kontrole są częste. Inna sprawa, że mogłyby się zacząć "lewe" zaświadczenia od weta, że suka wysterylizowana, no u psa powiedzmy byłoby to zbyt ryzykowne, bo widać ;). Ale z sukami to nie wiem co zrobić, hmm...
-
Chodzi o to, żeby była jakaś furtka dla osób, które jednak nie chcą wysterylizować, nie jestem za wprowadzaniem autorytarnych rządów ;). Chodzi o to, żeby człowiek miał wybór, jednak, żeby sterylizacja była dla niego korzystna. U nas nie ma akurat podatku ;). Ale wiem, że w innych miastach zdaje się np. w Inowrocławiu płaci się aż 80 zł za psa czy nawet jak u Anety Nowak- 100 zł. Zatem zwolnienie z podatku za sterylizowane zwierzę + dofinansowanie za sterylizację od gminy. Okamia - nic nie szkodzi podatek wprowadzić jeśli go nie ma ;). Ja jestem za, pomimo tego, że mam 12 psów i nie ma podatku. Pod warunkiem, że będę zwolniona z opłaty za psy wysterylizowane :). Oczywiście zawsze będą ludzie "poszkodowani", np. tacy którzy nie mogą wysterylizować psa, choćby chcieli, bo np. nie pozwala na to zdrowie tego psa czy jego wiek. Ale idealnych rozwiązań nie ma. W tej chwili też mieszkaniec jednego miasta płaci 100 zł, a u na 0 zł. I to też nie jest przecież sprawiedliwe. Hodowcy, rzecz jasna, nie byliby zwolnieni z podatku, niestety koszt podatku muszą sobie wliczyć w swoją hodowlaną działalność.
-
O nie Martens, to jest pierwsza Twoja wypowiedź, z która się nie mogę zgodzić ! Nie rób mi tego ;). Weź pod uwagę, że psy tak naprawdę krótko żyją i z tego względu są w perspektywie nowe fajne domy, które stracą pupili. Można by ogarnąć sterylizacje na większą skalę poprzez akcje uświadamiające społeczeństwo (to powiedzmy się dzieje), ale i bardziej konkretne działania jak dofinansowanie lub nawet refinansowanie ze strony gmin, nakaz prawny, do którego część społeczeństwa na pewno by się dostosowała, sądzę, że dobrym pomysłem byłaby taka propozycja - wysterylizuj swojego psa, a będziesz zwolniony dożywotnio z płacenia podatku za niego. Moim zdaniem korzystna oferta dla obu stron, zarówno dla właściciela, jak i dla gminy. Jeśli by się to udało, to wówczas w perspektywie kilku lat powinna być widoczna poprawa w ilości zwierząt w schroniskach. Nie mówiąc już o tym, że oczywiście w schronach powinna być sterylizacja, bo u nas np. nie ma sterylizacji suk. Dopiero jedna gmina wymusiła na schronisku, więc schron wysterylizował kilkanaście suk. A tyle to czasem jednego dnia trafia do schronu, tyle tylko, że z różnych innych gmin, więc nie są sterylizowane.
-
Powiem Wam, że nie mogłam w nocy spać z powodu tego psa i podejścia tych ludzi i przypomniała mi się taka bardzo podobna historia. 9 lat temu kuzynka przyniosła do domu szczeniaka, który okazał się miksem amstaffa z kundelkiem. Pies jest duży i nadpobudliwy. Podobny z wyglądu do bohatera wątku. Jej rodzice są głuchoniemi i był to ich pierwszy pies, więc nie potrafili go wychować. Gdy przychodzą do nich goście, pies wariuje i niekoniecznie to jest radość. Jest wówczas zamykany w pokoju i po ok. 10 min. jak się nieco uspokoi, a gość zasiądzie w fotelu, wówczas wypuszczają tego psa i on obwąchuje wtedy nieznajomego. Tak było przez kilka lat, aż wydarzyła się tragedia. Pewna znajoma zaczęła piszczeć na jego widok, wstała z fotela i krzyknęła coś w tym stylu " ojej ja się go boję". Wówczas pies ją zaatakował -zawisł na jej piersi i wujek musiał go odrywać. Pomimo wypchanego gąbką stanika obrażenia były dość poważne- pierś sina i pokaleczona. Od tej pory ciocia z wujkiem już nie wypuszczają psa z pokoju, gdy są goście,a na spacerach zachowują jeszcze większą ostrożność (smycz + kaganiec). Kuzynka założyła rodzinę i mieszkała przez jakiś czas z rodzicami, a gdy była w ciąży nie było nawet takiego tematu co zrobić z psem. Porto nie zna dzieci i zachowuje się wobec nich nerwowo. Dla wszystkich było oczywiste, że nie mogą mieszkać "na kupie" na 3 pokojach z maleńkim dzieciątkiem i agresywnym psem. Pomoc behawiorysty odpada, bo rodzina jest niezamożna i w dodatku są to ludzie głuchoniemi, więc porozumienie się z behawiorystą byłoby trudne, a w dodatku ciocia czy wujek nie usłyszą warczenia psa, więc z opóźnieniem reagują na pewne sytuacje. Kuzynka po prostu musiała wynająć mieszkanie. Dziecko ma w tej chwili roczek i ma kontakt z psem, pod ścisłą kontrolą, kiedy odwiedzają babcię. Kuzynka wynajęła mieszkanie bardzo blisko, bo chce mieć blisko babcię. I tyle Wam powiem, że mam szacunek dla tych ludzi, bo mogli wy....bać tego psa do schroniska, mogli go poddać eutanazji i jeszcze mieliby Wasz aplauz prawda ? Dodam tylko, że ciocia jest głuchoniemą sprzątaczką, natomiast wujek jest głuchoniemy i na rencie. Młodzi natomiast- kuzynka po ekonomiku a jej mąż po zawodówce i sobie radzą, nie są krezusami. Tyle, że oni tego psa kochają i są po prostu odpowiedzialni. Młoda mama ani jej dziecko nie jest pępkiem świata, a wnuczek nie przestanie być ukochanym wnusiem, jeśli nie będzie siedział non stop na głowie u dziadków. To tyle na ten temat, bo nie chcę się denerwować nieodpowiedzialnymi ludźmi.
-
[quote name='maartaa_89']Zacytuj gdzie zasugerowałam że psa należy uspić. [B]Zapytałam tylko co proponujesz, natomiast sugerujesz, że pies jest cyt. "do odstrzału" choćby w tej wypowiedzi. [/B] Śmiało,jak byś ich pogoniła? Tupnęła nóżką i powiedziała że koniec z piwem do kolacji? [B]Jeżeli dorośli ludzie nie potrafią się dogadać w tak ważnej sprawie i nie potrafią wziąć odpowiedzialności za zwierzę, to za chwilę będą inne konflikty. Nie można być ofiarą w związku ani w rodzinie. Chyba, że autorka wątku przesadza i dlatego bagatelizują sprawę. [/B] Dla mnie to nie jest nic nadzwyczajnego. [B]Z tego co napisałaś wnioskuję , że też byś mi radziła oddać czy uśpić Miodka, gdybym opisała jego agresję do dzieci w kontekście urodzonego dziecka oraz swoje warunki życiowe.[/B] Gdybym jednak zamieszkała z moimi teściami i ich pies zaatakowałby moje dziecko które NIC mu nie zrobiło tylko się bawiło to postawiłabym sprawe jasno: albo ja się wynoszę z ich ukochaną wnuczką albo szukają domu dla psa. I nic by mnie nie obchodziło w tym momencie kto dał ciała w wychowywaniu zwierzaka. Z tym że ja mam inne podejście do tematu niz wy ;) dla mnie pies nie ma prawa rzucić się na człowieka ktory nic mu nie robi tylko stoi/siedzi. Taki pies dla mnie jest od razu do "odstrzału". Rozumiem warczenie,kłapanie zębami czy ich szczerzenie. Rozumiem szczekanie. Ale realny atak? W zyciu nie ryzykowalabym zdrowiem mojego dziecka bo ktos sobie nie poradził w wychowaniu psa. Ba- nawet gdyby to mój pies się tak zachował to bym poważnie rozwazyła opcję oddania go. [B]Myślę, że to jest zdrowe mieszkać osobno, a nie z teściami. I masz rację, ja też bym się po prostu wyprowadziła, ale bez tupania nóżką i bez fochów, tylko z uśmiechem na ustach , po to by żyć po swojemu i bez gromady ludzi wokół. [/B] [/QUOTE] [B] Nie jestem przeciwna oddaniu tego psa do innego domu, tylko skąd wziąć chętnego, który weźmie sobie na głowę nieułożonego 7 -latka z łatką agresywnego ? Ja mam w tej chwili już 12 psów na utrzymaniu, w tym 9 u siebie w domu, z którymi właściciele sobie nie radzili. Moja córka ma 10 lat i jeszcze jej nie zeżarły ;).[/B]
-
To co proponujesz, uśpić go, bo autorka tematu urodziła dziecko, a pies naszczekał na kojec, a reszta rodzina znudziła się wychodzeniem z nim na spacery po 7 latach jego życia ? Bo ja proponuję zatrudnić behawiorystę, który oceni czy pies nie zagraża dziecku, pokaże jak postępować, by pies dziecko zaakceptował, ba nawet polubił. Ewentualnie postawić psu kojec lub zrobić miejsce w garażu i wychodzić z nim na spacery. Ponadto "pogonić" męża czy teścia, którzy z tego co zrozumiałam, są jego właścicielami, do spacerów z psem. No cóż, ktoś musi być rozsądny i odpowiedzialny, choćby nie był właścicielem. A tu mój Miodek, agresor w stosunku do dzieci, daje "buzi" mojej córce. Pies naprawdę potrafił ugryźć i nie musiałam zamykać drzwi na klucz, bo bo był nieustraszony i atakował nie na żarty. Dzieci nienawidził z tego powodu, że po pierwsze nie miał z nimi styczności do swojego 4 r. życia i zdarzyło się, że był przez dzieci sąsiadów drażniony i kłuty kijami zza płota. Po jego śmierci 6-cio letnia wówczas córka zapytała czy można by zrobić taką długą drabinę do nieba, aby go odwiedzić. Nie miałam własnego podwórka, mieszkaliśmy na terenie firmy w części domu (2 pokoje) i pies bardzo rzadko mógł przebywać na zewnątrz, w niedzielę i święta jak nie było pracowników. Wychodził na spacery tak jak w bloku. Na tak małej przestrzeni nie było możliwości izolacji. [IMG]http://img130.imageshack.us/img130/1729/dscn1570a.jpg[/IMG] A tutaj ten labek, który miał szczęście trafić na rozsądnych ludzi: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/244372-Labrador-do-eutanazji-(-Już-w-DS-))))[/URL] . Właściciele chcieli go uśpić. Wcześniej był oddany do tresera na szkolenie, które tylko wzmogło jego problemy. Przed szkoleniem pies był nieposłuszny i nadpobudliwy, po szkoleniu, owszem został "złamany", wytresowany, ale domowników i tak nie słuchał i jeszcze zaczął na nich się szczerzyć. Przestrzegam przed takim szkoleniem, zwłaszcza przed oddawaniem psa w ręce szkoleniowca na jakiś czas. To głupota, pies to nie robot i jeśli nauczy się słuchać szkoleniowca -przewodnika to nie znaczy, że będzie słuchał właściciela. Wątek jest bardzo krótki, bo został założony drugi na forum labkowym.
-
[quote name='maartaa_89']super,tylko twoja sytuacja była zupełnie inna nad tym psem nikt nie panuje i nikt nie ma zamiaru nad nim panowac po co ryzykować zdrowiem czy życiem dziecka?[/QUOTE] Nie była taka znów inna, byłam sama z dzieckiem i psem 60 kg bez własnego podwórka w 2 pokojowym mieszkaniu. Pies miał 4 lata i nie lubił bardzo dzieci, był w stosunku do dzieci agresywny, ale umiejętne wprowadzenie dziecka do domu pozwoliło na zupełnie pokojowe egzystowanie, a z czasem można powiedzieć wywiązała się wieź pomiędzy psem i dzieckiem, a nawet bym powiedziała miłość. Choć owszem były momenty, gdzie trzeba było bardzo uważać jak np. pies warczał przy misce, jak dziecko podeszło, a miało 1,5 roczku, a głowa takiego psa jest na wysokości twarzy dziecka. Tak więc na początku nie można było pozwalać dziecku na przebywanie przy misce , gdy pies jadł. Początkowo malutkie dziecko pod kontrolą i z kanapy rzucało psu smakołyki, a po jakimś czasie sytuacja była taka, że pies delikatnie wylizywał z rączki cokolwiek by dziecko mu dawało. Za pomocą takich sposobów trzeba sprawić, aby obecność dziecka psu się kojarzyła z czymś mega przyjemnym. Pies to nie jest dzika bestia, to nie jest przecież pies zupełnie niesocjalizowany i znaleziony przed chwilą, który np. całe życie spędził w kojcu. Ten pies żył z Wami w domu ! Jak go wychowaliście takiego go teraz macie. W przypadku założycielki wątku, tak naprawdę trudno powiedzieć czym ten pies "zawinił", poza tym, że jest niewychowany i niewybiegany. To że szczekał na kojec z dzieckiem, nie przesądza o jego agresji, może to była po prostu ekscytacja, niektóre psy są tak pobudliwe, to nie świadczy od razu o morderczych zapędach. Autorka wątku, bez obrazy, wydaje się nie mieć za dużej wiedzy na temat psów. Zatrudnieni szkoleniowcy byli głupi, o czym świadczą udzielane rady. Już jednego labka ratowaliśmy od eutanazji, też oddany na szkolenie do idioty i "złamany". Po szkoleniu dopiero zaczął warczeć na dzieciaka 14 - letniego, tak że ten bał się matce otworzyć drzwi i musiał rzucać klucze do mieszkania przez okno. Na szczęście Karin trafił pod skrzydła ludzi od labradorów do domowego DT i już jest od pół roku w DS i nie ma z nim problemów. Ten pies żył w tym domu 7 lat i chyba nie stwarzał zagrożenia dla domowników i otoczenia ? Myślę, że dobry behawiorysta powinien pokazać Wam jak należy postępować z tym psem i jak należy zapoznać go z dzieckiem i ocenić czy pies jest niebezpieczny. Za chwilę pewnie się wyprowadzicie "na swoje", a pies straci życie, bo Wam się nie chciało zasięgnąć profesjonalnej rady, albo chociaż porobić mu ogłoszeń i spróbować poszukać innego domu. Niestety trzeba stawić czoła problemom, a jak się bierze psa to jest się za niego odpowiedzialnym. Już lepszym rozwiązaniem w tej sytuacji jest zrobienie psu kojca na podwórku lub miejsca w garażu (o ile mieszkacie w domu) i wychodzenie z nim na spacery, żeby nie skazywać go tylko na wegetację.
-
A skąd jesteś, może ktoś będzie w stanie podać namiary na jakiegoś DOBREGO behawiorystę w okolicy ? W schroniskach psy siedzą po kilka w boksie, dochodzi do zagryzień i pogryzień, to naprawdę nie jest rozwiązanie pozbywać się psa z którym żyliście 7 lat, bo urodziło się dziecko. Poza tym ten pies jest mało adopcyjny ze względu na wiek i ma szanse zgnić w schronisku albo go ktoś weźmie na łańcuch lub zostanie poddany eutanazji. Ponadto schronisko w moim mieście nie przyjmuje psów od prywatnych właścicieli, nie wiem czy nie jest tak wszędzie. U nas to regulują przepisy Urzędu Miasta. Miasto nie płaci za pobyt w schronisku za psy, które mają właścicieli. Mój pies owczarek podhalański bardzo nie lubił dzieci i też cała rodzina mi doradzała, aby go gdzieś oddać, bo reagował agresywnie, a stał się jednak najlepszym przyjacielem mojej córeczki. I nigdy nie został nawet uderzony, szarpany i nie chodził na kolczatce. Czy Wy w tej chwili mieszkacie w bloku czy w domu z własnym podwórkiem ? Poza tym, to nie wina psa, że jest taki jaki jest. Sami do tego doprowadziliście. Wszystkie te poprzednie próby naprawienia psa były o kant dupy rozbić. Psa się nie łamie i nie wymaga od niego, żeby oddawał cześć władcy i cesarzowi w osobie dziecka. Co za bzdury ! Niestety jest wielu szkoleniowców -idiotów :(. Uważam, że już sama kastracja sprawiłaby, że ten pies byłby spokojniejszy.
-
Polecam frontline combo, jest to preparat, który ma ulepszone działanie: - Eliminacja pcheł (Ctenocephalides spp.). Działanie owadobójcze przeciwko nowym inwazjom dorosłych pcheł utrzymuje się przez 8 tygodni. Preparat zapobiega rozmnażaniu się pcheł przez hamowanie rozwoju ich jaj (działanie jajobójcze) oraz larw i poczwarek (działanie larwobójcze) pochodzących z jaj złożonych przez dorosłe pchły. Działanie to utrzymuje się przez okres 8 tygodni po zabiegu
-
Jeśli chodzi o preparat Fiprex to nie należy kapać psa 2 dni przed oraz 2 dni po aplikacji preparatu. Jest to bardzo ważne, preparat wchłania się do warstwy tłuszczowo-łojowej naskórka i rozprowadza samoczynnie po całym ciele. Na drugi dzień po kąpieli skora jeszcze jest zbyt czysta.
-
No cóż, najcudowniejszym moim psem była Pusia, gdy ją adoptowałam nie miała już zębów. Żyła u mnie tylko rok. Właśnie najczęściej bardzo starym psom szukałam domów i zawsze był odzew, a według Twojego rozumienia są nieadopcyjne i należy im się morbital. Ja uważam, że dopóki pies żyje, dopóty ma szansę na odmianę losu. Karygodne jest to, że schronisko nie sterylizuje suk, kastruje tylko samce. I tu jest problem. Nie potrzeba masowej eutanazji , by go rozwiązać.
-
Ja się na eutanazję masową z powodu nieadopcyjności nie zgadzam. Uważam, że to jest niehumanitarne, barbarzyńskie i ludzie powinni wziąć odpowiedzialność za zwierzęta, których namnożyli. Zamiast tego należy wprowadzić przymusowe czipowanie psów pod groźbą mandatu, powinna być obowiązkowa sterylizacja, należy jednak ułatwić to ludziom i gminy powinny partycypować w kosztach tego przedsięwzięcia. Tak jak ktoś napisał - łańcuch 8 m, a nie wprowadzanie przepisów, które nie są do wyegzekwowania. Najważniejsza jest nieuchronność kary. Wymordowanie masowe nadpopulacji psów nic nie zmieni. Stanie się to normą i prymitywy i tak będą produkowały psy dla zysku czy z bezmyślności, bo suka musi mieć młode, bo taka natura i tym podobne przesądy. Vectra, dla Ciebie filmik, może zmiękczy Twoje twarde jak głaz, serce ;): http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=c4IpetoV5NY Jeśli chodzi o mięso, to ja nie jem od 20 lat, bo po prostu mnie to brzydzi, nie potrzebuję do tego żadnej ideologii. Mój pies je mięso, bo taka jego natura. Jednak uważam, że zwierzęta hodowane z przeznaczeniem do konsumpcji, powinny być humanitarnie traktowane i powinny mieć zminimalizowane cierpienie.