-
Posts
8312 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by toyota
-
Jeśli wam to nie przeszkadza, to może spać w łóżku jak najbardziej ;). Jednak nie można na to samo czasem pozwalać a innym razem karać, np. jak pies jest brudny, bo pies tego nie zrozumie. Pies powinien mieć jasne zasady. Oczywiście trzeba go też uczyć, żeby schodził z łóżka na Twoje polecenie. Mówisz mu na przykład "na miejsce", pokazujesz legowisko i kładziesz mu tam smakołyk, żeby zszedł z łóżka. Jak załapie o co chodzi, to trzymasz smakołyk w ręku i dajesz jak wykona polecenie. To jest bardzo przydatna nauka, nie może tak być, że pies się wywali w łóżku i będzie na Was warczał jak będziecie chcieli, żeby zszedł.
-
Tak jak bym o swoim czytała, a mam maltańczyka odnośnie warczenia. W żadnym wypadku nie możesz mu dawać klapsów, bo wychowasz go na nerwowego i kłapiącego paszczą na lewo i prawo stworka. Jak pies warczy, to daje znać, że coś mu się nie podoba , jak będzie za to karany, to nie będzie warczał, ale od razu gryzł. Pierwszy raz się spotkałam z takim zachowaniem u psa, a mam sporą gromadkę kundelków. Mój Fado warczy od kiedy go mam, czyli od 5 miesiąca życia. Ja ignoruję takie zachowanie. Staram się brać go na ręce wtedy kiedy sam przychodzi i widać, że domaga się głaskania. W ten sposób przyzwyczajam go, że to jest fajne- być na rękach. I rzeczywiście wtedy nie warczy, tylko jest szczęśliwy, gdy go podnoszę. W innych sytuacjach czasem jeszcze protestuje ;). W tej chwili Fado ma rok i jest dużo lepiej niż było. Chętnie zapoznam się z innymi radami, co robić w takiej sytuacji.
-
Tu mam taki przykład, Fundacja Mikropsy ma zawsze bardzo wysokie wymagania wobec potencjalnych DS i niestety psiak wrócił z adopcji z błahego powodu, pomimo tego, że był jedynakiem, dom nie podołał, bo strata pracy, depresja itp. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=598641066839604&set=a.507209069316138.1073741838.167056143331434&type=1&theater Podobnie u koleżanki, która prowadzi BDT, właśnie wróciły 2 psiaki z adopcji po przeszło 2 latach ! Jedni wyjeżdżali za granicę, a drudzy twierdzili, że pies nie chce wychodzić na spacery i zaczął się załatwiać w domu. Tak więc jak ludzie są beznadziejni, to nie dadzą rady nawet z jednym psem....
-
Tutaj jest telefon do Agnieszki: [quote name='3 x']mtf - zadzwoń do agnieszki ona robi przelewy tak będzie najszybciej 0 513 430 207 Agnieszka Piotrowska[/QUOTE]
-
Niektórym to się powodzi- mięsko, ryż, warzywka i jeszcze wybrzydzają ;). Nie ma co aż tak bardzo rozpieszczać psiaka, bo wychowacie go na niejadka :evil_lol:.
-
MEGI odeszła za TM po 2 latach w hoteliku :(. RUDA ma dom.
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Meggi została zgłoszona do Akcji Sterylizacja i nie ma jeszcze zwrotu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/184498-AKCJA-STERYLIZACJA-WZNAWIAMY-!-Tymczasowe-konto?p=21561731#post21561731[/URL] . Wyczytałam na wątku, że w listopadzie nie wyszły jeszcze żadne przelewy. Akcja Sterylizacja na pewno zapłaci, tylko nieraz to długo trwa. -
Czy były już robione zwroty za faktury nadesłane w połowie października ? Chodzi o fakturę za sterylizację Meggi: [quote name='toyota']Chciałabym zgłosić Megi z tego wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/243613-Ruda-w-DS-potrzebna-pomoc-na-spłatę-długu-Maggie-w-DT-potrzebuje?p=21376415#post21376415[/URL] Megi będzie sterylizowana w Przychodni Weterynaryjnej Animal-Med, ul. Sienkiewicza 15, 32-020 Wieliczka. Koszt sterylizacji to 330zł + leki przeciwbólowe i antybiotyk po sterylizacji około 30zł. Megi jest dużą suką ponad 30 kg, dlatego koszt nie jest niski :(.[/QUOTE]
-
Łapka i 7 innych psów, które uniknęły Wojtyszek i są pod opieką 4 Dogs.
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Dopiero teraz znalazłam wątek Chaty Zwierzaka na dogo: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/240050-Owczarki-Iwony-watek-zbiorczy-onków-w-Chacie-Zwierzaka/page5?highlight=chata+zwierzaka[/URL] Tam mieszka Malta ! -
Łapka i 7 innych psów, które uniknęły Wojtyszek i są pod opieką 4 Dogs.
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Dopiero teraz znalazłam wątek Chaty Zwierzaka na dogo: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/240050-Owczarki-Iwony-watek-zbiorczy-onk%C3%B3w-w-Chacie-Zwierzaka/page5?highlight=chata+zwierzaka"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/240050-Owczarki-Iwony-watek-zbiorczy-onk%C3%B3w-w-Chacie-Zwierzaka/page5?highlight=chata+zwierzaka[/URL] Tam mieszka Malta ! -
Bardzo mi przykro, straciłam w tym roku 3 ukochane psy, wiem co czujesz. Stefan miał u Was wspaniałe życie !
-
Bardzo fajne te ubranka, zarówno caball, jak i to z zooplusa oraz bzika. Widać z każdym rokiem, że powstaje więcej nowych i coraz lepszych modeli.
-
[SIZE=3][COLOR=#000000][COLOR=#000000][B]Pozwolę sobie zamieścić tutaj prośbę o zagłosowanie na Krakvecie na Fundację Chatę Zwierzaka: [/B][/COLOR][/COLOR][/SIZE][URL]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=17123[/URL] [COLOR=#000000][COLOR=#000000][SIZE=3][B]Chata Zwierzaka jest miejscem, gdzie stare porzucone owczarki mają najlepszą pomoc.[/B][/SIZE] To jest ogromny wysiłek i serce p. Iwony. Chata Zwierzaka jest miejscem odwiedzanym przez znane mi osoby - Ludwę i Ekianę. Nie jest to w żadnym razie jakiś pseudo czarodziejski raj. Naprawdę warto pomóc p. Iwonie. [/COLOR][/COLOR] [URL]https://www.facebook.com/ChataZwierzaka[/URL] [COLOR=#000000]Nasza uratowana od Wojtyszek Maltusia w Chacie: [/COLOR][URL="https://www.facebook.com/photo.php?v=347621085359196&set=vb.265094133611892&type=2&theater"]https://www.facebook.com/photo.php?v...type=2&theater[/URL] [B]Oprócz pomocy finansowej na leczenie, karmę, linoleum itp., bardzo mile widziane są osoby, które chciałyby odwiedzić Chatę i pomóc przy psach i kotach jako wolontariusze.[URL="https://www.facebook.com/ChataZwierzaka"] [/URL]Dziękuję ![/B]
-
Kochani, jest wielka prośba o zagłosowanie na Krakvecie na Fundację Chatę Zwierzaka: http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=17123 Chata Zwierzaka jest miejscem, gdzie te stare porzucone psy mają najlepszą pomoc. To jest ogromny wysiłek i serce p. Iwony. Chata Zwierzaka jest miejscem odwiedzanym przez znane mi osoby - Ludwę i Ekianę. Nie jest to w żadnym razie jakiś pseudo czarodziejski raj. Naprawdę warto pomóc p. Iwonie. https://www.facebook.com/ChataZwierzaka Nasza uratowana od Wojtyszek Maltusia w Chacie: https://www.facebook.com/photo.php?v...type=2&theater Oprócz pomocy finansowej na leczenie, karmę, linoleum itp., bardzo mile widziane są osoby, które chciałyby odwiedzić Chatę i pomóc przy psach i kotach jako wolontariusze. Dziękuję !
-
Batman już w super DS u Tymusia i DianuLKii :).
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[SIZE=3][COLOR=#000000][B]Kochani, jest wielka prośba o zagłosowanie na Krakvecie na Fundację Chatę Zwierzaka: [/B][/COLOR][/SIZE][URL]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=17123[/URL] [COLOR=#000000]Chata Zwierzaka jest miejscem, gdzie te stare porzucone psy mają najlepszą pomoc. To jest ogromny wysiłek i serce p. Iwony. Chata Zwierzaka jest miejscem odwiedzanym przez znane mi osoby - Ludwę i Ekianę. Nie jest to w żadnym razie jakiś pseudo czarodziejski raj. Naprawdę warto pomóc p. Iwonie. [/COLOR] [URL]https://www.facebook.com/ChataZwierzaka[/URL] [B]Oprócz pomocy finansowej na leczenie, karmę, linoleum itp., bardzo mile widziane są osoby, które chciałyby odwiedzić Chatę i pomóc przy psach i kotach jako wolontariusze.[/B] -
Łapka i 7 innych psów, które uniknęły Wojtyszek i są pod opieką 4 Dogs.
toyota replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Pamiętacie jeszcze Maltę, wielką, starą owczarkę, która miała jechać do Wojtyszek ? Malta znalazła przystań w jesieni swojego życia u p. Iwony w Chacie Zwierzaka. Pani Iwona prowadzi coś na kształt domu starców głownie dla bardzo starych owczarków niemieckich. Mieszkają u niej również koty. Cała zgraja zwierząt musi się pogodzić. Chata Zwierzaka na fejsie i nasza Maltusia: [URL]https://www.facebook.com/photo.php?v=347621085359196&set=vb.265094133611892&type=2&theater[/URL] [SIZE=3][B]Kochani, jest wielka prośba o zagłosowanie na Krakvecie na Fundację Chatę Zwierzaka:[/B][/SIZE] [URL]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=17123[/URL] Chata Zwierzaka jest miejscem, gdzie te stare porzucone psy mają najlepszą pomoc. To jest ogromny wysiłek i serce p. Iwony. Chata Zwierzaka jest miejscem odwiedzanym przez znane mi osoby - Ludwę i Ekianę. Nie jest to w żadnym razie jakiś pseudo czarodziejski raj. Naprawdę warto pomóc p. Iwonie. [B]Oprócz pomocy finansowej na leczenie, karmę, linoleum itp., bardzo mile widziane są osoby, które chciałyby odwiedzić Chatę i pomóc przy psach i kotach jako wolontariusze.[/B] -
To był sarkazm, żeby poddać eutanazji, ale faktem jest, że go zwrócić nie można, więc pewnie niektóre tak kończą :(. Z resztą miałam kiedyś 2 psy do adopcji , z którymi właściciel nie miał co zrobić, a wyjeżdżał do Anglii i znalazł weta, który by je uśpił. W schronisku też usypiają zdrowe psy, jak nie ma kto za nie płacić. Najwyżej zmyślą jakąś przyczynę eutanazji.
-
To ja napisałam, że w schronisku jest możliwość oddania psa w ciągu 7 dni i po tym czasie schronisko go nie przyjmie, choćby był agresywny, dziecko dostało alergii itp. itd. Po tym czasie możesz go oddać komuś we własnym zakresie (i przerejestrować na nowego właściciela), albo poddać eutanazji. Przy adopcji w schronisku pies jest czipowany na osobę adoptującą. Jeśli właściciel psa porzuci, SM przywiezie go pod drzwi właściciela, nałoży mandat+ koszty odłowienia i pobytu w schronisku. Nawet jeśli zmienisz nazwisko, adres zamieszkania, namierzają po peselu. Schronisko jest prywatne i miasto nie płaci za psy, które mają właścicieli. Po 7 dniach jesteś właścicielką i w żadnym razie miasto nie zapłaci za jego pobyt w schronisku. No chyba, że jest zagłodzony i zostanie odebrany w trybie interwencyjnym przez policję i skierowana zostaje sprawa do sądu. W przypadku, gdy szukałam domu dla psa schroniskowego, dom musiał być dobrze sprawdzony pod kątem radzenia sobie z ewentualnymi trudnościami, bo pies nie miałby gdzie wrócić, a ja nie chciałabym awantur typu "zabieraj psa natychmiast". Niektóre problemy ujawniają się dopiero po dłuższym czasie, początkowo pies może być np. przestraszony i spokojny a z czasem się rozkręcić i niszczyć. Tym bardziej, że tak naprawdę niewiele mogę powiedzieć o psie będącym w schronisku. Tylko domysły i intuicja... Podobnie, gdy ktoś trzyma psa w ogrodzie i prosi, żebym pomogła znaleźć mu dom. Idę, oglądam psa, robię zdjęcia i potem staram się go wyadoptować jak najlepiej, ale na niektóre pytania mogę jedynie odpowiedzieć "nie wiem".
-
[quote name='ann1gorszapolowa']A możesz tak "z grubsza" opisać co jest w tej ankiecie, że jest na zniechęcenie? Sadzę, że taka ankieta koresponduje z tematem wątku. Sama ankieta nie jest zniechęcająca, ale zwykle najpierw mailuję i tłumaczę, po co ta ankieta, albo w ogóle jej nie wysyłam, jeśli jest kontakt telefoniczny, bo ludzie są często zdziwieni taką procedurą adopcyjną, zwłaszcza, że nie jestem członkiem żadnej fundacji tylko prywatną osobą. A w tym przypadku od razu wysłałam tak urzędowo, bo stwierdziłam, że osoba tylko zawraca głowę, bo wiadomo, że nie ma sensu adopcja do domu z tak małym dzieckiem. I się pomyliłam bardzo ;). Dlaczego ludzi próbuję "zniechęcić" do adopcji ? Bardzo starannie wybieram domy, ponieważ w przypadku nieudanej adopcji, pies nie miałby gdzie wrócić. Sama nie jest DT, najczęściej szukałam domu dla psa schroniskowego (w schronisku jest możliwość oddania psa tylko w ciągu 7 dni) lub pomagałam szukać domu dla psa na prośbę jakiejś obcej osoby, która z litości psa przygarnęła i raczej "paliło" jej się by go oddać byle szybko. Tak było w przypadku przytoczonej przeze mnie historii Soni. W przypadku adopcji stroną umowy jestem ja. Gdyby adopcja się nie udała i adoptujący chciał ją oddać, pozostało by umieszczenie Soni w hotelu lub u siebie w domu, bo ludzie, którzy ją znaleźli i trzymali w ogródku, nie przyjęli by jej z powrotem (mieli w planach wyjazd wakacyjny). Oni sami Sonię przygarnęli i błagali mnie o pomoc, ale dopóki Sonia była u nich, dopóty to był ich problem. Mam koleżankę, która jest BDT i w przypadku nieudanej adopcji pies zawsze wraca do niej. Ludzie potrafią oddać psa nawet po 3 latach adopcji naprawdę z błahego powodu !! Ona zawsze przyjmuje takiego psa z powrotem, bez względu na to ile sztuk ma aktualnie w domu. https://www.facebook.com/events/146865905455324/ Ja nie mogę sobie na to pozwolić, bo nie wyadoptowuję psów od siebie.
-
[quote name='ann1gorszapolowa']Pozwoliłem sobie w pewnym sensie podsumować dotychczasowe opinie. Oczywiście niezależnie od tego, że te opinie się ze sobą ścierają, niektórzy są za, a inni przeciw. A zatem psa sprzedawać/wydawać nie powinno się - parom z małymi dziećmi (małe dziecko w tym wątku to osobnik tak do ca. 12 lat); [quote name='martq20']a niby dlaczego nie?? aktualnie zajmuje się dwoma psami rodziców ( 8-miesięcznym haszczakiem i staruszką shih tzu ) mam dwóch synów (2 i 4 lata), spacery dla nas to sama przyjemność, nie ważne czy pada deszcz, czy jest mróz, czy wiatrzysko :) a najlepsze jest to że dzieciaki są naprawdę zadowolone kiedy robimy takie długie spacery. Można to wszystko ze sobą pogodzić, trzeba się dobrze zorganizować :) Miałam kiedyś taki "przypadek", to taka anegdota już trochę... Miałam do adopcji taką małą młodą suczkę ok. 8 kg i zgłosiła się do mnie na maila osoba z półrocznym dzieciątkiem. Stwierdziłam, że babce się pewno nudzi, dlatego zawraca głowę, a potem wiadomo - brak czasu dla psa, alergia dziecka na sierść itp. Wysłałam jej ankietę przedadopcyjną na zniechęcenie ;), tak urzędowo, bez zbytnich wyjaśnień i patrzę- kurcze - nie mogę się do niczego przyczepić. Kolejny krok- wizyta PA, nie chciało mi się jechać, odległość 40 km i myślę sobie "strata czasu". Ale w końcu po przeszło tygodniu, wreszcie jadę i konsternacja- na ścianie wiszą duże zdjęcia oprawione w ramki, amstaffka z panią, amstaffka z dzidzią, amstaffka na spacerze, amstaffka w łóżku itp. itd., na kilku ścianach ta sama rozpieszczona amstaffka ;). Rozmawiamy i słyszę to wszystko, co każdy psiarz chciałby usłyszeć, o wielkiej miłości, przegranej walce z chorobą i grubej kasie wydanej na najlepszego weta. Oczywiście umawiamy się na adopcję psa, potem wspominam o dogo i pomocy psom i tak loguje się na dogo kkasiiiar, która następnie zostaje BDT, wolontariuszką w Punkcie Przetrzymań dla psów i robi tyle dobrej roboty, że przerasta mnie ze 3 razy w organizowaniu pomocy :evil_lol:. To był jeden z większych pozytywnych szoków. Jak dobrze, że ją poznałam ! Tutaj niedawny tymczas kkasiiiar, już w nowym domu, a obecnie ma już jakieś kolejne bidy: http://www.dogomania.pl/forum/threads/247893-Elmo-pies-w-typie-shi-tzu-zaniedbany-upodlony-chore-oczy!-Pomocy!
-
A czy gdyby Twoja mama nie mogła już zajmować się psiakiem, bo nie daj Boże, pogorszyłoby się jej zdrowie, to czy trzeba byłoby mu szukać nowego domu, czy zechciałabyś wziąć go na stałe do siebie ? Załóżmy, że byłby bezproblemowy i dogadywałby się z Twoim psem ? Bo jeśli tak, to zupełnie nie widzę problemu, żeby Twoi rodzice adoptowali psa. Uważam, że bez problemu by się taki znalazł z DT.
-
[kuj-pom]Marian i Marysia w typie pomerianow pilnie szukaja domu!
toyota replied to Kłapoucha's topic in Pomeranian
Jak Ada pilotuje tę adopcję to musi być dobrze :lol:. -
Jeżdżę z nimi na spacery samochodem i biorę 4 smycze z dwójnikami tak na wszelki wypadek, bo raczej biegają wtedy luzem. Niektóre psy nie nadają się na spacery w takim gąszczu chwastów (np. 2 maltańczyki). Działka jest moja prywatna 4 hektary, z jednej strony ogranicza ją rzeczka, która jest nie do przekroczenia przez psy. W utrzymaniu dyscypliny pomaga saszetka ze smakołykami, bo wokół są lasy. Tak na co dzień korzystają z działki przydomowej 0,5 ha. Wychodząc na spacer prosto z domu na piechotę zabieram góra 2 psy ze sobą. Oczywiście musiały się przyzwyczaić do tego, że nie są nierozerwalnym stadem, tylko muszą też funkcjonować pojedynczo ;). TZ nie jest specjalnym psiarzem, ale przywykł i ma swoich ulubieńców, z Franią jeździ zawsze na ryby. Mam jeszcze córeczkę 10 - letnią, bardzo zaangażowaną w opiekę nad psami i zabawy z nimi, ale uważam, że jest jeszcze za mała, żeby sama wychodzić z psem. Oczywiście bawi się z nimi na działce przed domem. Za to często mi towarzyszy na spacerach i wtedy ma jednego psa na smyczy. To są fotki z tej działki, gdzie jeżdżę z nimi autem: Wrzucam te zdjęcia, które mam pod ręką, niestety już niezbyt aktualne. Postaram się poszukać takich gdzie widać więcej psiaków, ale to trochę potrwa.