Jump to content
Dogomania

shin

Members
  • Posts

    1204
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by shin

  1. O eutanazji nie wiem, może nawiązanie do dyskusji, która w międzyczasie się tu pojawiła. A pisanie o rzyganiu... to pisanie o rzyganiu. Było pisanie o kupach, jest o rzyganiu. Moda się zmieniła :eviltong: A serio - nie wiem, gdzie pokazujesz te pokłady życzliwości do ludzi, bo nie tutaj. I lisica i my jesteśmy po prostu zmęczeni - ona nagłą sytuacją, że agresja, że choroba (nawet nie wiem, czy choroba - nie zagłębiałem się w wątek Mietka), a my - po prostu bezsilnością. Stąd ostrzejszy ton wypowiedzi. Postaw się w naszej sytuacji - musisz oddać kochanego psa, szukasz, kombinujesz... i przychodzi ktoś i ci zarzuca, że g... robisz, siedzisz na tyłku i w ogóle cię nic a nic nie interesuje twój własny pies.
  2. [quote name='agnieszka32']Shin, tak się zastanawiam... czy Ty aby się na pewno dobrze czujesz?:roll:[/QUOTE]Niespecjalnie, ale i tak cię to raczej nie interesuje. [quote]To WY macie problem, to WASZA sytuacja mieszkaniowa sprawiła, że WASZ pies jest w potrzebie i to WY macie zrobić wszystko, aby WASZ pies znalazł normalny dom![/quote]No shit? I serio myślisz, że nic nie robimy? Że cały świat kręci się wokół dogomanii i tylko i wyłącznie na dogomanii można szukać psu domu? Że tylko dwie osoby + DT są zaangażowane w to [pardon, wg. was to nawet my nie jesteśmy zaangażowani] szukanie? Jesteście naiwne. Nie mamy pretensji, jesteśmy dobici sytuacją, bo mamy nóż na gardle. Pies szaleje w DT, jest z nim coraz gorzej, a ratunku nie widać. Rodziny go nie chcą, znajomi go nie chcą... co nie znaczy, że siedzimy z założonymi rękoma. Po raz kolejny, tym razem może większymi literkami: [CENTER][SIZE=5][COLOR=Red][B]NIE SIEDZIMY Z ZAŁOŻONYMI RĘKOMA. SZUKAMY MU DOMU. MA POROZWIESZANE PLAKATY. RODZINY I ZNAJOMI PODPYTUJĄ KOLEJNE OSOBY. SĄ OGŁOSZENIA. NA DOGO TEŻ PILNUJEMY WĄTKÓW Z 'PRZYGARNĘ PSA'. [/B][/COLOR][/SIZE][/CENTER] [quote]Słów o oblaniu kwasem, czy zrobienie innej krzywdy psu nawet nie skomentuję :shake:[/quote]Po pierwsze - padły nie w tym wątku, a w innym, więc jak ci nie pasują, to skomentuj je tam. Po drugie - to był sarkazm. Gdybyś chociaż sekundę poświęciła na to, żeby wczuć się w drugiego człowieka, to byłoby to dla ciebie oczywiste - zwłaszcza, że mimo wszystko mam pewien staż na dogo i postów też trochę naklepałem, angażowałem się w pomoc zwierzętom.
  3. pinkmoon, zrozum dziewczynę. Przed chwilą zostaliśmy właśnie oskarżeni przez domniemanie, że się tak wyrażę, że w poważaniu mamy los Bazyla, bo nic nie robimy. Tak samo tu z lisicą, na wątku Mietka ostatni wpis jest o tym, jak to ona pójdzie do nieba za to, co robi dla tego psa, wszyscy chwalą za poświęcenie... a w tym wątku? "Ty "miłośniczko" zwierząt", "trzeba było zostawić go żeby umarł w schronie" i inne przyjemności, a dziewczyna potrzebuje po prostu głupiej ludzkiej życzliwości i pomocy. O to medrit chodzi z tą hipokryzją, przynajmniej ja to tak rozumiem. Głupiego posta agnieszki32 nie skomentuję, bo widać, że nie pojmuje ironii, ani nie jest zdolna do życzliwości w stosunku do ludzi.
  4. [quote name='szczecinianka']Maila TOZ obsługuję osobiście i mogę Was zapewnić, że nie odczytałam tam żadnego maila w sprawie Bazyla, nie licząc oczywiście formularza adopcyjnego, który wpłynął dopiero 16 września 2010r. wieczorem. [/QUOTE] Po rozmowie w siedzibie TOZu, ponieważ na wcześniejszego maila brak odpowiedzi, więc kiedy właścicielka znowu znalazła się w Szczecinie, to tam właśnie poszła. Oczywiście brak jakiejkolwiek odpowiedzi na przysłanie formularza. [quote]A czego jeszcze oczekujesz przy 250 psach w schronisku i 46 innych, które także szukają domu za naszym pośrednictwem?[/quote]Podobno dobre słowo jest na wagę złota, a nic nie kosztuje. [quote]również robią to dobrowolnie, w swoim wolnym czasie.[/quote]A inni robią to pod przymusem, w czasie pracy? Przepraszam za złośliwość, ale nie traktuj nas jak idiotów. [quote]To właściciel [B]ma obowiązek[/B] najbardziej na świecie zaangażować się w szukanie domu dla swojego psa (...) Pisaniem na dogomanii i oczekiwaniem na cud niewiele się zdziała...[/quote]A CO DO K... WŁAŚCICIEL ROBI?! SIEDZI NA BAHAMACH I DUPĘ GRZEJE?! Plakaty same się nie zrobiły, nie pokserowały, nie porozwieszały. Nie próbuj nawet zarzucać, że medrit się nie angażuje w znalezienie domu dla Bazyla, bo oboje zdrowiem przypłaciliśmy te poszukiwania. [quote]To, od czego trzeba zacząć to dodanie oferty Bazyla na możliwie jak najwięcej portali ogłoszeniowych[/quote]Tak, bo znajdzie po prostu za-je-faj-ny dom gdzieś cholera wie gdzie, niesprawdzony, najlepiej jeszcze bez umowy adopcyjnej. Może od razu go podrzucimy pod bramę schroniska? Też nie oczekuję odpowiedzi na mój post, bo twój był po prostu poniżej wszelkiej krytyki. Weź się już lepiej nie wypowiadaj w tym wątku, jeśli masz zamiar tylko obrażać dziewczynę, która w międzyczasie przeżyła załamanie psychiczne. Kto takich ludzi jak ty dopuszcza w ogóle do kontaktów z potrzebującymi pomocy ludźmi? Powodzianom byś pewnie jeszcze wiadro wody na głowy wylała i zapytała, czy im się aby nie za dobrze powodzi, lub nie przelewa.
  5. Ale tego piątaka równie dobrze można dać na innego psa. Trochę źle się wyraziłem - chodziło mi o to, że dając tego piątaka jakiemuś żebrakowi człowiek czuje się cieplutko i milutko, bo dał konkretnej osobie, a nie jakiemuś dziwacznemu bytowi w postaci 'organizacji'. Zdrowy pies to właśnie taka bezosobowa organizacja - bo przecież ich są setki tysięcy, miliony. 'Moje 5zł nic dla takiego psa nie zrobi, więc lepiej dam na innego, takiego, który będzie dobrze opisany, który nie będzie dla mnie anonimową zagadką.' Eh... Co tu gadać - jak już pisałem, częściowo przemawia przeze mnie rozgoryczenie z powodu 'mojego' psa. Dziewczynę moją z psem ze stancji wyrzucili w trybie natentychmiastowym. I co? I nikogo praktycznie to nie obchodzi. Wszyscy się rozczulają nad biednym piesiem, który to, który tamto, a zdrowego psa to... pies trącał. Ona dom znalazła, pies nie. Pies poschroniskowy, przez całą tą sytuację w tej chwili mu po prostu odbiło. Szczerze powiem, że w obecnie to już rozważaliśmy nawet uśpienie go, bo jeśli dom mu się nie znajdzie, to co? Psu odbija z dnia na dzień coraz gorzej. Kolejni zainteresowani umawiają się na spotkanie, podają lipne adresy, nie odbierają telefonów. Tylko czekam na info, że pies już tak daleko odszedł od swojego normalnego stanu umysłu, że nic się z tym już nie zrobi, bo mu odp... na amen. I co zostanie? Schron? On do schronu wejdzie i już nigdy z niego nie wyjdzie, bo albo on kogoś zagryzie, albo ktoś jego. Zwariuje tam do reszty. Stanie się nieadopcyjny. Schron dla niego będzie odroczonym w czasie wyrokiem śmierci - a będzie to śmierć paskudna, jak każdego schroniskowca. Nie był agresywny. Zostawał w domu po 8, nawet 10 godzin i nie niszczył. Okej, w czasie przeprowadzek wywlekał rzeczy z szaf, czy raz zasadził się na panel, ale to mijało - dzień, dwa i był spokój, pies znowu sobie łaził po domu, pomrukiwał czy popiskiwał, jak zostawał na dłużej, ale się uspokajał, nie niszczył, grzeczny był, sąsiedzi się nigdy nie skarżyli. W ciągu trzech tygodni się okazało, że owszem, jest agresywny, poza tym zjadł drzwi, rozszarpał firanki, uszkodził samochód, itd, itd, itd. Absolutnie się nie przyzwyczaja do swojego DT, jest coraz gorzej. Zostawał osiem godzin - teraz nie zostaje spokojnie pięciu minut. A jak mu się skończą rzeczy do niszczenia, to zacznie demolować sam siebie. Może wtedy kogoś zainteresuje, jak już przeżre sobie łapy do kości? Ruchu na wątku nie ma, bo Bazyl ma wszystkie łapy, oczy, uszy, nikt go nie powiesił, nikt kwasem nie oblał. Może to jest metoda? Skoczę do POCH, kupię kwas i nagle się dla psa dom znajdzie? Potrącę go ze trzy razy, to zerwie się ktoś do pomocy? A może za przetrącony bejsbolem kręgosłup ktoś zrobi bannerki? Bo jak na razie to to jest zwykły, jamnikowaty kundel z coraz gorszym lękiem, przepraszam, teraz to już chyba fobią separacyjną. Jest po prostu mało 'medialny'. Kundel jak kundel, kogo obchodzi jakiś tam zdrowy pies, najfajniejsze są te, przy których można zrobić fajny wątek, plakaty, rozreklamować na całe forum wpierniczając się ludziom w ich wątki ze swoimi linkami, nic do samego wątku nie wnosząc, spamując skrzynki, dramatyczny tytuł, apele, cioteczkowanie, bycie forumową gwiazdeczką przez jakiś czas. Normalnie film akcji z dramatem, w wersji tekstowej. [SIZE=1]To o forumowych gwiazdeczkach nie jest bynajmniej np. o Ulv, ale... cóż, chyba wiadomo, jaki typ ludzia mam na myśli. [SIZE=2]Dodatkowo wkurza i dokłada się do tego rozgoryczenia fakt, że od lat, co roku przypominam całej rodzinie i namawiam, żeby słynny 1% oddawali do TOZu, i grzecznie to właśnie robią. A TOZ póki jest potrzebujący, to jest dobry, a jak ktoś od niego potrzebuje, to głuchnie. Okej, fajnie, WRESZCIE ogłoszenie zostało zamieszczone, ale mogło już być tam o wiele wcześniej, a nie dopiero wczoraj czy przedwczoraj. Ale tak to jest, jak się paniusi jednej z drugą paluszkami ruszyć nie chce, żeby na głupiego maila odpowiedzieć... Informatyzacja, k..., gdyby nie pójście osobiste, to by nawet głupiego 'proszę wypełnić formularz' człowiek nie dostał. A prawda jest taka - nie ma co liczyć na kogokolwiek. Jak się człowiek sam nie zakręci i sam wszystkiego nie zrobi, własnymi rencami, to nikt mu nie pomoże, tylko do dna docisnie i jeszcze łopatę rzuci.[/SIZE] [/SIZE]
  6. Ulv, nie naskakuj na mnie, proszę. Chyba już z tobą kiedyś dyskutowałem na ten temat - i sorry, ale dalej mnie nie przekonuje argument 'popatrz im w oczy'. Bardziej by mnie przekonywał, gdybyś za własne środki te psiaki ratowała. Pisząc 'własne' nie mam na myśli, że koniecznie każda złotówka musi być z twojego osobistego konta, zarobiona przez ciebie, ale żebyś te środki faktycznie [I]miała[/I]. Żebyś np. miała zorganizowaną grupkę x osób, które finansują tą pomoc na tyle regularnie, żeby można było określić, czy da się psa uratować, czy nie, a nie, że 'biorę psa, a o kasie to się pomyśli później', jak to na dogo bywa, i te dramatyczne apele, że kasa albo igła. Uderzył mnie opis psa, który wg. autorki - nie chciał już żyć. Ale go uratowano. Pies może nie ma aż tak wysokiej samoświadomości jak człowiek, ale śmiem twierdzić, że jeśli zwierzę jakiekolwiek - pies, kot, mysz, ludź - nie walczy o siebie, to należy pozwolić mu odejść. Uporczywa terapia do mnie nie przemawia, bo w pewnym momencie jest to znęcanie się dla własnego spokoju sumienia i dobrego samopoczucia. Ja bym np. nie ratował psa obdartego ze skóry, czy oblanego kwasem. Dlaczego? Ano dlatego, że wiem jak to wygląda i wiem, że jest to ogromne cierpienie. Wolałbym takiego psiaka uśpić, żeby mu oszczędzić tych cierpień, niż ratować i skazać na życie w bólu, nawet jeśli miałby mieć 'pełną miskę'. Ale argument cholery [choleryy? :evil_lol:] do mnie mniej więcej trafia [SIZE=1](chociaż ja bym akurat nie dał tej Cygance, bo z zasady nie daje takim ludziom, do których mam podejrzenia, że kasa nie pójdzie na to, na co ma. Spróbujcie takiej bułkę dać zamiast kasy. Prędzej jakieś ciuchy czy zabawki bym do tego DD podwiózł)[/SIZE]. Ludzie mają większą skłonność do płacenia na skatowanego, umierającego psa, niż na zdrowego - zdrowy sobie poradzi... A teraz prawdopodobnie najbardziej istotna część mojego postu: Zastanawiałem się jednak nad samym dogo - tą aktywnie biorącą w ratowaniu i pomocy częścią. I tak płacą na różne cele. Może nieco lepsza organizacja, niższe, a stałe wpłaty i jakoś cały taki system by działał... Chociaż z drugiej strony - gdzie dwóch Polaków tam trzy opcje polityczne i nie wierzę, żeby dogo potrafiło się zjednoczyć w jakiejkolwiek sprawie na dłużej, niż kilka tygodni.
  7. Nie mówie, że ani grosza, ale zobacz - wydając 200zł na sterylkę jednej suki teraz, nie wydajesz 1000zł na sterylkę jej szczeniaków. I kolejnych dziesiątek tysięcy na sterylki szczeniaków jej szczeniaków. O leczeniu różnych choróbsk już nawet nie wspominając... Ale co do np. DT dla jednej rasy - nie uważam, że akurat to coś złego. Specjalizacja też jest potrzebna. Akurat stowarzyszenia skupiające się na jednej rasie rozumiem. Rozumiem też osoby chcące dać dom staruszkom. Ale np. taki wolontariusz, który ma w schronie pomagać, to by ode mnie kopa dostał, jakby wyprowadzał tylko swojego ulubieńca. Drobnemu dziewczęciu bym nie kazał wyprowadzać bernardyna, ale nie może być tak, że reszta psów cierpi, a jeden ma się dobrze, bo akurat on jakoś sobie zaskarbił względy 'klawisza'. Zdrowy, starszy pies też ma szansę na adopcję, ale chyba się zgodzisz ze mną, że jest różnica między np. 10-letnim kundelkiem w dobrym zdrowiu, a 10-letnim kundelkiem z przetrąconym kręgosłupem, który nie kontroluje zwieraczy, żre go jedno choróbsko po drugim z często nawet głupich powodów typu otarcie łapy do krwi, itp itd? Myślę, że każdy powinien decydować zgodnie z tym, co czuje, ale nie powinien przy tym wyłączać myślenia. Nie powinniśmy się kierować tylko emocjami w takich sprawach. Każdy przypadek należy dogłębnie przemyśleć. Ja na przykład bym nie wziął nigdy na DT psa, w którego bym musiał wpakować grube tysiące chociażby dlatego (pomijając wcześniejszą argumentacje), że nie wyobrażam sobie błagania obcych ludzi o każdą złotówkę, a niestety - tak to trochę dla mnie wygląda. Ktoś bierze psa do odratowania, a nie ma za co. To dla mnie nieco... nieodpowiedzialne. Ale jeśli kogoś tym uraziłem, to przepraszam. Nie ukrywam, że przemawia przeze mnie znużenie, ogólny brak wiary w ludzi i zniesmaczenie nimi.
  8. Proszę mimo wszystko, żeby nie wyskakiwać z argumentem o prawach. Ja nikomu nie [B]zakazuję [/B]wydawania pieniędzy na co chce. Zastanawiam się po prostu nad tą kwestią - czy lepiej jest jednego umierającego psa doprowadzić do porządku, czy wykarmić X psów przez X czasu. Z jednej strony nikt nam nie dał prawa wartościować życia, a z drugiej nikt nam nie dał prawa skazywać iluś-tam na gorsze warunki po to, żeby za wszelką cenę ratować jednostkę. Zauważ, że nie kontempluję tu 'buty czy pies' i nie chcę wzbudzać w nikim poczucia winy na zasadzie 'żryj obiad, bo dzieci w Afryce głodują', tylko może żeby osoby o miękkich sercach przemyślały ile energii i środków ładują w przypadki prawie że beznadziejne. Czy po prostu nie byłoby lepiej dla ogólnej populacji psów skupić się na psach o największych szansach na adopcję, a tym poważnie chorym pozwolić odejść? Szczerze powiem, że po prostu nie rozumiem, co kieruje ludźmi ratującymi psy za wszelką cenę. Pamiętam jak przez mgłę psa z urazem kręgosłupa i nerek, bodajże. Tylne łapy niesprawne, w dodatku staruszek. Kilka tysięcy potrzebne było na leczenie go. Jeśli pies znalazł dom to super, ale za tego jednego psa można było opłacić DT kilkunastu. Kupić masę karmy, koce. Zapłacić za ileś sterylek. Uratowaliśmy życie jednemu, a kilkudziesięciu powiedzieliśmy 'sorry, ale jak wy sobie połamiecie łapy, to też zrobicie się dla nas godne uwagi - na razie gnijcie sobie w schronie'. [SIZE=1]Przepraszam, dziś operuję lepiej w angielskim, nie umiem się za bardzo wysłowić, o co mi chodzi :oops:[/SIZE] Przy okazji, teraz mi się przypomniało - z kilometr, dwa za Głębokim w stronę Polic widziałem dziś w lesie psa w typie teriera szkockiego, nikt nie słyszał może o zaginięciu jakiegoś?
  9. Trochę może pozwolę sobie z tematu zboczyć... Czy myślicie, że ratowanie na siłę ma sens? Czy warto, z logicznego i ekonomicznego punktu widzenia, ratować życie poważnie choremu, kalekiemu psu? Parę lat temu pamiętam, że robiłem sobie luźne wyliczenia i konkretnych sum nie podam, ale wyszło, że za jednego takiego na siłę uratowanego psa można było kupić chyba pół tony karmy. Czy więc mamy prawo ratować pojedyńcze psy, które nas chorobą lub ułomnością chwycą za serce, skoro robimy to mniej lub bardziej bezpośrednio kosztem innych, zdrowych i mających zdecydowanie większe szanse na adopcję zwierząt?
  10. Z tego co wiem, Bazyl ma ogłoszenie na infoludku, a plakaty są porozwieszane u niektórych wetów, na psiej łączce i w innych, random miejscach. Będzie miał zrobione na allegro - po prostu dopiero udało się znaleźć wśród znajomych kogoś z kontem. Co do olania - został dodany do poczekalni TOZu dziś, ale nie wiem o której. Z rana jak patrzyliśmy, to go jeszcze nie było. Mail z prośbą o pomoc [z początku września] został zignorowany. Ten z formularzem też uznaliśmy za potraktowany per delete, ale muszę się przyznać do błędu - najwyraźniej po prostu TOZ nie ma w zwyczaju, jak by kultura nakazywała, odpowiadać na maile.
  11. Z Greven niestety nie udaje mi się skontaktować (już próbowałem jak się ten syf z Bazylem zaczął), nie wiem, czy na dogo się pojawia ostatnio. Sam wróciłem tu właśnie z powodu Bazyla, nieco wypadłem z obiegu :oops: Ale jego niszczycielskie zapędy mnie po prostu załamały. Mieliśmy małe problemy z tymi jego lękami, jak u mnie ostatnio był, to popiskiwał, jak jego pani szła np. do łazienki, ale żeby aż tak? Jeszcze miesiąc temu spokojnie zostawał w domu na kilka godzin i popiszczał parę minut a później cisza i spokój, a teraz? :shake: Nie wiem nawet jak to skomentować po prostu ręce mi opadają, bo z takimi problemami to serio... Ehh... No nic, nie ma co się załamywać, tylko szukać mu domu dalej...
  12. Bazyl w łóżku - no to akurat Bazyl, którego znam ;) Się trochę nie zrozumieliśmy z tym kojcem, tak na czas nieobecności to może rzeczywiście byłaby jakaś alternatywa, kojec albo klatka... tylko właśnie, skąd taką skombinować. Ja już nie mam pojęcia, prawdę mówiąc, to te doniesienia o destruktywności Bazyla mnie załamały... Nie wiesz, do kogo by się zwrócić o tą klatkę? To popytam. Lol, mój 1234 post na forum.
  13. Rany boskie, odbiło mu? Okej, powyciągane z szafy rzeczy, zniszczona kurtka, bo zerwał ją z wieszaka, raz się na panel zamierzył, ale aż tak? Jestem w szoku. Znam tego psa od paru lat i nigdy takiego syfu nie narobił... Cholernik ostatnio miał masę stresów - wiem, że usprawiedliwiać go jakoś się staram, ale po prostu nie pojmuję, co innego mogło aż takie niszczycielstwo w nim wyzwolić, poza stresami i rozłąką.. Nie wiem, czy był zamykany w małych pomieszczeniach? Jak wspominałem - poprzedni właściciele żeby kontaktu z dzieckiem nie miał, to zamykali go w łazience, raz wtedy w akcie desperacji owszem, rozwalił coś, rurę, czy drzwi - nie pamiętam, to sie medrit może co najwyżej wypowiedzieć, to ona to widziała... ale cholera, jak to się u niego będzie dalej rozwijać, to ja nie wiem, jak to się skończy... kto takiego 'wielkiego' psa by do kojca brał? Do kojców to owczarki raczej... zresztą Bazyl ma krótką sierść, typowo domowy pies, w kojcu nie da rady chyba nawet z ocieplaną budą... Zresztą obawiam się, że w kojcu to by miał spore szanse na autoagresję... Nie wiem, naprawdę nie wiem co zrobić. Jak czytam takie opisy, to coraz mniejsze szanse widzę na adopcję jakąkolwiek... Boję się, że to się igłą w efekcie skończy, bo ten pies jeszcze trochę i się zrobi niebezpieczny dla samego siebie...
  14. Kiepsko, niestety. Nadal szukamy domu stałego. Ani rodziny, ani znajomi nie mogą go przygarnąć. DT tylko do końca miesiąca. Jedno jest pewne - Bazyl nie może wrócić do schroniska. By tego psychicznie nie wytrzymał.
  15. [SIZE=5][COLOR=Red][B]Sytuacja się zmieniła - nowe współlokatorki nie zgadzają się na psa ze względu na alergię jednej z nich. Bazyl jest do adopcji. Szczegóły w poście medrit.[/B][SIZE=2][COLOR=Black] Chwilowo Bazyl ma DT poza Szczecinem, szukamy DS.[/COLOR][/SIZE][/COLOR][/SIZE] Ma ok. [B]6 lat[/B], [B]wysokopodłogowy jamnik[/B]. [B]Nie jest agresywny[/B], chociaż nie przepada za upierdliwymi psami - warknie, ale nie użre. [B]Koty są mu obojętne[/B], gryzonie budzą ciekawość. [B]Dzieci lubi[/B], o ile są spokojne i nie męczą go - inaczej zwiewa, ale agresji nie przejawia. Ma lekki lęk separacyjny - generalnie jeśli nie jest zamknięty w małym pomieszczeniu, jest ok (poprzedni właściciele zamykali go w małej łazience i uraz pozostał). Zdarza mu się otworzyć szafę i wyciągnąć pachnące właścicielem ubrania, żeby się w nich położyć. Czuły pieszczoch, kocha spacery i drapanie po brzuchu/klacie. [B]Cholernie inteligentny[/B], ale ma własne zdanie na temat wykonywania komend, poza przychodzeniem do nogi - tą generalnie wykonuje zawsze i wszędzie, byle tylko go nie porzucić. Tel. kontaktowy: 502 025 798
  16. shin

    Bazyliuszu.. ;)

    Na chwilę obecną Bazyl i jego pani zostali wyrzuceni z mieszkania. Pani znalazła pokój [przeprowadzka 1.09.] ale psa tam nie chcą. Mieszkania z chętnymi na psa nie udało się znaleźć. Jeśli ktoś jest w stanie pomóc, dajcie znać! DT, albo nawet stały dom dla Bazyla poszukiwane! Jeśli DT - chociażby na dwa tygodnie, żeby był przynajmniej czas na zastanowienie się, co dalej robić. Jesteśmy załamani sytuacją, spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. Bazyl lubi inne psy, koty są mu ostrożnie obojętne, gryzonie to takie malutkie pieski, które pewnie będą chciały się z nim bawić. Dzieci lubi, o ile są spokojne i nie męczą go - inaczej zwiewa, ale agresji nie przejawia. Ma lekki lęk separacyjny - generalnie jeśli nie jest zamknięty w małym pomieszczeniu, jest ok (poprzedni właściciele zamykali go w małej łazience i uraz pozostał). Zdarza mu się otworzyć szafę i wyciągnąć pachnące właścicielem ubrania, żeby się w nich położyć. Czuły pieszczoch, kocha spacery i drapanie po brzuchu/klacie. Cholernie inteligentny, ale ma własne zdanie na temat wykonywania komend, poza przychodzeniem do nogi - tą generalnie wykonuje zawsze i wszędzie, byle tylko go nie porzucić.
  17. Ja tam nie wiem, sie nie znam :eviltong: Text powstal doslownie w tyle czasu, co zajmuje mi zdjecie piesowi obrozy i pojscie do pokoju :evil_lol: Zreszta widac - babol jest chociazby w tej okazyjnej okazji na samym poczatku :oops: W drugim tekscie tez jest, ale widze, widze, nie musi nikt tego poprawiac :oops: Offtopowo: tez to kochasz, jak siedzisz pol godziny, pracowicie przerysowujesz ta wielokolorowa masakre, ktora wykladowca nasmarowal na tablicy, a on wtedy pisze wynik, rozklada rece i mowi, ze taki ma byc efekt koncowy, ale on nie wie, jak do tego dojsc? :angryy: Polibuda demotywuje do nauki tak samo jak uniwerek :cool1:
  18. [quote name='Bamboo ®']Namierzyłam pewnego chochlika, który się był wkradł niepostrzeżenie: ;)[/quote] Ja tak na chwile tylko, bo zaraz ide odespac laborki :eviltong: Co w tym fragmencie bylo nie tak? Caly text ma byc 'reklama' i 'przekonywac' do kupna psa rasowego bez rodowodu. W sensie, ze jesli do kupna 'podrobki' nie przekonaly cie wczesniejsze argumenty, moze skusisz sie na niezrownowazonego agresora, z ktorym bedziesz co tydzien latac do veta :eviltong:
  19. Delikatnie przypomne, ze moj nick jest odmienny :eviltong:
  20. A czy takie nagrywanie [bez informowania o tym] jest w ogole legalne? Bo cos gdzies mi sie przewinelo, ze nie do konca :cool1:
  21. Gustaw mi na szwajc-peia wyglada :evil_lol:
  22. Weekend mam zawalony na uczelni, wiec sie miniemy z pomyslami... ale co wyrzezbie, to na watek wrzuce, niech inni tez kombinuja :eviltong:
  23. [quote name='roots23']no widzisz, nawet nie wiedziałeś, że masz taką rasę kota :P[/quote]Ano. Kto by pomyslal, ze takie cudo [Kot Zaczepno-obronno-zaganiajacy Ogonozlamiasty] moze sie chowac pod silnikiem Peugeota :loveu:
  24. Szkoda, ze posiadanie psa nie wymaga przejscia jakichs specjalnych testow, ale coz... utopia :cool1: W kazdym razie, sugeruje juz zejscie z Balbiny, bo biedna zajezdzimy na forumowa smierc, wnioskow i tak nie wyciagnie, za to przy okazji moderacja sie wkurzy :eviltong: Tak w ogole to dzis sie dowiedzialem, ze skoro jeden z naszych kotow po calej chalupie goni psa [przypomne: DUZY szwajcar], az go zagoni do lazienki lub garderoby, to jest to... kot pasterski! :evil_lol:
  25. O, nasz poprzedni pies, wlasnie bokser, tez w ostre zimy w kubraczku zapychal :evil_lol: Juz nie pamietam kto, ale mama albo babcia mu zrobily na drutach :evil_lol: A obecny - no coz, gorski pies, nie ma zmiluj dla pana, jak snieg spadnie. Im wieksza zaspa, tym fajniejsza :evil_lol:
×
×
  • Create New...