Jump to content
Dogomania

Zalosia

Members
  • Posts

    259
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zalosia

  1. temat oczywiście podbijam, ale wtrącić swoje muszę, cieszę sie, że na owczarkowym forum nie byłam i chyba nie będę, choć rasa bliska memu sercu. to mój owczarek nauczył mnie miłości, cierpliwości i odpowiedzialności. nawet nie wyobrażam sobie, że 64 kilo ogromnego psa miałoby sie na mnie rzucić z kłami. Mieszkaliśmy sami, we dwójkę w mieszkaniu w bloku, czym zasłużyłam na jego miłość i szacunek, nie wiem, może szkoleniem w wieku 6mies, może z góry ustalonym porządkiem, może nauczeniem, że są w życiu chwile, kiedy pies nie przeszkadza, bo właściciel potrzebuje czasu dla siebie, może nie przerzucaniu na niego własnych emocji, konsekwencją, wyrozumiałością bez krzyku, miską o ustalonej porze, spacerem połączonym ze wspólną zabawą i przypominaniem podstawowych komend, nie wiem, na prawdę nie wiem, nigdy nie mieliśmy kolczatki, nigdy nie mieliśmy kagańca, nigdy, choć wygłaskiwany przez przechodniów na ulicy, nie pokazał zębów, nie pogryzł sie też z żadnym psem, prawdziwym testem jego cudownego charakteru była choroba, niestety, kiedy kardiolog kucał przy nim, by wbić kolejną igłę i wypompować z brzuszka kolejne 8litrów płynu, mój Jorg nawet nie drgnął, zasypiał, jak zresztą podczas każdej wizyty, może powiecie, że miałam zwyczajnie szczęście, że trafił mi sie pies zrównoważony itd, pewnie tak było, ale gdybym np. reagowała na każde jego popiskiwanie, a próbował, na każde gramolenie sie na mnie z łapami przy powitaniu, bo próbował, ciągnięcie na smyczy też z początku było grane, jedzonko na każde merdnięcie ogonkiem, wykluczone, powiem jedno, nie wszyscy ludzie zasługują na psy wysyłam link w sprawie do znajomych z Gdańska, może namówię na tymczas, zaczynam działać
  2. przepraszam raz jeszcze przepraszam, że być może gdy czytałam twą historię ty odchodziłeś przepraszam, że psioczyłam na ten świat, a ty odchodząc wybaczałeś przepraszam, że cierpiałeś przepraszam, że mnie nie było, gdy szukałeś człowieka przepraszam za wszystko dziękuję wam dziewczyny, za to że był z nim ktoś
  3. Kacperku, słodziaku, nawet nie wyobrażam sobie jak sie teraz będziesz czuł, 10 lat na psim karczku i schron, smutno tak jakoś
  4. weszłam, przeczytałam, skostniałam, nikt z nas tu nigdy, ale to nigdy nie będzie w stanie wyobrazić sobie tego co przeszedł ten pies, moją suńkę ganiali , czy raczej przeganiali kamieniami itp po wsi całej i okolicach, zaufała mi jednak dość szybko, to,co zrobiono tej cudnej psiej duszy musiało być bestialskie, człowiek nie zasługuje na to, by żyć pod jednym niebem z psem, przepraszam piesku
  5. i tu mnie zabolało, chłopak w okolicy skarżył sie, że chciał zwyczajnie psiaka ze schronu, a tu od miesiąca ma wizytacje, pouczenia w sprawie postępowanie itd. myślałam, że to norma, rany, znów mi sie idealizm aktywował, straszne, moja ty piękna, czemuś tak daleko:-(:-(:-(
  6. odezwij sie proszę po wizycie u miśka, dla mnie to niepojęte, że on nie może znaleźć domu, ten świat nie zszedł na psy, ten świat zszedł na ludzi
  7. auraa, mam to samo, taki po prostu idealistyczny sposób patrzenia na świat, a "Prawda" to kobieta racjonalna i mówi nam, że w tym całym syfie, jaki ludzie gotują psom, trzeba sie cieszyć z każdego małego promyka słońca, ten promyczek przedrze sie i do Kacperka
  8. spałam dzisiaj źle, dręczyły mnie koszmarne sny, nie wiedziałam, że odchodzi od nas gdzieś daleko choć blisko jeden smutny pies, odchodząc wybaczał każdemu człowiekowi, bo tak robi każdy pies, tylko człowiek nie potrafi
  9. czy jest na tej ziemi ktoś kto mi kiedyś wytłumaczy, dlaczego to spotyka te wszystkie zwierzęta, miałam psa o identycznym schorzeniu kręgosłupa, niedowład cofał się, ale to co innego, przy psie, o którego systematycznie sie dbało, widok tego tu czekoladowego wilczka boli, przepraszam, że mogę jedynie wesprzeć wirtualnym słowem, przepraszam piesku
  10. nałożyłam na siebie mentalną blokadę, by tu nie zaglądać, ale jak widać mam słaby charakter, gdzie domek moja ty piękna? może ty za piękna dla człeka szarego i czekasz na królewską rodzinkę, eh, podnoszę skarbka
  11. Macie diabelnie trudne zadanie do wykonania, próbę zmniejszenia krzywdy jaką im już człowiek wyrządził, jak tylko usłyszę o wolnym domku, natychmiast pokazuję wasze piesy cudne, trzymam kciuki, dopinguję wirtualnie, myślę o was w każdej chwili i gorąco pozdrawiam, a tak na marginesie, nad mazowieckim przetacza sie burza, w tej chwili wszystkie moje psy próbują w domku wykopać dół, widok na pocieszenie, siedem par łap ryje w podłodze
  12. Asia M, masz w pełni rację dziewczyno, ja sobie tak cichutko wzdycham, ale pojęcia nie mam o realiach schronu, dopatrzyłam też sie swego błędu, za dużo emocji, za mało racjonalnego podejścia, moja wiara w cuda czasem mnie dopada i tyle, przepraszam tylko, że egoistycznie nie brykam z radości, bo zwyczajnie szkoda mi bidy, która jednak zostanie, ale może i on znajdzie domek, myślę nawet, że na pewno
  13. znam to spojrzenie, spojrzenie Neli zza krat, tak patrzył na mnie każdy z moich znalezionych psów, dlatego dreszcze mnie przeszły, ona mówi, nie, ona błaga, bo ma jeszcze w sobie ufność młodego psa, o przytulaśki, harce na trawie i błogość z racji posiadania domku, bo tylko przy dobrym ludzkim przyjacielu, psu naprawdę bije serce, dlatego winduję w górę czarną księżniczkę
  14. milion pieszczot za uszkiem przesyłam przed snem:iloveyou:
  15. Iskierkę widziałam, w imieniu Iskierki dziękuję, w imieniu Zulusa też, bo gdyby nie wyjazd do schronu pies nie miałby teraz żadnego domu, a tak miał szansę, by, w pewnym sensie samodzielnie, odnaleźć ciepło i miłość, u mnie psy też same duże(pow.40kg) i domek o pow. 25m2(rekompensujemy działką, ponad 6tys,choć i tak śpimy w jednym pokoju) cyrk na kółkach, a od niedzieli chodzę skwaszona, bo TZ mi zrobił wykład, po tym jak mu pokazałam Neli ze schronu w Obornikach, usłyszałam, że nie ma sensu przewozić psa z jednego schroniska do ...drugiego, i może ma rację, dlatego póki warunki mieszkaniowe nie poprawią sie zakładam mentalną blokadę na adopcje dla Cynamonka mojego, Zulusa cudnego, Moro kochanego przesyłam miliony pieszczot za uszkiem
  16. a budka czeka na Adagirka, ale doskonale rozumiem problem, eh, gdyby tylko moje auto nie odmówiło posłuszeństwa, jakby nie miało kiedy, po złości chyba, tak mnie potwornie żal ściska, gdy pomyślę, że Adagir znów nie będzie miał sił, by dopchać sie do miski w boksie pełnym konkurencji, widać, że odżył pilnując dzielnie przy budzie całego tego świata, który zna, bo na inny nikt mu nie dał szans wypytujcie czy komuś będzie kiedyś po drodze, różni ludzie różnie podróżują, może akurat...a wtedy Adagir znajdzie wytchnienie, choć na chwilę
  17. tu wręcz trzeba spytać i wspomnieć o cierpieniu na jakie, nawet przez dobry uczynek, można narazić pieska. przecież one we dwójkę tak cudnie wyglądają, ależ będą zbierać pochwały gdzieś tam daleko dwa takie cudeńka na spacerku, zachwytom nie będzie końca
  18. nie wiem, czy te pieski rozdzielone będą kiedykolwiek szczęśliwe, czy w tym wieku zapomną, znam historię podobną, ale ona smutno sie skończyła, nie chcę być wroną czarną, co kracze z daleka, zamiast cieszyć sie pomstuję w ciszy na człowieka, który im ten los zgotował, maleńkim piesom cudnym
  19. trudno powiedzieć, czy sie cieszę, boli, gdy pomyślę o rozpaczy pieska, który zostanie sam, czy naprawdę nie można delikatnie, delikatniuchno powiedzieć, że jest obok jednego pieseczka jeszcze taki pewien maleńki, maluśki, ot, nie widać prawie, okruszek, z którym żyje w przyjaźni 10 lat, są jak bracia, takam mądra, przepraszam, ale trochę smutno, trochę, tak w połowie, czuję, że znów w nocy nie zasnę
  20. właśnie obdarowałam linkiem o Neli rodzinkę mą bliską, braciszek zakochany, oboje już wspólnie wyjemy, Neli kochanie, co zrobić, że zwariowałam, a w dodatku zarażam
  21. no to ja zrobię choć troszeńkę, winduję w górę, tam gdzie domki czekają...czy ludzie ślepi, czy jak, przecież to sam miód, cud dziewuszka, i znów wzdycham, jutro lotto, może spróbuję szczęścia, chociaż piąteczka utrafiona a Neluchna już moja, pozostanę w świecie marzeń, do zobaczonka Neli
  22. wzdycham cichutko i ...podbijam moją cesarzową
  23. i co w sprawie budy, u mnie stoją dwie, w jednej chowa sie delikwent, którego reszta stada akurat goni, gdy bawią sie w berka, po chwili wychodzi i znów sie ganiają, druga zupełnie bezużyteczna, domyślam sie, że transport to problem, ale może ktoś kiedyś będzie miał po drodze, choć dla psa nie buda, a domek, ale póki co, zamiast boksu...
  24. powiem tak, dotychczas sądziłam, że jestem taka cudowna i wspaniała, czytaj:wyjątkowa, bo nie zostawiam na drodze żadnej wychudzonej, obkleszczonej i przerażonej bidy, ostatnio psina leżała zwyczajnie pod moją bramą, dla Marcela postanowiłam znaleźć dom. Właśnie podłączono mi net i weszłam na dogo. tu natychmiast zorientowałam sie, że po pierwsze Marcel z nami zostaje, bo są psy, które przechodzą prawdziwą gehennę (wprawdzie życiorys Marcela to też wielka nieznana, ale jest młody i niezbyt lękliwy), po drugie poznałam własną małość, bo prawdziwą walkę ze złem prowadzą osoby, które wchodzą do schronu i wyrywają z rąk śmierci bezbronne dusze, o tym przypomina mi Kasiaprodex i póki co jesteśmy umówione na tymczas u mnie w sytuacji podbramkowej, czy potrzeba wysłać mi te zdjęcia, nie wiem, nie wiem, czy jeszcze gorzej mogę się czuć, po tym wszystkim co widzę tu i wszędzie dookoła (w sobotę miłej sąsiadce zabili gnojki psa kamieniem, moje próbowano otruć, i pomyśleć co jeszcze czai sie w pokrętnych ludzkich umysłach)
  25. przyznam szczerze, że zazdrościć będę każdemu kto ją przytuli i zaśnie na kanapce przed telewizorem, z cudem takim u boku, eh, moje na mnie patrzą i myślą, a my? dlatego wczoraj zasnęłam z piątką piesów mych na łóżku, dwa pozostałe chyba sie przegrzały i zasnęły na podłodze, tak na wyciągnięcie ręki, ale jak widać znów tu jestem i wzdycham sobie cichutko, miłość niespełniona:loveu::loveu::loveu:
×
×
  • Create New...