Jump to content
Dogomania

Neigh

Members
  • Posts

    6128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neigh

  1. [quote name='Ellig']A tak sobie zajrzalam,zeby Ryska zobaczyc:)[/QUOTE] Piękny to on może nie jest:-) Ale to kochany kot......I jak sie okazuje czasem wiek i kalectwo może się okazać atutem:-). Ha......czyli zostaje na strychu Cynamon i Romuś ( bez zdjęć.....czyli bez szans)...
  2. W piątek mówisz............Wiesz może to jest jakiś pomysł, o ile mogłoby to być w miarę wcześnie. Jadę do Ożarowa na 15.00........wiec można Was uznać za "po drodze". Po południu nie dam rady......Sobota lub niedziela w takim razie. Jest wystawa międzynarodowa kotów u mnie w Legionowie w weekend- zamierzam się wybrać. Zakładam, ze nie znajdę tam żadnego kota:-) A kupić sobie nie kupię, nie ma obawy.Także jestem bezpieczna Mogę już im oficjalnie napisać co i jak? ?:-)
  3. [quote name='Aneczka&Sułtan']miło Aga, że wpadłaś. Widoków na razie nie ma żadnych. Nie miałam ani jednego telefonu o aniołka. Specjalnie to mi się nawet nie spieszy z adopcją :D najgorzej, że się bardzo związaliśmy z Salsuchą a ona z nami i tylko to przemawia za jak najszybszym znalezieniem domku laleczce.[/QUOTE] Ano tak to własnie jest paskudnie........coś o tym wiem......
  4. Marta, to kiedy MY się mamy do Was wybrać, hę? I
  5. [quote name='gusia0106']Ooo, Marnotrawna powróciła ! Wreszcie[/QUOTE] Jaka marnotrawna, wyjechana byłam - a teraz jestem przeziębiona. I doła nadal niestety mam....
  6. A jakieś widoki na dom dla Salsy są? bo mnie trochę nie było i teraz nadrabiam.....
  7. I ja się bardzo cieszę ze szczęśliwego zakończenia. Mimo, ze boli, to fajnie jak te "nasze" znajdują nowe domy
  8. [quote name='mala_czarna']Jeeezuuuuu, łon bez smyczy jest! To trza zgłosić gdzieś! :-x:-x[/QUOTE] Ja bym Ci nawet podpowiedziała gdzie hihihi, ale wiesz.........
  9. Bardzo się cieszę, ze tak się układa:-) Serio.
  10. Zdjęcia wstawię - mało tego zdjęcie tego co wymyśliłam. A moze nie ja wstawię jeno ktoś miły;-). Wytrzeszcza odbieram dziś:-) się dowiem co narozrabiał........ Były dwa kolejne telefony - jeden od jakieś mocno napalonej osoby " czy tego kota na pewno nie oddadzą podczas pani nieobecności". Nie oddadzą, bo to nie jest na zasadzie kolejności zgłoszeń. I co? I miała zadzwonić w czwartek i nie zadzwoniła po dziś dzień Pan - z cyklu " to gdzie mam przyjechać" A i jeszcze jeden "jak kot do dzieci". Nie lubię takich pytań.......Kurcze nie wiem ale jakoś źle na mnie działają.......No bo jak kot do dzieci? Tak jak i do pozostałych domowników, o ile nie jest meczony........Na co zwykle słyszę " no wie pani, ale to dzieci.....". Czyli co pyta mnie pan - czy jak bedą ciągnąć za ogon to nie podrapie? Mam nadzieję że podrapie i to na tyle dotkliwie, ze nigdy wiecej tego nie zrobi........dzieci sie przy zwierzętach sporo uczą:-). I ja NAPRAWDĘ tak uważam. Zuzkę też parę razy koty potraktowały zanim zrozumiała, ze kot to nie miś którego można przytulać kiedy człowiek ma ochotę. Ze na przytulanie ochotę muszą mieć DWIE strony. Moim zdaniem to cenna nauka.
  11. Jestem, wróciłam. Już się chyba przyzwyczaiłam, ze nikt tu ( poza koleżankami - dzięki dziewczyny !) nie zagląda. Chyba muszę się definitywnie wynieść na miau. Achaś - oficjalnie oświadczam, ze zarówno Rysiek jak i Julka niebawem wybierają się do dt. Julka jedzie aż do Białegostoku. Za to do dziewczyny, która specjalizuje się w wyrośniętych dzikusach. Oczywiście to tylko dt, ale bez niego raczej trudno w przypadku tych kotów liczyć na dom:-). Postanowiłam, ze Julcię trzeba jednak potymczasowac. Wiecie ze strychu to ja ją chyba na klatkę - łapkę będę musiała zabierać......
  12. Nieeee no przestaję tu wchodzić kurna.......smierdzące skarpety, krowie placki, ciastka dla psów...... A poza tym obrażam sie na Was - NIKT nawet do kotów nie zajrzał. Dooobra. Nie to nie.
  13. Jeeeeeny u mnie to samo. Wet mi obiecywał, ze po żwaczu przejdzie. Guzik tam jak kupożercą była tak i jest......normalnie człowiek na sek z oka spuści.........A potem wymiotuje tym w domu........ Myslałam, ze tylko ja tam mam.
  14. Eeeeeee to już lepiej go mną straszcie. Mnie tam odpowiada rola czarnego charakteru:-)
  15. Mogę się pochwalić........że dopiero ze mną mój TZ zrozumiał, ze przyjęcie pod swój dach zwierzaka, to powiększenie rodziny i tak sie trzeba na to przygotowac. I liczyć się z potrzebami tego nowego członka. Ja nie spóźniam się do domu, mimo ze moje psy nie nabrudzą......nie spóźniam się, bo nie chcę zeby cierpiały..... Generalnie ludzie biorą zwierzę dla własnej przyjemności. Będą mieli kanapę, fotel, tv, kota....... I czasem wybałuszają na mnie gały kiedy pytam - a jaką bedzie miał kot przyjemność z mieszkania z nimi. Noo w końcu to całe jego życie. Ja dbam o jakość życia nawet moich tymczasowych podopiecznych. Dlatego nie kazdy dostanie ode mnie kota. Ale ci którzy dostali, nie rozumieją w czym problem.......W podejściu Kochani w podejsciu......
  16. Ja uparcie nei wchodzę na ŻADNE nowe wątki. Do ostatniego kota. Wcześniej mowy nie ma. I tak jestem podłamana, bo Gerard nie ma nawet 1/3 potrzebnej na operację kwoty...
  17. [quote name='Nutusia']Ło matko, ale masz fajnie! Ciepło, dzień jeszcze długi... :)[/QUOTE] Wiecie co? Ja się tak zawsze zastanawiam - co sobie myśli taki normalny zwykły człowiek, który czasem przeczyta........o wąchaniu łap, o byciu w sierpniu, o próbowaniu wszystkich tych ciastek dla psów......... Generalnie takie tam Ale sie pocieszam, ze wiekszość nie czyta ze zrozumieniem..... Ja sie np. dopiero od Ewy dowiedziałam ( bo wysyłam jej korespondencję takiego jednego hmm dziwnego pana co do mnie pisze, a ja nie czytam ale wysyłam Ewie hihi h )......że ja oddaję koty na strych....... Oddaję ........zabieram co za różnica nie? Ocet był winny a Cygana powiesili.........
  18. [quote name='mysza 1']Chyba przytył, nie? W końcu makaron wcina, powinien. Zdjęcia mnie niepokoją, taka zielona trawa w zimie? We Włoszech byli czy jak?:evil_lol:[/QUOTE] Ależ Mysza - przecież to oczywisty fotomontaż.......Przecież wiadomo, ze Marleja na pewno głodzą, biją i nie obcinają pazurów.........:-)
  19. Tia.......tak sobie czytam:-) I tak sie zastanawiam.......jakby Wam dać coś jeszcze na wzmocnienie wyobraźni, to normalnie scenariusz takich Zagubionych to przy Waszych gadkach normalnie pikuś.......
  20. Z tymczasu nic nie wypaliło - bo tymczas moze tylko wziąć kota podchodzącego do ludzi. Gdyby ona podchodziła do ludzi, to by nie potrzebowała tymczasu....No ale nic. Przepraszam, ale muszę sobie na chwilkę odpuścić koty - w piątek wyjezdzam a coraz wiecej się mi jakiś przykrych spraw na głowę zwala..
  21. Magdalenko bez urazy - ale ŻADNEGO zwierzaka do tej pory nie wydałam bez wizyty przedadopcyjnej. Nawet osobie, którą teoretycznie znam z forum. To nie jest tak, ze taką decyzję można podjąć po rozmowie na forum. I najwcześniej byłoby to możliwe po 24.01 - bo ja w nadchodzącym tygodniu wyjezdzam i się zwyczajnie nie wyrobię. Nie ukrywam, że bardzo bym chciała żeby Julka znalazła dom - jednak to jest pół dziki kot i takim go trzeba akutalnie widzieć. Żeby go złapać na strychu potrzebna będzie nooo regularna łapanka. Wiesz kotka pojechałaby do Krakowa - czyli tym samym jak coś by nie wypaliło - nie mogę po nią skoczyć i natychmiast odebrać. Kotka panicznie boi sie dzieci to raz. Nie wiemy jak zareaguje na psy - masz dwa szczeniaki - wiadomo jak to psiak będą ją ganiać......nie żeby zrobić coś złego - ale jak kot ucieka to się go goni:-) Masz dwójkę malutkich dzieci.......Też miałam. A dzieciaki to wiadomo - latające zabawki, piski, tupoty - norma:-) I nie sądzę by któreś z nich miało przez najbliższe tygodnie szansę na zbliżenie się do kota.......a co dopiero głaskanie. Nie wiem czy Julka by się w takich warunkach otworzyła. Bardziej myślałam dla niej o takim spokojnym dt - gdzie ktoś by ją nauczył zaufania do człowieka ( o ile to w ogóle możliwe) Nie zrozum mnie źle, ja nie odmawiam - ja po prostu staram sie wykazać zdrowym rozsądkiem i zrozumieniem potrzeb kota. Na forum MIAU dziewczyna z Sokołki zaproponowała tymczas..........Ma 5 dzikawych kotek.......z doświadczenia wiem, ze do oswajania kotów lepiej, by znajdowały się w towarzystwie takich jak najbardziej otwartych. Ostania moja dzikuska Owca naśladowała moje koty.......Była u mnie prawie 4 miesiące - a na doł domu schodziła dopiero jak robiło sie ciemno i psy szły spać. Naprawde nie wiem czy Twój dom byłby dla niej najlepszym rozwiązaniem. Zresztą tak czy siak musiałabym poprosić kogoś o przedadopcyjną.
  22. No to nam narobiła stracha.....nie wiem ale jakieś mam takie dziwne wrażenie że sedno problemu nie leży w psie....
  23. Dokładnie - weź Gusia wymyślaj jakieś tragiczne kawałki, bo inaczej tu pozasypiamy z nudów...
  24. Julka jest trudnym kotem......gdybym jej lepiej nie znała myślałabym, ze to dzikuska........ Naprawdę nie wiem czy i jak odnalazłaby się w takiej gromadce.....To bardziej myślę Twoja decyzja - czy uważasz, ze dałabyś radę z takim kotem. Julka nie jest typem miziaka, ktory przyjdzie na kolanka.........Bardziej szukałam dla niej tymczasu, gotowego z nią popracować. Ale to naprawdę ładna kicia........szkoda jej na strych...
×
×
  • Create New...