Jump to content
Dogomania

Neigh

Members
  • Posts

    6128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neigh

  1. No Heksa szylkretowy tricolor ze strychu biało - rudy Bazyli bez łapy - ze strychu Iwan biało - rudy ze strychu Andzia ( moja ) szylkretowy tricolor z płotu Rebecca i Krysia - dwie tricolorki ze strychu persica moja - z pola po pseudo.... pers Gerard - schron Wrocław Cynamon - biały posypany na rudo - nadal na strychu Julka - szylkret nadal na strychu Plotka - pręgowany szylkret ze strychu Bella, Iwan, Toffi - tri, biało - rude, rude - ze strychu ruda Dakota - schron Wrocław rudy Chrupek - klatka lecznica Kosiarzy Majka, Milka, Owca - trzy Norwegi - ulica okolice Bartyckiej Morela ruda długowłosa z ogłoszenia biało - rudy kotek Jaskier ze śmietnika ( ten odszedł na panleukopenię......) 3 kociaki - rudy, biało - rudy, tri - z działek Urle ( była jeszcze Mysia ) India - szylkretka - spod sklepu w Legionowie Wymieniłam tylko te kolorowe - bo takiej np. czarnej Kawy to już nie:-)
  2. Wiecie........taki ostatnio robiłam remanent i mi wyszło, ze przez mój dom lub ręce ( np. tylko zabrałam ze strychu i do domu zawiozłam ) przeszło min. 35 kotów......mogłam kogoś zapomnieć. I zwykle wiesz Kama - to nie ja je wynajduję - ja na nie wpadam. Powiedziałabym, ze ostatnio to się wrecz ukrywam przed kotami:-)
  3. I wiecie co Wam powiem? Jak nie przepadam za czarnymi kotami........ten jest wybitnie udany egzemplarz:-)
  4. Tia........wiesz on do piątku to byl raczej normalny:-).......powiedziałabym kto z kim przestaje.....hihihihi Dobra zadzwonię jutro bo dziś to już nie mam siły.......Jutro tylko mam kupę lekcji, to jakoś tak pomiedzy spróbuję.
  5. Magda, to sie miniemy - bo ja wyjezdzam 12.02...... Achaś i ponieważ tu się nie obraża.........to ja bardzo, bardzo zapraszam na bazarek Gerarda......240 zł nam na operację jeszcze brakuje....... [url]http://www.dogomania.pl/threads/201300-Mix-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-bazarek-dla-chorego-Gerarda-do-6.02./page2[/url]
  6. [url]http://www.dogomania.pl/threads/201300-Mix-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-bazarek-dla-chorego-Gerarda-do-6.02./page2[/url] Nie obrazicie się za prywatę, cio??? Ale MUSZĘ skądś dozbierać na operację Wytrzeszcza....
  7. [url]http://www.dogomania.pl/threads/201300-Mix-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-bazarek-dla-chorego-Gerarda-do-6.02./page2[/url] To ja zaproszę na bazarek - cisza tam straszna. U mnie w domu też szpital - dzieci poległy.......Ja sie trzymam:-)
  8. Jak wrzucamy linki...to ja z taką prywatą..... [url]http://www.dogomania.pl/threads/201300-Mix-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-bazarek-dla-chorego-Gerarda-do-6.02./page2[/url]
  9. [url]http://www.dogomania.pl/threads/201300-Mix-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-bazarek-dla-chorego-Gerarda-do-6.02./page2[/url] Na razie zaproszę na bazarek Gerarda. Mam przeczucie, że będzie ok......zobaczycie......nie wiem czemu ale jestem dziwnie spokojna. Rysiek jest mądrala....Marta i Bartek mają doświadczenie ze świrami różnymi......dajmy temu jeszcze chwilę. Nie będę tu wszystkiego pisać. Martula.....zadzwonię jutro, tylko rzuć jakiegoś smsa o której......
  10. To są dwa idealne koty. Na dodatek bardzo ze sobą zżyte. Heksia nie wykazuje ŻADNYCH oznak dominacji. To jakaś bzdura kompletna. Zuzka zrobiła im zdjęcie telefonem jak śpią zwinięte razem w jeden wielki kłębuch.....Moje koty tak nie sypiają. Na dzień dobry Heksia myje Bagerowi pychol albo uszy......Sorki jeśli to jest okazywanie wyższości to ja jestem krasnoludek:-) Owszem ona jest po prostu nieco bardziej przebojowa. Ale tylko nieco....... Bager kiedy otwierają się drzwi to zwiewa.....:( żeby po chwili wyjść spod szafy......."aaaa to ty" OBA są 100% kuwetkowe - jak dotychczas najmniejszej wpadki......a nawet im syna buty do pokoju wstawiłam ( słowo!) Natomiast Bager działa na Heksę pro jedzeniowo - znaczy się on pierwszy do michy, a ona na zasadzie "to nie będę gorsza". Daaaaaaawno nie miałam tak bezproblemowych tymczasów. Owszem Bager jest wysokopienny - poległ już jeden kubek + doniczka z kaktusami + mała szklarenka. Ale ja to sorki uważam za normę. Zwalanie doniczek to jest typowe zachowanie kota. Moze to oznaczało, ze jest "niegrzeczny".
  11. Rysiek jest bardzo sprawny. Tak jak pisałam w ogłoszeniu, jemu brak łapy kompletnie nie przeszkadza. Jest niezwykle łowny. Jako jedyny ze strychowej drużyny w oka mgnieniu łapie szczury! A to jest sztuka.......Co innego mysz, co innego broniący się wściekle szczur. Jest dokładnie tak jak napisała Mysza w 1 części - doznał szoku. Na ciemnym strychu mieszkał dłuuuuugo. wyjęli obcięli pazury, wyczyścili uszy, do transportera i jazda..... Sama ta droga + zmiana miejsca by wystarczyła. Dodatkowo na dzień dobry ( kiedy siedział w transporterze ) opadły go psy. Musiał się czuć strasznie..... Wystraszył się kosmicznie. Nie Aniu on nie jest dzikus. SERIO. Miałam go zawsze ilekroć byłam na strychu na rękach, bo był pierwszy pod nogami i pierwszy się na ręce pchał.......Inna sprawa, że tam spokojnie, ciemno.......dobiegało tylko szczekanie psów. On sobie siłą rzeczy usiłuje stworzyć warunki zbliżone do tych ci miał. Pić mu sie chce, bo żre myszory. Swoją drogą jemu to nie zaszkodzi, a domowi Marty na zdrowie wyjdzie. Tak jak mówię, przegadam z kociarzami i zadzwonię.....
  12. A coś bliżej o Nowym? Waga, cm - imię:-) Wiesz że tu się lubi takie szczególy......Nic tak nie skupia uwagi, jak np, kupale....:-)
  13. [quote name='ronja']Rysiek się pokazał. Jest mega zestresowany. W nocy Bartek poszedł do łazienki i Rysiek wystrzelił zza kabiny prysznicowej. Poleciał na górę. Bartek też tam poszedł, kiciał,ale Ryszard nie wyszedł. Jedzenie nie tknięte. I co zrobić z tym Ryśkiem?[/QUOTE] Marta - obymyślę i zadzwonię - pogadam z mądrzejszymi....... NAJWAŻNIEJSZE, że jest.
  14. Gadałam z dwoma kociarzami. W obu przypadkach uparcie twierdzą, ze drzwiami nie wyszedł.....
  15. [quote name='Aneczka&Sułtan']nie chciałam jej od razu zbywać. myślę sobie zestresowana może. Potem będzie, że psa oddać nie chcę ;) ale wizyta sama załatwiła sprawę :D Miałam, też konkretny telefon o Salsika, ale Pani jeszcze się musi dobrze zastanowić więc nie wiadomo czy coś z tego będzie, ale Pani dobrze rokuje. No i najlepsze dzięki ogłoszeniom mam wielbiciela :D Pan się martwi czy aby na pewno mom się dokogo przytulić. Jak mu odparowałam że mam męża pitkę i bullteriera i nie szukam znajomości na jeden dzień odpuścił a teraz mi puszcza sygnały:roll:[/QUOTE] No tak - wiesz każda taka co sie psami i kotami zajmuje, to musi sobie rekompensować.....:-) To co sie panu dziwisz......hihihi
  16. No to zadzwoniła pani, chociaż miałyśmy się skontaktować w środę. I co z tymi jej kotami, bo ona czuje, ze ja jej ich nie chcę oddać. Powiedziałam, ze ja ZADNEGO problemu w kotach nie widzę. Żaden nie załatwił się nigdzie poza kuwetą. Heksa nie dominuje Bagera. Nie widzę żadnego problemu. Chyba, ze problem jakiś istnieje miedzy nimi a synem...... Pani mi oświadczyła, ze ona wie, ze jaj jej kotów oddać nie chcę. Walczyć ze mną nie będzie a kota sobie i tak weźmie......
  17. Jedna mniej do martwienia - i doooobrze.
  18. [quote name='mysza 1']Co jak to? Do działu W nowym domu ;) Jestem :) trochę, a dlaczego? Masz coś dla mnie? ;) [/QUOTE] To ja nie zrozumiałam - myślałam, ze chcesz im znów ogłoszenia robić:-) I tak sie zastanawiałam po kiego......
  19. Oj Ania - który to już raz piszę - ludzie w większości nie czytają......ew. nie rozumieją co czytają. Jeśli ktoś mnie pyta - czy kot moze mieć małe - a jak byk w pierwszym zdaniu stoi - KASTROWANY. To co? Hihihi pani mi ostatnio wmawiała, ze ona szuka kota który by dobre persiki dawał.......Bo ostatnio to kryła takim persem, ze sie 3 burasie urodziły....I że te persy to tak mają..... No i co miałam pani powiedzieć? Ze to nie "persy" tak mają.....tylko taka ta noo cholera jedna genetyką zwana.....I jak się ma "persa" to niestety moze burasie dawać hihih
  20. No tak, tylko ja już nie wyrabiam finansowo.......od pewnego czasu mam niemal non stop na głowie 6 kotów. Zwyczajnie zaczyna mnie to przerastać. Benzyna, karma czy choćby zwykły żwirek. Kto wie ile kosztuje utrzymanie jednego kota niech sobie to przemnoży przez 6.... W przypadku Gerarda i innych ok - robiłam zbiórki, ale WYŁĄCZNIE na leczenie. A to ze byłam u lekarza 17 razy w miesiącu to jakby drobny szczegół. U tej pani też już byłam 3 razy - skromnie wożenie tych kotów jakieś pewnie 150 km pochłonęło.... Doszłam do ściany. Poważnie mówię.
  21. Tak sobie podczytuję .....co by sobie humor chociaż odrobineczkę poprawic......
  22. Bardzo oględnie, ale powiem tak.........rozmowa była tak przeprowadzona, żeby pani uwierzyła, ze najlepszym rozwiązaniem jest, by OBA koty pojechały do mnie i ja sprawdzę jak to z tym sikaniem jest. Oględnie ale powiedziałam, ze o powrocie JEDNEGO kota, to jeszcze porozmawiamy. Tym samym - z pełnym porozumieniem, bez afer i wydzierania sobie zwierząt wyszłam z dwoma kotami, ich ksiązeczkami, transporterem - który Pani pożyczyłam. Ba - celem sprawdzenia czym są karmione poprosiłam o karmę na sobotę i niedzielę.......ze sobie w poniedziałek kupię. I też dostałam. Karmione są bez zastrzeżen - dobrą karmą. Kama zwróciła uwagę na jeszcze jedną rzecz - Bager zszedł z szafy dopiero po wyjściu syna.... Jechałam tam z wizją, ze wrócę z oboma - chciałam na miejscu uznać, ze się myliłam......Był nawet taki moment, ze chciałam dać i Pani i kotom jeszcze jedną szansę....ale OBU. Z tym ze wiecie, jak sie człowiek raz przejedzie na kimś.......to trudno mu uwierzyć. A ja jak komuś nie wierzę zwierzaka mu nie zostawiam. Zrobiłam dzieciakom nowe zdjęcia. Powiedziałam pani, ze je przebadam - w sensie mocz. Ale ja nie widzę ( przynajmniej na dziś powodów do badań ) - koty nie nasikały NIGDZIE poza kuwetą. No nic poobserwuję jeszcze z tydzień. Jeśli nie będzie ŻADNYCH wpadek - ogłaszam.
  23. Zapytałam Panią - czy podczas wizyty pana do pralki wyniosła kuwetę z łazienki. Nie - odpowiedziała zaskoczona..... Czyli co? Spodziewała sie pani, ze kot wejdzie do łazienki pełnej obcego człowieka walącego narzędziami, obok wysuniętej pralki i będzie siusiał? Czy robiła pani kotu badanie moczu? Nie...... Ustalamy, czy pani jest gotowa podjąć próby polepszenia sytuacji.......no wiec niby jest. Ale z drugiej strony znów uparcie powtarza, ze jesli kot będzie sikał, to ona go nie chce. I że w sumie to wolałaby jednego kota. Ale - skoro nie wiadomo który sika, to przepraszam którego? Wyłonimy go drogą losowania??? Poza tym - przecież ja już pani wszystko raz mówiłam i o feliwayu i o podkładzie do badania moczu. Mało tego zapisywałam! 1,5 h tam siedziałam na przed adopcyjnej. A tymczasem pani jest zdumiona, ze mocz można pobrać. Kurna olek czy ja mam tych ludzi odwożąc kota przepytywać?! Sprawdzać czy pamiętają co mówiłam. Pani jednak uparcie twierdzi, ze odda tylko jednego kota. I że Hesia zostaje........Potem kiedy ustalamy, ze to Heksa jest kotem dominujacym i że to to ją widywano cześciej przy butach........To niech Bager zostanie. Zostawicie mi jednego kota......... No tak, a jak sie okaże, ze problem sikania nadal jest? Noo to oddam. Bardzo delikatnie informuję, ze to jednak nie są zabawki, które sobie można dowolnie przestawiać.....jak sie znudzą. I nie będę też w tą i z powrotem do pani jezdzić - przywożąc i wymieniając koty. To pani mi odda za benzyne...... W pewnym momencie jest już taki stan rozmowy, bo pani bardzo chce kota......ze jestem gotowa pani jeszcze raz wyłożyć........ma sama spróbować poradzić sobie z problem......ale pani sie wyrywa, ze ona miała dużo kotów -ale tego co sikał to oddali..... Mnie mówiła o jednym.......dopytuję wiec.......ale delikatnie........nie chcę awantury i ew. trudności z odebraniem kotów. Gdzie oddali? Noo nie oddali, tylko on sobie sam poszedł i nie wrócił....... Achaś........ Proponuję, ze mogę zabrać koty do siebie - ale mogę to zrobić tylko teraz....Bo w istocie 12.02 wyjezdzam. I co będzie jeśli pani problem sie nie rozwiąże? Kategoryczna odpowiedz - ze sikający kot musi zostać zabrany.... Ale jednego to ona bardzo chce! I że odda za wszystkie badania A jak się nie ustali który sika? Albo u mnie nie będzie sikał żaden? Bo np. problemem jest syn...... Pani nie wie co powiedzieć. Koniec końców wychodzę z dwoma kotami - i ustaleniem, ze sprawdzę co mogę i jeszcze pogadamy. U mnie koty a. Heksa wcale nie dominuje Bagera ( a tak twierdziła pani ) . U mnie wylizuje mu pychol b. żadnych obsikiwań c. dwa idealne koty Przykre jest też to......że pani nawet jak odechciało się dwóch kotów i chciała jednego oddać....to nie dała szansy poszukania domu i nie pomyślała ani przez moment dokad kot pójdzie, wróci.... Kota chce, niby chce podejmować próby. Ale z drugiej strony - jak będzie sikał to nie chce:-) A czy można dać gwarancję, że jakikolwiek kot nigdy nie nasika??? Znacie taki ideał? Bo ja nie....... W tle Kociabanda - która cały czas jak mantrę powtarzała "biorąc zwierzę decydujemy się nie tylko na przyjemności, ale także na problemy.......ze to że kot nie sika teraz, nie oznacza, ze nie zacznie za pół roku" Jednak odnoszę wrażenie, ze pani słuchała tego, czego chciała. Ona jest bardzo miła, taka z cyklu herbatki, uśmiechów itp. Ona chce kota.Jednego:-) i nie sikającego:-). Myślę, ze też idealnie zdrowego i nie robiącego problemów. I możliwe, ze ona to by nawet te problemy udzwignęła. Ale nie sądze by tu był problem.........myślę, ze problemem jest syn. I niewykluczone, ze kot/y leją na jego rzeczy z jakiś powodow;-). Nooo nic pożyjemy, zobaczymy. Ja w sumie już podjęłam decyzję.....Ale na razie milczę
  24. Noo to się długo nie pocieszyłam........Rysiek wprawdzie pojechał - ale dostarcza nam rozrywek mało fajnych. Wczoraj natomiast, zeby mi nie było za radośnie - że mi tylko na głowie Gerard został - wrociłam do domu z Heksą i Bagerem - dwoma stryszakami, które 31.12 wywiozłam do nowego domu. A tak było:Było tak - jadę ze strychowym Ryśkiem do nowego domu.......cała zadowolona dzwoni Pani. No i mi mówi, ze ma niemiłą wiadomość, bo niestety musi oddać Bolusia ( nie podoba mi sie to imię.....) pytam - co sie stało. Otóż ( to cytaty będą ) Boluś jest niegrzeczny i sika w buty. Nasikał w buty pana co przyszedł pralkę naprawiać - pani oddać 200 zł musiała no i sika w buty syna. Poza tym w ogóle sika na rzeczy syna. Hesia jest "grzeczna" i Hesia zostaje. Rozłączyłam się. Bo wolę ochłonąć przemyśleć niż walnąć coś czego będę żałować. Generalnie to ja takich akcji nie trawię. W pełni rozumiem telefony pt "pani Agnieszko - kot sika co robić?!". Podpowiadam, radzę........ok czasem sie może okazać, ze się nie da.........ale jeśli ktoś w ogóle nie podejmuje walki w moich oczach jest na straconej pozycji. Wyobrażam sobie od razu moment, kiedy kot np. choruje. Ok uznałam, ze nie ma co gadać przez tel. Wzięłam ze sobą wsparcie psychiczne ( panią psycholog zresztą:-)) i umówiłam się na następny dzień. Wiedziałam, ze w żadnym razie kotów na strych nie odwiozę. No bo jak? Zabrałam je z - 10, wsadziłam do domu + 20 na i co po miesiącu won na - 7? Mowy nie ma. A że wpakowałam się w kolejny total.........cóż sama chciałam. Coraz bardziej upewniam się w przekonaniu, ze się do tego nie nadaję. Ok mogę pomagać zwierzętom......ale ludzi hmmm noooo nie będę pisać co myślę o ludziach. Na miejscu pierwsze pytanie jakie postawiłam było: a skąd pewność, ze rzeczy obsikuje Bager ( tak go będę nazywać). Czy ktokolwiek go przyłapał na tym? Noo nie. Ale to facet - odpowiedziała pani. I co z tego? No i ona założyła, ze skoro facet to sika. Przecież to nie jest reguła......on jest kastrowany. Poza tym pani raczej woli mieć jednego kota. Jeśli to wina Heksy to ona nie chce Heksy. Bo pod żadnym pozorem nie moze mieć kota który sika. Przecież pani mówiłam, ze to koty strychowe - ze nie daję gwarancji czy W OGÓLE będą kuwetkowe na początku.... Kociabanda zaczęła tłumaczyć o tym, ze posikiwanie kota nie jest objawem bycia "niegrzecznym" tylko moze być tego wiele powodów. A poza tym, co będzie jak np. zabierzemy jednego kota, a za rok, czy dwa pochoruje się i zacznie sikac drugi. Ale syn się wyprowadzi - odpowiedziała pani. No i okazało się, ze tak naprawdę to problemem jest syn, który z powodu sikania robi awantury. Pani 22.02 idzie do szpitala ( fakt pokazywała nawet skierowanie) i syn się absolutnie nie zgadza sprzątać po kocie. Co ciekawe to on jest głownym celem obsikiwań. Syn siedział zamknięty w drugim pokoju, po czym wyszedł nie mówiąc ni dzień dobry ni do widzenia. Ale ok...... CDN
  25. Kama - jeszcze raz wielkie dzięki, że pojechałas tam ze mną...... Starałam sie rozegrać sprawę jak najlepiej potrafiłam.....
×
×
  • Create New...