Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. Ja też nie wierzę we wszystko. Ale przedstawiam Wam wersję Kingi. I powiem szczerze, spodziewałam się innej reakcji, jakichś kłamstw, wyzwisk, kłótni, a tu nic z tych rzeczy - przeprosiła, obiecała pomóc, wyraziła się samokrytycznie. A dealer chyba nie pisała o nas tylko o innych dziewczynach co się do Kingi na gg odzywały. Z nami rozmawiała zupełnie inaczej.
  2. Cudowne zakończenie historii, choć początek wcale na to nie wskazywał :) Do dziś mam przed oczami ten szkielet obciągnięty skórą, który zastałyśmy w schronisku... Zasadzkas, uratowałaś cudowne psie życie! A wątek najwyższy czas przenieść na Znalazły Dom:)
  3. Aniela, Tadek jej nie zabierał z miasta. I nie wkładał do samochodu, bo do głowy mu pewnie nie przyszło żeby ją do weta zabrać. Suka była przywiązana do bramy schroniska, więc ta hipoteza jest do odrzucenia. No, chyba, że się kotłowali przy wpuszczaniu jej do boksu...A Tadek, masz rację, delikatnością nie grzeszy, więc mogli się poturbować :shake: A sunia nie jest zaciążona, sprawdzałyście? Prosimy pięknie o wpłaty:loveu:
  4. [quote name='dealer']rozmawialy z nia dziewczyny na gg i kamcia nie poczuwa sie do winy....[/quote] To nieprawda. Kinga w rozmowie ze mną wyraziła się o sobie samokrytycznie, w bardzo niewybrednych zresztą słowach. Nie wkleję tu tego, bo domyślam się ile ją musiały kosztować te słowa. Przepraszała kilkakrotnie i obiecała pomoc w szukaniu. Wkleję inne fragmenty, żeby przedstawić jej wersję wydarzen, bo nie wiem, czy odważy się zrobić to sama forum: "On miał tam bardzo dobrze . Kupowaliśmy mu wszystko , spał z nami , bawil sie z innymi psami . Nie było nas pół dnia i uciekł ! Rozpytam się wśród działkowiczów , rozwieszę plakaty itp ." "Ale to naprawdę nie moja wina ! A jak moja mama do ciebie zadzwoniła , to kilka godzin wczesniej byliśmy u psa . Nocowaliśmy tam tydzień . Nie wiem , on może się do nas tak przywiązal ? Boże po co ja go bralam ... Ale ja na prawdę chciałam dobrze ." "Byliśmy tam jakiś tydzień , nocowaliśmy . Nie było nas raptem pół dnia a psa nie ma !" "Ja: Kinga, Twoja mama powiedziala mi, ze nie bylo was od dwoch dni, nie pol dnia - to jak w koncu bylo? Nie boj sie i powiedz mi prawde bo to jest w tym momencie wazne Kinga: Na prawdę , pół dnia ! K:Przyrzekam przysięgam . J: no ale zaraz - dzwonilas o 19:30 gdzies tak i powiedzialas ze bylas o 4 rano. Twoja mama zadzwonila chwile poem i powiedziala ze nie byliscie wtedy rano tylko dzien wczesniej K: No my nie , ale mój tata tak ." "Ale powiedzcie mi , przecież pies był uwiązany , mój tata go uwiązał i normalnie ściągnął obrożę !" "Jutro przejadę się po mieście z rodzicami i rozwieszę plakaty . Nic więcej nie obiecuje żeby nie było . Ale może uda mi jeszcze coś zrobić ." A co do psa... Dalej bez wieści. Plakat już chyba wisi, pozostaje czekać. Ja i tak nie mogę teraz chodzić i go szukać bo mam w weekendy zjazdy na uczelni.
  5. Ewusek, czy wszystkie mastiny są takiej wielkości? Mnie się dalej wydaje, że te łapki są trochę krótkie, ale nigdy nie widziałam na żywo innego psa tej rasy. Wydawało mi się jednak, że są wyższe niż kawałek za kolano, a są chyba wielkości boksera z tego co widać na fotkach? Nie miała tatuażu, patrzyłyście?
  6. [quote name='Vectra']to juz silniejsze od psa ...... strach który ciężko wyleczyć :shake: wiem coś na ten temat bo mam psa który ma bardzo złe doświadczenia z panem jednym :angryy: :angryy: i momo kilkuletniej pracy nadal czasem się w Lalce odzywa ten strach ................. [B]Więc może Gryzak się przestraszył jakiegoś pana i dlatego uciekł ......[/B]...[/quote] A może szukał kontaktu z człowiekiem? Na Tadka ze schroniska nie reagował źle, na spacerze był grzeczny, chociaż uchylił się jednemu panu spod ręki, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Mogła go też przerosnąć sytuacja - w jednej chwili ze schroniska wyszedł na spacer, znalazł się w obcym miejscu, wreszcie sam jeden, bez chmary psów, w otoczeniu ludzi, których miał tylko dla siebie. Nie wiadomo co tam sobie pies myśli...
  7. [quote name='Behemot']A Wy oddałyście psa Kamci, czy jej rodzicom? Przecież ona jest niepełnoletnia! [/quote] Kamcia przyjechała jako pierwsza i wpuściła mnie z psem na działkę. Chwilę potem dojechała zasadzkas, a po jakichś 10 minutach Tata Kamci. Pies na niego poszczekiwał, ale widział go wtedy pierwszy raz na oczy, więc była to tylko i wyłącznie reakcja związana z wcześniejszymi doświadczeniami. Tata nic psu złego nie zrobił. Też nie wiedziałam jaką Kinga ma tutaj opinię, czytałam wątek o Czarnych Kwiatkach. Myślę, że po tym wszystkim sama nawet nie zechce wziąć po raz drugi psa na tymczas. Tak czy inaczej nie dostanie więcej. Obiecała mi pomoc w szukaniu psa.
  8. Rybciu dostałam, ale nie wiem czy skorzystam. Opadły we mnie emocje, chyba mnie ten spacer w deszczu ostudzil. Teraz jak najszybciej trzeba znalezc psa... Martwi mnie najbardziej, że nie widziano go od przedwczoraj. Kamcia już jest, rozmawiałam z nią, ustalałyśmy kiedy mogło dojść do zaginięcia psa. Mówi, że nie było ich na działce pół dnia (nie wiem, kto w takim razie się myli, jej mama czy ona). Że pies zerwał się z uwięzi, ściągnął sobie obrożę. I że przeprasza. Kinga, wypowiedz się tutaj, nie bój się!
  9. [quote name='Shikka'][URL]http://kamcia14.fotosik.pl/[/URL] TO nie ona...??[/quote] Nie ona. Byłam znów na działkach, pytałam ludzi. Pokazywałam wydrukowane zdjęcie (dziękuję Ci, Kasiu!!!). Psa nie ma. Ostatni raz był widziany przez jakiegoś pana przedwczoraj. Chyba nie ma sensu już tam łazić i tylko łazić. Marlena zrobi dziś plakat, poda moje namiary i informację o nagrodzie - ja i tak mam w weekend studia więc nie będę mogła szukać go na własną rękę. Kiedy wracałam trafiłam akurat na oberwanie chmury z lekkim gradobiciem i grzmotami. Mam nadzieję, że pies siedział gdzieś bezpieczny. Zasadzkas, ARKA - to Wy wystawiłyście obie miseczki i kocyk przed dom, prawda? Chciałam wejść na tą ich działkę i sprawdzić, czy kogoś tam przypadkiem nie było, ale już machnęłam ręką. Czy dziewucha jest w Skierniewicach czy w Krakowie - dopadnę ją w końcu i tak. Na koniec dobra wiadomość - mamy już ze znajomą plan jak zdobyć jej adres. Oby się udało. Zastanawiam się też co konkretnie zrobić jak już go dostaniemy? Wymyśliłyśmy tylko rozmowę z rodzicami w jej obecności, może macie jeszcze jakieś pomysły? Beam6 też jest zdania, że powiadomienie szkoły to dobry pomysł. I mówi że dobrze byłoby gdyby szkolni koledzy i koleżanki Kamci wiedzieli jaka to z niej naprawdę "miłośniczka zwierząt". Co jeszcze? Bany na forach? Klęczenie na grochu? Stanie w kącie? Bicie linią po rękach?
  10. O psie? Czy o tej naszej gwiazdeczce? Na razie nic, ale jadę dziś szukać psa. A ją znajdę choćby w Krakowie.
  11. Też tak mam. Jak na coś czekam, najpier nie śpię pół nocy, a potem twardo zasypiam nad ranem. W efekcie nie dość, że budzę się spóźniona, to jeszcze przez cały dzień chodzę nieprzytomna ze zmęczenia. Ewusel, chyba musimy się zapisać na terapię do zasadzkas:rolleyes: Dziewczyny już pewnie w schronie... No to kciuki trzymam!
  12. Ona jest bardzo drobniutka i chudziutka, ma taką dziewczęcą buzię. Młodo wygląda. Tak więc 12-14 lat to ma na bank. Ale z tym wiekiem to różnie bywa, mnie wszyscy mówią, że wyglądam na 15, chociaż jestem studentką. I mają rację. W każdym razie - więcej niż 14 lat to Kamcia nie moze mieć na bank. I jeśli pies się nie znajdzie to nie wiem, czy doczeka następnych urodzin.
  13. [URL]http://westie-club.blog.onet.pl/1,AR3_2006-06_2006-06-01_2006-06-30,index.html[/URL] - proszę bardzo. Bawcie się dobrze.
  14. [quote name='dealer']albo kamcia14.....[/quote] Właśnie. Co prawda dużo osób może mieć takie nicki... Ale nie sądzę żeby wszystkie tak na potęgę udzielały się na psich forach...
  15. Nie dzwoniła, nie pisała, nie interesowała się. Wiecie co? Wpiszczie sobie w google arystokratka14. Tylko za głowę się nie złapcie.
  16. Groszku - miałam do niej dzwonić jak nie znalazłam psa. Ale ponieważ była 23, a ja cała zapłakana stałam na cmentarzu, stwierdziłam, że nie ma co tracić nerwów i kasy bo i tak niczego się nie dowiem, a tylko Bóg wie jakie zarzuty usłyszę...
  17. [quote name='ARKA']A zna ktos jej nazwisko? [/quote] No i widzisz, jaki ze mnie cymbał? Jej Mama jak zadzwoniła wymieniła mi ją z imienia i nazwiska - a ja nie zapamiętałam!!!
  18. Słuchajcie, a o tą swoją suczkę to oni dbali? Chyba tak, skoro coś tam o wystawach pisaliście?
  19. Guffi, ja wiem jakie tu są szkoły i wiem jak Kamcia wygląda. Zaraz poszukam ,tylko zmyję gary.
  20. [quote name='dealer']macie kogos kto was autem wozi czy w tym deszczu biegacie??? zeby sie dziewuszki nie pochorowaly jeszcze ....[/quote] Dziewczyny jadą do schroniska chyba autem albo busem. A ja mam pożyczony rower i kurtkę z kapturem, nie zginę. Tylko zastanawiam się gdzie mam rozwieszać te ogłoszenia? Bo chyba nie wszędzie można? Żebym jeszcze do tego wszystkiego kary nie zapłaciła. A skierniewice to spore miasto wbrew pozorom, ode mnie na działkę Kamci jedzie się około 40minut rowerem.
  21. Dziewczyny, a był w jedynce jeszcze ten płowy, mój ulubiony?? (Marlena wie który). Chyba go nie widziałam jak ostatnio byłam, martwię się...
  22. Teraz nie mam czasu czytać całości, szkoda, że wcześniej o tym nie wiedziałyśmy. Przykro jest tak się na kimś zawieść, ale najgorsze, że teraz cierpi cudowny pies, nie wiadomo gdzie... Ja tam nie wątpię, że są w Krakowie, bo w tym momencie wydaje mi się wielce prawdopodobne, że ta dzieweczka wyjechałaby beztrosko nawet na koniec świata i przypomniała sobie dopiero po paru dniach o psie zamkniętym w piwnicy. Gdziekolwiek jednak jest niech będzie przeklęta. Co do tej szkoły to nie wiem, jak sprawdzić gdzie uczęszcza. Wpisać w google? Zresztą wakacje zaraz? Pewnie palcem ten gnój nie kiwnie żeby pomóc szukać psa. Jutro mam wolne od pracy to porozwieszam plakaty na mieście, bo dziewczyny jadą do schroniska i nie mogą. Dzięki, dziewczyny.
  23. Gratuluję dziewczyny, trzymam za Was jutro kciuki!
  24. [quote name='Guffi'] Vectra, czyli Arystokratka to wcale nie jest [B]11-sto letnia siostra Kamci[/B], dlaczego ja w to wierzyłam, wydawało mi się to tylko trochę dziwne... [/quote] Guffi, może masz na myśli jakąś cioteczna siostrę? Bo z tego co wiem Kamcia ma dwu- albo czteroletnią rodzoną. Trzymajcie kciuki za odnalezienie psa... Leje jak z cebra:placz:
  25. [quote name='KaRa_TC']A tu dwa dni pies bez jedzenia, bez wyjscia na spacer bez swiezej wody:shake:. [/quote] KaRa - widzisz, moja droga, cały psikus polega na tym, że pies miał możliwość spacerów. Wręcz nieograniczoną. Czujesz?? Został pozostawiony na działce, której ogrodzenie w jednym miejscu sięga gdzieś do ludzkiego kolana! Na moich oczach dwukrotnie przeskoczył siatkę i to nawet bez rozbiegu, z miejsca. Był uwiązywany, ale się zrywał. I sąsiedzi się skarżyli, że biega bez kontroli. Zastanawiam się właśnie czy któryś z tych sąsiadów nie był zdolny do zrobienia psu krzywdy... Prawdopodobnych możliwości co mogło stać się z psem jest wiele. Brama wyjazdowa z działek jest na wciąż otwarta i prowadzi na jezdnię. W nocy kiepsko oświetloną. A w dzień ruchliwą i niebezpieczną - ludzie jeżdżą na cemntarz, odwiedzić groby swoich bliskich, a chodnik tam jest tylko z jednej strony i to taki, że pożal się Boże. Po drugiej stronie jezdni jest las. A zaraz za lasem Zalew. Nie sądzę żeby pies był na tyle głupi żeby miał się utopić, ale nad Zalewem są imprezy i ogródki piwne. I masa pijanych dresów między porządnymi ludźmi. W okolicy jest dużo psów, a Gryzek już w schronisku był kozłem ofiarnym. Będziemy robić plakaty i szukać psa... Modlę się, żeby był cały i zdrowy. A wodę ma. Deszcz lał wczoraj i dzisiaj od rana. Czyż to nie cudowny zbieg okoliczności i zrządzenie niebios?:vamp: Tylko, nie wiadomo, czy pies znalazł schronienie przed tą ulewą!:angryy: Vectra - o co chodzi? Mogłabym Cię prosić o jakieś linki, kochana? Ja jestem tu od niedawna, czyzby Kinga już przedtem popisała się jakimś wątpliwym działaniem? Nie, no wiecie co, dziewczyny, mnie po prostu ręce opadają... Alu - ja się nigdy nie spotkałam z uczulaniem na krzywdę zwierząt. Przynajmniej nie w szkołach, do których uczęszczałam, w Kościele też ani słowa:placz: I tym bardziej jestem mile zaskoczona na studiach - pani profesor z UW, z którą mamy ćwiczenia, jest tak kochaną i dobrą osobą, że w życiu drugiej takiej w instytucji edukacyjnej nie spotkałam. Przerywa ćwiczenia żeby opowiedzieć o katowanych w Chinach niedźwiedziach, opowiada ze wzburzeniem o bezdomnych ludziach, zabijających sarenki, szuka domów dla kotów ubogiej emerytki. No, cudowna jest.
×
×
  • Create New...