-
Posts
4361 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lemoniada
-
Źle... Dzwoniłam do Marleny, dziewczyny były w schronisku, nie ma psa... Na działkach też go nie znalazły. Może to jeszcze o niczym nie świadczy, ale ja już mam jakieś straszne wizje przed oczami:( Dziś nie mogę tam jechać, siedzę tu jak na szpilkach, pół lodówki już pożarłam ze stresu. Jak dziewczyny dojdą do komputera to napiszą ze szczegółami.
-
Widzę, że odebrałaś moją wypowiedź nie tak, jak powinnaś. Po pierwsze, nie była ona nawet trochę ostra. Skąd ten pomysł? Po drugie, mam poczucie humoru, nawet więcej niż trochę, ale każdy ma dni, w których nie jest mu do śmiechu. Po trzecie, racz zauważyć, że pisząc o wydziwianiu i główkowaniu użyłam liczby mnogiej. I wierz mi lub nie, miałam tu na mysli przede wszystkim swoje przeprawianie Frani na Fałdkę i samozmobilizowanie się do myślenia. Po ostatnie - tę ikonkę z okularami uważam za pozytywną, jak dla mnie jest to uśmiech, może trochę mniej radosny. A wyłącznie na taki mogłam się wczoraj zdobyć. Normalnie skakałabym pod sufit z radości słysząc dobre wieści. I jestem bardzo wdzięczna, że zajmiecie się mastinką, ale nie będzie ikonek tańczących i bijących pokłony, z całym szacunkiem dla Ciebie i tego co dla psów robisz. Po prostu radość byłaby nie na miejscu wobec innych wydarzeń wczorajszego dnia. I to raczej ikona z wytrzeszczonymi oczami i rozdziawionymi ustami wygląda na niegrzeczną i ostrą. Nie życzę sobie więcej takiego tonu pełenego pretensji i urażonej dumy, bo niczym sobie na to nie zasłużyłam. I raz jeszcze dziękuję za pomoc, mam nadzieję, że tym razem dasz wiarę mojej szczerości i nie uznasz tego mylnie za ironię.
-
-O krok od śmierci- NARNIA JUŻ ZDROWA!! I JUZ W BAJKOWYM DOMU :))))
Lemoniada replied to dziuba's topic in Już w nowym domu
Ja też zajrzałam, tylko późno w nocy, a tu nic...:( Co u ślicznotki? -
Pieski ze skierniewickiego schronu - czyżby zmierzało ku lepszemu?
Lemoniada replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='zasadzkas']Dorcia44, bo Wyderką okazała się orginalnie inna suczka, taka kundelka niskopodłogowa z biura, Lemoniada pomyliła :evil_lol: [/quote] No co... Byłam pewna, że oni wołają Wyderko! do tej rudej jamniczki:oops: A poniżej wkleję fotkę tej prawdziwej Wyderki, 14-letniej suczki-rezydentki, posiwiałej na pyszczku, ale jeszcze żwawej. Wiecie, że ta niska klucha na moich oczach wskoczyła na wysokie krzesło?:crazyeye: Wyderka nie jest do wydania, pracownicy ją pokochali, a ona ich. Mieszka w biurze, ma legowisko, jest rozpieszczana, głaskana i karmiona częściej niż inne, nie będziemy jej stamtąd zabierać. Oto i gwiazdeczka: [U][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img214.imageshack.us/img214/2569/rezydentkasq9.jpg[/IMG][/URL][/U] -
Mały, rozryczany brzydalek... (w schronisku sochaczewskim)
Lemoniada replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Gdyby był rudy - przypominałby mi basenji. -
[quote name='ARKA'] Lemoniada, czy wiesz do ktorej szkoly chodzi Kamcia? trzeba jutro zadzwonic do schronu, moze go kots zglosil i jest w schronisku! OBY, w tej sytuacji.[/quote] Nie wiem. Co nam to zresztą teraz da? I co pomoże psu? Też mam nadzieję, mimo wszystko że Gryzek został odwieziony do schroniska. Że w ogóle żyje... :-(
-
Mastinka już ma na imię Fałdka. Litości, bez Starych Frań! Kojarzy mi się z zepsutą pralką:cool1: Zresztą zamiast wydziwiać nad imieniem, które nowy właściciel i tak zapewne zmieni, lepiej główkujmy jak pomóc suczce... Jaki kaganiec powinny nosić takie psy? Oczywiście wierzę głęboko, że takowy sprzęt nie będzie jej potrzebny, ale wiecie - policja, przepisy...:roll: Co postanawiamy na temat tymczasu/hotelu?? Czy jest sens leczyć psa w schronisku, czy to nie da żadnych efektów? Pewnie nie, ale tak się upewniam... Po dzisiejszym dniu mam gąbkę zamiast mózgu. Aniu, jeśli odezwie się ktoś z tego forum - daj znać! Ja wymyśliłam jeszcze, że można się rozejrzeć po jakichś dobrych, prawdziwych hodowlach tej rasy. Powiedzieć co i jak, że pies chory, że nieufny, że nie ma go kto wziąć. Spytać o rady co do psychiki, podejścia do psa. I poprosić o pomoc. Doświadczeni hodowcy, prawdziwi miłośnicy rasy, mogliby nam wiele pomóc. Może ktoś zgodziłby się nawet przygarnąć sukę, albo polecił nam jakiś odpowiedni domek? Myślę, że w przypadku ludzi, którzy kochają te psy i rozmnażają je z miłości do rasy, by ją ulepszać - nie byłoby mowy o potomstwie od Fałdki. Co wy na to? Nie wiem, czy to dobry pomysł.
-
Miałam dziś nie pisać, miałam sobie to wszystko w głowie poukładać, miałam iść spać, ale tej nocy już chyba nie zasnę. No to napiszę po kolei jak było i obiecuję, że będę tak grzeczna i uprzejma jak tylko mogę. Wpół do 20. Ściemnia się, wracam do domu. Dzwoni do mnie Kamcia i pyta czy byłam dziś u psa, albo czy ktokolwiek inny był. Mówię, że ani ja nie byłam, ani Marlena, jeśli o nią chodziło, też zapewne nie, bo skąd? Gdyby napisała smsa albo PW, albo meila, albo jakąkolwiek inną wiadomość wiedziałabym, że mam iść i poszłabym. Po czym dowiedziałam się, że Kamcia jest teraz z rodziną w Krakowie, a u psa byli o 4 nad ranem, dali mu szybko jeść i pojechali. Spytałam, dlaczego nie powiedziała mi wcześniej. Zapomniała. 15 minut później dzwoni jej Mama. I wysłu****ę historii o psie, który się nie sprawdza, ponieważ urywa się z uwięzi z kołowrotkiem, przeskakuje przez ogrodzenie, biega po cudzych działakach i szczeka na ludzi, a to się im nie podoba. Skarżą się. I albo go stamtąd zaraz zabierzemy do schroniska, albo go będą trzymać w komórce. Tak jak już Marlena pisała, Kamcia została przez nas KILKAKROTNIE zapytana, czy ogrodzenie jest szczelne. Faktycznie jest, ale co z tego skoro w jednym miejscu miało wysokość pół metra?? Gryzek przeskakiwał to z miejsca, bez rozbiegu. Była też pytana, czy mama aby na pewno zgadza się na psa. Zostałyśmy zapewnione, że tak. Jak widać - do czasu.... Żeby było jeszcze ciekawiej, Mama Kamci powiedziała, że u psa byli, ale nie wczoraj, tylko [B]DWA DNI TEMU[/B]. I przez dwa dni pies nie miał nic w pysku! A Kamcia "zapomniała"! Wysłu****ę jeszcze kilka razy powtórzonych skarg, o buntujących się sąsiadach, i psie który się nie sprawdza bo ucieka. A na sam koniec wiadomość, która mnie zwala z nóg: "Tylko ja nie wiem, czy pani go tam znajdzie, bo pewnie zdążył juz uciec". Jadę na drugi koniec miasta co rower wyskoczy żeby zdążyć przed nocą. [B][U]Psa oczywiście nie ma[/U][/B]. Ani na działce, ani w komórce, ani nigdzie w pobliżu. Objeździłam okoliczne działki, ale nie zapuszczałam się do końca bo już się mocno ściemniło, a tam nie ma oświetlenia. Dodam, że główna brama wjazdowa na działki stoi przez większą część dnia na przestrzał otwarta. Wyjeżdżam na ulicę, jeżdżę koło cmentarza i lasu (bo tam cmentarz i las jest, parę metrów dalej), przez cały czas się drę, nawołuję psa. Jak kamień w wodę. Wróciłam w końcu, było już ciemno, tam jeżdżą samochody, a teren jest słabo oświetlony, no i Bóg wie co lub kto mogło z tego lasu wyjść. Wracając rozglądałam się jeszcze i wołałam psa - przepadł... Wróciłam do domu już bez żadnych przygód, pomijając to, że o mało by mnie samochód nie potrącił, ale to już z mojej winy. Co teraz zrobić? Jeśli coś się stanie psu nie wybaczę sobie nigdy. Marlena od razu wiedziała, że tak będzie... Kiedy nikogo nie było na działce zaglądałam do psa, potem Kamcia napisała na forum, że teraz pomieszkają tam jakiś czas więc nie będziemy jej tam potrzebne. A teraz jakby mi kto w łeb dał - są w Krakowie od dwóch dni, tylko nikt nic o tym nie wie bo to wielka tajemnica. A ty jedź do psa i daj mu jeść, aha, tylko nie wiadomo czy go tam znajdziesz. Kamcia nie pochwaliła się kiedy wraca. Miałam potem do niej dzwonić z tej działki, ale już mi szkoda było nerwów, do tej pory mnie serce kłuje po wyczynowej jeździe na rowerze i ucieczce spod kół. Już wolałabym w tym momencie żeby dalej siedział w schronisku, zagryzany przez psy... Tam przynajmniej wiadomo byłoby co się z nim dzieje. A tu nie dość, że okoliczne psy mogą mu wyrządzić krzywdę, to jeszcze może wpaść pod samochód, zostać zabity przez tych niezadowolonych sąsiadów czy pierwszego lepszego drania, wpaść w jakieś sidła w lesie, albo zranić się i zdechnąć z głodu gdzieś w rowie... Zasadzkas i ARKA jadą jutro po pracy go szukać. Błagam niebiosa żeby im się udało. To cudowny, wrażliwy pies, nie uważam żeby uciekał dlatego, że ma taką wędrowniczą naturę. Ledwo co został zabrany ze schroniska, był spragniony czułości - jeśli uciekał to dlatego, że brakowało mu kontaktu z człowiekiem. No i chyba byłby jakiś upośledzony, gdyby w tym celu nie przeskoczył ogrodzenia, z którym nawet szczenię dałoby sobie jakoś radę, tym bardziej, że dostawiona tam była ławeczka... Do tej pory nie mogę ochłonąć. Przecież psa nie bierze się na tymczas po to, żeby się sprawdzał a sąsiedzi nas chwalili, tylko po to, żeby mu pomóc! Od Mamy Kingi nie usłyszałam słowa troski o psa, że tyle nie jadł, że może zginąć. A teraz co - jak będziemy miały pecha to leży gdzieś w rowie, sztywny, a jak nam dopisze szczęście to go znajdziemy i władujemy z powrotem do schronu?? Do tego kłębowiska, które nie dawało mu żyć? Przecież to dla psa największa tortura - oddać go z powrotem do schroniska kiedy już zobaczył co to jest własny dom! Nawet taki, w którym trzymany jest w komórce albo na uwięzi, i przez większość dnia nikt do niego nie zagląda... [COLOR=black][B]Kingo, obroże przeciwpchelne, miski i zabawki to jedno, a odpowiedzialne opiekowanie się psem - to drugie! Dla chęci popisania się na forum i pochwalenia, że masz psa na tymczasie, naraziłaś go na ogromne niebezpieczeństwo. Módl się, żeby nie leżał gdzieś w rowie z rozwaloną głową, bo przysięgam, że na sucho Ci nie ujdzie - nawet jeśli miałabyś odpowiadać tylko przed własnym sumieniem![/B][/COLOR]
-
[quote name='pidzej']można też dodać w tytule, że pies jest szorstki.[/quote] Tylko jedno Ci w głowie:lol:
-
Pieski ze skierniewickiego schronu - czyżby zmierzało ku lepszemu?
Lemoniada replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Marlena, a która to wetka???? Myslisz, że możnaby już akcję zacząć, czy najpierw trzeba suki podleczyć? Bo ja bym zafundowała jedną sterylkę choćby w tej chwili! Jakiejś dużej suki najlepiej, bo od dużych powinnyśmy zacząć. Co Ty na to? Da radę w tym stanie? -
Podnoszę słodziaka.
-
Hurra! Nareszcie jakaś cioteczka do nas zajrzała:multi: Nie mam pojęcia jak takie cudeńko tafiło do schronu, podpytamy w piątek... Ale wątpię, czy będą dużo wiedzieli:shake: Ten niuniuś jest naprawdę rozkoszny... Kto pokocha psiego ideała?
-
Mały, rozryczany brzydalek... (w schronisku sochaczewskim)
Lemoniada replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Ja Wam dam brzydalka:mad: Chłopak piękny jak malowanie! A że kundelek - to co? Przecież każdy człowiek wie, że kundelki najpiękniejsze są:loveu: -
Czarujący Czaruś - podaruj mu dom ! Za TM [*]
Lemoniada replied to a topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam jeszcze kilka fotek Czarusia, wszystkie bylejakie, ale wkleję je tu jutro na wieczną pamiątkę... I wkleję też zdjęcia biednego, starego, ślepego pieska, który odszedł w schronisku nie doczekawszy się pomocy:( Pamiętam o nich ciągle i nie zapomnę nigdy, obawiam się, że tak będzie z każdą następną tragedią (tfu, tfu)...:placz: -
[quote name='zasadzkas'] Bobek obszczekuje wszystko: jak się cieszy, jak się boi, jak sie wita, żegna i nie zgadza... wszystko. Takim niskim, przydymionym głosem. Nie wiem, czy szczeka, jak jamnik, bo się na tym nie znam. Mam nadzieję, że nikt mnie o to nie zapyta. [/quote] Mnie obszczekał tylko na powitanie. A Milva tylko raz go postraszyła zębami kiedy za długo zaprzątał moją uwagę. Już się zaczyna normować, nie bój nic, teraz powinno być z górki:) [quote name='zasadzkas'] Wczoraj ten Pan sugerował, że ja mu specjalnie takie zdjęcia zrobiłam, żeby wyglądał jak jamnik :shake:[/quote] No, rzeczywiście, podstępna z Ciebie bestia. A ten pan sprytny niesamowicie, że się nie dał nabrać. Tylko czego on się spodziewał po psie ze schroniska, po przejściach, oddawanym za darmo?:stupid: Ciekawostka, jak też on sobie wyobraża zdjęcia, na których widać, że pies nierasowy.
-
[quote name='zasadzkas']Lemoniadko, bardzo dziękuję za pójście do weta z Bobkiem :loveu: Psy się nie pozagryzały podczas naszego pobytu w pracy, więc jest dobrze. Bobek za to wlazł przed chwilą na stół i zeżarł pół pudełka czekoladek, miałam mu jutro krew pobrać. Ja się zastrzelę. :placz: [/quote] Drobiazg:) A co do tych czekoladek - powiem Ci, że jak po niego przyszłam był bardzo głodny. Cały czas dawał mi do zrozumienia, że coś by zjadł. Pisałam Ci w smsie - porwał ze stołu torebkę po herbacie ekspresowej i chciał zeżreć, ale grzecznie zostawił jak podniosłam głos. Nasypałam mu garstkę suchego, nie wiem czy dobrze zrobiłam, skoro jutro badanie... [quote name='zasadzkas'] Antybiotyki bardzo Bobkowi pomagają, znowu nie kaszle. Nie wiem, czy podawać te leki na serce, bo przecież nie będę wiedziała, co mu pomaga, czy antybiotyki, czy te leki. Cholerka.[/quote] Mnie trochę kasłał jak z nim szłam, wiesz? Szedł grzecznie aż do wiaduktu, potem zaparł się z całych sił i nie chciał dalej iść, trochę się rwał w stronę domu. Poddusił się i przez to ten kaszelek. Widziałam, że nie bardzo mi ufa, więc w końcu wzięłam go na ręce (ani pisknięcia protestu), przeniosłam przez wiadukt i pojechaliśmy taksówką. Pytałam weta o przykry zapach z pyszczka, w końcu nie dowiedziałam się niczego konkretnego, ale kamień to nie jest na pewno, ząbki czyściutkie:) Jaki grzeczny był w gabinecie! Nawet powieką nie mrugnął kiedy wet mu zastrzyk dawał:) Przez cały czas wizyty nienaganny, w taksówce też zachowywał się wzorowo. Ach, ten Bobcio... Cudny psiak:loveu: Trzymam kciuki za domek w Żoliborzu! I za badania też...
-
Pieski ze skierniewickiego schronu - czyżby zmierzało ku lepszemu?
Lemoniada replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Podniosę. Coś cioteczki przestały się interesować naszymi psiakami:( Chwilowo mamy zastój, bo bez boksu nic nie zrobimy, ale coś już rusza w tej sprawie. Prosimy o kciuki i wsparcie pieniężne! -
A gdzie ten bannerek, hę? Bo widzę go tylko i wyłącznie w Twoim opisie, przez co nie mogę sobie przekleić do własnego:diabloti:
-
-O krok od śmierci- NARNIA JUŻ ZDROWA!! I JUZ W BAJKOWYM DOMU :))))
Lemoniada replied to dziuba's topic in Już w nowym domu
A niekompletny języczek już jej nie doskwiera? Cudna psino, Twój przyszły stały domek będzie miał wieeelkie szczęście:loveu: Kciuki dla Was! -
Dzisiaj drugi wet go osłuchał i niestety potwierdził - jest wada serduszka:-( Nie domykają się zastawki. Psinek już do końca będzie musiał brać lekarstwa, to mu poprawi komfort zycia. Ale dobrze będzie jeszcze zrobić te badania... Pomyślę nad Bazarkami, pieniądze potrzebne.
-
[quote name='ARKA'] Wiem zasadzkas, ze pracujesz od rana do nocy-moze Lemoniada by cos pomogla np. jak Twoj maz wroci z pracy zabrala Boberka na badania krwi. [/quote] Pewnie, że Lemoniada by coś pomogła:) tylko niech Marlena mi da znać co i jak.
-
A ta pani co dzwoniła o 14 i ta co przyjechała z Łodzi to ta sama?
-
[quote name='dorcia44'] Mame p. Teresy przywitała obnażonymi kłami;) no bo jak śmiała wejść obca istota do JEJ domu:diabloti: [/quote] Wyderka i obnażone kły?:crazyeye: O boziu, a w schronisku wyglądała mi na taką anielicę:roll: Wiedziałam, że domek się w niej zakocha, ha! To była tylko kwestia czasu:p a co z choróbskami? Jak tam tasiemiec i kaszelek się miewają?