Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. Coś jeszcze się komuś przypomina? Szybciutko, szybciutko, jutro idę! I mam jeszcze jedną prośbę, tym razem o poradę. Smutna prawda jest taka, jaka jest, a mianowicie - wyglądam jakbym sama ledwie co opuściła progi gimnazjum. W jaki sposób do jutra przeistoczyć się w osobę wyglądającą dorośle i poważnie (ale nie oficjalnie czy galowo) nie mając środków ani zdolności w dziedzinie stylizacji? Na kosmetyczkę nie mam, a szkoda, zrobiłabym sobie leciutki makijaż chociaż. Spróbuję siostrę zmolestować, ale nie wiem czy się zgodzi, ma urwanie głowy. Chyba jestem na straconej pozycji, boję się, że przez mój wygląd nie wezmą mnie "na serio":shake:
  2. Właśnie tak sobie myślę, że Holandia jest jeszcze "dziewicza" jeśli idzie o polskie zwierzaki:evil_lol: Bo o wysyłaniu do Niemiec słyszałam już kilka razy, więc chyba pomysł, jakkolwiek ciężki do wykonania, ma rację bytu. Ja tym ludziom ufam w 100% wiem, że nie poleciliby mi nikogo nieodpowiedzialnego. Ostrzeże się zresztą, że pies przewlekle chory, wymaga leczenia, drogi w utrzymaniu itp. itd. Ewentualnie odda do adopcji inne schroniskowe pieski, zdrowe. Tylko nie wiem czy Holandia ma takie samo zapotrzebowanie na zwierzęta jak Niemcy, którzy wysterylizowali całą bezdomną populację? Zapytam o to... tylko nie potrafię po angielsku, niestety:oops: Musze posiedzieć ze słownikiem, chyba, że ktoś pomoże.
  3. [quote name='KAHA-DEKO']w razie czego mogę podjechac do ciebie do domu, tylko daj adresik :). [/quote] Coś Ty! Toż specjalnie chcę do Ciebie przyjść żebyś nie musiała 2,50zł płacić na poczcie, a Ty jeszcze podjeżdżać chcesz - wiesz ile to benzyny??:lol: Kasiula, wpadnę do Ciebie jakoś na tygodniu, na pewno nie w środę, bo mam pogrzeb i nie w czwartek bo jadę do Wawy. Jutro idę na Bardzo Poważną Rozmowę jak wiesz, chyba będę przechodzić obok Twojej firmy, albo najwyżej nadłożę drogi i wpadnę. Szkoda pieniędzy na jeżdżenie skoro mam młode zdrowe nogi;)
  4. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem za:cool3: Chodzi mi po głowie pewien pomysł... Mam zaprzyjaźnioną rodzinę w Holandii, to starsze małżeństwo, bardzo miłe, mają trójkę dorosłych dzieci. Sami niestety nie mogą wziąć pieska, bo pracują i są zajęci, ale może poprosiłabym o poszukanie domków wśród znajomych? Nie mówię konkretnie o Branduni czy Fałdeczce, choć przyznaję, że to one mnie przywiodły do tej myśli. Diabelnym problemem byłby w tym momencie transport i załatwianie formalności, to mnie najbardziej przeraża. I to, że nie będzie możliwości sprawdzić osobiście co u psa. Ale może ktoś z tambylców zechciałby polskiego psiaka, co myślicie? Zawracać im głowę?
  5. Ale macie 100% pewności, że ta przeprowadzka koło Wawy to był tylko jej wymysł? Bo nie wyglądała na dziecię z ubogiej rodziny więc żebym na głupią nie wyszła.
  6. Idę jutro do rodziców Kamci. Sama. I teraz prośba do Was - proszę, napiszcie mi jeszcze raz dokładnie wszystko od początku, wszystkie kłamstwa i krętactwa Kamci, jej bajki i opowiastki, w miarę możliwości z podaniem odpowiedniego linku. Muszę mieć przygotowaną przemowę.
  7. Co u psiuni? Śliczna jest!:loveu:
  8. Hopaj psinko na pierwszą! Boże, jak tu szybko wątki spadają:shake: Lawina psich nieszczęść:placz:
  9. Te nogi... toż ona prawie jak modelka!:crazyeye: Podniosę suczkę, na górze lepiej szuka się domku:thumbs:
  10. Boziu, jaka piękna kundelka!:loveu: może ma na szyjce ślad po obróżce? Nie wierzę, żeby ktoś zgubił celowo takie cudeńko... chociaż różne rzeczy się dzieją:-(
  11. Co u ślicznej Narnii słychać? Domki już się zgłaszają?
  12. Jeśli Kasia chce, to może przekazać mi osobiście, nie ma sensu płacić poczcie za przelew.
  13. Umówię się jakoś z Kaha, chyba, że zasadzkas zechce mi towarzyszyć. Jutro nie mogę, bo lecę do weta, chyba, że późnym wieczorem. Moźe nawet lepiej? Przynajmniej będzie większa szansa, że będą w domu.
  14. [quote name='Ania-tygrysiczka'] Amik boi się tak bardzo, że nie pozwala się zbliżyc na odległość 5 metrów... [B]Amik[/B] [B][IMG]http://i11.tinypic.com/4qddyms.jpg[/IMG][/B] [/quote] O Boże, widać po nim, że jest zastraszony i boi się uwierzyć człowiekowi:placz: Z takim charakterem może mieć małe szanse na adopcję... Ale może jednak? Domki, błagam, zgłaszajcie się!
  15. Co tak cicho u Huzarka? Domki już ustawione w kolejce?:cool3:
  16. Aniu, jesteś wspaniała:loveu: Leczenie pewnie trochę potrwa, ale jestem pewna, że przyniesie znakomite efekty. A jakie macie plany co do suni kiedy już wyzdrowieje? Czyżby Leksia miała zostać obdarowana nową funfelą?:cool3:
  17. Byłam dziś w schronisku i muszę powiedzieć, że jestem trochę podniesiona na duchu. Oczywiscie nie jest to jeszcze schronisko marzeń, nadal brakuje wielu rzeczy, wszystko odbywa sie metodą prób i błędów, jest niedoinformowanie, ale i tak można powiedzieć, że będzie już tylko lepiej. Psy nie latają już wszystkie jak leci po wybigach. Wyjątkiem jest wybieg dla psów małych, bo dla nich nie starczyło boksów, ale i tak zrobiono czystki, zabrano największych krzykaczy i znacznie się uspokoiło. Psy z wybiegu dla dużych, dla chorych i z kwarantanny - siedza pozamykane po kilka w kojcach. Pojedyńczo są tylko: suki po sterylce (Misia i Psotka), astowaty mieszaniec, mix ONka i duży skundlony jakby kaukazowaty - bo wszczynały awantury, czarna suczka - bo ma cieczkę (ale w ciąży chyba też już jest), ONkowata sunia - bo zostawili jej jednego szczeniaka (:angryy: ). Chyba tyle, jak mi się coś przypomni to dopiszę. Wyłysiałe suki wyglądają sto razy lepiej!! Już im pięknie odrasta sierść, naprawdę cudne są. I to po dwóch zaledwie tygodniach leczenia. Nie ma już tego śmiesznego szczeniaczka podobnego do małpki. Ktoś go adoptował. Nie ma też Krecika... Odszedł wczoraj:( [*] Zmieniam zdanie co do jamnika Zorro. To może być miły pies, jeśli sie go wychowa. Został zabrany z wybiegu małych, teraz siedzi w boksie z 4 innymi pieskami. I to on jest teraz obwarkiwany i odganiany od siatki przez mniejszego od siebie psa, role się odwróciły. Na początku nie reagował na mnie, stał niepewnie z tyłu, ale potem przybiegł na głaskanie, meradł ogonem, łasił się, skomlał, kiedy zabierałam rękę. Obejrzałam sobie jego pysk - ma urwane pół prawego ucha, reszta podziurkowana, posztakowana, jakieś blizny na nosie. Może być miłym psim jedynakiem - tylko niech ktoś da mu szansę i tresurę... Zabrany został z wybiegu małych jeszcze gruby, niski, czarny podpalany psiak. Sama słodycz, po prostu. Przekochany, spragniony pieszczot, tylko gania i straszy dwa inne pieski z bosku, gdy te próbują się zbliżyć do siatki. Też nadawałby się na jedynaka. Są dwie nowe budy podarowane schronisku przez fundację EMIR - dziękujemy!:loveu: Przy mnie przywieziono też parę ruloników siatki, metalowe kłódki, jakąś metalową klatkę, jakby po królikach oraz kosiarkę do trawy. Nowe nabytki: - Stareńki, biedny piesek, z posiwiałym pyszczkiem. Oddany przez właściciela, bo... gubił sierść:angryy: Piesek jest smutny i apatyczny, trzeba mu szybko pomóc, bo w schronisku zaraz straci chęć do życia i...:( - Dwa pieski na obserwacji. Jeden nieduży szorstkowłos, czarny podpalany, drugi duży wilkowaty, oba kundle. Właściciele - pijacy puszczali je samopas, psy koczowały pod blokiem i wczoraj doszło do tragedii. Starły się z psem jakiejs kobiety i kiedy próbowała je rozdzielić, któryś capnął ją w rękę. Kobieta powiedziała, że nie daruje i skieruje sprawę do sądu. I bardzo dobrze! Tylko boję się, że nie ukarzą przykładnie tych ludzi, a psy zostaną uśpione. Ten duży jest dziwny, jakoś tak mu z oczu patrzy... Za to szorstkowłos jest fajniusi, co prawda na obserwacji, ale głasnęłam go trochę przez siatkę, merdał ogonkiem. Najgorsze w całej tej historii jest jednak to, że cierpi dziecko. Przyszedł dziś do schroniska chłopczyk, taki 8-letni na oko. Bardzo płakał, psy też. A pracownik jeszcze mu pierdoły gadał, że mandat dostaną - po co?? Po co mówił to dziecku, wystraszonemu, bezradnemu, dlaczego ten mały ma odpowiadać za grzechy dorosłych? Jego rodzice pewnie mają wszystko w głębokim poważaniu, a dzieciak cierpi za siebie, za nich i za psy jeszcze. - Kwarantanna. W pokoju ogólnym przebywa teraz sześć małych ślicznych piesków. Biała suczka Kropka, już zarezerwowana dla znajomej ARKI:) [URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img181.imageshack.us/img181/5207/im001774iz0.jpg[/IMG][/URL] Kudłaty samczyk, miluchny że hej: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img480.imageshack.us/img480/8939/im001776bu3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] To dwa pieski. Ten jaśniejszy jest płochliwy i nieufny, straszna z niego gapa, gdy rzucałam mu karmę natychmiast któryś przybiegał i mu wyjadał, a ten się jeszcze odsuwał ze zdezorientowaną miną: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img525.imageshack.us/img525/210/im001775lm4.jpg[/IMG][/URL] Oraz nowoprzywiezione czarny gładkowłosy piesek i kudłata suczka, podobna trochę do już wyadoptowanej Pusi:) Wszystkie pieski są cudowne i kochane. Rzucałam im suchą karmę, łakomczuchy z nich okropne. Ten kudłaty i ten rudy z ciemnym pyskiem (na zdjęciach powyżej) skakały z metr w górę i grzyzły mnie w rękę, żebym im szybciej rzucała;) Głodomory zabierały sobie chrupki spod pysków i łykały w całości, który pierwszy. A przez calutki czas machały ogonkami jak szalone, żaden ani nie warknął jak mu inny wyjadał karmę sprzed nosa, zgoda wzorowa panowała. Te psiaczki są cudne, mogą iść spokojnie do już zapsionego domku.
  18. [quote name='dealer'] i tak naprawde to zastanawiam sie nad sensem rozmowy z rodzicami Kamci bo juz chyba pokazali swoja ''klase''podczas rozmowy z ktoras z was...[/quote] Do taty Kamci to jeszcze mam najmniej bo nie zdążył się w rozmowie pokazać ze złej strony. Przeciwnie, rozmyślał co zrobić, żeby pies nie uciekł, szkoda tylko, że nieskutecznie. Z mamą Kingi natomiast rozmawiałam telefonicznie i zdążyłam się do niej uprzedzić po tym wszystkim co mi tam naopowiadała. Ale nic, no dosłownie nic mnie w tej rozmowie tak nie zabolało, jak tekst, że pies się nie sprawdza. Nic. "Tylko jak dotrzeć do szkoły? Chyba, żeby z głupia frant zapytać jakiegoś sąsiada (może też małoletniego?) do której szkoły ta panienka chodzi? :cool1: " Pomysł dobry. Kaha-deko mieszka w bloku obok, a jak jej się nie uda to aż się sama przejdę. "Ja się tak nad Toba pastwię ale wiesz... to po prostu nie pierwszy przypadek tego typu adopcji (czy ogólniej - przekazania psa). Dogomaniacy, wolontariusze MUSZĄ się nauczyć że podpisanie umowy to podstawa. :shake:" Ale dlaczego tak mówisz?? Wcale nie odbieram Twoich postów jako pastwienie, mądre rady i wskazówki raczej. Szkoda tylko, że żadna z Was nie uczuliła nas wcześniej...:( Mnie jej wypowiedzi nie waliły po oczach od razu czymś podejrzanym. Dopiero jak podałyście linki zobaczyłam, co ona wcześniej wyprawiała. A jeszcze co do tej wychowawczyni. Wpisałam w google imię i nazwisko Kamci, ale nie było odsyłacza do szkoły, niestety. Mogę się przejść do najbliższego gimnazjum, ale czy udostępnią mi informacje, potwierdzą, że ta a ta pannica chodzi właśnie tu? I jak przeprowadzić rozmowę z nauczycielką - od razu walić prosto z mostu o dzieciaku czy spytać najpierw ją o opinię? Może Kamcia dostaje w szkole szóstki za wypracowania fantasy i mają o niej dobre zdanie, kto wie.
  19. [quote name='Berek']Lemoniada, Nie mówię o darciu się, to niewiele da - tylko raczej o bardzo stanowczym wyjaśnieniu wielu kwestii... m. in. odpowiedzialności za zwierzę zabrane ze schroniska :cool1: - oraz wyjaśnieniu rodzicom że z ich dzieckiem dzieje się coś naprawdę niedobrego - to nie jest młodzieńcza skłonnośc do konfabulacji, ta dziewczyna jest już po prostu chora... [/quote] Ano właśnie. A mnie darcie mordy wychodzi najlepiej. Coraz bardziej mnie jednak zastanawia reakcja rodziców na te rzekome przeprowadzki, rozmaite siostry, wyadoptowane szczenięta i rozpiętość wiekowa. Dom nie jest prawie namierzony, a namierzony w zupełności. Przyznam się jednak, że wolałabym iść z kimś, nie ze strachu, a dla wsparcia w razie gdybym z oburzenia języka w gębie zapomniała:roll: [quote name='Berek'] Przepraszam, troszkę różne wersje krążą w tym wątku, ale wychodzi że to jednak Ty wyciągnęłaś to zwierzę ze schroniska...? Czy to ta dziewczynka sama poszła do schronu i pobrała psa??? Jak to było?[/quote] Ta sprawa już była opisana, ale wyjaśniam raz jeszcze. Umówiłyśmy się z Kamcią co do tego, że weźmie psa do siebie na działkę na DT, ale początkowo nie mogłyśmy się zgrać w terminie. W końcu stanęło na 1 maja, ale mieli gdzieś jechać i znów miało nie wypalić. Tego dnia rano dostałam smsa, że jednak mogą go przyjąć i żebym jechała zaraz do schroniska odebrać Gryzka i zawieść na wspomnianą działkę. Pojechałam. Tadek wyciągnął psa z budy i po krótkim błądzeniu dowieźliśmy psa na miejsce. Czekałam jeszcze pięć czy dziesięć minut, po czym przyjechała na rowerze Kamcia i wpuściła mnie na działkę, chwilę potem dojechała zasadzkas, a jeszcze potem - tata Kamci. Jak z tego jasno wynika - ja zabrałam psa ze schroniska. [quote name='Berek'] Kolejna rzecz ([B]tu już moje czysto prywatne zadziwienie[/B]) - naprawdę wydaje mi się totalną naiwnością dalsze udawanie że panienka ma choć ślad dobrej woli, chce brać udział w poszukiwaniach itd. [/quote] Oraz moja czysto prywatna wiara w drugiego człowieka i w to, że świat nie jest taki zły. Ale więcej nie zamienię z nią słowa inaczej jak w obecności rodziców. A co myślisz o rozmowie z wychowawczynią?
  20. A po co mam zaglądać skoro od czasu mojego postu nikt tu nic nie napisał?:p Ale prawda, trzeba podnosić piękną sunię! Hop! Ja co prawda nie potrafię robić aukcji, ale Brandy pewnie przydałoby się allegro:)
  21. [quote name='Rudasek']da się zrobić ;) ... może nawet jutro, a jak nie (mam troszku własnych kłopotów) to w środę. [/quote] Już je środa:cool3: I co u psinki?
  22. Ufff! Właśnie miałam pytać co z tymi naroślami:lol: Cudowne nowiny, w takim razie domki proszone są o ustawianie się w kolejce i zachowanie spokoju, żeby przepychanek nie było bo się nam Fałdka zestresuje;)
  23. [quote name='Berek'] Nikt nie usiluje dotrzeć do rodzicow tego dzieciaka (ktoremu najwyraźniej przydałaby się fachowa pomoc psychiatryczna....), nikt nie usiłuje "czegoś" zrobić w sensie prawnym. Wszyscy wierzą w dalsze zapewnienia rąbniętej nastolatki i znow, jak wiele spraw przed tą, wszystko zostanie w prożni bo dogomaniacy się - właśnie - boją? są naiwni? Nie chcą sięwdawać w pyskowki z prawnymi opiekunami dzieciaka? Nie rozumiem... Bachor uczy się bezkarności, uczy się zabawy zwierzętami - i nawet nie będzie mieć jakichś poważniejszych nieprzyjemności. [/quote] Berku, co radzisz w takim razie? To prawda, nie znam się na prawie i nie wiem, co mogę zrobić. Nie boję się, a naiwną być mi się zdarza, tak jak każdemu innemu. Co do rozmowy z rodzicami - w moim wykonaniu rzeczywiście byłaby to pyskówka i to na pół ulicy. Ale nie wydaje mi się, żeby Ci ludzie nagle zainteresowali się psem czy ukarali smarkulę, pewnie ją jeszcze mama po główce pogłaszcze. Można w każdym razie spróbować, adres mam. Co do kwestii prawnych - naprawdę nie mam zielonego pojęcia co zrobić. Zielonego. Na policję iść bo psa zgubili? Czy gdzie? Jak to rozegrać? Berku, jeśli wiesz - poradź! Domyślamy się też do której szkoły chodzi, ale z tym różnie bywa, bo niekoniecznie trzeba uczęszczać tam gdzie ma się najbliżej, sama jeździłam do liceum w innym mieście. A co do wydawania psa na hurra - nie dałyśmy jej Gryzka na pierwszym spotkaniu. Nie wyglądała na osobę zdolną do konfabulacji i kłamstw. Nie dotarły też do mnie opinie co do niej, z tego co widziałam na naszych tematach była chwalona za szybkie działanie i złote serduszko. Nie przypuszczałam więc, że wyniknie z tego taka historia, że osoba przebywająca jakiś czas na forum, chwalona przez innych i sama posiadająca zwierzę będzie zdolna do podobnych rzeczy. Myliłam się, jak widać..
  24. Setko, a jaki to typ zaccaro? Ilu ja się tu rzeczy o mastinach dowiem!;)
×
×
  • Create New...