Jump to content
Dogomania

tamb

Members
  • Posts

    7318
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tamb

  1. Smyczki będą pasowały do szeleczek. Identyfikatory też pomarańczowe.
  2. tamb

    Maks za TM

    Bardzo dziękuję za wstawienie zdjęć. Maks zawsze miał jeden model piłki i mamlał w pyszczku cały czas. Piłeczka wystarczała na krótko i ciągle trzeba było kupować. Podstawiałam pod pyszczek inne ale nie reagował, szukał swojej. Zareagował na zabawkę Timona, nie tak radośnie jak na swoją piłeczkę ale ją nosi w pyszczku. Może wystarczy na dłużej bo z bardzo dobrej firmy (kong). Trochę mi szkoda Maksa bo swoją piłeczkę uwielbiał ale musiałam sprowadzać z animalii bo nigdzie indziej nie ma i szybko niszczył a kosztowała 23zł. Aktualna jest dużo droższa, piszczy i może będzie niezniszczalna.
  3. Kupiłam teraz identyfikatory i smyczki. U mnie chodziły na automatycznych ale do adopcji kupiłam bardzo dobre, z regulacją ale nie automatyczne. Zaraz zrobię zdjęcie na wątek i poproszę o wstawienie. Denerwuję się bardzo i chciałabym, żeby miały idealnie a równocześnie, żeby zostały u mnie. Chcę mieć ciastko i zjeść ciastko. U mnie mają dobrze ale nie idealnie.
  4. Jakby Dusia ugryzła byłby problem . Nie mam ich szczepień z poprzedniego "domu". U mnie nie były szczepione. Pomyślałam, że przy wściekliźnie zaszczepię na wirusówki.
  5. Dla kotki Sindy kiedyś kupiłam ale nie pomogło.
  6. A dla mnie są takie obróżki feromonowe? Bo mam takiego stresa, że aż piwo wypiłam.
  7. Zapytam doktora. Do Pani tak napisałam: Dzień dobry, wysyłam zdjęcia suczek z wysypiska śmieci, na którym żyły, z mojego domu i szczeniaczka Dusi, który tak jak jego rodzeństwo ma już dom. Dzisiejsza rozmowa z Panią dała mi ogromną nadzieję na szczęśliwe życie tych biednych suczek, o wiele lepsze niż sama im mogę zapewnić. Rozmawiałam z koleżanką i mogłybyśmy przyjechać w piątek na spotkanie przedadopcyjne. Zabrałybyśmy Dusię i Tusię, żeby Państwo mogli zobaczyć suczki i ocenić czy adopcja ich jest realna. Są kochane i miłe ale po strasznych przejściach i to odbiło się na ich psychice. Tusia jest wystraszona i bez agresji, jej mama Dusia całe życie musiała ją chronić i w sytuacjach zagrożenia może ugryźć. Potrzebuje kilka dni, żeby zaufać. Mnie straszyła zębami przez pierwsze 2 dni a potem zobaczyła, że nic złego jej nie zrobię i zaufała. Chciałabym, żeby miały taki dom, w którym wszystkie dotychczasowe krzywdy jakich zaznały od ludzi będą zrekompensowane. Bardzo proszę o potwierdzenie, czy piątek by Państwu pasował na nasze spotkanie. Wyjechałybyśmy z Bielska-Białej nie wcześniej niż o 12 a dokładnie umówimy się jak Państwo się zgodzą na ten termin. Wysyłam ankietę przedadopcyjną, i mimo , że po rozmowie z Panią dużo wiem i jestem pełna optymizmu, bardzo proszę o wypełnienie. Ankieta przedadopcyjna 1. Czy miała Pani/Pan jakieś zwierzęta? Jeśli tak, jakie były lub są ich losy? 2. Czy w domu są już jakieś zwierzęta? 3. Czy wszyscy członkowie rodziny zgadzają się na psa? 4. Czy w domu są małe dzieci? Jeśli tak, to w jakim wieku? 5. Czy nikt ze wspólnie mieszkających członków rodziny, nie ma uczulenia na sierść, czy ślinę psa? 6. Czy pies mieszkałby w domu z ogrodem, czy w mieszkaniu? 7. Jeśli w domu z ogrodem, czy będzie przebywał w domu, czy w budzie? Czy posesja jest szczelnie ogrodzona? 9. Czy mieszkanie, dom są Pani/Pana własnością, czy są wynajęte? Jeśli wynajęte, czy jest zgoda właściciela na psa? 10. Czym zamierza Pani/Pan karmić psa? 11. Jak długo pies zostawałby w domu sam? 12. Czy adoptując zwierzątko, jest Pani/Pan w stanie, zapewnić mu opiekę przez najbliższe kilkanaście lat (tyle najczęściej żyją)? 13. Kto opiekowałby się psem w czasie wyjazdów Pani/Pana? 14. Czy zgadza się Pani/Pan na wizytę przedadopcyjną u Pani/Pana w domu? 15. Czy w razie adopcji, podpisze Pani/Pan umowę adopcyjną, w której zobowiąże się Pani/Pan do zapewnienia psu odpowiedniej opieki. W razie rezygnacji, pies nie może być oddany osobom trzecim, musi bezwzględnie być zwrócony mnie. Dusia miała usunięte guzki pod pachą i taki mail dostałam od doktora Arkadiusza Wątroby po badaniu histopatologicznym: Usunięte zmiany to rak z gruczołów łojowych. Są to zmiany złośliwe, ale nie stwierdzono cech angioinwazji, czyli jest jakaś szansa, że nie będzie przerzutów. Jeszcze dodam, że Dusia i Tusia są u mnie od 21 października i coraz mnie się boją, wyładniały, są bardzo czyste, ładnie chodzą na smyczy. Pozdrawiam serdecznie
  8. Z jednej strony miałyby lepiej bo nie krążyłyby między jednym pokojem a kotłownią a z drugiej wręcz obsesyjnie się o nie boję. Chcę poprawić im warunki i ulżyć sobie ale żeby ktoś je kochał, dbał, pilnował na spacerach i nie zbił jak Dusia ugryzie. Jeśli Pani odpowie pozytywnie to przed piątkiem muszę je zaszczepić. Najchętniej bym zaczipowała ale z kasą krucho. Jutro kupię identyfikatory bo się przydadzą nawet jak do adopcji nie dojdzie.
  9. Pani z rozmowy super, miała dwie suczki, też matkę i córkę. Kochała leczyła, operowała w Mikołowie. Ostatnia z nich umarła 3 tygodnie temu. Pani wie, że Dusia gryzie jak się boi, że ma raka, że nie wolno ich rozdzielić. Państwo są od niedawna na emeryturze, oboje chcą uratować jakieś nieadopcyjne biedy. Wysłałam ankietę, wizytę przeprowadzę osobiście ze znajomą, która organizuje samochód za zwrot kosztów. Pojechałybyśmy z suniami, żeby je pokazać i zobaczyć jak się zachowują poza moim domem. Jeśli byłoby cudownie a Państwo nalegaliby na adopcję, będę miała przy sobie umowy adopcyjne. Jeśli będą wątpliwości to wracamy z suniami. Czekam teraz na odpowiedź, czy termin wizyty im odpowiada i na wypełnioną ankietę. Państwo mieszkają w bloku ale Dusia i Tusia ładnie chodzą na smyczy. Nie odważyłabym się jednak ich spuszczać.
  10. Z ogłoszeń był dzisiaj odzew. Zadzwoniła bardzo miła Pani z Zabrza. Zaraz wyślę jej ankietę przedadopcyjną.
  11. Najlepsi kondycyjnie są: Reks, Timon, Fizia wyłącznie jak jest chłodno, kolejne miejsce to Tita i Kajtek, potem Ozzy, potem Mieszko, potem Agatka i Senta po równo, Yoda najsłabiej i w zwolnionym tempie. Dusia i Tusia mają kondycję ale ich nie spuszczam ze smyczy. Maks lubi pochodzić ale się boję w ładne dni bo ludzie chodzą z psami bez smyczy i o tragedię łatwo. Wczoraj Maks biegał dużo po podwórku ale na spacer go nie wzięłam.
  12. Ja też pozdrawiam. Zrobiłam sobie przerwę w pracy i zaglądam. Pewnie do 5 rano popracuję. Dzisiaj chodziłam z psami poza porannym wypuszczeniem na siku od 11.30 do 17.00. Wróciłam i ...... padłam. Wyspałam się do 19.15 i pracuję. Były już na ostatnim siku, rozścieliłam im łóżko i śpią. Leszek mówi, że jestem niedobra bo świecę im światło. Ale gdzieś muszę pracować, po ciemku się nie da.
  13. Muszę trzymać się postanowienia. Staruszki zaczynają chorować, muszę się skupić na tych, co już są. Wczoraj u Timonka wymacałam kilka guzków. Pod paszką jeden wygląda na powiększone węzły chłonne. Nie miał tego, tylko tłuszczaka na grzbiecie. Jest wesoły, taki jak zawsze ale czeka nas wizyta u weterynarza. Martwię się o niego.
  14. Malutka czuje się świetnie. Zachowuje się tak jakby nie przeszła żadnego zabiegu. Togaa, dziękuję za pomoc w transporcie i zgodę na wysterylizowanie na koszt stowarzyszenia. Jakby jednak ktoś chciał pomóc, konto stowarzyszenia podałam w 1 poście. Sterylizacja odbyła się w czwartek.
  15. Dziękuję, może się uda znaleźć domek.
  16. tamb

    Maks za TM

    A ja Was pozdrawiam i zmykam.
  17. Zrobiłam teraz chwilę przerwy w swojej pracy i postanowiłam napisać publicznie pewne postanowienie. Może będzie mi łatwiej dotrzymać słowa jak przeczytacie to. Aktualnie nie mam już siły na więcej zwierząt, więc: 1. Nie będę wchodziła na wątki na dogomanii czy wydarzenia na fb bo ani finansowo ani oferując dom tymczasowy nie jestem już w stanie pomóc. Po co czytać o zwierzętach w potrzebie jak nie pomogę a będę się martwić. 2. Jak ktoś ze znajomych będzie mi mówił o biednym psie czy kocie mam uciąć rozmowę. Ta osoba też może pomóc a nie opierać się o mnie. 3. Jak ktoś będzie mi chciał wcisnąć jakieś zwierzę mam odmówić. Często wciskały mi osoby mające więcej czasu, lepsze warunki i sytuację finansową i o wiele mniej zwierząt. 4. Jeśli któryś ze staruszków umrze nie wolno mi brać żadnego w jego miejsce argumentując, że dotąd podołałam to dam jeszcze radę. 5. Jeśli ktoś podrzuci mi zwierzę mam prosić o pomoc fundacje, stowarzyszenia ale nie brać do siebie. 6. Mam dalej ogłaszać do adopcji nabytki z ostatniego półrocza. To jedyna szansa, żeby się nie wykończyć i nie zaniedbać zwierząt. Jeśli złamię jakiś punkt, napiszę o tym i będę się wstydzić.
  18. W Bielsku akcje-sterylizacje były w tamtym roku w maju. Nie będzie raczej w marcu, pytałam. Ona ma już 8 miesięcy i w każdej chwili może dostać rujkę. Wolę tego uniknąć i za względu na siebie i na kota. Kotka wtedy jest niespokojna, miauczy i posikuje.
  19. W czwartek kotka Agatka jest umówiona na sterylizację na 12. Denerwuję się jak przed każdym zabiegiem. Jakby ktoś chciał pomóc w opłaceniu to w 1 poście jest numer konta stowarzyszenia. Bardzo proszę.
  20. Babinka dzisiaj ma dobry dzień. Na rehabilitacji dało się zrobić pełny masaż. Zabiegi będą do końca lutego dwa razy w tygodniu i 27 lutego Pani Marzena wystawi fakturę za 6 zabiegów po 20zł na kwotę 120zł. Potem będzie przerwa i obserwowanie Agatki, żeby zadecydować co dalej.
  21. Dziękuję, to ze zmęczenia mam takie sny. W dzień opiekuje się zwierzakami a w nocy pracuję. Spię średnio 4 do 5 godzin. Miałam już takie sny ze zwierzętami, to chyba z lęku o nie. Sniło mi się, że w domu odkrywam zapomniany pokój i nagle przypominam sobie, że zamknęłam tam dawno temu psy i koty. Wchodzę przerażona i widzę żywe szkielety, wysuszone, zagłodzone zwierzęta, która jakimś cudem się poruszają. Wiem, że już nie ma dla nich ratunku i budzę się z krzykiem. Takie sny mam kilka razy w roku ale nie mogę o nich zapomnieć. To po tych różnych informacjach o kolekcjonerkach czy pseudohodowlach tak mam.
  22. Witaj, jeszcze raz dziękuję za pomoc. 1 post uzupełniłam. Dusia i Tusia śpią teraz za moimi plecami, Maks jest w małym pokoiku. Jak przyjdę z rehabilitacji z Agatką sunie pójdą do kotłowni a Maks na całość na piętrze (czyli 2 pokoiki). Jestem bardzo zmęczona opieką, zmianami i jeszcze na fb ciągle widzę psy w potrzebie. Chyba mam kryzys i psychicznie nie do końca sobie radzę. Dzisiaj miałam straszny sen. W całym domu były kalekie psy a ja miałam popsute ogrodzenie i nie mogłam ich wypuścić do ogrodu. Bardzo chciały się załatwić , prosiły przy drzwiach. Zaczęłam zakładać im szelki i okazało się, że część psów to same żywe głowy. W tym śnie był to rodzaj kalectwa, tak jak brak łapy to w tym przypadku brak tułowia. Nie miałam na co założyć szelek ani obroży. Obudziłam się spłakana i przerażona. Nie chcę więcej takich snów.
×
×
  • Create New...