-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
Muszę mieć czyste sumienie wobec suczek. U mnie krążą między kotłownią a 1 pokojem bo nie lubią kotów i nie ze wszystkimi psami się zgadzają. Staram się jak mogę, mają dobrze ale jest 13 psów. Jeśliby były dwie u kochających ludzi i z ludźmi cały czas byłoby lepiej. Ja im dają gwarancję bezpieczeństwa i przyzwoite warunki ale nie idealne. Jakby ktoś mógł dać im więcej, oddam je. Ale nie będę ryzykować. W razie najmniejszych wątpliwości nie pójdą do adopcji. Pojadę, muszę działać uczciwie i nie skupiać się na swoich emocjach.
-
Kot ma na imię Dziecko bo razem z rodzeństwem trafił do mnie w 3 dobie życia. Rodzeństwo znalazło domy a on został bo nie wiadomo dlaczego nikt odpowiedni nie zadzwonił. Jest u mnie 3,5 roku. W okresie kiedy kociaki były karmione smoczkiem żartobliwie mówiliśmy o nich "dzieci". Jak został jeden i gdzieś się zaszył w mieszkaniu, kiedy zapytałam "gdzie jest Dziecko" natychmiast zaspany przybiegał. I tak zostało.
-
Jejku, jak się denerwuję. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Pokochałam te sunie i będę mieć problem z obiektywną decyzją. Szkoda, że nikt ze mną nie pojedzie jako wsparcie psychiczne. Nie jestem płaczliwa a co pomyślę o ewentualnym oddaniu, płaczę. U Państwa tego nie okażę, będę się zgrywać na twardą i zasadniczą ale tak bardzo bym chciała, żeby dom okazał się nieodpowiedni a ja z czystym sumieniem mogła powiedzieć " są u mnie bo nikt ich nie chce". A jak ludzie zrobią dobre wrażenie, sunie będą w obcym miejscu potulne, Duśka nikogo nie ugryzie to co będzie? Chcę dla nich jak najlepiej, jakby były tylko 2 u kogoś kto je pokocha i będzie dbał byłoby lepiej niż u mnie. Spacery byłyby kilka razy dziennie, nocowanie ze swoimi ludźmi. Tylko, żeby dobrze ocenić sytuację. Oddać tylko pod warunkiem, że Państwo staną na wysokości zadania. One są takie kruche, bezbronne. Te małe łapki takie przemrożone, że Dusia czasem kuleje. Jak pada deszcz nie chcą wyjść na siku, tyle się w życiu namokły.
-
Pani proponowała, że przyjedzie ale ja jej odradziłam w tym momencie. Dusia i Tusia nie znają świata, tylko wysypisko śmieci i mój dom. Nie wiadomo jak będą się zachowywać w innym miejscu, w bloku, na klatce schodowej. Musimy to zobaczyć i Państwo muszą ocenić, czy poradzą sobie z nimi w warunkach jakie im oferują. Mieszkają w bloku. Jeśli przyjechaliby do mnie Duśka i Tuśka obszczekiwałyby ich a może nawet Duśka by ugryzła. U nich wizyta będzie bardziej miarodajna. Kiedy odwiedziła mnie Irenka i poszłam robić herbatę nie mogła się ruszyć bo Duśka ją pilnowała. Patrzyła jednym okiem i kiedy Irenka chciała zrobić najmniejszy ruch doskakiwała. A Irenka nie boi się psów bo prowadzi dom tymczasowy.
-
W bielskim schronisku jest Stefcia. Kochana, grzeczna starowinka. Kiedy wolontariusze przyprowadzają chętnych do jej boksu, ludzie biorą psy stojące obok, ona jest niewidzialna. Była w piątek w dzienniku Polskim i nikt nie zadzwonił. Serce pęka i rozum odmawia współpracy. http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3758103,stefcia,id,t.html
-
Dotrzymuję i dalej będę dotrzymywać. Wszystkich zwierzaków mi szkoda ale wszystkich nie uratuję, wiem o tym.
-
Yoda mnie bardzo lubi. Jak go głaszczę śmiesznie chrumka. Jak buldożek.
-
Fajnie by było. One dobrze jedzą a mają za mało ruchu. Po ogródku pobiegają chwilę i stoją pod drzwiami i szczekają, żeby wpuścić. Jak sama dwójkami robię im spacery to bez puszczania ze smyczy tylko takie chodzone zajmują czas od 10.30 do 17. Potem już padam i chce mi się spać z dotlenienia chyba. Codziennie nie dałabym rady tylko tak 2, 3 razy w tygodniu robię. A one potrzebują częściej. Nawet stary i niewidomy Yoda lubi spacerki, tylko bardzo krótkie.