-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
Bezpośrednio od producenta po 5zł za kilogram. Poradziła mi i dała link wolontariuszka ze schroniska, która tymczasuje koty. Jakby dało się zejść z puszek i kupowanego mięsa w sklepie , spadłyby wydatki (nie kosztem zwierząt). Sprawdzam różne możliwości bo nie daję rady. Zobaczymy. http://www.ecokarma.pl/cennik.php
-
Przyszła dostawa mokrej karmy. Pierwszy raz taką kupiłam. Wcześniej kupiłam 4 puszki bo ta się opóźniała. No i nie wiem czy Agatce posmakuje i nie zaszkodzi. Ktoś, kto stale kupuje mi doradził bo 1kg mielonki indyczo-wołowej czy ryby kosztuje 5zł. Kupiłam 10kg indyczo-wołowej i 3 kg rybnej. Teraz gotuje się rybna i lecę do sklepu po ryż.
-
Taki jest ten Kajtek i co robić. Trzeba lubić i mieć.
-
Dlaczego ten Kajtek taki opuszczony. Nikt go nie odwiedza, nie pyta o niego. Może nikt go nie lubi, tylko głupia ja. On już od dawna nie ugryzł. Chyba się zmienił na lepsze.
-
Dzięki ogłoszeniom kolejnej kobietki z oxl odezwał się dobrze rokujący domek. Przeszedł pozytywnie etap ankiety przedadopcyjnej i jesteśmy umówieni na wizytę w poniedziałek o 18.30. Domek nie wie, że jest tak cudowny zbieg okoliczności, że mam do niego 5 minut pieszo. Nie przyznałam się przez telefon na wypadek jakby "na żywo" nie był wystarczająco dobry do oddania Agatki. Nie chcę w sąsiadach mieć wrogów. Ale jak okaże się dobry to lepszego wariantu nie można sobie wymarzyć.
-
Yoda ostatnio w bardzo dobrej formie. Nawet w domu prawie nie sika. Obiecuję z nim filmik.
-
Maks bardzo się zmienił. Otworzył się na inne zabawki niż jego pierwsza piłeczka, bawi się jak szczeniak, jest szczęśliwy.Nową zabawkę nie tylko akceptuje ale bardzo lubi. Może tak szybko jej nie zniszczy bo sądząc po cenie powinna być dobrej jakości. Bardzo lubię Maksa, taki łobuz obłaskawiony. Z majowego wyjazdu już definitywnie zrezygnowałam. Nikt z nim nie chce zostać. A mogłabym odpoczywać w Łebie nad morzem w wypasionym pensjonacie w rozliczeniu za jakąś moją pracę. No i byłoby fajne towarzystwo, jak to na plenerze. Ale Maks też jest fajny, muszę się cieszyć tym, co mam. Ech .....
-
Każdy ma ograniczone możliwości i teraz jest tylko problem czy to jeszcze kosztem rodziny i samego siebie, czy już zwierząt. U mnie już jest kosztem mnie i mojej rodziny. Zwierzęta mają dobrze ale ja już ledwo żyję pod każdym względem. Jakby się czas cofnął miałabym 1 psa i 2 koty i nigdy w problem prozwierzęcy bym nie weszła aż tak. Ale czasu nie cofnę. Nowych zwierząt też nie przygarnę i nie dam sobie wcisnąć.Teraz w chorobie straciłam głos i jak wypuszczałam psy na podwórku stałam bezradnie i nie mogłam ich zawołać do domu. Biegały, miały mnie w nosie a ja stałam z gorączką i machałam rękami, żeby przyszły. Czułam się jak idiotka. Przychodziły na smaczki, cieszyły się a ja byłam tak słaba, że miałam wszystkiego dość. Na szczęście jest już lepiej i jutro umówiłam się na spacer. Ta sytuacja dała mi jednak do myślenia. W razie jakiejś poważnej choroby ani bym się nimi nie dała rady zająć, ani nie zarobiłabym na ich jedzenie. Dramat byłby.
-
Nikt nie dzwoni o psy. Miałam telefon tylko o kotkę Agatkę. Ankietę przedadopcyjną ludzie wypełnili sensownie i w poniedziałek będzie wizyta przedadopcyjna o 18.30. Całe święta byliśmy chorzy. Przyplątała się jakaś grypa. Dalej jestem słaba i nie chodzę z psami na spacery. Poczułam co to jest zupełna niemoc, choroba i obowiązki przy zwierzętach. Nie powinny zostawać u mnie na stałe a zwykle tak się to kończy czy tego chcę, czy nie.
-
Zastanawiam się czy ona rzeczywiście jest stara. Kiedy do mnie trafiła wyglądała na ciężko chorą staruszkę a teraz myślę, że może była tak wyniszczona. Wczoraj kupiłam sznurkową , dużą zabawkę do przeciągania i wyrywają sobie z Timonem. Bawi się pluszakami, piłeczką. Jakby kogoś nie przerażała jej choroba i podjąłby się rehabilitacji w razie pogorszenia to jest adopcyjna. Ale z Fizią też tak było. Stała się normalnym psem z pewnym defektem i z "instrukcją obsługi" jak się opiekować i nikt jej nie zechciał. Jest u mnie 4 rok. Biorę na dom tymczasowy tylko psy stare. Zawsze ryzykuję, że zostaną i zwykle zostają. Kilka lat do przodu potrafię przewidzieć (w przybliżeniu). Ale prawdę mówiąc boję się zostawiać na stałe psy młode czy w średnim wieku bo z mężem mamy zawód (ten sam) bardzo niestabilny. Ala przypomnienia. Agatka na początku.
-
Kończy się miesiąc i wysłałam do Agnieszki maila z informacją do rozliczenia w 1 poście. W tym miesiącu można u Agatki w rozliczeniu wpisać ok. 150zł tylko za puszki. Inne potrawy , na które się otworzyła jestem w stanie zapewnić. Zaczęła jeść gotowane udka, serca, itp. bez karmienia. Rano dostaje pół puszki i prosi o to wskazując na półkę, na której stoją a potem na drzwi do pomieszczenia, w którym jest osobno karmiona. Straszna cwaniara, pokazuje głową, szczeka i biega od półki do drzwi. Taki rytuał się zrobił. Kolejne posiłki je z moimi psami. Czyli wszystko co im gotuję, co robię sobie, poza suchą karmą. Nawet jabłka polubiła. Ona nie jadła bo albo miała depresję albo była zamorzona. Jest zupełnie inna, radosna a nawet nieznośna jak się rozbawi. Za obróżkę Foresto nie dopisuję do rozliczenia bo jeszcze nie musiałam zapłacić. Do połowy kwietnia się rozstrzygnie czy trzeba będzie za obróżki płacić czy będą rozliczone w inny sposób.
-
Agatka troszkę otwiera się na inne jedzenie. Uczy się przy psach. Dalej podstawą są puszki ale inne potrawy też je ze smakiem. Wczoraj ugotowałam psom i kotom obrane udka z kurczaka i bardzo jej smakowały. Nie muszę już namawiać i karmić z ręki. Sucha karma kocia jej smakuje, psiej nie ruszy. Koty z konieczności karmię bezzbożową i ze względu na cenę nie dam rady dawać psom. Z Agatką pod względem fizycznym i psychicznym jest lepiej. Wczoraj na spacerze tak jak Timon szarpała smycz ząbkami, wariowała. Wszystkie psy zabezpieczyłam obrożami Foresto, choroby odkleszczowe i pchły już im nie grożą.
-
Timon zawsze rozrabia i musi być w centrum. A Mieszko to prawdziwy cud. Mam jeszcze zdjęcia na pamiątkę z rehabilitacji.
-
Jak szaleć z filmikami to szaleć. A teraz niespodzianka: Timon, Mieszko, Senta z krakowskiego schroniska. Mieszko, kiedy trafił do mnie prawie nie chodził. Był po złamaniu łapy i kręgosłupa. Pochwalę się, że to jak się porusza to efekt rehabilitacji i mojej pracy . WP_20150317_004.mp4 WP_20150317_002.mp4