-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
Bardzo dziękuję za wstawienie.
-
Bardzo dziękuję. Jeśli chodzi o pomoc przy psach, bardzo bym chciała żeby ktoś chodził ze mną na spacery. Można by było równocześnie wziąć 4 psy na dłuższy spacer. Nie wyrabiam czasowo ale i tak 3 razy w tygodniu wychodzę z nimi poza podwórko. To wszystko za mało, po podwórku nie chcą biegać i 2 są trochę za grube (Titka i Timon). W niedzielę bardzo miła dziewczyna chodzi ze mną. Jakby więcej takich osób było, byłoby łatwiej.
-
Z jednej strony chcę wyadoptować bo straciłam samowystarczalność finansową przy takiej ilości zwierząt (13 psów, 11 kotów) nie wspominając o nakładzie pracy, czasu. To wszystko odbywa się u mnie kosztem snu bo po nocach pracuję przy swoich rzeczach. Kilka lat temu sama pomagałam a teraz cieszę się z każdej pomocy bo nie daję rady. Z drugiej strony bardzo wiążę się emocjonalnie z tymczasowiczami i jak ta Pani nie odezwała się ........ odetchnęłam z ulgą. Mam czyste sumienie, że swojej strony zrobiłam wszystko, żeby trafiły do domu stałego. Też straszna jestem ....
-
Pewnie, że kochamy. Młode też kocham ale nie dałabym rady wybiegać przy tylu obowiązkach. A jak od maja do września przewinęło się przez dom 9 szczeniaków to o pracy nie było mowy. Przeniosłam ważny termin z grudnia na kwiecień bo nie zdążyłam. A przy staruszkach ogarniam. Pojedzą, podrypcą i śpią. Spacerki też 20-minutowe.
-
Bo jeszcze kilka lat temu wszystko było dobre i tylko 4 psy. A teraz wszystko zniszczone, stare i 13 psów ( i 11 kotów). Tak się schodzi na psy. Szkoda, że nie ma ikonek, mrugnęłabym okiem.
-
Tyle nerwów, tyle emocji, tyle kasy i nic z tego. Poszłam spać o 5.30 bo w nocy pracowałam i żeby rano zdążyć do weterynarza budzik nastawiłam na 8.30. Dzień popsuty, po południu się przespałam i znowu w nocy pracuję. I na dodatek nie byłam z psami na spacerach tylko po podwórku biegały z tego wszystkiego. Taka dezorganizacja. Głowa mnie boli bo dzwoniłam , żeby jutrzejszą akcję odwołać w kilka miejsc. Wolę ciężko pracować przy psach niż zajmować się adopcjami. Ludzie mnie denerwują. Mogli napisać sms wczoraj, że się rozmyślili.
-
Pani się nie odzywa, ja też już się nie odezwę. Jeśli wróci do tematu, zorganizuję kolejny transport na wizytę. Ten przed chwilą odwołałam. Jeśli się nie odezwie to nieładnie, powinna zawiadomić, że się rozmyśliła. Na pewno jakbym nie brała pod uwagę jutrzejszej adopcji nie wydawałabym w tym momencie na smycze i czipowanie. Mam bardzo trudny miesiąc i inne wydatki były pilniejsze.
-
Nie chcę naciskać, wczoraj to ja zadzwoniłam pierwsza. Pani nie odebrała ale oddzwoniła. Prosiłam, żeby wczoraj do wieczora przysłała ankietę i adres. Obiecała, że to zrobi. Leszek mówi, że starsi ludzie czasem nie potrafią sami radzić sobie z komputerem i może czekają na kogoś z rodziny, żeby pomógł. Dlatego cierpliwie czekam. To trudna adopcja i nie chcę się narzucać. Jak do 16 się nie odezwą to nie potwierdzę jutrzejszego wyjazdu. Tylko, że jak odezwą się za kilka dni to trzeba będzie załatwiać wszystko od nowa. A ja ze wszystkiego rezygnuję i wszystko kręci się wokół zwierząt. W piątek mój bardzo bliski znajomy ma wernisaż w Krakowie i dobrze byłoby być. A tu jak nie rehabilitacja to wizyty przedadopcyjne itp. Ech .....
-
Zły Maks na brzydkim dywaniku.
-
Suczki zaszczepione przeciwko wściekliźnie i zaczipowane. Wczoraj rozmawiałam z Panią przez telefon i obiecała przysłać wypełnioną ankietę i adres. Jeszcze nic nie dostałam ale zachowuję się tak, jakby wyjazd miał się odbyć. Trochę się denerwuję. Dzisiaj do 16 muszę potwierdzić osobie, która nas wiezie i Pani Marzenie czy rehabilitacja Agatki w sobotę czy jednak jutro. Wszystko postawione na głowie a ja dalej nie wiem na 100% bo nie dostałam obiecanego maila. No ale jak dostanę po południu to nie miałabym możliwości zawieźć suczek do lecznicy a nie mam już siły tak daleko chodzić jak jest ciemno i zimno. Teraz ktoś pomógł mi z transportem. Jutro dostanę fakturę za dzisiejszą wizytę bo dzisiaj już nie było czasu. Jutro wcześnie rano jedziemy z kicią na zdjęcie szwów po sterylizacji i z Timonkiem na badania. A potem wyjazd do Zabrza z suniami, mam nadzieję.