Jump to content
Dogomania

tamb

Members
  • Posts

    7318
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tamb

  1. Na szczęście ma jeszcze zapas leków. Dobrze, że nie jest w hotelu tylko u mnie. Pomagam bezdomnym zwierzętom więcej niż mogę. A tym samym w jakimś stopniu instytucjom i organizacjom, które pomoc zwierzakom mają wpisaną w statut. Martwi mnie stan zdrowia Kajtka. Z wyżywieniem Kajtka radzę sobie od 2012 roku ale jego choroba wymaga leków i wizyt kontrolnych u weterynarza.
  2. Basiu, Kajtek jest stowarzyszeniowy i opiekuję się nim od kilku lat. Leczenia już nie uciągnę. Koty też nie są moje a sama wiesz jak popłynęłam. Ja nie chcę pomocy dla mnie ale na zasiedziałe tymczasy czasem choć częściowo potrzebuję. Wiem jak dużo stowarzyszenie robi i jak jest Wam ciężko ale ja mam pod opieką 25 zwierząt a nie jestem fundacją. Faktura za leki Kajtka jest chyba za dłuższy okres, nie za sam styczeń. Sprawdź proszę Cię jak będzie okazja. On musi być na lekach do końca życia.
  3. Jest źle, nawet bardzo źle. U 2 kotów (w tym kota Dziecko) i 1 psa zobaczyłam dzisiaj (wczoraj nie było) łysinkę i strupki. Wystukałam w internecie "świerzbowiec u kotów" i "grzybica u kotów" i wygląda to na grzybicę. W lecznicy były koty z grzybicą, niestety. Mam dość, to jakiś koszmar. Jutro znowu wizyta u weterynarza. Jak okaże się, że grzybicą się zaraziły tym razem i wszystkie włącznie z 14 psami zachorują to nie wiem co będzie.
  4. Bardzo dziękuję. W przyszłym tygodniu Agatka idzie do fryzjera. Nie lubi czesania i brzydko wygląda bez strzyżenia.
  5. Trochę puściły mi nerwy bo jestem zmęczona. Po ostrzyżeniu psa umówiłam się na strzyżenie 3 kolejnych, wróciłam do domu i .... zasnęłam. Teraz sprawdzę maile i zacznę pracować przy swoich rzeczach. Przeszło mi trochę bo odespałam. Jeśli chodzi o adopcje to mam zasadę, że daję do domów lepszych niż mój. To znaczy też zabezpieczone okna, nie gorsze jedzenie (daję z wyższej półki), ludzie kochający zwierzęta i wiekowo dostosowani do zwierząt i normalna ilość zwierzaków. To nie są jakieś specjalne wymagania. 16 piętro i 2 psy nie byłyby przeszkodą.
  6. Zulka już w domu i teraz 3 tygodnie kwarantanny przed adopcją Mandarynki. Rachunek do dzisiaj 1270 zł a jutro wizyta z Dzieckiem bo musi dostać antybiotyk o przedłużonym działaniu bo dalej ma cewnik. Walka z wirusem wygrana ale z układem moczowym Dziecka jeszcze nie. Cieszę się bardzo, że koty uratowane ale smucą mnie koszty. Szukam kogoś do wizyty przedadopcyjnej w Bochni dla Agatki.
  7. Ula i Mandarynka od rana w domu. W lecznicy już tylko Zulka ale jest lepiej. Przy odbiorze Zulki doktor mnie podliczy. Wszystkie przeżyły dzięki opiece i bardzo intensywnemu leczeniu. Ale też mam nauczkę, żeby nie dawać sobie więcej wciskać żadnych zwierząt. Jak ktoś mi kiedykolwiek podrzuci nie wezmę do domu tylko zgłoszę do fundacji, schroniska itp.
  8. Nie było mnie od wtorku do teraz w domu. Leszek opiekował się zwierzakami. Zadbane i wesołe.
  9. Doroto, bardzo Ci współczuję. Oby udało się jak najdłużej bez cierpienia. Masz ciężko teraz.
  10. Dzisiaj zamawiałam kombi, żeby sobie poradzić z dojazdem do weterynarza. Agatka wypisana ze szpitala, wracałam z 8 kotami. W szpitalu Zulka, Ula, Mandarynka marniutkie. Jutro muszę wyjechać zawodowo i Leszek zostanie z problemami sam do piątku. Poradzi sobie, dzisiaj u doktora bardzo pomagał. Martwię się tym wszystkim.
  11. Magdarynka, koty się dogadają. Będzie dobrze. Dzisiaj zawiozłam Zulkę do doktora bo było pogorszenie. Dostała kroplówkę i została w lecznicy. Jutro jak przyjadę na zastrzyki z 7 kotami to wrócę z 8 bo Agatka już może wrócić do domu. Teraz najgorzej jest z Zulką , Ulą i Mandarynką. Chciałabym, żeby już wyzdrowiały. Zylexis, który dostają strasznie drogi ale pomaga.
  12. W poniedziałek jadę z 8 kotami na 8.30 do lecznicy na zylexis. Znowu taksówka, stres, niekończące się wydatki. Z tych w domu Zulka jest w najgorszym stanie, pewnie będzie kroplówka. Te 3, które są w lecznicy dostają wszystko na miejscu. Ula dalej w najgorszym stanie, potem Mandarynka. Agatka w najlepszym ale jeszcze nie do zabrania do domu.
  13. Dzisiaj przelałam część, do końca przyszłego tygodnia resztę a leczenie dalej trwa. Dzisiaj wszystkie 11 kotów dostało Zylexis. W czwartek tylko Agatka, Mandarynka, Ula i Dziecko. To dopiero pierwsza dawka ale co mam zrobić. Trzeba koty ratować. Dziecko od dzisiaj w domu (dalej z cewnikiem).
  14. Warto ratować i szukać domów z najwyższej półki. Umarła bardzo biedna kotka z mojej adopcji. Znalazła dom 5 lat temu. Dostałam takiego maila: Dzień dobry,dzisiaj rano zmarła Kruszynka. Tydzień temu zatruła się kwiatkiem ("Gwiazda Betlejemska" - niestety nie wiedzieliśmy, że są to kwiaty trujące!). Zawiozłem ja do weterynarza (Krakvet). Była b. słaba i gwałtownie wymiotowała. Ponieważ jej stan się nie poprawiał (przez cały tydzień była w szpitalu pod kroplówką, czasami także w inkubatorze), więc lekarze b. dokładnie ją zbadali i wykryli na zdjęciu rtg, że miała dziurę w przeponie (potem okazało się, że wielkości pięciozłotówki) przez którą pół żołądka wpadło do płuc i przygniatało lewe płuco. Wczoraj miała operację (operował skład 3-osobowy pod kierunkiem dra Orła). Operacja podobno się udała (taką informacje miałem wczoraj w nocy ok. 23.00), ale gdy rano pojechałem zapytać o jej zdrowie dowiedziałem się, że ok. 6.00 zmarła (serce przestało bić i mimo prób rozgrzania nie udało się jej reanimować.Tę dziurę w przeponie oraz część żołądku w płucach miała prawdopodobnie od momentu, gdy Pani ją wzięła temu pijakowi ponad 5 lat temu. Prawdopodobnie musiał ją silnie kopnąć w brzuszek i dlatego wypadał jej odbyt oraz powstała dziura w przeponie (naruszone zostały oba końce przewodu pokarmowego). Z odbytem udało sie jakoś zaleczyć (mimo, że jej kilka razy potem jeszcze wypadał, to dawało się go wsadzić na miejsce i wydawało sie, że może normalnie żyć). Niestety cały czas musiał być jakiś problem z pęknięta przeponą (czego nie było widać) i z żołądkiem, gdyż Krusia - mimo że jadła dość dużo - nie przybierała na wadze (ważyła cały czas ok. 3 kg), b. szybko sie męczyła (stąd nie mogła sie długo bawić sznureczkiem), wymiotowała częściej niż inne kotki (mamy jeszcze dwie inne) a gdy leżała mi na piersiach i uciskała pościel, mrucząc, to słyszałem, że w brzuszku jej co jakiś czas burczało. Niestety, do czasu zatrucia nie wpadliśmy na to, że może miec dziurę w przeponie. Pewnie był to dla niej duży dyskomfort, ale chyba przez te 5 lat nie cierpiała, bo - choć była cały czas nerwowa - to jednak bawiła się, dawała się głaskać i zrobiła sie kotkiem bardzo przylepnym. Niestety zatrucie kwiatkiem i gwałtowne wymioty zaostrzyły sytuację (prawdopodobnie wtedy przepona pękła mocniej i więcej żołądka dostało sie do płuc. Lekarz, który ja operował, mówił, że jej żołądek składał sie jakby z dwóch worków i był trzy razy większy niż u zdrowego kotka, miała przy tym powiększoną i twardą śledzionę oraz trzustkę. Bardzo chcieliśmy ją uratować... Była tydzień w szpitalu, miała dobrą opiekę, codziennie kilka razy przychodziłem zapytać o jej stan, także narkozę miała mieć nie najtańsza, ale lepszej jakości...Kruszynka była wspaniałym kotkiem, troszkę nerwowym (zapewne z uwagi na ten uraz), ale jednak radosnym i wesołym. Uwielbiała skakać na stół albo na kolumnę - dosłownie frunęła w powietrzu. Bardzo dużo "mówiła" (nie potrafiła miauczeć - może z uwagi na przygniecione lewe płuco - tylko chrypiała "łech, łech"). Uwielbiała leżeć mi na kolanach a w nocy - na piersiach. Czasami w ciągu dnia wskakiwała na biurko i albo uderzała mnie ogonkiem w nos, albo szturchała noskiem, prosząc, żeby ją pogłaskać.Co roku zabierałem wszystkie koty na wieś na trzy miesiące. Tam miała łąkę i ogrodzony, bezpieczny teren. Codziennie rano dopominała sie, aby ją wypuścić i biegała po trawie albo wylegiwała się w słońcu. Zawsze łapała najwięcej kleszczy i nigdy nie potrafiła nic upolować (choć czasami zasadzała się, tak, jak jej sprawniejsze koleżanki). Miała waleczne serce. Jedna z kotek, którą mamy, nieraz ją goniła, ale Krusia zawsze potem odpłacała jej tym samym, mimo, że nie miała szans w walce, bo była dużo mniejsza (jedynie ją straszyła i przeganiała). Tamta, jak widziała groźną Krusię, to uciekała.Czuła sie bezpiecznie i wiedziała, że była bardzo, bardzo kochana. Odpłacała się za naszą miłość całym swoim kocim sercem.Dziękujemy Pani, że dzięki Pani mogliśmy przeżyć z nią taką wspaniałą przygodę. Szkoda, że trwała ona tak krótko...Pochowaliśmy ją dziś wieczorem na wsi. Na zawsze będzie z nami, ale przede wszystkim pozostanie w naszej pamięci.-- Pozdrawiam serdecznie
  15. Dziękuję za bazarek.
  16. Dziękuję za bazarek. Dzwoniłam przed chwilą do lecznicy. Najgorzej przebiega choroba u Uli - kotki birmańskiej.
  17. Bardzo dziękuję. Pomoc teraz bardzo potrzebna. Od początku stycznia do dzisiaj czekałam na pieniądze i sprawy karmy i weterynarza były z opóźnioną płatnością. Dzisiaj zaległość za karmę zapłaciłam 780zł a jutro płacę za leczenie w styczniu (w grudniu przekroczyłam 2 000).
  18. Mandarynka dzisiaj została w lecznicy. Mam aktualnie 4 koty w szpitalu i kotkę Zulkę w domu w leczeniu.
  19. Czarno to widzę:
  20. tamb

    Maks za TM

    Zaczynają się kłopoty:
×
×
  • Create New...