Jump to content
Dogomania

Aska7

Members
  • Posts

    18966
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    17

Everything posted by Aska7

  1. Miała robione. I trzustka i wątroba są ok. Może mieć zapalenie jelita cienkiego (tak powiedział wet), chociaż wszystkie moje psy jakieś dwa trzy tygodnie po schronisku miały rozwolnienie. Wesprzemy się farmakologicznie i powinno być dobrze.
  2. No właśnie w życiu to są górki i dołki. Teraz dołek :-( - pojawiła się znowu biegunka i łapa spuchła. Rozmawiałam z doktorem i spuchnięcie łapy jest raczej normalnym objawem po takiej operacji, ale z biegunką nie jest dobrze. Podaję jej leki i antybiotyk w zastrzyku, jak sie nie poprawi to w poniedziałek jedziemy do doktora. Dobra wiadomość jest taka, że jednak apetyt dopisuje (dosyć wybiórczo, bo dotyczy tylko kurczaka), humor też i coraz częściej Szarlotka się przemieszcza. A jaki szczek ma :-o.
  3. Właśnie się udało:p I zaczyna sama chodzić. Jeszcze ją trzeba podtrzymywać, ale jest coraz lepiej.
  4. Już jej mówiłam, że może gdziekolwiek, byle zrobiła. Ale nie chce :shake:
  5. Jesteśmy po wizycie. Doktor zadowolony, rana ładna. Rozwolnienie opanowane, ale Szarlotka jeszcze się nie wysiusiała. Ona jest nauczona czystości i może trudno jej zrobić pod siebie, a jeszcze nie chodzi (o kucaniu nie wspomnę). Jeśli do jutra się nie wysiusia, to jedziemy do doktora. Zaopatrzone jesteśmy w lekarstwa jak mała apteka :). Najważniejsze, że jest już w dobrym humorze, bo jeszcze rano to główka się jej kiwała i była ciut kołowata. Kurczaka połknęła niemal z moimi palcami, wodę pije chętnie. Leży teraz na dworze, delektuje się słońcem, a ja czujnie czekam na siusiu :razz: No i wygłaskałam od ciotek :p
  6. W nocy troche sie kręciła, pewnie z bólu, chociaż dostaje tramal. Zaraz dam jej drugi zastrzyk. Ona jest bardzo dzielna i myślę , że wszystko będzie dobrze. Doktor zapewniał, że właśnie między innymi po to jest operacja, żeby poprawić jej komfort i ograniczyć bolesność. Na razie trudno powiedzieć co Szarlotka będzie potrzebowała, ale podziękuj. Zobaczymy.
  7. List doszedł dzisiaj, ale jak pisałaś i tak każdy lekarz musi zrobić swoje zdjęcie. A po otwarciu okazało sie być gorzej niż na zdjęciu :shake: Tym niemniej jest dobrze (odpukać). Najważniejsze, że Szarlotka będzie zdrowa. Smutno mi się tylko zrobiło jak pomyślałam sobie ile psiaków odesłano za TM zbyt wcześnie, mało brakowało Szarlotkę też. Jednak zawsze trzeba próbować.
  8. Jesteśmy w domu. Szarlotka zakopana w kołderkach i kocykach śpi spokojnie. Trochę to trwało, ale Szarlotka dostała rano rozwolnienia i zastanawialiśmy się czy w takim stanie robić jej operację. Doktor jest super rzeczowy i zdecydowanie bardziej efektywny niż efektowny. Stwierdził, że gdyby to był jego pies, to by zrobił. Operacja po wszystkich przygotowaniach rozpoczęła się po 13.00 i trwała ponad półtorej godziny. Później Szarlotka się wybudzała, ja latałam do apteki, no i rozmawiałam z doktorem. Okazało się, że uraz jest jednak zdecydowanie więcej niż 3 tygodniowy. Wszystkie chrząstki i tkanki obrośnięte, główkę kości trzeba było usuwać po kawałku, miednica jak skała. Ponowne łamanie jej i zakładanie płyty byłoby dużo większym urazem niż samo stare złamanie, które i tak w miarę przyzwoicie się zagoiło. Wszystko jest dobrze i tak już zostanie :) Jutro jedziemy na wizytę na 13.00. Teraz idę odreagować, później jeszcze napiszę.
  9. Tak, jutro o 12.00 operacja u Rybczyńskiego.
  10. Wydadzą do domu. A zdjęcia dzisiaj nie dotarły. Gdyby przesyłka była polecona to by się ją namierzyło po numerze nadania. Trudno. Odwołałam konsultacje u doktora Cicheckiego, ale on i tak nie zdążyłby z operacją, bo w piątek wyjeżdza na tydzień. Brzuszek wywalony i wygłaskany. Kupa super. Będzie dobrze.
  11. Dziewczyny, rozmawiałam przed chwilą z doktorem Rybczyńskim. Cena za pierwszą operację (wg niego trudniejszą) wyniesie 400,00 zł. Druga operacja powinna być łatwiejsza i wyniesie ok. 300,00 zł. Chyba, że udałoby się wytworzyć sztuczne więzadło. Będzie to wiadomo dopiero przy pierwszej operacji. Jeśli się da to cena drugiego zabiegu wzrośnie do ok. 600,00 zł. Nie wiem czy w CM-vecie zrobią to taniej, cały czas czekam na przesyłkę. Wstępnie jestem umówiona z Rybczyńskim na operację jutro na 12.00. Jeszcze wieczorem mogę to odwołać. Ale jego optymizm bardzo mnie ujął i wydaje mi się człowiekiem godnym zaufania - powiedział "jak koziołek to ona brykać już nie będzie, ale będzie normalnie chodzić" :placz:
  12. Dorothy, list poszedł jako polecony czy zwykły priorytet ?
  13. Jutro zapytam, ale podobno jest tani. U Szulca to byłoby mniej więcej (ale mówił mi to lekarz u niego pracujący, a nie sam Szulc) jakieś 2-3 tys. zł. :\
  14. Doktor stwierdził, że najważniejsze jest to, że Szarlotka chodzi. Zdecydowanie sugeruje dwie operacje. W przypadku robienia obu stawów na pewno ją unieruchamiamy, a to może się skończyć jakimś zastojem (chyba tak powiedział) lub zanikiem mięśni, jeśli zdarzą się np. jakieś komplikacje i będzie musiała leżeć dłużej niz 2 tygodnie. Konkretnie opowie mi o operacjach jutro o 13.00, bo jeszcze chce przemyśleć kilka rozwiązań, ale byłby gotowy na pierwszą operację już w czwartek. Porozmawiam jeszcze jutro z CM-Vetem, zobaczymy jaka będzie ich opinia. Najważniejsze, że doktor jest dobrej myśli i uważa, że wszystko będzie ok.
  15. Wyniki badania krwi są w normie. Serce - jak u 10-letniego psa. Narkoza raczej wziewna. Lekarz zasugerował zrobienie RTG serca nie EKG. Można będzie to zrobić tuż przed operacją, tym bardziej, że konieczne będzie zrobienie jeszcze jednego zdjęcia RTG miednicy, ponieważ na podstawie 2-tygodniowego nikt nie podejmie się operacji. Dostałam namiary na "pasjonata chirurgii kości" - lekarz nazywa się Przemysław Rybiński i pracuje w Łasku. Wysłałam mu link do strony ze zdjęciami RTG z domu Hani, bo podobno na drugim świetnie wszystko widać. Umówiłam się na telefon ok. 21.00. Dowiedziałam się, że tak naprawdę to lekarz najczęściej zaleca terapię, do której ma zaplecze (Szulc np. nie wstawia płyt, bo nie ma do tego narzędzi- wstawia za to śruby i gwoździe). Doktor Rybiński robi wszystko. Zobaczymy co powie. Szarlotka zważona - 35kg. Kupy ok, ale i tak wzięłam lekarstwo. Jest w tym wszystkim niezwykle grzeczna i cierpliwa.
  16. W Lancecie doktora Kołodziejczyka nie ma do 28.03. W Asie doktor Balcerak będzie dopiero po. 17.00. Z doktorem Cicheckim z CM-Veta jestem umówiona na jutro o 18.00. Szulca też nie ma do końca tygodnia.
  17. Spisałam sobie kontakty do CM-Vetu, Lancetu i Asa. Najpierw zadzwonię i zapytam czy muszę ze sobą targać Szarlotkę czy wystarczą same zdjęcia ? Dzisiaj będę u Szulca. Trzymajcie kciuki. Są potrzebne.
  18. Ja od dwudziestu lat leczę psy u Szulca, ale jeśli chodzi o chirurgię, to chciałabym super specjalisty. Taki kaprys mam :roll: dla mojej dziewczynki.
  19. No to i tak macie fajnie, bo na mojej własnej osobistej nabytej w drodze obrzydłego kapitalistycznego nabycia poprzez notariusza działce leśnej mogę dostać mandat za psa bez smyczy od leśniczego - to w najlepszym przypadku. Lub może on zostać odstrzelony, bo akurat leśniczy lub myśliwy dojdzie do wniosku , że wyglada na zdziczałego.
  20. Dziewczyny, bardzo dziękuję Wam za wsparcie. Zdjęcia niech juz Dorota wyśle do mnie, tak jak podałam na pw. Jutro zadzwonię do CM-VET. Przejrzałam ich stronę i właściciel, a zarazem specjalista chirurg wydaje się kompetentny. Nie wiem jakie macie z nim doświadczenia i czy możecie go faktycznie polecić. Zrobię jeszcze Szarlotce wszystkie potrzebne badania. Może w CM-vecie (to zależy co jutro powiedzą), a może u mojego weta (zgierski Szulc), bo mam duże zniżki z racji trzech psów ;). Dajcie znać co postanowiłyście, bo w sumie to Fundacja jest jeszcze właścicielem Szarlotki - nie ja :shake:. Nie chciałabym przedłużać tej sytuacji, bo cierpi Szarlotka. Jeśli da się przeprowadzić operację już w ten weekend to byłoby super, ale czekam na Wasze decyzje.
  21. [quote name='Dogo-maniaczka']Pies sobie szedł po parku,a myśliwy odrazu musiał go zabijać???[/quote] Nie musiał, myśliwy ma uprawnienie nie obowiązek do odstrzału zdziczałego zwierzęcia. Ten pewnie po prostu CHCIAŁ. Ciekawe czy zrobił to z obrzydzeniem do siebie czy z przyjemnością. Panowie myśliwi, wczoraj (23.03) w moim lesie siedziała mała sarenka zostawiona przez matkę. Jak to się ma do okresu ochronnego od 15.02. Czy strzela się do ciężarnych samic czy to jakaś anomalia ?
  22. Dorothy, masz na pw adres pod który prosiłabym, abyś wysłała zdjęcia. CM-vet znalazłam, jutro do nich dzwonię. Czy mogę powołać się na Fundację ? Masz rację Dorothy, Szarlotka zasługuje na wszystko co najlepsze, nie czułam się jednak upoważniona do podejmowania decyzji samodzielnie.
  23. Hmm, nie wiem co powiedzieć. Szarlotka stała się nam bardzo bliska. Bardzo. Chciałabym, aby została członkiem naszej rodziny. Dlatego potrzebuję Waszej rady i pomocy. Wszyscy wiemy jak wygląda w tej chwili sytuacja i że priorytetem jest jak najszybsza operacja Szarlotki. Według mnie są dwa wyjścia z sytuacji, każde ma plusy i minusy, dlatego należy rozważyć najbardziej optymalne rozwiązanie. Wersja pierwsza. Znajdujemy dobrego chirurga w Łodzi lub bliskiej okolicy (może Bunia zna takiego lub sama się podejmie), Dorothy przesyła mi jutro zdjęcia RTG i najpóźniej na weekend umawiamy operację. W międzyczasie(wtorek-piątek) robię jej pozostałe potrzebne badania. Po operacji zostaje u mnie. Zakładam, że uda się tak szybko. Minusem tego rozwiązania jest to, że postawi mi to na głowie życie osobiste, a przede wszystkim zawodowe. Wersja druga. Zawożę Szarlotkę do Dorothy w czwartek tak jak było ustalone (do tego czasu mogłabym jej na miejscu zrobić badania krwi i EKG). Jest operowana w ten weekend w Bielsku i do weekendu 13 kwietnia, kiedy Dorothy wyjeżdża na szkolenie jest u niej (czyli mniej więcej dwa tygodnie od operacji), i wraca do mnie. Ja mam dwa tygodnie, aby się na jej powrót i dalszą opiekę i rehabilitację przygotować. Nie zakładam najgorszego rozwiązania, które może wyjść w międzyczasie. Nie chciałabym też Dorothy, abyś poczuła się jakoś dotknięta, bo włożyłaś w to już czas i swoje starania. Proszę – poradźcie. Wracając do tematu kup, to konsystencja jest bardzo ok i poranna kupa jest wzorowa, ale w popołudniowej pokazuje się troszkę krwi, ale jak by to powiedzieć – w samej końcówce. Poza tym jest w dobrym humorze, troszkę spaceruje, ale przeważnie śpi, naburczała na Wołgę tak porządnie – z tym dudniącym gulgotem z gardła. Na jedzenie nie rzuca się już tak łapczywie i wywala się przy głaskaniu „kołami do góry”. Wyczesałam przednie pół psa, ale tyłu boję się nawet dotykać. Dobra wiadomość jest też taka, że psem starym na pewno nie jest i jej waga to max 32 kg.
×
×
  • Create New...