Jump to content
Dogomania

Alpina

Members
  • Posts

    1346
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alpina

  1. Ulka18 w zwiazku z tym że i poczta na Dogo szwankuje- ja odbieram wiadomości tylko przez pocztę mailową bo na Dogo ich nie ma...Proszę Cię o kontakt w sprawie Foksi. Wybacz mi to natręctwo ale muszę kupić wczesniej bilety do Wrocławia i zorganizować przyjazd z Lublina do Mielca...Mam nadzieję, osobiście poznać Pana kierownika i jego wielkie serce.:cool3: Gdyby wszystko było OK. przyjadę w tą sobotę bo w niedzielę niestety nie wypali...Czekam na wieści jaki i co...Pozdrawiam
  2. O tak Bianeczko, to znakomity sposób...Foksi to trzeba i w masło i w parówkę...Bo i tak pewnikiem spanikuje i jak znam życie nie będzie chciała podejść do tych smakowitości...:cool1: Ale jak już piałam Ci na PW mam dobry środek w areozolu..Od weta..Trzymajcie kciuki aby udało sie zorganizować jak najszybciej tę ratunkową ekspedycję...I nie zapomnijcie o pienążkach na sterylkę...Liczę na Was ciotuchny...jak już cos będę wiedziała to dam tu znać..bianeczko prosze o Twój numer na komórkę...:cool3:
  3. Najpier musimy tzn Ulka 18 musi przekonać Pana kierownika aby wogóle wydał Foksię...Tak teraz myślę na spokojnie, że muszę Foksię przywieść do Lublina a potem w wieczorny pociąg i do Wrocławia...Nie jestem pewna czy to wszystko wypali do 10 maja, więc najpewniej dam sobie ( na zorganizowanie wyjazdu do Mielca i do Wrocławia) i Biance ( na 100% zastanowienie się ) trochę czasu bo decyzja musi być przemyślana...Foksia pod żadnym pozorem nie może wrócić do schronu..I tak to przewiezienie jej i wogóle samo wyciągnięcie z budy ,będzie musiało odbyć się na prochach które jakims cudem trzeba jej podać aby łyknęła:cool1: Zorganizuję ten wyjazd pod koniec maja aż mi się Sońka po sterylce wygoi...I jeszcze jedno...Bianka ma już dwie kandydatki do sterylki i jednego kandydatta do kastracji...A Foksia najprawdopodobniej też sterylki nie ma...Jakby tak było, trzeba by się zebrać i sfinansować sterylkę Foksi. Piszę o tym teraz, żebyście się cioteczki zdeklarowały która może ile wpłacić, żeby nie zostawić Bianki na lodzie...Bianeczko jak już pisałam zorientuj się w sytuacji bo z Foksią łatwo nie będzie...Podejmij proszę najlepszą decyzję dla psów które już masz i dla Foksi...
  4. :placz::placz::placz:To jakaś masakra..Czy nikt na Dogo nad tym nie panuje..??? Mnie się już pisać nie chce..Dziewczyny jakby co to do 10.maja mogę Foksię odwieść do Bianki...Jestem już taka zakręcona bo nie wiem co się z tymi postami dzieje i czy coś u Bianki wyszło czy nie ...I wogóle nie wiem co robić...Jakby transport był potrzebny to proszę na PW bo tu to jakiś obłęd totalny jest..:placz::placz::placz:
  5. Jakby co to ja czekam. Dziesiątego maja mam sterylkę mojej Soni ,więc bedę trochę uziemiona...Jakby wypalił ten tymczas u Bianki, to do dziesiątego mogę Foksię zawieść...Potem będę musiała trochę poczekać, aż się moja niunia wygoi bo mama nie zechce zostać z pięcioma psami i na dodatek ze świeżo krojonym...Prawdę mówiąc, to ja też nie miałabym sumienia tak na świeżo ją zostawić bo to zawsze nigdy nic nie wiadomo...
  6. Wszystkie niedzielne posty zniknęły...Mnie już ręce opadają...:grab:
  7. A w razie jakby naprawdę nie było tego transportu to wsiądę w pociąg i zawiozę ją do Bianki....z Mielca do Lublina przywiozę ją na 100% samochodem...Potem jakby co w klatkę i na pociąg...Bianeczka oceń sytuację z Frytką i daj kochana znać...
  8. Do góry Zadrusia...:loveu:
  9. Dziewczyny złote...Jak potrzebny będzie transport to coś wymyślimy...Ew. mogę przywieść ją do Lublina...Może jakoś przez "podaj dalej" ;) dotrze na miejsce...
  10. Boże co się dzieje z tym Dogo...:comp26: Wczorajszych postów nigdzie nie ma...:???: Dobrze, że choć Malagos sie odezwała, bo już się zaczynałam martwić...
  11. Malagos chyba rozchorowała się na dobre...Bo jakby była zdrowsza, to zajrzałaby do Foksi...Biedaczka ...Malagos żyjesz???
  12. Boże co za podejście...zamiast się cieszyć, że ktoś próbuje znależć dom dla psiaków, to jeszcze jakieś fochy...Kierownictwo schroniska powinno sie puknąć w głowę..:shake::shake::shake:
  13. Ich smutna acz piękna historia brdzo mnie wzruszyła...Do góry Romeo do góry Julia...Może wasza miłość będzie miała finał w kochającym domku...Do góry psinki..
  14. [B]Podnoszę Mądralę na dobranoc...[U]Masz rację Zadziorko nie myśl, że coś się zmieni...;)[/U][/B]
  15. Boże jak to Dogo chodzi!:comp26: Już myślałam, że mi nie starczy cierpliwości aby podnieść Foksię...Malagos życzę zdrówka..Słyszałam, że na przeziębienie najlepsza jest mała sunia...Foksia...Ale to tylko pogłoski...:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  16. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( ...Strasznie mi przykro....:-(:-(:-(:-(:-(:-( Chcę bardzo podziękować wszystkim którzy chcięli ją uratować... :-(:-(:-(:-(:-(:-(
  17. [quote name='puli']W moim domu rodzinnym zdarzył sie kiedyś podobny wypadek. Mielismy pekinkę która została przez mojego ojca nieprawdopodobnie rozpuszczona. Mieszkała w domu z ogrodem który podzielony był na dwie częsci. W tej drugiej częsci rezydował potężny "podhalan", który został znaleziony był w stanie skrajnego wyczerpania, półłysy, w strupach i ranach. Początkowo nie umiał jeśc z ręki, nie znał własnej siły, nie umiał kontrolować nacisku szczęk do tego stopnia, ze gdy mu podawalam jedzenie z ręki miałam przeguby pogryzione do krwi - trzeba go było karmic jak konia - z otwartej dłoni.( Na 99% został porzucony przez górali po wypasie owiec - chetnie wpychał sie do auta ale nie umiał chodzic po zadnym twardym podłozu ). Z uwagi na gabaryty pekinki psy mialy styczność tylko przez ogrodzenie (bezpośredni kontakt był sporadyczny) i wydawało sie ze sa do siebie przyjaźnie nastawione. Kiedyś mama przechodziła z pekinką przez ogródek i pastuch radosnie przyszedł sie przywitać. Niestety, moja niezbyt psioswiadoma mama zaczęla go głaskac co sie małej nie spodobało. Wbiła mu bez ostrzezenia szpileczki w tylna łapę tuz nad piętą. Duzy sie odsunął, pekinka powtórzyła atak. Powtórnie trzepnął łapą i odsunał sie ale mała nie dała za wygraną. Po trzecim ataku podhalan złapał ją i postawił kawalek dalej. Nie rzucił ale własnie postawił, niemal delikatnie, tak jak gdyby nie chciał jej zrobic krzywdy. Gdyby chciał, to mógłby ja przeciąć na pół. On to zrobił jakby sie opędzał od muchy, mimochodem i wciąż sie łasił do mamy. Wszystko to trwało sekundy i mamie zabrakło refleksu... Psina zakwiczała ale że nie było zadnych obrazeń myslelismy, ze jest tylko przestraszona i posiniaczona. Niestety "delikatność" w wydaniu Budrysa to była zgruchotana miednica. Szanse na powodzenie operacji i wielomiesięcznej rehabilitacji były nikłe i sunia została uspiona. [B]Czy tego psa mozna byłoby nazwac agresywnym? [/B][/quote] Ja bym go agresywnym nie nazwała...Zabrakło tylko ostrożności i wyobrażni opiekunki...Szkoda, że sunia musiała przypłacić to życiem ...Nawet pomimo tego że była"rozwydrzona" i napewno przekonana, że zawsze Pancia obroni ją w każdej sytacji...Typ psa obronno - zaczepnego: jak zaczepi musisz go bronić...Dlatego bardzo proszę o to, aby zawsze myśleć ...
  18. Kasie widzę, że emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem...Nikt tu nie przykleja etykietki psom po przejściach i nikt nie skazuje je na eutanazję, bo ugryzły właściciela który je katował lub krzywdził w jakikolwiek inny sposób...Nikt też nie wmawia Ci, że masz agresywnego psa bo, to czy tamto...Sama musisz do tego dojść...Padają tu sugestie na podstawie tego co piszesz i tego jak pies zachował się w konkretnej sytuacji...Czasem warto zastanowić się nad tym, co mówią inni, bo inni patrzą na to z dystansu... Lepiej jest dmuchać na zimne niż być sprawcą ludzkiej lub psiej tragedii...To czy założysz swojemu psu kaganiec, czy weżmiesz go na smycz, czy będziesz czujna na spacerach to Twoja sprawa...Obyś tylko nie dostała od życia zimnego prysznica... Ja na miejscu właścicieli sznaucerki skierowałabym sprawę do sądu jeśli polubowne załatwienie sprawy przez właścicieli bullki jest niemożliwe...
  19. Nikt nie jest w stanie przewidziec reakcji swojego psa - nikt nie siedzi w jego głowie...Nie ważne czy to jest rasowiec czy kundel...Zamiast kruszyc kopię o stopie[B]ń[/B] agresywność zastanówmy się na spokojnie czy rzeczywiście nasz pies może chodzic bez kagańca...Nikt nie jest Duchem Św. i nie przewidzi wszystkiego ale uderzenie kagańcem jest mniej grożne od ugryzienia czy pogryzienia..O astach zawsze mówi się psy agresywne, mordercy, psy niebezpieczne...Ja się na to nie oburzam choć mam całkiem inne zdanie...Uważam, że właściciele innych ras uważanych za nieagresywne też powinni kagańca używać...To czy pies ma skłonności do agresji wynika z jego osobowości jak również z odebranego wychowania (częściej z jego braku lub błędów popełnianych w wychowaniu) a nie z przynależności do danej rasy...Trzeba trzeżwo ocenić czy nasz pies może pogryżć człowieka lub innego psa..Przecież my właściciele, obserwujemy na co dzień zachowanie swojego psa w różnych okolicznościach...Jeśli coś nas niepokoi nie ryzykujmy!Trzeba wziąć również pod uwagę i to, że ludzie czują się bezpieczniej widząc dużego psa w kagańcu (małego również jeśli rzuca sie na wszystko co żyje..) Tak na marginesie...Niedawno zostałam pogryziona przez sznaucerka mniniaturkę którego Pani zostawiła przed sklepem...Sznaucerek rzucił się na małą dziewczynkę.Dziecko dostało ataku histerii ...A mój wynik to trzy centymentrowa rana na łydce,dwie rany na rękach,"zjedzone" kupę nerwów i na deser podarte rajstopy...Rodzice dziecka skierowali sprwę do sądu..Z relacji właścicielki sznaucerka :" Zupełnie nie mam pojęcia co się stało...Co w niego wstapiło?! On nigdy, nikogo tej pory nikogo nie pogryzł..."
×
×
  • Create New...