-
Posts
1346 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Alpina
-
Malagos jak trzeba to porozmawiam z Twoim TZ ... Poproszę go o przyjęcie Majuni...To wet, więc liczę, że miłość do zwierząt przeważy...Zresztą jak ją zobaczy i pozna - przepadnie...Zakocha się w niej jak nic... Bianeczko teraz wpadam na Dogo jak po ogień ale wyczytałam, że masz Kobiego...Szczerze współczuję choroby teścia... Z tego co czytałam na prędce zachowuje się jak typowy, niewychowany samiec..Uparciuch,słyszy co chce...Ale zęby to są na pokaz..Nawet jak szczypnie to nie grożnie...I jeszcze jedno normalny pies shih-tzu nigdy dziecka nie capnie...Wiadomo, że w swojej obronie może szczypnąć, ale na palcach u jednej ręki i to nic pewnego, można policzyć przypadki ugryzienia przez shih-tzu.Musi być naprawdę żle traktowany aby ugryżć- nie mylić ze szczypnąć...Bianko shihtzki to z reguły straszne uparciuchy, mają bardzo przyjacielski stosunek do ludzi ale biada zwłaszcza wielkim samcom(małym też nie pogardzi) i tego trzeba się spodziewać, że nasz shihtzek postawi się np.Rotkowi i wtedy mamy psa zaczepno - obronnego - jak zaczepi to trzeba go bronić...Jeśli ma już złe nawyki tak jak Kobi że np. leje w domu, to nic tu krzykiem nie wskóramy ja radzę zawsze dużo cierpliwości i konsekwencji w oduczaniu - broń Boże metody bicia czy wycierania nosa w sikach - spokojnie, bez krzyku jak już przyłapiesz go na podlewaniu domu zaraz podnieść go do góry- żeby mu przerwać- wynieść na dwór a jak dokończy pochwalić lub dać coś dobrego... Jak już wdepniesz to możesz sobie darować przemowy... Bianeczko jak masz kłopoty z Kobim napisz mi na PW powiem Ci wszystko co wiem...On się czuje u siebie...Daj mu czas żeby ochłonął, poznał Ciebie i to, czego od niego oczekujesz...To nadzwyczaj inteligentne pieski - jak pokocha a ma to w genach- zrobi wszystko abyś była z niego zadowolona- od wieków były kochane, rozpieszczane, służyły człowiekowi jako ozdoba i dotrzymywały mu towarzystwa.Shih- tzu pieski szczęścia - opiekunowie domowego ogniska - lwie pieski wypoczywające u stóp buddy...Dary tak cenne, że jeśli tybetańskiemu władcy nie sposób było odmówić prośbie podarowania takiego pieska - karmiono go przed podróżą mielonym szkłem aby nie przeżył aby nie trafił w niepowołane ręce.. Opiekunami piesków byli przeważnie mnisi..Shih- tzu od zawsze żyły w luksusach...Mao Ce Tung wybił je prawie do nogi - jako, że niszczył wszystko co "zalatywało"kapitalizmem i luksusem...Uciekający angielski dyplomata zdołał uratować około 20 piesków tej rasy i tak zaczęła się ich przygoda z resztą świata.. Pseudo hodowcy zaczynają wypaczać tę wspaniałą rasę, nad czym tak bardzo boleję.. Malagos bardzo cieszę się, że zorganizowałaś wszystko na jutrzejszą podróż...Z serca Ci dziękuję w imieniu Majeczki....Naprawdę jestem Ci za to bardzo wdzięczna... Acha Bianeczko - Kobiego musisz koniecznie ostrzyc...Pod skołtunioną sierścią robią się egzemy...
-
Kochani dziękuję wam bardzo za ciepłe słowa i za to że jesteście... Z całego serca chcę podziękować Malagos że zabiera Maję do siebie... Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...I właśnie tego doświadczam... Lekarzom udało się zminimalizować na tyle skutki drugiego wylewu, że nie nastąpił całkowity paraliż - utrzymał się częściowy - lewej strony no i oczywiście mama nie może mówić... Majeczka jest kochanym pieskiem, spokojniutkim...Rano o chłodzie ochoczo pobiegała sobie po trawce - prawie w podskokach - machając ogonkiem...Co prawda tych podskoków było niewiele ale zważając na jej wiek to dobra oznaka... Ma dobry apetyt na śniadanko zjadła pierś z kurczaka z bułeczką a teraz - ponieważ - TZ nie zrozumiał i zamiast świeżego, kupił kurczaka z rożna- wszystkie shihtzki raczyły się smakowicie pachnącym mięskiem...Maja wyrywała mi kawałki z palców..Wcale jej się nie dziwię...Ja jestem na samej kawie - na nic nie mam chęci... Wybaczcie, że tak to wszystko chaotycznie piszę ale nic nie potrafi mnie teraz cieszyć...Jutro trzy moje niuńki idzie "w gościnę" po rodzinie co bardzo przeżywam- nie oszukujmy się - ja muszę sobie wszystko zorganizować na nowo...Jak mama będzie w domu to myślę, że będzie mi trochę łatwiej choć nie mieszkam z rodzicami...Tato niedawno też był w ciężkim stanie więc tyle, że przy mamie będzie ale i to dla mnie dużo znaczy, bo chociaż wody poda ale umyć czy przełożyć nie da rady... Jutro odwożę Majunię do Malagos to znaczy spotkamy się w połowie drogi... Wcześniej pisałam, że Maja z wyglądu nie jest "czystym" shihtzakiem i to prawda, ale ma za to wspaniały charakter taki jaki shih-tzu mieć powinno, ma wszystkie nawyki shih-tzu (łącznie z wycieraniem brody w dywan...) jest kochana - taka jakby jej nie było- nie narzuca się człowiekowi... Bardzo lubię czuć jej wilgotny nos na łydce-to cała jej podzięka - takie subtelne "dziękuję- jestem"... Wierzę, że Małgosia i jej jedenastoletnia córcia która już się bardzo cieszy z przyjazdu Majuni zakochają się od razu w tym cichym, małym ( ok.ośmio kilowym)subtelnym psiaczku... Majeczki nie można nie kochać... Wybaczcie, że zawiodłam Maję - ona zasługuje na spokój i stabilizację bo nie wiadomo, ile jej tego życia zostało...Nie chę jej w żaden sposób skrzywdzić, dlatego wybrałam wspaniałego człowieka jakim jest Malagos, bo wiem, że to najlepszy z możliwych wyborów..
-
Właśnie rozmawiałam z lekarzem... Ja nie wiem co robić...Muszę być przy mamie... Właśnie organizuję dla małych opiekę po rodzinie.... Ubłagałam wujka i siostrę cioteczną, wezmą wujek jedną, siostra dwie...Nie mam pojęcia co zrobić z Mają...:shake: Mnie nie będzie po całych dniach...I nawet nie wiem jak długo to potrawa czy miesiąc czy dwa cy pół roku...Nie wiem... Co ja mam zrobić? Boże za co mnie to spotyka...:-(:-(:-( Wybaczcie,że zawiodłam ale mam nóż na gardle...
-
Jestem kochani ...Już jestem...Maja śpi - moje suki w szoku...Uciekają od niej...Joszi przerażona .... Powiem wam tylko , że ja nie wiem jakim cudem Majeczka ma tatuaż - ona ma "ryjek " jak terier...Dosłownie...Z budową to też nie shih- tzu...Nie ma siły jest domieszka teriera...Ma trudności z chodzeniem - przeważnie tylne łapy...Przewraca się tak na zadek. Pod tą furą kłaków ma potężne kołtuny...Zwłaszcza pod spodem...Muszę strzyc do gołej skóry.Jestem już umówiona z fryzjerem na poniedziałek...Najgorzej, że próbuje schodzić po stromych schodach i ledwo ją złapałam - ja nie wiem jak ona dała by sobie radę - co chwila siada i chwieje się na nogach.Ja wiem, że to wczorajsza droga i zmęczenie....Ale widzę, że ma coś w te łapy...Pije bardzo dużo wody i ma zmętniałe zamglone oczy... Ja mam totalnego doła...Trochę za dużo wrażeń jak na jeden dzień... Wczoraj w nocy - akurat jak przywieżliśmy Maję, moją mamę zabrało pogotowie i dzisiaj czeka ją poważna operacja... Bardzo niefortunnie się to wszystko złożyło...A ja mam jeszcze nowego bidusia...:shake:którym trzeba sie poważnie zająć...Życie stroi sobie z nas żarty...Nie mam pojęcia jak ja to wszystko pogodzę zwłaszcza, jak mama wyjdzie ze szpitala :shake: Chcę podziękować wszystkim Zmysłowi, Rudej,Markowi i wszystkim cioteczkom za zorganizowanie tego transportu ,wsparcie i za to że jesteście...Mam nadzieję, że jakoś to wszystko udżwignę chociaż będzie mi trudno... w przyszłym tygodniu zrobię suni kompleksowe badania. Wybaczcie, że na razie bez zdjęć - lecę właśnie do szpitala...
-
Ruda ale z Twojego TZ -ta niezły kwalarz...:lol: Zadzwonił i powiedział mi, że Darek przekazał mu Maję i ...Właśnie sobie stoi przywiązana do drzewa - może jej nikt nie ukradnie... Na moje przerażone-gdzie ona jest?-przyznał się, że czeka na górze...A potem zapytał, czy przy wjeżdzie do Lublina nie ma budki z hot- dogami lub chińszczyzną bo...Jak nie przyjadę to ją odda na "cielęcinkę"....:diabloti: O moje biedne, słabe serce...:evil_lol:
-
Już jest kontakt...Zmysł z sunieczką jedzie do Marka a Marek ma na niego czekać...Rozmawiałam i ze Zmysłem i z Markiem... Przepraszam wszystkich, że trochę spanikowałam ale po tel. od Darka przestraszyłam się, że może, nie daj Boże, coś się złego stało... Majeczka przekazana Markowi... Jak wyruszą z Warszawy to Marek da mi znać na komórkę...Darek kupił jej obróżkę i smycz..Obiecał też wkleić zdjęcia niuni... Darek dziękuję Ci z całego serca za wszystko...:Rose:
-
Sylwia Zmysł czeka dwie godziny z sunią i nie ma kontaktu z Twoim TZ -tem Komórka odpowiada że abonent czasowo niedostępny...Twoja też nie odpowiada...Błagam skontaktujcie się ze Zmysłem bo on nie wie co ma robić i gdzie podjechać z sunią...Może Twojemu TZ-towi rozładowała się komórka...Boję się żeby się coś nie stało...
-
Agnieszka nie wiesz skąd jest ta Pani? Może ktoś ją zna...I przynajmniej wie, co to za osoba...Mały pojedzie tak w ciemno...Może to być najlepsza rzecz, jaka go może spotkać ale zawsze jest to ale...Może na forum shih- tzu tam gdzie jest wątek Kobiego - shih- tzu do adopcji coś, ktoś o tym napisał...Sprawdzę... To teraz nie wiem czy wydadzą pieska tej znajomej tej Pani czy już zarezerwowany dla mamy TZ -ta Uli?
-
[quote name='BIANKA1']Alpina cieszy się , jakby milion w totka wygrała .:evil_lol:[/quote] Bianeczko Ty niedługo też się będziesz tak cieszyła jak się szczeniak do Ciebie zwali..Notabene też z warszawy...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Trzymajcie kciuki za mnie, za Maję no i oczywiście moje pozostałe piesy...
-
No jak to co to za KLUB ? Nasz DGOMANIACKI - Ciotek świrusek...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Malagos Ty się do nas łapiesz bez pytania..;) Bianka trochę się boję, no wiesz... Cieszę się ale jakieś obawy jednak mam... Sześć psów...Mam nadzieję, że będę żyła długo i ...długo...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Twój sąsiad miał racę - ja mogę nie zjeść, TZ też ale psy muszą mieć podane i już...(z reguły dbam aby wszyscy byli zadowoleni...;))