-
Posts
5435 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by salibinka
-
[quote name='ewaal1982']Podpisałam papiery.Maleństwo zostaje u nas na stałe.Toś jest był znany pani weterynarz, bywał często w ambulatorium.W książeczce ma wpisane poza tymi znanymi już choróbskami, anoreksję -nie jadła dziecinka:( Bardzo proszę o zmianę tytulu wątku :) i przeniesienie tematu.Bede informować co u nas nowego :) a chętnych zapraszamy na kawę :-)[/QUOTE] Ewo... Brak mi słów. To jest piękne... wszystko, co dla Antosia robisz... i że jesteś już Jego na zawsze.
-
Z Patysi wychodzi mały kochany, uparciuch :). Dzisiaj rano wymysliła, że wyliże mi twarz i szyję - nie wiem, czy zasmakował jej nowy krem:-o, czy wręcz przeciwnie - uznała, że trzeba mnie uratować od tego czegoś "śmierdzącego":evil_lol: - dość, że się uparła strasznie - jak zasłoniłam się rękami, zaczeła mnie odkopywać łapką - jak nie dało rady, zabrała się za szyję. Mam wrażenie, że troszkę poweselała. Śledzę - jak Holmes - każdy przejaw radości. Kiedyś śmiałam się ze znajomego, który ma od lat w zwyczaju liczyć szczeknięcia swojego psa i robić dzienne zestawienia - teraz sama jestem tego bliska. Merdnięcie, podskok, wesoła mina...;) W życiu nie widziałam psa, który potrafiłby spać tak mocno jak Patysia. Pytałam weta, czy może mieć to związek z sercem. Jego zdaniem Patysia - po czterech latach stresu - poprostu odsypia i nie ma się czym martwić. To jest niesamowite, jak wszyscy wchodzą np. do domu - ogólne poruszenie a Patysia nic - śpi - a potem robi z oczek guziki - jak to, już jesteście? A słyszy napewno.
-
Czy ktoś kojarzy psa o imieniu [B]Latino[/B]? Był na niedzielnej aukcji. Kto się nim opiekował? PODOBNO WRÓCIŁ DO SCHRONISKA.
-
KRK. Pogryziona, smutna Awa ze stajni. Nareszcie w DS :)
salibinka replied to salibinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Foksia i Dżekuś']O awusi dowiedzilam sie od pani ktora zadzwonila z dziennika po Blanke. Powiedzila ze chcila wziasc pieska z azylu ale jak pojechla na kobierzynska to z malych psow byla tylko taka biedna mała suczka ale nie mogla jej adoptowac bo dopiero starcila starsza suczka ,ma 12 letniego pieska z chorym kregosłupem i mieszka na drugiem pietrze ,a nawet by jej nie bylo stac na diagnostyke tej łapki w tej chwili bo bardzo duzo kosztowalo jej leczenie poprzedniej suni .Bardzo nad ta sunia ubolewala ,powiedzilam jej że jak sie okaze że Blanka u niej zostanie to my zaopiekujemy sie ta sunie. jak opowiedzilam o niej Beatce to od razu zgodzila sie zeby to byla jej podopieczna bo juz nie miala po wydaniu Blanki zadnego pieska w hotelu oprocz Babusia ktorego mamy wspolnie z Bozenka . W niedzile pojchalm do schroniska zeby ja odszukac ,przywiozłam na aukcje ,a potem Beatka zawiozla ja do hotelu razem z moim Misiem. Mialy byc razem w boksie ale mąż pani eli u której Misiu byl na dt (mial byc do konca maja) zarz na drugi dzien z powrotem pojechal do hotelu po Misia i stwierdzila ze pod nieobecnosc pani eli jakos da rade z 3 psami i zebym domku Misiowi szukala ale bedzie u nich. Tak ze Awusia na razie zostal sama i wiem ze teskni za jakims pieskiem .[/QUOTE] Beatko, przekleiłam Twój post do pierwszego - jako uzupełnienie historii Awy. Cieszę się, że już wypoczęła i nabiera sił. Nie zapomnę z aukcji widoku Awy śpiącej w ludzkich objęciach... Ona tak bardzo, tak szybko zaufała. "Z pewnością spanie na pleckach, z łapkami do góry (I nie ruszaj mi mojej kołdry). ONE (i) tak to uwielbiają. Wbrew pozorom Jesteśmy Podobni." Lucyfciu, dokładnie tak... -
Bardzo ładne są te zdjęcia. Moja deklaracja również juz poszła. Pozdrowienia :) i życzenia wspaniałego domu dla Topika.
-
Dokładnie :). Czyli wizyta u weta odbędzie się w najbliższy piątek, tak?
-
Dzisiaj dzwoniła pani, która zobaczyła Patysię w piątkowym artykule w GK. Dotarła do mnie przez schronisko i wolontariuszkę - p. Małgosię. Ma już 13letniego schorowanego pinczerka. Teraz wyjeżdża, ale po niedzieli ma się kontaktować - jest gotowa przyjechać, żeby poznać Patysię, wybrać się na wspólny spacer ze swoim psiakiem i Patynką. Jeśli zaiskrzy, sprawdzimy domek. Pani Edyta (z Metra) zainteresowała się młodą suczką Tajgą - dom będzie sprawdzony - jeśli z jakichś względów ta suczka nie, a dom będzie ok., może którejś z podanych przez Was suczek się uda. Zobaczymy.
-
[quote name='zuziaM']Ja nie zauwazylam, zeby Yogus unikal dotyku. Wrecz chyba przeciwnie, lasi sie i jest zadowolony, kiedy go glaszcze. Ostatnio szarpal kocyk, kiedy go probowalam poskladac i mu do budki wlozyc. Wolal go od miska pluszowego. Chociaz miskiem tez sie pieknie bawil.[/QUOTE] Wspaniale :). Często tak jest, że opisy schroniskowe są niemiarodajne. A czesanie?
-
Tak, podstawą jest dobra pani lub dobry pan - tylko trzeba go znaleźć ;)
-
Florentynko, na pewno tak, ja wierzę w ogrom dobrej woli, serce i troskę, chodzi mi o to, żeby przypilnować kontaktu, bo sama umowa ze schroniskiem to za mało. Tych danych potem taki opiekun nie dostanie, a różnie może być - najbliższym przykładem jest moja Patynka - wtedy kluczowa jest możliwość zadziałania.
-
Aukcja odbędzie się znowu w najbliższą niedzielę - warto zapisać się i pójść. To jest efektywny sposób - poprzednio ponad dwadzieścia psów poszło do domów. Nie daje mi spokoju jednak to, że część domów i warunki nie są sprawdzane i psy idą w nieznane. Naturalne jest to, że nie każdy zdaje sobie sprawę z takiej konieczności. Trzeba o tym mówić, tym którzy szukają teraz domów utopcom - kontakt z domem i obejrzenie warunków to jest bardzo ważne. Schronisko/KTOZ nie skontrolują tego wszystkiego. Mając możliwość wyboru domu, potem kontakt z domem psiaka, którego oddaliśmy do adopcji, śpimy spokojnie.
-
KRK. Pogryziona, smutna Awa ze stajni. Nareszcie w DS :)
salibinka replied to salibinka's topic in Już w nowym domu
Awa w obiektywie Florentynki: [IMG]http://lh5.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAVM_QLqkeI/AAAAAAAABs8/mxZxmqgMaFo/mail.jpg[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAVNEOOjF5I/AAAAAAAABtA/sS00oFQcN0Q/mail2.jpg[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAVNIsDl_2I/AAAAAAAABtE/UCi6LJ7DnHw/mail1.jpg[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAVNNPnBb_I/AAAAAAAABtI/VzOVIlncqp4/mail3.jpg[/IMG] -
Awa trafiła do schroniska z interwencji trzy lata temu. Przestała być matką pokoleń w psiej rozmnażalni - została mieszkanką boksu, współlokatorką azylowej nadziei. Delikatna, prześlicznie kremowa, nieśmiała suczka nie radziła sobie z betonową rzeczywistością. Pogryziona poważnie przez psy, ślady nosi do dziś... Krzywo zrośnięta przednia łapka, blizny i uderzający smutek. Suczka schudła, na ciele pojawiły się guzy... W czasie ewakuacji krakowskiego schroniska trafiła do stajni na Kobierzyńskiej. Ludzie tłumnie zabierali psy do lepszego świata. Jej nikt nie zabrał... Dzięki krakowskim wolontariuszom Awa nie wróci do schroniska. Zamieszkała w hotelu w Niepołomicach. Po doświadczeniu koszmaru, dochodzi do siebie, do nowej nadziei. Ma 7 lat, jest wysteryllizowana. Potrzebuje diagnostyki, leczenia i... troskliwego DOMU. O Awie opowiada Foksia: "O awusi dowiedzilam sie od pani ktora zadzwonila z dziennika po Blanke. Powiedzila ze chcila wziasc pieska z azylu ale jak pojechla na kobierzynska to z malych psow byla tylko taka biedna mała suczka ale nie mogla jej adoptowac bo dopiero starcila starsza suczka ,ma 12 letniego pieska z chorym kregosłupem i mieszka na drugiem pietrze ,a nawet by jej nie bylo stac na diagnostyke tej łapki w tej chwili bo bardzo duzo kosztowalo jej leczenie poprzedniej suni .Bardzo nad ta sunia ubolewala ,powiedzilam jej że jak sie okaze że Blanka u niej zostanie to my zaopiekujemy sie ta sunie. jak opowiedzilam o niej Beatce to od razu zgodzila sie zeby to byla jej podopieczna bo juz nie miala po wydaniu Blanki zadnego pieska w hotelu oprocz Babusia ktorego mamy wspolnie z Bozenka . W niedzile pojchalm do schroniska zeby ja odszukac ,przywiozłam na aukcje ,a potem Beatka zawiozla ja do hotelu razem z moim Misiem. Mialy byc razem w boksie ale mąż pani eli u której Misiu byl na dt (mial byc do konca maja) zarz na drugi dzien z powrotem pojechal do hotelu po Misia i stwierdzila ze pod nieobecnosc pani eli jakos da rade z 3 psami i zebym domku Misiowi szukala ale bedzie u nich. Tak ze Awusia na razie zostal sama i wiem ze teskni za jakims pieskiem" . [B]Opiekun Awy:[/B] [B]BeataDz[/B] [B]Kontakt:[/B] [B]504 068 669[/B] [B][EMAIL="b.dzwinel@gmail.com"]b.dzwinel@gmail.com[/EMAIL][/B] [CENTER][B][COLOR=darkslateblue]Serdeczne podziękowania dla p. Prezes [/COLOR][/B] [B][COLOR=darkslateblue]Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami [/COLOR][/B] [B][COLOR=darkslateblue]za troskę i zaangażowanie w sprawę Awy[/COLOR][/B] [B][COLOR=darkslateblue]oraz pomoc w sfinansowaniu diagnostyki i leczenia suczki.[/COLOR][/B][/CENTER] [LEFT]Awa:[/LEFT] [LEFT][IMG]http://lh3.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAU7pqBPEKI/AAAAAAAABsI/b853WOybFVE/IMG_3868.JPG[/IMG][/LEFT] [LEFT][IMG]http://lh3.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAU7wRe0GAI/AAAAAAAABsM/vpoMkvZREiQ/IMG_3871.JPG[/IMG][/LEFT] [LEFT][IMG]http://lh5.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAU798F884I/AAAAAAAABsQ/eIlPVWj_Q-U/IMG_3866.JPG[/IMG][/LEFT] [LEFT][IMG]http://lh5.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TAU8QflWYUI/AAAAAAAABsU/Zvx3zpiQPCs/IMG_3907.JPG[/IMG][/LEFT]
-
Mam już wyniki krwi i jestem po rozmowie z dr Chwastowską - Aspat jest troszkę ponad normę (trzy jednostki) - ale nie na tyle, aby wiązać to z sercem, Alat powiększony o 30 jednostek, reszta w normie. Na watrobę dokupimy Syrimarol - łagodny, ziołowy lek wspomagający. Ale nie jest źle :). (Dwie osoby dzwoniły powołując się na Metro. W e - wydaniu nie ma Patynki rzeczywiście. Nie wiem jak to jest)
-
Jesteśmy po konsultacji. Diagnoza: Endokardioza zastawek. Początek zastoinowej niewydolności krążenia. Serce jest powiększone, akcja serca jest prawidłowa. Patysia dostała eneranal na stałe i furosemid przez tydzień. Po południu będą wyniki badan krwi... Kontrola serca za dwa miesiące. Stres, zmiany ciśnienia mogą być zabójcze. Patysia musi żyć spokojnie. Mogą to być lata, może to być chwila... i z tym musimy się liczyć. Dom dla maleńkiej musi być wyjątkowy, najlepszy z najlepszych... spokojny, cierpliwy, z regularną codziennością. -------------------- Patysia jest dzisiaj w Metrze - Do tej pory były dwa telefony: Dzwoniła bardzo sympatyczna pani, która straciła psa po dwudziestu latach wspólnego życia. Boją się ryzyka szybkiego odejścia, dlatego to nie dom dla Patynki. Szukają małej suczki do bloku. Myślę, że warto ten dom sprawdzić. Drugi telefon - wspaniała pani:evil_lol:, która chce dać dom małej suczce. Uwiązała sobie owczarka na łańcuch, bo jest agresywny - odwiąże, jak dam jej pieniądze na ogrodzenie... I o co mi chodzi, jak ludzie domów nie mają, a ja się czepiam psa na łańcuchu. Pora żka.
-
Bardzo się cieszę z tych wieści - że się uczy, że ma frajdę z ogrodu, że zachowuje czystość, że potrafi zaufać przewodnikowi. Zuziu, a jak z dotykiem? P. Zofia mówiła, że Yogi pragnie być blisko człowieka, ale boi się dotyku, boi się sytuacji, w których coś się przy jego ciele robi. Czy tak jest? Co się stało z Madalleną??? Dlaczego ma bana?
-
[quote name='Szarotka']I co u Patynki ???[/QUOTE] Lubi regularną codzienność. Przychodzi na zapach jedzenia, na powitanie, obserwuje. Musi sama chcieć - namowy i wołania niewiele dają. Nie chce być pierwsza, ustępuje moim psom. Śpi sporo. Potrafi zasnać jak kamień - kilka razy mnie tym wystraszyła. Nie przepada za jazdą samochodem, ale od niedawna nie trzeba jej już wnosić - po namyśle, powoli wchodzi za mną sama. Komunikuje ładnie dwie rzeczy - chęć wyjścia na spacer i że czas na rytualne masowanie całej Patynki po jedzeniu - komunikuje sobą, swoim ciałem, nie używa głosu - nie szczeka, nie piszczy. Ja nie mogę nic od Patysi chcieć, ona musi chcieć. Przyzwyczaiła się do luster. Domowe odgłosy nie robią na niej wrażenia. Żadne posłania się nie nadają, tylko łóżko. Kilka razy polizała moje dłonie i raz w nos - ale Patynka jest bardzo powściągliwa. Sucha karma, psie ciastka i takie rzeczy nie istnieją dla Patynki. Gotowane jedzenie owszem, ale prawda jest taka, że najładniej się ożywia na gran carno Animondy. Leki też idą w zasadzie tylko z tą puszką, tradycyjne do leków u nas dziecięce parówki - tygryski nie działają na Patynkę o dziwo. Lubi spacery - te prosto z domu (dwie ustalone trasy). wtedy ogonek nosimy w górze i jest ok. Ale nasze Przebiegawki (trzeba wsiąść do samochodu i podjechać kawałek nad Wisłę), bądź przechadzki w nowych miejscach to stres. Chyba nie wie, co to kot. Nie mam kota, ale widujemy mruczki na spacerach. Patysia się ożywia, potrafi zabuczeć (nie warknąć a właśnie zabuczeć) i podskoczyć. Ale nie za blisko. Pozwala mi na wszystko, jednak nie szuka we mnie wsparcia. Jest jednak coś, co mnie bardzo poruszyło - p. Ela opisała mi jej zachowanie w czasie tych kilku godzin, które spędziła u Niej. Patysia tęskniła. Ja w życiu nie słyszałam, żeby piszczała. Podobno piszczała i biegała od okien do drzwi. Patynka nie ma serca na dłoni, może duszę na ramieniu, ale z a to z taką duszę że hej. Bo jest i smutek i dystans... Ale kiedy leżymy obok siebie i ona wykłada się na chude plecki a potem zasypia na boku, wiem, że... to dusza - wyjątek. Niesamowite jest jej towarzyszyć. Jutro jedziemy do dr. Chwastowskiej.