-
Posts
23762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by sleepingbyday
-
Pies w komunikacji zawsze w kagańcu. Bez względu na wagę i rasę
sleepingbyday replied to Cybulka's topic in Media
to tam taki tłum joreczków pod szyndzielnią :-)? -
Starsi państwo przygarneli GROMADĘ zwierzaków ,wieś Mętków. CD.starego watku
sleepingbyday replied to Javena's topic in Akcje
oki, dorzucę cosik, całe 50 niestety nie, ale troche na długiem trzeba popracować. -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
sleepingbyday replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
jamnik co się zowie.... :-) -
Viva! Interwencje. Nasze zwierzęta i nasze akcje
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
rezerwacja postu na c.d. listy -
Viva! Interwencje. Nasze zwierzęta i nasze akcje
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
Interwencje to nie tylko psy, to w dużej mierze obrona praw zwierząt gospodarskich (kontrole targów, interwencje w gospodarstwach), oraz inne działania. Promujemy petycje i uczestniczymy w pikietach i demonstracjach dotyczących różnych aspektów praw zwierząt, ostatnio min. zwierząt doświadczalnych i pogorszenia prawa Interwencja w okolicach Nidzicy dotycząca prosiąt: Nasza partnerska organizacja w Niemczech, Animals' Angels, otrzymała niepokojące zgłoszenie od holenderskiego pośrednika w handlu trzodą, dotyczące zagłodzonych i umierających świń. Kilkanaście dni wcześniej, sprzedał on prawie 2 tysiące podrośniętych prosiąt do gospodarstwa w powiecie nidzickim, na północ od Warszawy. Między kontrahentami wywiązał się konflikt na tle płatności i prawa własności do zwierząt, w wyniku czego, pośrednik przyjechał do gospodarstwa, aby zabrać zwierzęta. Według niego, zastał na miejscu zwierzęta w bardzo złym stanie, a również martwe. Dwoje naszych inspektorów zjawiło się tam następnego dnia rano. Okazało się, że poprzedniego dnia, przewoźnik wybrał i siłą zabrał ponad 700 prosiąt, które pojechały (według informacji uzyskanych od właścicielki gospodarstwa) bezpośrednio na Sycylię (!). W jej opinii załadunek był brutalny i chaotyczny. Pozostałe zwierzęta zostały przez przewoźnika zgrupowane w kojcach, bez należytej dbałości o to, by stopień zagęszczenia zwierząt nie był zbyt duży. Tak więc przepełnione kojce sąsiadowały z takimi, które były niemal puste... Dodatkowo doszło do łączenia w obrębie jednego kojca zwierząt o różnej wadze, nie znających się wcześniej. To zaś powodowało walki i zmniejszało szanse mniejszych i słabszych osobników. 10 martwych i 10 mocno osłabionych prosiąt miało być wynikiem właśnie tego załadunku. W momencie przybycia naszych inspektorów, na miejscu pracował już prokurator i inspekcja weterynaryjna. Liczenie zwierząt i ocena ich stanu zajęły kilka godzin. Prokurator zdecydował o zabezpieczeniu zwierząt jako dowód w postępowaniu mającym wyjaśnić ich własność i nakazał ich przewiezienie do innego gospodarstwa. Jednak 10 prosiąt w złym stanie nie nadawało się do transportu, a ich stan z godziny na godzinę się pogarszał. Stwierdziliśmy, że najbardziej humanitarnym wyjściem dla nich będzie eutanazja, dlatego na nasz wniosek, lekarze badający zwierzęta, zaczęli poszukiwanie środków do jej przeprowadzenia. W międzyczasie, przewoźnik zaczynał załadunek... Nasi inspektorzy jednocześnie doglądali chorych zwierząt i czuwali, aby nie dochodziło do przemocy podczas załadunku. Niestety, kilka razy musieli interweniować. Chwilę przed załadunkiem, nasza inspektor zauważyła, że kolejne z prosiąt zaległo i ma problemy z podniesieniem się. Zwierzę zostało od razu oddzielone od pozostałych i przeznaczone do eutanazji. Dopiero po godzinie 17.00 udało się zorganizować odpowiedni środek i rozpocząć usypianie cierpiących zwierząt. Pozostałe 1090 świń zostało załadowanych i przetransportowanych dalej. Żebranina na dziecko i psa. Niestety nowy trend... Dostaliśmy zgłoszenie o rodzinie Romów żebrzących przy pomocy dzieci i małego szczeniaka, trzymanego przez cały dzień w upale na warszawskim Starym Mieście. Nasi inspektorzy udali się na miejsce i zastali dziecko grające na akordeonie, a pod nim rozciągniętego na chodniku szczeniaka. Suczka była apatyczna. Inspektorzy podejrzewali, że może być przegrzana, dlatego została natychmiast owinięta wilgotnym ręcznikiem w celu schłodzenia organizmu. Inspektorzy musieli użyć siły, aby powstrzymać awanturujących się Romów, którzy próbowali wydrzeć im z rąk suczkę. Co ciekawe, nie rozumieli oni po polsku, jednakże kiedy poinformowaliśmy ich o odebraniu zwierzęcia, natychmiast czystą polszczyzną powiedzieli, że jeśli ją chcemy to mamy zapłacić 170 złotych. Na szczęście, wezwana przez nas załoga Policji zjawiła się w niecałe 5 minut i dobitnie wytłumaczyła państwu, że żebranie ze zwierzęciem ma swoje konsekwencje. Suczka została od razu przewieziona do lecznicy, gdzie okazało się, że jej stan nie jest już aż tak poważny, dzięki szybkiemu ochłodzeniu. Poza tym była odwodniona i zarobaczona. Zagłodzone konie pod Radomskiem Jakiś czas temu odebraliśmy trzy skrajnie zaniedbane konie. Przeżyła tylko Tosia. Kasia i Bobik zmarli w klinice. Nasz weterynarz powiedział, że nigdy nie widział koni doprowadzonych do takiego stanu. Mieli w sobie wielką wolę życia, ale niestety ich organizmy poddały się po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu dla koni. Mamy nadzieję, że nasz wymiar sprawiedliwości ustanowi odpowiednią karę dla byłych właścicieli Kasi, Bobika i Tosi Podczas interwencji nie mogliśmy uwierzyć w to, co zobaczyliśmy. Jedna z klaczy słaniała się na nogach. Od wielu tygodni, a może nawet miesięcy, była głodzona. Została na niej tylko skóra oblepiona odchodami. Przednią nogę miała spuchniętą. Z rany przy puszce kopytowej sączyła się krew z ropą. Druga klacz wyglądała na nieco młodszą. Była bardzo niespokojna i z pewnością głodna. W boksie zamiast ściółki dla koni – kilkumiesięczne odchody. W następnym boksie na stercie obornika leżał kucyk. Malutki, z wstającymi żebrami, wystraszony i również oblepiony odchodami. Kiedy go podnieśliśmy miał problemy z utrzymaniem się na chudych nóżkach. Konie wykazywały braki w socjalizacji, przez dłuższy czas nie tylko nie były karmione, ale też nie wychodziły ze stajni. Zgłaszająca poinformowała nas także, że w tym samym gospodarstwie kilka dni wcześniej padła 19-letnia klacz. Na miejscu, tuż przed nami, zjawił się zawiadomiony przez nas lekarz z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii i ocenił stan koni na fatalny.. miał zamiar w dniu następnym złożyć wniosek o odbiór zwierząt do wójta. Lecz my postanowiliśmy nie czekać, przez kilka godzin czekaliśmy na transport dla koni, aby trafić mogły jeszcze tego samego dnia do specjalistycznej lecznicy. Tragedia tych zwierząt jest ewidentną winą właściciela, złożyliśmy do prokuratury powiadomienie o popełnieniu przestępstwa. 12 maja aktualizacja! Zapadł WYROK ws. skrajnie zaniedbanych koni spod radomska. Postępowanie sądowe, w którym braliśmy udział jako oskarżyciel posiłkowy zakończyło się wyrokiem skazującym. Sąd skazał właścicieli zwierząt na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Nakazał również stały przepadek jedynego konia, który przeżył - Tosi. Ponadto każde z dwojga skazanych musi wpłacić nawiązkę na rzecz fundacji w wysokości 2 500 zł. Skazani zostaną również obciążeni kosztami procesu w wysokości 1 321 zł. oraz każde z osobna będzie musiało zapłacić grzywnę w wysokości 80 stawek po 10 zł. Oczywiście oczekiwaliśmy surowszego wyroku, ale biorąc pod uwagę fakt, że prokurator żądał jedynie grzywny, należy go uznać za satysfakcjonujący. Krowa i pies w złych warunkach Dotarło do nas zgłoszenie dotyczące przetrzymywania krowy i psa w niewłaściwych warunkach. Na miejscu okazało się, że krowa - jak to bydło zimą w naszym kraju - trzymana jest w ciemnej oborze na grubej warstwie gnoju. Zbyt grubej nawet jak na zimę. Okazało się również, że jej racice są mocno przerośnięte i nawet utrudniają chodzenie. Krowa jest trzymana na mięso. Wyłysienia wokół oczu powstały prawdopodobnie przez nieprawidłowe zimowe karmienie. Sytuacja psa okazała się dosyć trudna, bo ze względu na jego agresję, puszczany podobno jest tylko w nocy. Inspektorom udało się jednak zobaczyć psa i ocenić jego stan. Pies nie jest chudy, ma budę i wybieg około 2 na 4 metry. Jego relacje z właścicielem są dobre. Pies nie lubi jedynie obcych a ogrodzenie posesji nie jest szczelne... Głównym problemem właściciela jest brak pieniędzy, ale posiadając zwierzęta, a szczególnie zarabiając na nich - pan nie ma pracy, więc krowę trzyma, aby dorobić na jej sprzedaży do rzeźni - ma obowiązek zapewnić im choćby minimalne warunki, dlatego zaleciliśmy mu między innymi wykonanie korekcji racic krowy i wywiezienie gnoju z obory. Wrócimy do niego za kilka dni, aby sprawdzić czy zastosuje się do naszych zaleceń. Po pewnym czasie odwiedziliśmy właściciela krowy i psa bytujących w złych warunkach. Sytuacja krowy polepszyła się o tyle, że pan wywiózł zalegający od miesięcy w oborze gnój i przyciął krowie racice tak, że może ona już normalnie chodzić - wyszła przy nas nawet na zewnątrz. Pan zrobił także porządek z oknem w oborze, dzięki czemu krowa ma jakiś dostęp do światła dziennego. Pan pokazał nam także elementy ogrodzeniowe, z których ma zamiar wybudować psu kojec. Kontrola gospodarstwa będzie kontynuowana Szkolenia Przynajmniej raz w roku organizujemy szkolenia z praw zwierząt, przeprowadzania interwencji i pierwszej pomocy dla psów w nagłych wypadkach. Szkolenia są dedykowane naszym wolontariuszom oraz osobom chętnym do rozpoczęcia współpracy z nami, lub z innymi organizacjami. Albo do samodzielnego działania - przekazujemy wiedzę, co i w jaki sposób można robić, żeby pomóc zwierzętom, jak można reagować na przypadki znęcania się. -
Viva! Interwencje. Nasze zwierzęta i nasze akcje
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
17. Ciacho. Ciacho ma dom! Wesołek o usposobieniu labka :smile:. Ciacho mieszkał sobie w okolicy szpitalu Wyszkowskiego. na ulicy. Ktos go czasem dokarmiał nawet. I ten ktoś zauważył, że Ciacho kuleje, wiec zadzwonił do nas. Odłowiony, skonsultowany w szpitalu ujawnił złamanie łapy w dwóch miejscach, skórę w fatalnym stanie, babeszjozę. jego leczenie i hospitalizacja kosztowały nas ponad 2500zł... Wyleczony Ciacho czeka na prawdziwy dom w dt i jest cudowny. Zrównoważony, wesoły, łagodny dla wszystkich, w mieście i w domu zachowuje sie idealnie. ma kilka lat, mięciutka sierść i parę seksownych łatek ;-) 18. Lala Lala to bardzo biedna, bardzo chora, malutka suczka... Interweniowaliśmy na Pradze (Warszawa) w sprawie suki mieszkającej w pijackiej melinie. Gdy wspólnie z osobą zgłaszającą zapukaliśmy do drzwi na poddaszu kamienicy, naszym oczom ukazała się... nieprzenikniona ciemność. Z niej wynurzył się starszy mężczyzna, ledwo trzymający się na nogach i bełkoczący coś o psie i nowotworze. Wyniósł ze środka mały trzęsący się ze strachu szkielet, z zaropiałymi oczami, cały klejący się od zaschniętego moczu. Suczka miała krwawiące, pęknięte guzy na listwie mlecznej. W lecznicy okazało się, że na zadzie ma odleżynę, a jej wychudzenie nie może wynikać z samej choroby - powinna wazyc ok 12 kg, ważyła 5... Już podczas badania jamy ustnej wypadły jej dwa zęby. Ma zaawansowaną jaskrę spowodowaną cukrzycą i mocno wyniszczony organizm. lala jest w dt, leczona, niestety nie może mieć bardzo pilnej sanacji zębów, które cały organizm utrzymują w stanie zapalnym, gdyż nieleczona latami cukrzyca jest bardzo trudna w ustabilizowaniu. Poziom cukru waha jej sie od 80 jednego dnia, do 260 następnego. Lekarze czekają, aż choć jako tako ustabilizuje się cukrzycowo, żeby móc zająć się zębami. dr Jagielski odradza wycinanie całych listw, ew. pojedyncze guzy. tutaj jest walka o komfortowe życie dla bardzo i przewlekle chorego psa. Możliwość zajęcia się zębami bardzo by jej pomogła, ale... teraz w dodatku dostała cieczki, więc znów musimy czekac, plus monitorować pod kątem ropomacicza... ten psiak to kupka chorób i błędnego koła medycznego.... niewidoma, chuda jak szczapa, a jednak wyglądająca o wiele lepiej, niż w dniu interwencji... Paski do badania poziomu cukru, leki, nieustanne badania i interwencje medyczne, karma dla cukrzyków.. Lala to też finansowa studnia bez dna. Dt, nie łudźmy się, jest dożywotnie. Ale może? Może ktoś się w niej zakocha? to przesłodka sunia i jak mało która potrzebuje wsparcia. Psy lubi, przyda jej się towarzysz, który będzie jej oczyma... Luty 2016_spis nowych zwierzaków 19. Trzy szkieleciki odebrane interwencyjne z powodu zagrożenia życia. Pawik, Czesio i Mamba. Mają już dt, szukają domków. To maleństwa dośc młode, ok 2- 3letnie. Ich leczenie i badania kosztowały nas duużo kasy :-(. 20. Miłka - odebrana interwencyjnie z gospogarstwa pod MIńskiem Maz. Sunia miała guza w macicy i w efekcie - wypadniętą pochwę. NIe była leczona. Miłka jest po operacji i SZUKA DT! Nikt się nią nie interesuje, może dlatego, ze ma 9 lat.... 21.Kotka Stefcia. odebrana z gospodarstwa pod Warszawą. Miała złamania kości promieniowej i łokciowej z przemieszczeniem i skróceniem kończyny. Nie była leczona. Pilnie szuka DT. Nie mówiąc o DS. -
Viva! Interwencje. Nasze zwierzęta i nasze akcje
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
14. Bratek. Bratek ma DS! Zgłoszenie telefoniczne: brzmiało: w podwarszawskiej, często odwiedzanej przez klientów stajni (maja też mini zoo...), mieszka pies z ogromną, krwawiąca rana tam, gdzie był ogon... Okazało się, że to prawda, choć inspektorzy liczyli, że w miejscu prowadzonym przez -wydawało by się - ludzi zwierzolubnych, okaże się pomyłką... Pracownik stajni poinformował, że ogon został odgryziony przez psy sąsiada "zaledwie" półtora tygodnia wcześniej... Wiarygodność tych wyjaśnień pozostawiliśmy do oceny prokuratorowi. Po odebraniu psiaka, już w klinice okazało się, że musiał być on natychmiast operowany. Psiakowi usunięto resztkę urwanego ogona, a także sporo tkanek, w które wdał się proces martwiczy. Bratek przyjmował bardzo silne leki przeciwbólowe, ponieważ zabieg był inwazyjny, na sporej powierzchni ciała. Musiał też pozostać w szpitalu przez dłuższy czas. Bratek to piękny DONek, czeka na nowych właścicieli w domu tymczasowym i bardzo dobrze sobie radzi... 16. Pikuś i Perełka. Mają dom - mieszkają w nim razem :))))) Cudne psiaki odebrane podczas interwencji pod Mińskiem Maz. Zgłoszenie dotyczyło konia i psów utrzymywanych w bardzo złych warunkach na zagraconej posesji Interwencja odbyła się się wspólnie z przedstawicielami Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Mińsku. Sam stan konia nie budził większych zastrzeżeń, czego nie można było powiedzieć o warunkach w jakich jest utrzymywany. Rozpadająca się komórka z, dosłownie, "górą" gnoju i mokre siano do jedzenia. Na posesji, na której roiło się od wszelkiego rodzaju mniej lub bardziej niepotrzebnych rzeczy, maszyn i pojazdów znaleźliśmy również dwa psy. Perełka - malutka i wystraszona, chuda i przypięta na zaplątanym łańcuchu przy dziurawej budzie, oraz, podobno jej brat, Pikuś - tylko trochę większy, bardzo wychudzony, na splątanym łańcuchu i spragniony kontaktu z człowiekiem. Pikuś zamiast budy miał postawioną deskę przykrytą szmatą - według właściciela - tymczasowe schronienie na zimę. Inspektorzy zdecydowali o odebraniu obu psów, a właściciel przestraszony konsekwencjami nie stawiał oporu oraz zobowiązał się nie brać kolejnych. Nakazaliśmy mu również natychmiastowe sprzątnięcie i przystosowanie pomieszczenia dla konia oraz karmienie odpowiednim pokarmem. Perełka i Pikuś przebywali początkowo w lecznicy, gdzie okazało się, że oboje mają mocno starte zęby, dużą niedowagę i pasożyty zewnętrzne. Poza tym, bardzo pragną kontaktu z ludźmi. Zostały potem wykastrowane i niestety musiały wyjechać do Korabiewic. W końcu razem znaleźli dom tymczasowy, jednak szukają domów stałych. Obydwoje sa przecudnej urody, Perełka jest mała, waży ok 5 kg, a Pikus niecałe 10. I choć są już porządnie dorośli (ale nie starzy) to wyglądają, zwłaszcza Pikuś, jak szczeniaki! Obydwoje cudowni z charakteru i szybko się wszystkiego uczą. Do adopcji mogą iść razem, lub oddzielnie. -
Viva! Interwencje. Nasze zwierzęta i nasze akcje
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
9. Guzik. Guzik nie żyje, przegrał z rakiem. Odebrany w Karczewie z powodu braku leczenia guza odbytu, pękającego i krwiawiącego.... co trzeba mieć w głowie, żeby olewać takie coś? OD CZERWCA '15 - W DT A to nie było wszystko... Pies był mocno skołtuniony, zapchlony, ze śrutem w żebrach i pośladkach, zgazowany, ze starym złamaniem podramienia, uszy po przebytym zapaleniu, bardzo długo sie nie wypróżniał (trzeba mu było czyścić kiszki z kału, stąd ten wniosek..... ), ech wystarczy tej litanii... Guz okazał się być łagodny, a przerażony ludźmi Guzik nauczył się wszystkiego, i chodzenia na smyczy i zaufania do człowieka... Guzik jest mały, ma kilka lat, pewnie około pięciu. tutaj jedno z pierwszych zdjęć po ogarnięciu jego wyglądu: A tu już elegancki sznupek, na dom czeka w hoteliku. 10. Gwiazdek. Nasz Gwiazduś nie żyje. DT przedłuzyło mu opieką i miłością życie. Zaznał spokoju, bezpieczeństwa i ciepła. Dziękujemy! W grudniu 2014 podczas drogi powrotnej z sądu w Pajęcznie, gdzie miała odbyć się rozprawa ws. znęcania nad końmi pod Radomskiem, nasi inspektorzy znaleźli psiego dziadeczka... Pies szedł pasem zieleni Trasy Katowickiej (w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego) ledwo trzymając się na nogach. Na widok ludzi zaczął uciekać, jednak ponieważ ledwo chodzi, dał się złapać... Nie było wszak wyjścia - jeszcze kilka minut i pies mógłby nie żyć... Gwiazdek ma ok 10 lat, jest w typie owczarka. Był w tragicznym stanie, bardzo wycieńczony, słaby, skrajnie chudy i odwodniony. Miał zapadnięte żyły, więc ciężko było pobrać krew. Miał stan podgorączkowy, popuszczał mocz. Zęby bardzo starte. Okazało się, że miał nerki w stanie zapalnym i początki stanu zapalnego w otrzewnej, silną mocznicę, wykryto pogrubiałą ścianę żołądka. Żeby tego było mało miał problemy z oddawaniem moczu spowodowane mocno powiększoną prostatą i najprawdopodobniej dużą ilością piasku w pęcherzu. Był non stop pod kroplówkami, długo walczono o stabilizację i jego życie. każde badanie i zabiegi to był silny stres, Gwiazdek nie był przyzwyczajony do stałego kontaktu z człowiekiem... na dziś już wiadomo, ze Gwiazdek ma kłopoty ortopedyczne, jest leczony i rehabilitowany dzięki pobytowi w dt, ma chore nerki, więc musi przyjmować karmy typu renal. jeśli macie taką karmę do odstąpienia - bardzo wdzięczni będziemy za pomoc! Nie łudzimy się, ze stary, schorowany psiak znajdzie dom stały, a jego życie w dt i leczenie finansujemy sami. Gwiazdek nauczył się życia z człowiekiem i zaufania, jest chorym, ale pogodnym staruszkiem... 12. Tołdi. DT Tołdiego zmieniło się w DS :))) Tołdi to bokser odebrany interwencyjnie w zimie z domu, gdzie żył w czymś w rodzaju budy - skrajnie wychudzony, co chwila wymiotujący, trzęsący się z zimna, z wygiętym kręgosłupem. Właściciele twierdzili, ze Tołdi jest nieustająco zarobaczony mimo regularnego podawania leków, co jest wadą genetyczną występującą u bokserów. Powołali się nawet na opinię weterynarza, który - gdy do niego zadzwoniliśmy w sprawie potwierdzenia tej ciekawej diagnozy i leczenia psa - lekko mówiąc zdenerwował się, ze mu się takie androny przypisuje. oczywiście psa nie znał... Tołdi ma niedoczynność tarczycy, raczej nie był odrobaczany, a tym bardziej nie regularnie, bo był zarobaczony, miał biegunkę i przewlekłe zapalenie układu pokarmowego,w tym trzustki... Aha, ten tak kochany przez właścicieli psiak nie reagował na imię, które nam podali. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że przez płot posesja byłych właścicieli Tołdiego sąsiaduje ze szkółką dla psów, podczas interwencji odbywały się tam zajęcia.... I nie z tego źródła dostaliśmy informacje o koszmarnie wyglądającym psie.... Tołdi długo był leczony, wymaga karmy weterynaryjnej, gdyż ma osłabiony długotrwałą, nieleczona chorobą układ pokarmowy. Mieszka w dt w Warszawie. 13. ONka z Garwolina. Jej DT zmieniło się w DS :-)))) Zgłoszenie z początku marca, w rowie przy drodze (okolice Garwolina) leży pies. SUnia w typie ON, musiała leżeć tam dłuższy czas - nie była potrącona, w rowie leżała z powodu skrajnego wycieńczenia i ran, brzydko pachnących, więc nienowych.... Konsultacja weterynaryjna wykazała skrajne wychudzenie (nie mogła stać o własnych siłach nawet), móstwo pcheł i kleszczy, liczne rany... w dodatku niestety doszła babeszja. O jej życie i zdrowie trzeba było mocno walczyć. Iskierka ma sie całkiem dobrze, mieszka w dt z innym owczarkiem i szuka domu! to piękna dziewczyna, ok 5-letnia, zobaczcie: -
Viva! Interwencje. Nasze zwierzęta i nasze akcje
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
5. Liseł Jego historia jest taka, że parę osób zauważyło i uratowało psa topionego w jeziorze z kamieniem przywiązanym do szyi, podczas gdy grupa pijanych ludzi rzucała w niego kamieniami... Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania na temat naszego gatunku...? To zapewne nie było pierwsze złe doświadczenie, jakie Liseł miał z ludźmi. Ani nie ostatnie, bo osoba, która zobowiązała się mu pomóc, szukać domu i utrzymywać w hotelu, porzuciła go. tego na szczęście nie był świadom. Teraz mieszka w Korabiewicach, gdzie wykonano z nim dużo pracy. Liseł bardzo bał się ludzi, był nieufny, ze strachu potrafił kłapać zębami. Z niektórymi psami się dogaduje, z innymi nie, zapoznawać trzeba na spokojnie. Wciąż trzeba pamiętać o bólu i lęku, bo Liseł o tym pamięta - i np. zabiegi weterynaryjne trzeba wykonywać umiejętnie. Zrobił natomiast przeogromne postępy, zna podstawowe komendy, umie chodzić na smyczy... Liseł wazy ok 25 kg, jest w typie owczarka, bardzo smukły. Ma kilka lat. 6. Keks - POJECHAŁ W SIERPNIU DO DOMU!!! Keksik został ściągnięty z ulicy podczas sylwestrowego szału petardowego. Nie jest zgubą, na ulicy żył, nawet ktoś go czasem dokarmiał. Nie był jednak bezpieczny, a jest młodziutki, ma ok 2 lat, w kłębie do kolan. Keks bardzo, ale to bardzo źle znosi zamknięcie w schronisku, chudnie i traci sierść (miał wykonane wszelkie badania, jest zdrowy), ma wszelkie objawy depresji. Wyjątkowo mocno potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Znalezienie mu choćby dt jest dla niego bardzo ważne... Keksik ma śliczne, rude umaszczenie, jest bardzo grzeczny, zrównoważony, przyjazny, nie tylko do ludzi, ale i do innych zwierząt. 7. Wania vel Tyrion. TYRION POJECHAŁ DO DOMU!!! Tyrion to poważne imię i odpowiednie do wyglądu tego psa, ale Wania bardziej oddaje jego charakter - to pies bardzo posłuszny, o wyjątkowo zrównoważonym charakterze, szybko uczący się, przyjazny do ludzi oraz psów, niezależnie od płci. Spory samiec w typie owczarka środkowoazjatyckiego. ma może 3, może 5 lat, mieszka w Korabiewicach. Znaleziony gdzieś w świecie... album na fb: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.812910885414558.1073741933.308531829185802&type=3 A to Wania: 8. Jogi. Pies z interwencji ulicznej w okolicach Sokołowa Podlaskiego. Mieszkał na ulicy i oto, co ze sobą nosił: Odlowiony, bardzo przyjazny, grzeczny, od czasu znalezienia leczony. Guz nie daje na szczęście na razie przerzutów, choć histopatologia wykazuje potencjalną złośliwość. Trzymamy kciuki za jego zdrowie, bo od czasu odłowienia, tj w 2013 roku, wszystko pod tym kątem jest ok. Jogi miał też obniżone parametry tarczycowe i związane z tym kłopoty skórne. W dodatku RTG pokazał w śrut klatce piersiowej i w stawie ramiennym... Jogi czeka na dom w kORABIEWICACH, to mały psiak bardzo w typie teriera, popatrzcie, jaki przystojniak :smile: -
Grupa Interwencyjna fundacji Viva działa w obecnej formie od pięciu lat jako patrol interwencyjny, podgrupa działającą w ramach Vivy. Patrol interwencyjny finansuje się niezależnie od głównych działań fundacji, z prywatnych darowizn i 1%. Czym się zajmujemy? - prowadzimy interwencje w zgłoszeniach dotyczących znęcania się nad zwierzętami domowymi i gospodarskimi, - kontrolujemy warunki sprzedaży zwierząt rzeźnych na targach (Pajęczno, Bodzentyn i inne), - pomagamy zwierzętom bezdomnym, zarówno udomowionym, jak i wolonożyjącym oraz dzikim, - doradzamy prawnie w zakresie praw zwierząt, zwł. dobrostanu i znęcania się, - szkolimy, edukujemy.... W zakresie kontroli targów zwierząt gospodarskich współpracujemy z niemiecka fundacją Animals Angels. Tutaj link do informacji o naszej współpracy na stronie AA: http://www.animals-angels.com/projects/europe/poland/investigations/browse/2.html Mamy za sobą ponad 90 000 przejechanych kilometrów... Co udało nam się zrobić: 1. ponad 130 interwencji w sprawach psów, kotów, koni, krów i innych gospodarskich zwierząt, a także dzikich, które uległy wypadkowi 2. 13 spraw zostało skierowanych do organów ścigania 3. interwencyjnie odebraliśmy ponad 20 zwierząt (psy, koty i konie) 4. znaleźliśmy 20 domów dla podopiecznych 5. skontrolowaliśmy 10 targów zwierząt rzeźnych 6. skontrolowaliśmy 25 miejsc sprzedaży karpi 7. przeszkoliliśmy ok 45 osób z zakresu prawnej ochrony zwierząt, prowadzenia interwencji i udzielania zwierzętom domowym pierwszej pomocy Dla chętnych nasz FB, historie naszych interwencji i innych działań: https://www.facebook.com/Viva.Interwencje Kontrole targów zwierząt gospodarskich to ważny element naszej pracy. Założenia, przyczyny i cele naszych działań na stronie: http://polskitarg.pl/Zapraszamy! Pod opieką mamy niemal 20 psów, niektóre w dt, niektóre w schronisku w Korabiewicach, niektóre w hotelikach, choć staramy się psów w hotelikach nie umieszczać. Wiele z naszych psów, znalezionych lub odebranych interwencyjnie w bardzo złym stanie zdrowia, wymaga poważnej i długotrwałej pomocy weterynaryjnej - koszty, jak sobie możecie wyobrazić, idą w tysiące.... Poznajcie naszych aktualnych podopiecznych i ich historie: 1. Jaga. Młodziutka, molosowata sunia (ok 35kg), żyła na ulicy, na ulicy rodziła. Wymagała leczenia skóry, odżywienia i sterylizacji. Szuka domu tymczasowego. jest przegrzeczna, przyjazna i opiekuńcza wobec innych psów. Aktualnie, niestety, przebywa w lecznicy, co kosztuje bardzo dużo (dotychczasowe koszty to ok 1500zł). 2. Sześciomiesięczny (7kg) szczeniak znaleziony na ulicy, po wypadku. Jego leczenie i hospitalizacja kosztowały dotychczas ok 700zł, kwota rośnie, bo szczeniak przebywa w lecznicy, nie ma dt. jest bardzo wylękniony, delikatny psychicznie, co przeszedł w swoim krótkim życiu? CZERWIEC '15 - POJECHAŁ DO DS!!! 3. Pazurek wciąż szuka domu.... Kilkuletni, ważący ok 30kg pies, bardzo przyjazny, łagodny, pozytywnie nastawiony do psów i ludzi psiak. Ściągnięty ze wsi, w której wydano na niego wyrok, bo czarny pies to zły pies. Pazurek jest bardzo kontaktowy, spokojny, nie boi się miasta, w lecznicy nie reaguje agresja na zabiegi, pozwala na wszystko. jest przeuroczy, idealny :smile:. Poza tym ma bardzo ładna, proporcjonalną budowę ciała i jest przystojniakiem. Na życiowego farta czeka w Korabiewicach 4. Karolek. Od lutego 2016 w dt :-) Karolek przeszedł w życiu niejedno, dość pokazać, jak wyglądał, gdy go zabraliśmy ze wsi, gdzie żył w stadzie kilkudziesięciu psów: Niedożywienie i brak opieki medycznej sprawiły, że z jego stada nie wszystkie psy przeżyły, a te, które przeżyły - długo jeszcze musiały być leczone. Wyłysiała skóra to jednak nie wszystko - Karolek najbardziej potrzebował pomocy psychicznej. bał się człowieka, bał sie nowości... teraz jest o wiele lepiej, ale Karolek potrzebuje czasu, aby zaufać człowiekowi, jest wycofany, wciąż boi się dotykania na karku. potrzebuje domu, który nie wymaga od psa bycia radosnym i otwartym od razu... Karolek waży ok 12 kg, mieszka w Korabiewicach, jest mały, zwinny i teraz wygląda tak:
-
od kilku lat, jak gdzieś wyjeżdżam, to obgaduję temat z wetką - gdzie jadę. z kilku miejsc w polsce mają njusy - co działa, a co już niezbyt bardzo. i to nawet zabawne. gdzie pani jedzie, na podlasie? to tam prac-tic może nie zadziałac, tam weźcie kiltix... (przykładowo mówię, bo nie pamiętam...)
-
może ona za dużo tego wszystkiego dostała do tej pory i organizm głupieje? tak sobie gdybam jako ten laik....
-
filo, my chyba patrzymy na laicko. tzn ja nie jestem biochemikiem, i moja rozmowa to były opowieści pt było sobie życie i jak to działa z tymi białkami, niuansów ci nie podam. zdecydowanie jakis biochemik mógłby nam powiedzieć, gdzie i jakie niebezpieczeństwo może być, na podstawie tego, co juz wiadomo o substancji. co jest uważane za długotrwałe podawanie? 2 lata? 5 lat? bo pytanie, kiedy bravecto zmniejszy skutecznosć....
-
Starsi państwo przygarneli GROMADĘ zwierzaków ,wieś Mętków. CD.starego watku
sleepingbyday replied to Javena's topic in Akcje
ja się dołożę do żwirku, wyślijcie mi na pw nr konta. -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
sleepingbyday replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
:-)))))). powodzenia dla dorki! -
na taki beton tylko kara finansowa pomaga, niestety. albo inny, mocniejszy facet, typu władza. glupie baby nie są partnerem do dyskucji, nie dadza rady, argumenty racjonalne zastoswania tu nie mają i mieć nie będą. jeśli zemści się na psach... wiesz, na którychś kiedyś się zemści, być może juz ma to za sobą. za to, jak się coś wydarzy złego z pogryzeniem, do końca zycia sobie nie wybaczysz, choć to nie twoja wina będzie. zamordyzm i władza, bat - jedyne wyjście. nakaz budowy kojca lub ogrodzenia terenu, prędzej kojca bo cały teren to niezła kasa, ale ma miesiąc na roboty, a potem mandat za mandatem. do tego przyda się oczywiście kilka zgłoszeń na policje o pogryzieniach czy w ogóle, ze luzem latają i takie tam. czy lokalny szeryf chce być w tvn uwaga, jak psy przemeblują jakiemuś małemu dzieciakowi twarz, a pół wsi będzie mówić do telewizji, ze zgłaszali wielokrotnie, ale władze olewaly temat?
-
pieskie MEMY, MUZYKA, KAMPANIE SPOŁECZNE...
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Off Topic
myślisz, że wszystkie niedźwiedzie takie skłonne do skracania cierpień ;-)? -
delph to jest total, co wy tam macie. trzymam kciuki, żeby w końcu się wyjasniło, bo pomijajac wszystko inne, kasę, samopoczucie psa itd, to oszaleć można...
-
powtórzyłam co zapamiętałam i o co pamietałam spytać. było zamieszanie, duże opóźnienie, a jeszcze w połwoie mojej wizyty wpadli ludzie z kotem na emergency, chyba miał udar, więc i tak zdążyła mi mnóstwo powiedzieć. a, jeszcze pytałam, czy jakas babeszja była raportowana po bravecto - wetka na razie nie słyszała o żadnym przypadku.
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
sleepingbyday replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
jak tak na freda popatrzeć zasłoniętego prodziakiem, że tylko ogon widac, to faktycznie jakby jamnik... -
byłam u wetki, dostałam taki zestaw info, w tym o fipronilu, permetrynie i jakiejś obroży (nie pamiętam nazwy, pokazywala mi) na kraje śródziemnomorskie jako najsilniejszym repelencie, ze nie wiem, czy wam czegoś nie pomieszam tutaj... co mi powiedziała - owszem, bravecto nie metabolizuje się, jak najbardziej siedzi w tkance tłuszczowej i wątrobie (wydalane z kałem, to też lepiej, niż via nerki), jest substancją długo noszoną przez białka. czyli, że nie rozkłada się na nic (toksycznego, bądź nie), ale białka je noszą i uwalniają wraz z zapotrzebowaniem. bez rozkładania. badania kliniczne nie wykazuja toksyczności, nawet na rasach podatnych na różne alergie i inne tam - ale co do substancji smakowych i innych no to wiadomo, że osobniczo nigdy nie wiadomo. te reakcje o których słyszała, to wieksza sennośc przez jeden dzień po podaniu. ona natomiast boi się nowych leków, więc w pierwszym roku w gabinecie to może 3 psy dostały bravecto, bo nic, dosłownie nic innego na nie nie dzialało, kleszcze łapały. za to ma kontakt z taką klinika, która od początku masowo bravecto dawała psom, alergicznym i innym - i było ok. kleszczy zero. tzn inaczej, babeszji zero. długotrwałe używanie owszem, może cos wykazać, ale co, skoro toksycznośc jest żadna, więc nie ma się co kumulować - tego nigdy nie wiadomo, ale sprawa jest zachęcająca. oczywiście, dopoki kleszcze sie nie uodpornią, bo przewaga bravecto polega właśnie na tym, ze jest nowe. opowiadała mi, że fiprex byl kiedyś dawno na 3 miesiące zarejestrowany i działał. permetryna na ten przyklad ma obniżoną skuteczność, bo kleszcze przestały mieć ten efekt gorących nóżek (że substancja, która ma je zabijać działa parząco, więc zanim zaczną się wkręcać, to raczej będą spierniczać). ważna rzecz, która może być niebezpieczna, to powiązanie przyjmowania bravecto z lekiem długo noszonym przez białka (do uwalniania się np przez miesiąc), jak trocoxil. bo nie będzie wystarczająco dużo białek to przenoszenia, przyjmą bravecto, odrzucą torcoxil i on w zbyt dużej ilości uwolniony do organizmu będzie toksyczny. więc tu chodziłoby o powiązanie dwóch leków, które są przechowywane w białkach, a że nie wiadomo, czy torcoxil się spodoba czy bravecto, to ryzyko jest, że niefajny trocoxil będzie w zbyt dużej ilości działał w organizmie. czyli dodatkowo ważne jest, żeby lekarz wiedział, jakie leki jeszcze pies przyjmuje, ale tych takich niebezpiecznych przy zbyt dużym uwolnieniu do organizmu leków długo noszonych jest b. mało, nie jestem pewna, czy przypadkiem nie tylko ten trocoxil, którego przedawkowanie jest niefajne. z tego względu np bardzo częste podawanie bodaj advantixu (nie pamietam, ale chyba jego), może mieć efekty toksyczne. miała pacjenta, który przez 3 lata dostawał co 3 tygodnie i w końcu białka nie daly rady przetrzymywać ( w sensie - nie miały miejsca i uwalniały za szybko, za duzo) - była reakcja neurologiczna, b. silna i niefajna, na szczęscie to jest nietrwałe w tym przypadku. aha, jeszcze o tej pozornej repelentności bravecto: rozchodzi sie o to, że kleszcz, zanim może zacząć żerować, potrzebuje dużo czasu, kilka godzin. musi się dodrapać do naczyń krwionośnych, zaktywizowac ślinianki i inne takie, a u niego to trwa, nie tak jak u nas, ze otwierasz gębę i tyle. uwolnione bravecto jest już w tkance przez którą się przedziera kleszcz do naczyń krwionośnych, więc wysusza sie i odpada, zanim będzie mógł być niebezpieczny. i tu jest furtka dla ewentualnego niefarta - że jak kleszcz np zostanie oderwany zanim wyschnie, bo np pies sie podrapie, albo co, a już zaczął aktywizowac te ślinianki, wiec jest bardziej gotowy na konsumpcję - i zdąży się przyczepić do drugiego psa, to żerowanie moze u niego zacząć się szybciej, niż zadziała substancja. a to taki teoretyczny obraz, bo zalezy od tego, ile będzie szukał miejsca do wbicia, czy naczynie będzie płyciej, czy głebiej - ale tu ew. furtka jest. też dlatego można mieć wrażenie, ze to repelent, bo nie zauważymy kleszcza. wetka mówi, że zasadniczo "klient ma kleszcza nie zauważyć". to oczywiście nie jest chytry plan NWO, tylko efekt działania powiązany z budową kleszcza. mówi, że widziała takiego wyschnietego kleszcza po bravecto w psie. aha jeszcze ciekawostka - europejskie badania bardziej są nastawione na skutecznośc leku, bo to mają wykazać, a amerykańskie - maja wykazać, ze są nieszkodliwe. a że bravecto to amerykański lek, to musieli mieć tych badań na szkodliwość więcej, zanim wprowadzili w usa, niż w europie. wetka mówi, niej to też jest istotny trop. i że ta różnica w nastawieniu instytucji rejestrujących jest istotna - np vetmedin ratujący życie już ok 10 lat w europie był dostępny, zanim w usa się udało, bo nie mogli go zarejestrować, ze względu na wykazanie braku szkodliwości. ale nie ma się co podniecać, na bravecto też się uodpornią dziady. teraz permetryna tak sobie, fipronil lepiej. aha i jeszcze okazuje sie, że bravecto odstrasza też świerzbowce.
-
w to nie rozkładanie sie równomiernie trochę nie chce mi się wierzyć.