Hania:)
Members-
Posts
572 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Hania:)
-
[quote=owczarnia;3265401 Jaki z tego morał? Pies to pies. W schronisku też są gorące serca spragnione miłości, nie trzeba nabijać kabzy pseudohodowcom. Ba, jak dobrze odpilnować, zdarzają się nawet i yorki. I to wcale nie tak strasznie rzadko...[/quote] Owczarnio droga zawsze bardzo cenie to co piszesz i lubie Cie czytac bo masz swietny styl pisania:loveu: ale blagam nie walkuj tego beznadziejnego argumentu. Boze, nienawidze jak mi ktos wmawia ze bidul ze schroniska bedzie lepszy a przynajmniej taki sam jak york bez rodowodu, troskliwie odchowany i odchuchany. I ze nie ma zadnej roznicy. To glupie. A yorka jak zyje w schronisku nie spotkalam, chyba yorkopodobne (nie chodzi mi tu o bezpapierowe) 10 kilogramowe.
-
Kurcze no Berek, Ty masz racje kobieto:-D Jasne ze pielegnacja, olejki nie olejki i co tam kto jeszcze chce. Jasne ze sie trzeba wiecej narobic niz przy np. jamniku krotkowlosym. Ale - nie bijcie - jestem pewna, ze wysoooookie ceny to nie tylko koniecznosc, ale takze okazja, by co nieco sobie zarobic. Skoro pieski "ida" za 2000 i nabywcy sa, to po co spuszczac ceny. Przepraszam, w wiekszosci przypadkow nie wierze ze mozliwosc zarobku nie odgrywa zadnej roli. (Znam tez takich, ktorym zalezy tylko na dobru pieskow oczywiscie, nigdy tego nie zaneguje). Z drugiej strony, po ludzku patrzac, jesli ktos b.dobrze wychowuje i dba o szczeniorki, to czemu mialby tez na tym nie zarobic? Nic w tym zlego, jesli to osoba, ktora DBA O PSY I NIE JEST OSZUSTEM! To jest uczciwe postawienie sprawy. Nie ma co dorabiac ideologii (w wiekszosci przypadkow) ze wysokie koszty rzedu 2000 - 2500 to koniecznosc zyciowa, bo inaczej hodowca bedzie chodzil w dziurawych gaciach, a jego psy beda jadly suchy chleb. Wierze ze sa tu osoby, ktorym na pewno zalezytylko na psach. Sama takie znam i to sa Hodowcy przez wielkie H. Chyle czola. Ale gdybym miala cudowna rodowodowa sunie, zdrowa piekna i utytulowana, gdyby miala uprawnienia hodowlane a ja znalazlabym dosc sily na opieke nad szczeniakami (z milosci do psow nie tylko dla kasy) i nie szczedzilabym kosztow i staran by wyrosly cudowne psy to mimo wszysttko chcialabym zeby cos zostalo, nie tylko parkiet do cyklinowania (przynajmniej pieniazki na to cyklinowanie:) )
-
[quote name='Greven']Są różne psy, różni ludzie i różne sytuacje. Ja też nie twierdzę, że klatka jest "lekiem na całe zło". Wg mnie klatka jest wygodna dla człowieka i nieszkodliwa dla psa. Dlatego używam klatki, ale nie jako substytutu socjalizacji i szkolenia, ale jako pomocy. Bywa przydatna, tak samo, jak linka i kaganiec (z tych dwóch rzeczy akurat używam tylko kagańca - sporadycznie - ale tak samo, jak na Twoich, tak i na moich psach świat się nie kończy). Dla niektórych szczeniak w domu może być nawet kosztem mebli, dla innych koszt mebli jest zbyt wysoki, co nie znaczy, że nie stworzą dobrego domu dla zwierzęcia. Tyle, że chcą mieć i zwierzę i meble w całości. A także drzwi i dywany. Ja nie osądzam i nie potępiam takich ludzi.[/quote] Zgadzam sie z Toba. Nikt nie pisze o trzymaniu psa w wiezieniu - jesli ktos tak wlasnie pojmuje klatke czy kojec, to prosze bardzo, niech szeniak chodzi sobie po mieszkaniu samopas jak jest sam. Jesli komus nie zalezy jak to mieszkanie bedzie wygladac - to tym lepiej. Mnie tez nie. Ale nie mieszkam sama. Moja rodzina akceptuje i bardzo lubi moje psy, ale to sa MOJE psy, to ja sie nimi zajmuje, oni tylko chetnie pomagaja, a meble i dywany to juz dobro wspolne. Nie mam najmniejszej ochoty na wojne domowa w imie jakiejs ideologii, ktora nie pozwala mi zamknac szczeniaka (tylko szczeniaka - chynba ze dorosly bedzie niszczyciel, ale to sie nigdy nie zdarzylo) na 2 czy 3 godziny w kojcu jak nikogo nie ma. I TYLKO WTEDY. Szczeniak (jesli go dobrze wychowam) wyrosnie i zmadrzeje i bedzie lazil gdzie chce. A meble nie naprawia sie same. Nie stac mnie na koszt 3 tys zl. Nie ukrywam ze najmocniej przemawia do mnie argument bezpieczenstwa psa, a zaraz po nim bezpieczenstwa sprzetow domowych. Nie chce by domownicy zalowali, ze jest pies, chce zeby byl ich ulubiencem, a nie koscia niezgody. Psu sie krzywda nie dzieje. Miejsca do biegania ma duzo, swoj koszyczek, miseczki, zabawki. Pol pokoju! A jak tylko ktos wroci - bedzie natychmiast wypuszczont. Moze duzo osob stwierdzi, ze taka malostkowa osoba jak ja nie powinna miec psa. Lubie psy baaaaardzo, ale sa tez inne wazne sprawy. Jak spokoj w rodzinie. A jesli te 2 sprawy da sie bezbolesnie polaczyc - to ja je polacze! pozdrawiam!
-
Justa dzieki za dobry link, dokladnie mi to to chodzilo cos musialo sie pokrecic:)
-
Przepraszam - na kupsprzedaj oczywiscie, nie na allegro. Nie chce mi edytowac tekstu, dlatego poprawiam tak.
-
Jesli tak - przepraszam, musialam Cie zle zrozumiec. Zgadzam sie z tym co teraz napisalas:) A swoja droga znalazlam na kupsprzedaj takie cuś: [URL]http://www.kupsprzedaj.pl/zwierzeta/psy/teriery/yorkshire_terrier/s[/URL] Czy to mozliwe? Rodowodowy 1200? I to po medalistach?!:lying: Podejrzane. A swoja droga mnie sama dziwi moja reakcja - pies rodowodowy w tej cenie to np. u shih tzu normalna sprawa (jesli moje wiadomosci sa aktualne?). A u yorka - od razu watpliwosci. Ciekawe.
-
[quote name='Greven'] Nie jestem przeciwna zamykaniu psów w kojcu na czas nieobecności właściciela. Odpowiednio przyzwyczajony pies traktuje zamknięcie w kojcu, jako hasło do pójścia spać. Lepsze to, niż ciągła frustracja, gdy po powrocie do domu zastaje się zeżarte meble, sprzęty i obuwie.[/quote] i to tez jest powazny argument. Ja kocham psy, mojemu mlutkiemu bede poswiecac maksymalnie duzo czasu i uwagi, ale na zniszczenie mebli nie mem ochoty. A juz NA PEWNO nie ma na to ochoty moja rodzina.:angryy: Zamiast frustracji i sprzeczek wole zainwestowac w kojec.:cool3: Pozdrawiam!
-
Belga, nie wiemy - moze on ma dlugie spacery codziennie. Poza tym co sugerujesz - oddac psa? bez sensu. Ja sie nie znam, moje psy nic nie niszczyly. Ale gdybym miala taki problem to czekalabym na madre porady, nie na zlosliwosci w stylu: Trzeba sobie bylo kupic pekinczyka, kupiles bernenczyka, to juz Twoj problem. Wierze ze w przypadku tak duzego i prawie rocznego psa to moze stanowic problem - trzeba pomoc czlowiekowi! Jest tu mnostwo osob ktore sie znaja na rzeczy:)
-
[quote name='Visenna'] Chciałabym żeby to były bzdury...ale niestety, bezrodowodowe Yorki nie wzięły się z powietrza, ktos ich "narobił" z rodowodowych. I nadal się tak dzieje, a skąd oni tych rodowodowych rodziców biorą! Choćby rodzice mojego psa. Z jakieś hdowli się wywodzą, skądS papier mają. Ale mój pies już nie... może i bzdura, ale prawdziwa[/quote] Przepraszam - to skoro jestes przeciw czemu nie kupilas rodowodowego? Gdyby rodzice Twojego psiaka byli jak sugerujesz wykastrowani/wysterylizowani, to nie byloby go na swiecie, nawet bys go nie poznala. A co? Niewarto bylo? Wiem ze sie oburzycie, ale kazdy kij ma 2 konce. Pewno ze mnie szlag trafia jak slysze o hodowlach kojcowych. Ale jak ktos ma ukochana rodowodowa sunie, ktorej nie wystawia, ale chce zeby miala szczeniaki - to robi zle, ale na mily Bog przestepca nie jest!!!! I byc moze te jego pieski beda lepiej socjalizowane i wychowywane niz pieski z niejednej hodowli rodowodowej. Ja rozumiem wszystko, ale na to trzeba patrzyc b. indywidualnie, sa ludzie i ludzie. Smiem nawet twierdzic ze w skrajnych przypadkach pseudohodowcami i rozmnazaczami moga bywac i ci "rodowodowi", a hodowcami nierodowodowi. Wiadomo ze macie racje z psami rodowodowymi. Ale - dajcie zyc tym bez tez!
-
Racja. Musze rzucic okiem czy nie mamy kocich gosci. Do tej pory ani jednego nie widzialam, wiecie Bingo to spora bestia i do tego "pies na koty":xaz za bardzo, wszystkto zniesie ale na widok kota krew go zalewa. Moze wsrod okolicznych kotow poszly wici, ze sie taka wycieczka niespecjalnie oplaca:cool3: ale pewnosci nie mam. Sprawdze to. Dziekuje w kazdym razie!
-
[quote name='woof-woof']a co myslicie o takiej: [URL]http://allegro.pl/item162100906_klatka_xxxl_dla_kota_psa_dom_do_transportu_wiklina.html[/URL] Daje chyba poczucie bezpieczeństwa taka obudowana "chatka dla psa" - taka norka :) Pozdr[/quote] Wiesz co niby tak, ale to NA PEWNO nie jest miejsce, w ktorym szczeniaka mozna zamknac na pare godzin. To rewelacyjne legowisko, bo kazdy pies lubi miec cos nad glowa, ale drzwiczki to chyba jedynie na czas tarnsportu. Nie wyobrazam sobie zostawienia w tym malego i wyjscia z domu na dluzej. Moj kojec to w porownaniu z tym pastwisko:) chyba ze chodzi tylko o legowisko albo koszyczek transportowy to prosze bardzo pomysl dobry:lol:
-
:thumbs: Tylko pogratulowac madrego wujka. Ja mieszkam na wsi i robie za zjawisko paranormalne, bo moj pies nie tylko jest w domu (bywa wlasciwie, bo tak polubil swoja bude, ze kurcze nie chce siedziec w domu. Chyba pozazdroscil swoim psim sasiadom?! Ale ma wielki wybieg i cieplutka bude oraz staly karnet na wejscia do domu. Bez pytania o zdanie bierzemy go tylko jak jest zimno, a glupek nie ma ochoty posiedziec w cieple. nie wiem, moze on ma jakiegos husky w "rodowodzie?"), ale i chodzi na dlugie spacery i jezdzi z nami na wycieczki. Na domiar zlego mialam pudla("o Matko Boska Przenajswietsza!!!!!! On jezdzi do fryzjera?! Czego to ludzie nie wymysla.....") a bede miala zaraz yorka (zatem powtorka z rozrywki:eviltong:) W sasiedztwie niestety psy trzymane w katastrofalnych warunkach (nie wszedzie!!!). Jest rodzina "milosnikow psow" tzn. chlopaczek ma jakims sposobem co pol roku nowego psiaka. Potem trzyma sie go w stodole, zeby byl zly, a jak sie znudzi, to prosze bardzo - kolejny. A tamten....... Ostatnio niepokoi mnie jedno. Kundelki sa same w sobie bardziej odporne na chorobska (i zimno, jak wnioskuje z zachowania mojego, ktory w ogole jest zimnolubny), naturalna selekcja, wiekszosc psow rasowych jest delikatniejsza. Teraz pojawia sie mnostwo psow nierodowodowych, ktore - ze wzgledu na niska cene - czesto trafiaja do rak ludzi, ktorzy wypatrzyli je na targu i chca sie pochwalic. Pies trafia na lancuch. Jeszcze pol biedy jesli to kaukaz. Ale ja wciaz mam przed oczyma cudownego dobermana z mojej miejscowosci, ktory - trzymany na lancuchu - po prostu padl. Wcale nie jest latwo tlumaczyc ludziom takie rzeczy. Schemat wyglada tak: Przynosi sie szczeniaka, przez pierwsze tygodnie trzyma sie go w chlewie (tzn. ze swinkami) badz w stajni w jakiejs skrzynce zeby byl zly (szczegolnie "umilowane" sa te z czarnym podniebieniem") potem umieszcza na lancuchu i tak cale zycie. Az sie skads nie przytarga nowego (albo "stary tak zdziczeje" ze trzeba mu jedzenie kijem podsuwac - takie przypadki tez znam. to standart), wtedy łancuch starego sie odpina, prowadzi psa do stodoly, bierze pale i wali psa w nos. W okolice nosa. Bo tak umiera najlatwiej...
-
...... i rodzicom odpada argument w stylu :"Nie mozemy sie nim zaopiekowac, bo zjada ze smakiem wszystkie dywany i meble w zasiegu zebow:)"........:diabloti:
-
Ja kupiłam ostatnio przez internet domowy kojec. nie mam niestety teraz aparatu zeby pokazac, ale polecam. Kojec ma te zalete, ze kazda scianka jest skladana osobno i mozna go powiekszyc. W kojcu pies ma wiecej miejsca jak sadze. Kupilam go, bo w srode zawita do mnie moj dllllllllllllllllugo wyczekiwany york, nie chcemy, zeby podczas naszej nieobecnosci (od poczatku musi pobyc troche w domu sam:cry: niestety) nic mu sie nie stalo zlego. nie chce umierac ze strachu w pracy, ze mlody dorwie sie podczas mojej nieobecnosci do jakiegos wczesniej niezauwazonego kabla, albo ze cos na niego spadnie. W kojcu miesci sie koszyczek, miski, zabawki, jest miejsce na kuwete (poki ma kwarantanne, bo nie jestem zwolennikiem metod kuwetowych) i jest duzo miejsca na lazikowanie. Postanowilam ze piesek bedzie zamykany w kojcu tyko na czas nieobecnosci, ale bardzo chce zeby potraktowal to jak swoje terytorium i dlatego jak juz bedzie pod czyjas opieka, kojec bedzie co prawda otwarty, ale niebede go skladac. Nie chce go trzymac w klatce, chce zeby mial - dla wlasnego bezpieczenstwa - "swoje" miejsce. Kojec jest spory, ale mysle, ze bede kupowac z biegiem czasu (jesli bedzie taka koniecznosc) dlasze czesci, tak, zeby byl duuuuzy. Powtarzam, ze to tylko na czas naszej nieobecnosci, wiec pare godzin dziennie (tak do 4 maksymalnie). To chyba dobry wybor, o ile jest madrze traktowany, nie jak klatka bron Boze!:mad: Kojec jest dodatkowo bardzo elegancki i swietnie sie prezentuje, ale to juz skutek uboczny, bo nie sadze zeby mialo to dla mojego malego mezczyzny jakies znaczenie. Zamowilam go na tej stronie: [url]http://www.psy.kankan.pl/klatki.htm[/url] Zobaczcie i ocencie sami:)
-
Sluchajcie, ale jesli mam wlasny ogrod ogrodzony i calkowita pewnosc ze zaden zwierz mi tam nie lazi (poza Bingiem, naszym kundelkiem uroczym, ale on jest poza podejrzeniami bo to pies domowy szczepiony zdrowy oraz szalony ale to juz inna kwestia. poza tym nie zalatwia sie nigdy w ogrodzie. Bingo i tak czy inaczej bedzie mial sila rzeczy z maluchem ciagly kontakt), to czy dalej istnieje ryzyko, ze chorobsko przyplacze sie gdzies z powietrza? Czy moge spokojnie od czasu do czasu wziac pieska na trawke? (Przy ladnej pogodzie naturalnie):bigcool:
-
Na razie psiak ma jeszcze kwarantanne. Ale jak zacznie wychodzic i jeszcze bedzie zimno - to jak najbardziej TAK. Ja nie lubie tych ozdobnych wdzianek (ktore na oko wygladaja na 2 razy bardziej eleganckie niz moje wlasne:lol!: ) ale "ocieplacze" - jak najbardziej!
-
A ja od jakiegos czasu mieszkam na wsi i tutaj trzymanie psa (jakiegikolwiek) w domu to jest dziwactwo i fanaberia. juz nie mowiac w ogole o spacerach z psem na smyczy (czy bez). a jak sie wydalo ze moj poprzedni pies jezdzi do fryzjera (bo pudel to byl) to doslownie idac na spacer az czulam na sobie spojrzenia wszystkich mieszkancow. Az sie moja Bogu ducha winna babcia narazila sasiadkom jak zaczela tlumaczyc ze tak trzeba. A ja to juz bylam jak kosmita. Jak stracilam moja sunie:-( to wszyscy zgodnie stwierdzili ze zaczynam normalniec. Ciekawe co powiedza na moj najnowszy nabytek niedlugo? W sumie w nosie to mam,a nawet mnie to smieszy. Ale mentalnosc jest taka: psa trzymac w domu to tak jakby trzymac w domu np. kure, albo swinie. W domu mieszka czlowiek a pies w budzie na lancuchu. :mad: a kto postepuje inaczej to od razu jest postrzegany jak ta babcia z komedii "Galimatias". Pozdrowienia od dziwolaga zatem!
-
witaj Bartex:) do mnie york zawita w srode, a wiec 3 dni pozniej:multi: mysle ze jak przegrzebiesz porzadnie forum to znajdziesz sporo odpowiedzi na pytania. Zalezy ile Twoj piesek bedzie miat tygodni (czy miesiecy) - np. dla 7 tyg maluszka smycz nie bedzie Ci jeszcze potrzebna, spokojnie mozesz poczekac i po jakims czasie dostosowac po prostu smycz do pieska. Ja dlugo szukalam odpowiedniej obrozki, chcialabym malutkimi kroczkami przyzwyczaic do niej maluszka. Znalazlam w koncu - ale to jest naprawde wyczyn, kupic odpowiednia obroze dla szczeniaczka yorka. Na przyszlosc (tzn juz jak bedzie chodzil na smyczy) planuje szelki. Smycz rozciagana owszem, ale na poczatek bede go oczywiscie uczyc na normalnej. Mysle ze hodowca powie Ci dokladnie jakiej karmy, witaminmasz uzywac, jesli to dobra hodowla, to mozesz polegac na jego zdaniu, w koncu on zna swoje pieski najlepiej. Ja mam juz gotowa cala wyprawke, od legowiska po miski:p napisz cos o swoim yorasku? piesek czy suczka? Kiedy sie urodzil? moj to piesek, urodzony tuz po Świetach. Czeka juz na mnie u swojej mamy i rodzenstwa:) a tujeszcze tyddzien........:shake:
-
York to jeszcze soft. Ja slyszalam ze jedna dobrotliwa paniulka chciala wlascicielke charta (borzoi to chyba byl, wielce zreszta utytuowany) na policje podac ze biedna psinke glodzi i tylko kase na niej zbija bo ja ciagle a to na pokazy, a to na inne bery ciaga. Tak wiec glowy do gory yorkowcy!
-
Moonek, ona jest po prostu cudna, uwazbie sledzilam zdjecia Sammi, bo zwrocila moja uwage szczegolna barwa. Piekna jest! Zwlaszcza tutaj:loveu:
-
No i jeszcze tekst: po 1 wizycie u fryzjera... chyba ze siedzial w plecaku i patrzyl jak panu strzyga brodke i wloski. Bo sam maluszek to na pewno strzyzony nie byl, nie mowiac juz o nauczeniu czystosci. tak na oko to ma z 6tygodni. To tak jakby 5 - miesieczne niemowle samo szlo grzecznie do lazienki na siusiu. Genialny pies i do tego zloty.....mhm........ miodzio aha .... zapomnialabym.... jeszcze uszy stojace.........
-
[quote='pingwinek=];3083501']to mial byc temat o ubrankach a nie o kwarantannie x[[/quote] no wiem wiem, przepraszam. Nie moglam sie powstrzymac, to dlatego ze u mnie szalenstwo przedyorkowe (ostatnie stadium) i szukam informacji, ile wlezie:cool3:
-
Bardzo chetnie:) gg5458142 mail [email]magdallena10@op.pl[/email] Jako ze u mnie moj maly mezczyzna pojawi sie na dniach, to wszystko juz gotowe (no prawie, bo szamponow i odzywek nie mam i na razie nie wiem, jakie): koszyczek (po Milusi jeszcze) z polarowym kocykiem, miseczki, zabaweczki, szczotka, grzebyk (tez poki co wlasnosc Milci). Zamowila przez internet na tej stronie [url]http://www.psy.kankan.pl/klatki.htm[/url] kojec domowy, no taki plotek po prostu. Po stracie Milki jestem strasznie przewrazliwiona, nie chce sie bac pol dnia w pracy (a urlopu nie wezme, bo nauczyciela nie daja, a poczatkujacym to juz zwlaszcza), czy na pewno usunelam z pokoju wszystkie niebezpieczenstwa, czy maly na pewno nie wygrzebie jakiegos kabla, czy cos na niego nie spadnie, co to to nie! Kojec jest spory, spokojnie jest miejsce na koszyk, miseczki, gazety, zabawki i biegania. Kosztowal 80 zł, jeszcze go nie mam co prawda (dopierow poniedzialek ma dotrzec), ale mysle ze to dobry i madry zakup. Moj psina jest bez rodowodu, ale ze znanego mi od dawna i dobrego zrodla. Pieski wychowywane w swietnych warunkach, rodzice zdrowi (i odrobine zwariowani, wiec jak synek bedzie ich srednia wypadkowa, to kojec mu sie na poczatku b. przyda:)).
-
Ale cudny mieszaniec pekińczyka i shih tzu:) piesek piekny - do dobrego domu, hodowca - na badania psychiatryczne:diabloti:
-
[quote name='niunka_71']Waldek2 widze ze jestes znawca :)) Tzn jak wychowujesz pieski, zeby nie szczekaly? Przeciez nie rozumieja, ze nie mozna "drzec mordy" ;] Male pieski, ktora chca szczekac, to nie sluchaja co do nich mowisz, tylko szczekaja w najlepsze, majac wszystko poza tym gdzies ;] Czyli [B]kwarantanna jest od 6 do 7 tygodnia zycia[/B], potem mozna wychodzic na dwor kąpać..(jezeli trzeba) i tak z kazdym nastepnym szczepieniem.. W sumie wszystko jasne :) Pomogles mi, dzieki;* Odpowiedz jeszcze jezeli mozesz z tym szczekaniem i na reszte pytan tych mniejwaznych :)[/quote] tylko od 6 do 7? a nie przez caly okres 3 szczepien?