-
Posts
1335 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Blow
-
Łomatulu, przestaję się już produkować skoro nadal moje stanowisko jest nieczytelne:shake:Jak mówiłam-mówca ze mnie kiepski:p Żeby było jasne:drogą internetową, zerduszko, można TYLKO teoretyzować:lol:
-
wielkie pobudzenie na spacerze+ciągnięcie na smyczy, jak temu zaradzić???
Blow replied to pattika's topic in Wychowanie
A tu mnie zaciekawił pewien aspekt użytkowania kantara-bezpieczeństwo.Mam kantar, swojego czasu używałam, w tej chwili nie jest to konieczne więc leży na dnie szafy.Niektórzy twierdzą, że ustrojstwo może psu zrobić krzywdę, tymczasem naprawdę wiele osób go używało, używa i będzie używać.Czy słyszeliście o przypadkach kontuzji spowodowanej kantarem?Ja osobiście nigdy. -
Z ciekawości...jak wygląda człowiek, który nie brzydzi się wsadzić kleszcza do mikrofali?:evil_lol:
-
[QUOTE]Przewodnikowi nie wolno w żaden sposób nagrodzić psa podczas wykonywania ćwiczeń; posiadanie przy sobie zabawek lub smakołyków prowadzi do dyskwalifikacji. Dopuszczalne jest krótkie pogłaskanie lub pochwalenie psa, gdy sędzia zasygnalizuje zakończenie ćwiczenia.[/QUOTE]Chyba ten fragment regulaminu jest wystarczająco jednoznaczny:lol: [QUOTE][SIZE=3]Przy okazji jak zapatrujecie się na podbieganie przewodnika między ćwiczeniami – tak że pies ma okazję przebiec się z nami kawałek i rozluźnić[/SIZE][/QUOTE]Jak dla mnie-fajny sposób na zapobieżenie ewentualnemu wypaleniu się [B]mojego[/B] psa:cool3:
-
Nauka aportu zazwyczaj ładnie idzie z dwoma identycznymi przedmiotami więc dobrze by było(jeśli masz takie możliwości) zaopatrzyć się w drugi-taki sam-talerz.
-
[QUOTE]A swoją drogą czy usłyszałyście gdzieś, że to częsta choroba jamników, bokserów i sznaucerów? Bo coś takiego usłyszałam, a być może to bajka jakich wiele jesli chodzi o psiaki. [/QUOTE]Nie wiem jak u reszty ale dochodzę do wniosku, że u jamników faktycznie często występuje cushing i moczówka prosta:shake: Odnośnie guzków na listwie mlecznej-nie zawsze z góry trzeba zakładać, że stanowią duży problem choć należy zachować ostrożność i rozwagę.Mojej jamniczc w wieku przestarczym zaczęły się robić guzy na sutkach ale wszystkie były nizłośliwe i ie wymagały interwencji chirurgicznej.Po prostu sobie istniały ale były ciągle monitorowane.Suczka się starzała i narkoza robiła się coraz mniej wskazana.
-
[quote]Ale podtrzymuję: jaki jest sens użycia silnego bodźca bólowego na zwierzęciu, które atakuje ze strachu??[/quote][quote](...)opanowanie psa, nawiązanie z nim kontaktu metodami pozytywnymi nie było możliwe.Jak to ładnie ktoś napisał, w takiej sytuacji zwierzę jest zalane chemią do tego stopnia, że przestaje choćby dostrzegać czyjąś obecność na drugim końcu smyczy.I tu moja własna, potwierdzona przez szkoleniowca interpretacja:nie należy dopuszczać do utrwalania się takich zachowań.[/quote][B]Juliusz(ko)[/B],postaram się rozwinąć ten fragment. Żeby pomóc psu pojąć, że nie musi się obawiać danej sytuacji za pomocą własnego wsparcia, smaczka, odwracania uwagi,pokazywania, że bardziej opłaca się np. pobawić z pańcią, niż biec na oślep i zjeść w bezpodstawnej obawie, ze samemu zostanie się zjedzonym, najpierw musisz mieć ze zwierzęciem kontakt.Musisz w tym celu sprowadzić jego myśli na odpowiedni tor.A jeśli pies znajduje się w szale nie pozwalającym na to?Oprę się na naszym przykładzie(bo tej metody nie można odnieść np.do typu zachowania przytoczonego przez Szmaję): W dużym skrócie: *pies dostrzega "zagrożenie" przed Tobą-wtedy jest za późno na odwracanie uwagi pozytywami bo za sekundę wybucha *wykazujesz się maxymalnym refleksem i oddajesz szybkie, krótkie "ciach!" kolcami, po czym po upływie ćwierć sekundy luzujesz i szybko orientujesz się, żeby wyłapać moment wyciszenia w reakcji na ciachnięcie-wtedy piszczysz, wyciągasz smaka, zabawkę, masz szansę na odwrócenie uwagi zwierzęcia.W ten sposób dajesz sobie szansę na pokazanie psu jakie zachowanie jest porządane a przede wszystkim opłacalne dla niego bo nagradzasz w chwili, w której zachowuje się w sposób, który akceptujesz.Bez ciachnięcia pies bez przerwy wykazuje negatywne zachowanie.Jak pokazać mu czego od niego oczekujesz i co jest dla niego lepszym rozwiązaniem jeśli zwierzak nie daje Ci na to szansy? [quote]Czy uważasz atak o podłożu lękowym za zachowanie samonagradzające się?[/quote]Nie wiem czy można to tak nazwać, raczej nie.Powiem po mojemu, tak jak ja to rozumiem;) Im dłużej będziemy zezwalać na takie zachowanie, tym dłużej pies będzie trwał w przekonaniu, że tego typu zachowanie jest porządane a na pewno dozwolone, to działa na zasadzie kojarzenia sytuacyjnego, ukorzeniającego się nawyku, który potem trudno odkręcić.Im krócej roceder trwa, tym łatwiej go zlikwidować. [quote]W jaki sposób? Przecież pies NADAL pozostaje w stresie, a jeszcze dokładać mu ból?[/quote]W przytaczanym przeze mnie przypadku to stres konieczny. [quote]Tutaj 'budowanie' psa by się przydało, a nie gromy ciskane przez przewodnika, który powinien być wsparciem...[/quote]Tak jak napisałam powyżej.Trzeba zwierza podbudować ale musisz dać sobie na to szanse jeśli pies na to nie pozwala podczas ataku:lol: [quote]Przez 'dymienie' rozumiem:[B] jestem taki duży, silny, ja wam pokażę[/B]:diabloti:. Wtedy - o.k.: chłooopie! hamuj, bo jak nie, to Ci Pańcio wytłumaczy, że tak się NIE robi ;-). [/quote]Wytłuszczona kwestia jest właśnie bardziej charakterystyczna dla psa lękliwego, mało pewnego siebie-nie jest pewien swoich sił, w jego opinii jest słaby więc "stwarza pozory" próbując za wszelką cenę udowodnić siłę, przestraszyć "wroga" nim ten zdecyduje się na ewentualny atak, w którym piesek lękliwy jest z góry przegrany.Coś jak zakompleksiony facet próbujący nadrobić co nieco fajnym samochodem żeby odwrócić uwagę od swoich słabych stron:evil_lol: Pies ewny siebie, swojej siły i możliwości nie czuje potrzeby demonstracji swoich atrybutów na każdym kroku.Tak przynajmniej się powszechnie uważa;) (no to faktycznie krótko napisałam:diabloti:) [QUOTE]edit: Teraz mnie zaciekawiłaś:smile: - czy mogłabyś podać, w którym poście Zofia Mrzewińska pisała o używaniu kolaczatki? Nie mogę znaleźć...[/QUOTE]A możesz mi wskazać, w którym momencie tak twierdziłam?:cool3:
-
Przed odwołaniem się do którejkolwiek czyjejś wypowiedzi zazwyczaj zapoznaję się z jej treścią nieco dokładniej niż w stopniu pobieżnym:eviltong: [B]Juliusz(ka)[/B], tak jak byłyśmy zgodne na początku tak w tej chwili radzę, zweryfikuj ton swojej wypowiedzi i dostosuj go do reszty rozmówców, którzy prócz względnej kultury wnoszą do dyskusji jakiekolwiek wartościowe treści.(EDIT:napisałaś przede mną i nie zauważyłam kolejngo postu-ten jest bardziej chwalebny:lol: [quote]Agresja pt. 'lubię dymić' (jeśli inne metody okażą się nieskuteczne) - próbowałabym łańcuszka/kolczatki. Oczywiście stosowane po konsultacji z kimś, kto wie i pokaże jak i kiedy ich używać ;-). [/quote]Problem w tym, że często problem pod tytułem "lubię dymić" wynika z agresji lękowej:cool3:) [B]Zerduszko[/B], raduje mnie Twój poziom emocjonalny, skromność i nie poddanie się kanonom zachowania jakie panują na tym forum(zero złośliwości!):lol: Myślę, że obie mamy rację([B]szmaja[/B] również, z tym, że mówimy o różnych przypadkach).Pytasz o mechanizmy.Nie mam wystarczającej wiedzy i kompetencji, żeby prawić dysputy na ten temat i upierać się, że mam 100%rację(żeby wszyscy byli zdolni dojść do takiego wniosku:shake:) i tego nie robię.Postaram się jak mogę przedstawić swój punkt widzenia, przypadki, jakie mam na myśli(zauważyłam mocne tendencje do generalizowania w tej dyskusji) a mówca ze mnie średni.Przede wszystkim należałoby rozgraniczyć tematy, które zostały poruszone bo powoli dążymy do zmixowanego bełkotu po prostu na temat agresji, której przecież występują miliony rodzajów, na różnym tle, każda na innym podłożu.Buńczuczne wypowiedzi świadczą tylko o niezrozumieniu albo wybitnej, wcale nie słusznej pewności siebie.Jeśli wszystkie przypadki agresji wrzucimy do jednego wora, dojdziemy do wniosku, że [B]wszyscy mamy rację[/B] bo każda teoria znajdzie idealne zastosowanie w innym kącie wora.Właściwie to w takiej sytuacji się znajdujemy-nikt z nas oprócz właścicielki nie widział psa na oczy, nie ma tak naprawdę pojęcia o typie zachowania psa ale wszyscy dumnie i zaciekle bronią swojej teorii:p-już jesteśmy w worku!Świadomie zawoalowałam ten kontekst w postach wciąż dodając zwroty w tonie:"oczywiście tak wcale nie musi być ale może","nigdy nie mamy 100% pewności" itp. co widać okazało się zbyt subtelne przez co nieczytelne.Nie mnie naprawiać braki w komunikacji. Przedstawiłam przykład możliwych do zastosowania działań(inni również to zrobili, nie widzę więc powodu do bojkotu któregokolwiek-przecież tylko sobie teoretyzujemy).Gdy mamy problem, czasem należy metodą prób i błędów i wnikliwej ich obserwacji dokonać wyboru pomiędzy dostępnymi rozwiązaniami aby to wyłonione na końcu i którego będziemy się trzymać okazało się najefektywniejszy. Kolczatka/dławik znajduje zastosowanie w pewnych przypadkach i nawet (nieraz nielogiczny i ślepy)bełkot zagorzałych przeciwników nie zmieni faktu, że często jest jedyną metodą dającą możliwości ułożenia psa.Nie mam pojęcia czy moi współdyskutanci mieli z takimi do czynienia czy nie(w końcu ich nie znam) i nie odważyłabym się podważać z taką zapalczywością ich teorii.Bo nie wykluczam słuszności metod pozytywnych-BA!Sama je stosuję!:loveu: Przykład?Leży na swoim pontoniku obok mnie. Mój przykład,będący dowodem na to, że nie plumkam zerżniętej z czyichś artykułów/książek/wypowiedzi suchej teorii bez własnych doświadczeń,ma na imię Fado.Pies po przejściach jakich niemało.Na początku sama zajmowałam się jego układaniem-teorię miałam w małym paluszku(jak wielu tu obecnych:evil_lol:), praktyka wyglądała nieco inaczej choć zieleniakiem nie byłam.Gdy pies osiągnął wiek 1,5 roku i stan, z jakim stwierdziłam, że sobie nie poradzę(a złożyły się na niego pewnie małe błędy wychowawcze, bodźce zewnętrzne z przeszłości, cechy charakterologiczne osobnika, hormony itp.), skorzystałam z nieczęsto nadarzającej si na pomorzu okazji i zapisałam się na lekcje z jedną z najlepszych osób, do których można się zwrócić w kraju.Przypadek został sklasyfikowany jako agresja na tle lękowym(choć tu mam pewne obiekcje), szybko też w porozumieniu z innym zaprzyjaźnionym szkoleniowcem, stanęło na użyciu dławika.Tu przejdę do działania mechanizmu ale nie mam pewności, czy moje objaśnienie będzie trafne.Pies reagował mocno agresywnie na osobniki płci męskiej tego samgo gatunku(zabić, zlikwidować, posiekać bez umiejętności obiektywnej oceny sytuacji czy choćby swoich fizycznych możliwości) oraz przeważnie tej samej płci gatunku ludzkiego z tym, że w mniejszym stopniu-nigdy nie dopuścił się ugryzienia oprócz sytuacji, w której członek rodziny znajdował się w realnym zagrożeniu. W tym właśnie przypadku opanowanie psa, nawiązanie z nim kontaktu metodami pozytywnymi nie było możliwe.Jak to ładnie ktoś napisał, w takiej sytuacji zwierzę jest zalane chemią do tego stopnia, że przestaje choćby dostrzegać czyjąś obecność na drugim końcu smyczy.I tu moja własna, potwierdzona przez szkoleniowca interpretacja:nie należy dopuszczać do utrwalania się takich zachowań.Nie zdążyliśmy zawrócić, ominąć o kiladziesiąt-nieraz kilkaset m(bo w takiej mniej więcej odległości od obiektu należało się znaleźć aby uniknąć nieporządanej reakcji) psa.Co robić?właśnie w tym momencie o kant tyłka można rozbić klikier, smaczka itp o ile nie wprowadziliśmy psa w tryb pracy odpowiednio wcześnie lub generalnie szkolenie jest na zbyt wczesnym etapie.Wraz ze szkoleniowcami szybko zaobserwowaliśmy, że dławik również się nie sprawdza, czego nie można było powiedzieć o kolczatce.Krótka, szybka, intensywna korekta spada na psa jak grom z nieba, robi przysłowiową rybkę a Ty wykorzystujesz ten moment na odwrócenie uwagi od potencjalnego "zagrożenia", absorbujesz zwierzę swoją osobą za pomocą metod pozytywnych(nie popieram teorii stanowiącej o negatywnym kojarzeniu przewodnika z powodu takich działań, inaczej ta mtoda nie odniosłaby skutku, jaki odniosła).W miarę prawidłowego użytkowania(i założenia!!!!!) kolców, konieczność odwoływania się do ich "siły perswazji" maleje, używa się ich coraz rzadziej bo za ich i metod pozytywnych pomocą wzmacniamy czułość psa na bodźce.W ten sposób ewoluowaliśmy z krótkiego romansu z kolcami do jeszcze krótszej relacji z dławikiem(teraz tylko do uzyskania precyzyjności w obi), żeby chwili obecnej móc prowadzać psa nazwykłej obroży.To wszystko na przestrzeni kilku zajęć ze swietnymi szkoleniowcami/behawiorystami i miesięcznym kursie PT.Obecnie z powodzeniem doskonalimy sztukę obdience(od dwóch miesięcy a efekty widoczne).To mój punkt widzenia ale to tylko jeden z całej masy przypadków agresji. [B]Szmaja[/B], z przypadkiem takiego psa(agresywnego w stosunku do zwierząt ale i ludzi) spotkałam się w grupie PT.I znowu ktoś ma rację;)Kolczatka nie znalazła wtedy zastosowania bo, jak zauważyłaś, u takiego typu osobnika wywoła większe pobudzenie.Za to dławik pomógł wyprowadzić psa na prostą bo jest innego rodzaju bodźcem, na jego psychę zadziałał odwrotnie niż zrobiłaby to kolczatka-wyciszał reakcje, nie pobudzał. Nie wierzę, żebyś nie miała okazji przeczytać choćby jednej publikacji osoby,o której m.in. mówię;) Proszę: [URL="http://zofia-mrzewinska.blog.onet.pl/"]Zdaniem Psubratki - blog Zofii Mrzewińskiej - Onet.pl Blog[/URL] oraz: [URL="http://dogandroll.com/"]Witamy w DOG & ROLL[/URL] Powtórzę, że nie upieram się przy słuszności mojej opinii, może coś przeinaczam.Ale jeśli ktoś uważa, że osoby, m.in. od których czerpię wiedzę i instrukcje, się mylą, musi być bardzo mądry. (znowu się rozpisałam:-o)
-
[QUOTE]tylko że polecając smaczki/zabawki nie ryzykujemy że właściciel zrobi psu krzywdę źle używając bodźca awersyjnego.[/QUOTE] [QUOTE]Awersja czy wogóle kara w wychowaniu/szkoleniu jest dla mnie najtrudniejsza do zastosowania[/QUOTE] [QUOTE]Przez forum nie da się nauczyć jak, ba ludzie uczący się u innych w realu również czasem mają z tym problem [/QUOTE] Powtórzę: [QUOTE]Ale to jest sprawa indywidualna i faktycznie jeśli nie umie się używać ustrojstwa, lepiej zrezygnować [/QUOTE] Nie jestem z tych fanatyków siekających wszystko co się rusza metalem, nie bój nic.
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
Blow replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
JAk sobie przypomnę odbiór jednego z psów ze schroniska, łezka mi się kręci:loveu:Stres niewyobrażalny, nie chciał wejść do samochodu, za to jak już go "wrzuciłam", zalizał mnie po drodze i zawisł wpół na szyi(jamnik;)).Gdy przyjechaliśmy na miejsce, zanim weszliśmy do mieszkania, chodziłam z nim chyba ze dwie godziny ale bidul roztrzsiony nie chciał się załatwiać.W końcu poszliśmy do domku, daliśmy mu czas na zwiedzanie, wstępne poznanie i zdecydowałam o kąpieli(była konieczna niestety)-zaraz po wyjęciu z wanny, w trakcie wycierania, nerwy i fizjologia puściły-pies zrobił wieeeeelką kałużę na całą łazienkę i pół przedpokoju:pWyglądało to co najmniej jakby przez te 3 dni pobytu w schronie(rodzina z dziećmi go oddała) W OGÓLE nie oddawał moczu ze stresu:-( Jeszcze długa droga przed Wami, nauka siusiania, tępienie złych nawyków, które mogą wyjść później w praniu a których Wam życzę jak najmniej,nawiązywanie więzi, prawdziwej przyjaźni...Powodzenia!;) Mam tylko nadzieję, że po wizycie u weta okaże się, że z suczem wszystko we względnym porządku:lol: -
[QUOTE]test robiliśmy jakiś specjalistyczny ale jak on się zwał nie mam zielonego pojęcia. Polegał na pobraniu krwi na czczo, potem [B]na zastrzyku z lekiem sprowadzonym z Anglii (bo w Polsce nie ma), odczekaniu godziny i ponownym pobraniu krwi do analizy.[/B] Koszt ok 120zł. [/QUOTE]Mam pytanie troszkę spoza tematu do osób bardziej obeznanych:czy to samo badanie, o którym tu mowa, stosuje się do zdiagnozowania moczówki prostej???Podobno ciężko zdiagnozować to schorzenie nie przeprowadzając podobnego(??) badania, wg mojego weta trzeba sprowadzić zza granicy jakiś specyfik(hormony?) niedostępny w kraju, który to umożliwi.Pytam ponieważ swojego czasu u mojego psa wystąpiło podejrzenie łagodnego wydania moczówki,na szczęście jednak objawy w większości ustały.Przepraszam, że zaśmiecam;)
-
Łomatko, on jest niesamowicie nakręcony jak na niedoświadczonego piesa!:loveu:Zazdraszczam;)Wprawdzie nie jestem doświadczona w tym sporcie ale mi jako laikowi rzuca się w oczy to samo, co przedpiszcy-za dużo prowokujesz sytuacji kończących się niepowodzeniem a z tego co wiem początki powinny obfitować w sukcesy, które wzmocnią pewność siebie psa w tej dziedzinie i jeszcze go nakręcą:razz: Druga rzecz-czasami lubi odbiec, nie przyjść lub przychodzić nieco opornie.Staraj się przewidywać takie sytuacje i po zaobserwowaniu pierwszych symptomów ociągania się zacznij ucikać psutyłem piszcząc, zachęcając i cieszkając się niemiłosiernie-to taka reguła z aportu właściwie;) Ja się czasem bawię z Fadzikiem frisbee ale jemu brak tej iskry i spontaniczności, nie bawi go to do tego stopnia co Twojego psa i chcąc z nim robić coś więcej, musiałabym duuużo działać i zaopatrzyć się w cierpliwość.Mamy badziewne, amatorskie(za ciężkie ale przyjemnie miętkie:eviltong:) gumowe frisbee dog-o-soar bo tylko się w to bawimy i wolałabym nie wyrzucać kilkudziesiciu złotych na profesjonalny krążek, który niestety aż tak psa nie bawi:lol: Ale Wam gratuluję, życzę sukcesów i zazdrosnym okiem spoglądam na zapał Rexa;)
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
Blow replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
[QUOTE]Nie mylmy pojęć. Teoria dominacji sama w sobie nie jest zła. To laicy, którzy całkowicie opacznie ją 'zrozumieli' doprowadzili do tego, że jest teraz postrzegana tak, a nie inaczej.[/QUOTE]Amen!:multi: Świetnie czytać taki temat, widać, że kobita ma rozważne podejście, myśli racjonalnie i chwała jej za to!:cool3:Ja też się upraszam o foty;) -
[QUOTE]Jesli natomiast uwazasz, że masz rację, to przedstaw nam prosze jaki mechanizm wówczas zadziała i na co?? I kto takie rozwiązania proponuje??[/QUOTE] Wg mnie jeśli pies strachliwy w sytuacji zagrożenia popada w amok reakcji agresywnej i jeśli właściciel nie zdąży zareagować odpowiednio wcześnie i użyć "pokojowych" rozwiązań typu smaczek, odwracanie uwagi itd, trzeba się uciec do mocnych bodźców awersyjnych.Dlatego kolczatka czy dławik mogą okazać się pomocne.Oczywiście nie zakładam, że w każdym przypadku, bywa jednak, że jak pies zdąrzy się nakręcić, inne działania nie zdołają go wyrwać z tego stanu.Jak już pisałam nie sposób pzez internet ocenić trafności mojej czy Twojej teorii, dlatego możemy sobie tylko domniemywać i dywagować czysto teoretycznie.Rozwiązania typu kolczatka/dławik w poszczególnych przypadkach polecają również autorytety w polskim środowisku szkoleniowym/behawioralnym, z których pomocy korzystałam.Nie czuję się jednak upoważniona do żonglowania cudzymi nazwiskami na forum;)
-
Jeeezuuu...nie mogę czytać takich bredni(celuję w kierunku zwolenników rozpowszechniania problemu bezdomności zwierząt i pogłębiania przez to nieświadomości społeczeństwa):shake: Czasem sobie zajrzę żeby się pokatować psychicznie;)
-
Zauważyłam, że zdecydowana większość przeciwników dławików i kolczatek albo nigdy nie miała z nimi do czynienia albo nie wiedzą jak ich prawidłowo używać.Ja się nie upieram, że ten sposób korekty jest w tym przypadku zalecany bo nie widziałam psa na oczy ale dajmy spokój z subiektywnymi opiniami.Czasem kiedy skrajnie negatywne nawyki(zwłaszcza agresji się to tyczy) są mocno zakorzenione, bodziec awersyjny jest wręcz potrzebny ale to tylko mały procent oddziaływań na psa w procesie szkolenia-większośc to bodźce pozytywne;) Marta, fajnie, że już wprowadziłaś zmiany i słowa w czyn:lol:Zrezygnowałabym z kagańca jak już ktoś pisał ale prowadzała psa na dławiku, którego przeciez nie trzeba używać wciąż-będzie jedynie zabezpieczeniem na wypadek ewentualnego wybuchu psa, które da mu czytelny sygnał co jest fe.Dobre zachowania wzmocni reszta szkolenia. Ale to jest sprawa indywidualna i faktycznie jeśli nie umie się używać ustrojstwa, lepiej zrezygnować a wzamian tego można rzucać psu pod łapy.To fajny sposób na odwrócenie uwagi od nakręcania się w agresji-pies robi rybkę bo co to tak hałasuje jak grom z nieba:p Smaczki i ćwiczenie komend super wskazane:loveu: Najlepiej mieć oczy dookoła głowy i przewidywać potencjalne sytuacje konfliktowe.Sztuką jest reagować odpowiednio wcześnie i zacząć "wprowadzać psa w tryb pracy" zanim dostrzeże źródło niepokoju i zdąży się nim zaabsorbować;)
-
[QUOTE]w przypadku agresji w stosunku do psów kolce POGŁĘBIAJĄ problem.[/QUOTE]Nie zawsze;)nie można jednoznacznie powiedzieć, że tak jest w każdym przypadku.Mój pies wyszedł na ludzi dzięki kolczatce bo inne bodźce awersyjne, które naprawdę były potrzebne, najzwyczajniej na niego nie wpływały. Ale cieszę się, że co do reszty się zgadzamy:loveu: [QUOTE]Moim zdaniem dławik to taka sam głupota jak kolce w tym przypadku. [/QUOTE]A moim zdaniem głupotą jest stwierdzanie, że tak jest na pewno mając styczność z psem jedynie przez forum;) Ja bym nie wykluczyła teorii na 100%:roll:
-
[QUOTE]Usunięcie suce jajników powoduje zwiększenie pracy nadnerczy produkujących hormony zbliżone do płciowych. Organizm chce zastąpić brak jajników, stąd poziom hormonów nadnerczy we krwi rośnie powyżej normalnego poziomu, co w zasadzie wywołuje podobne objawy do opisanej przez Ciebie agresji spowodowanej nadmiarem hormonów płciowych.[/QUOTE]O popatrz, możliwe:cool3::eviltong:Ciekawa jestem tego zjawiska. Dzięki za [B]rzetelną[/B] informację.;)
-
Szelki nie mogą być "zwykłe", spacerówki i tym podobne odpadają a to dlatego, że nie są odpowiednio dopasowane do budowy anatomicznej psa co przy tego typu aktywności fizycznej powoduje duże obciążenia a także ich wykonanie pozostawia wiele do życzenia.Ja z niewiedzy kiedyś ostro psa poobcierałam zwykłymi szelkami przy uciągu roweru:shake: Proponuję chyba najbardziej powszechne w zaprzęgach szelki(szory) typu sled:cool3: Linę elastyczną można łatwo wykonac samemu(ja takowoż zrobiłam;)) albo kupić wcale nie tak drogo np w sklepie internetowym(najłatwiej).Polecałabym tą drugą opcję ponieważ różnica kosztów wynosi niewiele, jakieś kilka złociszy dosłownie a i wykonanie chyba jednak lepsze:) Co do pasa, nic nie powiem bo nie używam...
-
Jestem innego zdania;)Dominacja w stopniu nadmiernym u suki, tak jak u psów, jest powodowana hormonami.
-
Po pierwsze-mam troszkę zastrzeżeń odnośnie Waszej grupy agillity i nie wiem czy to wynika z mojego przyzwyczajenia do współpracy z naprawdę fajnymi, doświadczonymi ale i odpowiedzialnymi osobami czy faktycznie coś jest nietak jak trzeba.Nie rozumiem dlaczego Twój trener nie zainteresuje się Waszym problemem i nie pomoże znaleźć rozwiązania i uciekasz się do forum internetowego jako pomocy w tak złożonej sprawie:mad: Po drugie-nie rezygnowałabym absolutnie z pracy w grupie!Jasne, że powinniście ćwiczyć we dwójkę poza zajęciami ale ta grupówka będzie podstawą do Waszej pracy nad relacjami pieska ze światem otaczającym go:cool3: I tu się znowu odwołam do kompetencji trenera.Czy naprawdę to on kazał Ci zapakować psa z bańki w kolce i kaganiec????:crazyeye:Niestety w mojej opinii to by świadczyło o jego braku kompetencji. Mój pies jest/był zabijaką.Pracowaliśmy i nadal pracujemy nad sobą w grupie-wcześniej z czterema, w tej chwili z dwunastoma innymi psami więc pokusa, rozproszenie, prawdopodobieństwo spięcia, niezachowania pełnej kontroli nad psami jest wielkie!A mimo to do incydentów nie dochodzi ponieważ wszyscy zachowaki zdrowy rozsądek, kierują się wyobraźnią, dbają o zachowanie maximum bezpieczeństwa przy tak dużej, zróżnicowanej fizycnie i charakterologicznie grupie psów.I naprawdę żaden z psów nie jest zdolny ćwiczyć obedience okolczatkowany i zakagańczony.Mało tego, psy często chodzą luzem, z kolei jeśli istnieje cień niepewności czy zapanuje się nad psem siłą autorytetu psychicznego, w ruch idzie długa linka.Trener nie eliminuje psów agresywnych ze szkolenia bo po to ono jest aby te psy agresywne być przestały:eviltong:Znajduje takie rozwiązania aby piesek problematyczny ewoluował w dobrym kierunku i jednocześnie aby grupa pozostałych mogła czuć się bezpiecznie.Jeśli nie ogarniałby sytuacji w tej sposób-cóż z niego byłby za trener, szkoleniowiec?;) Aha, jeszcze jedno-z równie szczerego serduszka:oops: Kolczatkę odłożyłabym na bok i spróbowała z dlawikiem.Możliwe, że okaże się nieskuteczny(jak w naszym przypadku na początku bo pies mało wrażliwy na bodźce) i będzie trzeba wrócić do kolców ino odpowiednio używanych :) Ale na mój(i nie tylko) rozum kolczatka w większości przypadków, jeśli do tego nieodpowiednio stosowana, tylko pobudza psa co w Waszym przypadku nie jest wskazane.Mieliśmy pieska z powierzchownie podobnymi problemami na szkoleniu PT.Piesek wybitnie pobudliwy, chodził na kolcach.Zalecono dławik i wprowadzenie odpowiednich nawyków odnośnie używania go i to pomogło nieco ostudzić temperament zwierzaka. Łożesz, alem się rozpisała!:crazyeye::eviltong:;)Możnaby pisać i pisać ale najlepiej jednak gdyby pomógł Wam DOBRY szkoleniowiec w realu:) EDIT: trochę chaotycznie wyszło, przepraszam.
-
Takie zachowania na pewno nie świadczą o przesadnej pewności siebie psa:shake: Głupio wydawać takie opinie drogą internetową, nie zobaczywszy nawet psa ale takie zachowania świadczą raczej o niepewności pieska.Żona z dzieckiem odchodzą-pies widzi nagłą zmianę w stadzie, której nie rozumie a niestabilne stado=zagrożenie, stąd histeryczna reakcja(tak by mi przynajmniej pasowało:p)W momencie,w którym ktoś do Was podchodzi piesek równiez czuje jakieś zagrożenie, stres.w przeciwnym wypadku taka sytuacja nie powinna na nim zrobić wrażenia, pies pewny siebie nie nadużywa w ten sposób emocji.Dlatego zastanowiłabym się mocno czy warto kastrować a najlepiej skonsultowała sprawę z odpowiednią, doświadczoną osobą, która OBEJRZY zachowania psa w realu i oceni ich podłoże.
-
Czy ktoś dysponuje jakimiś zdjęciami?? :cool3:
-
Prawdopodobnie jest to agresja lękowa a kastracja suczki mogłaby pogorszyć sprawę.Najczęściej stosuje się kastracj jako jedno z rozwiązań w przypadku agresji dominacyjnej w stosunku do osobników tego samego gatunku.