Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='edene'] Biegasz z psem przy 30 stopniach? No brawo znawczynio, mam nadzieje ze masz pod nosem weta. [/QUOTE] Nie, nie biegam z psem przy 30 stopniach - biegaliśmy rano, a teraz siedzę i przekopuję moje ukochane forum czekając, aż zrobi się na tyle chłodno, że będę mogła jechać z psami na poprawiny grilla ;) A pisz sobie o mnie co chcesz, najwyżej mod Cię stąd zdejmie, nie interesuje mnie zdanie osób, które w żaden sposób nie zasłużyły na mój szacunek, a dokładnie odwrotnie, plus mają dosrywki na poziomie przedszkola. Z mojej strony koniec, mam nadzieję, że jakoś uda Ci się przetrwać huśtawki nastrojów i pies nie będzie miał zmarnowanego życia ;)
  2. [quote name='xxxx52']Ojej ,wspolczuje ludzom z Twojego otoczenia. Ta osoba co zwrocila uwage miala racje i glupie uwagi ze strony twego brata nie byly na miejscu.Gdyby to na mnie trafilo zwrocilabym sie o pomoc polcji.Brak szacunku dla strszyzch osob to jedno,po drugie psy te maja obowiazek kaganiec nosic i chodzic na spacer na lince.[/QUOTE] Nie, w Polsce te psy NIE mają obowiązku nosić kagańca :roll: zależy to od lokalnych przepisów; u mnie kaganiec obowiązuje tylko psy z listy i tak jest w większości miast. A do starszych to i ja nie mam szacunku, jak komentują chamsko mojego psa na ulicy czy urządzają mi bezpodstawne awantury o kaganiec i podobne. Jak kto sobie na szacunek zasłuży, taki ma; wiek ma mało do rzeczy.
  3. Skoro nie obchodzi Cię cudze zdanie, to po co pałętasz się po całym internecie i wypytujesz o rady jak 12-latka, która dostała pierwszego pieska, prezentując kynologiczny analfabetyzm, a mając przy tym mniemanie o sobie jak znawca rasy? Zamiast pisać te dyrdymały i narzekać, ruszyłabyś się wybiegać tego nieszczęsnego psa, bo wyobraź sobie, że pisanie na forum nie dostarcza psu ruchu, ani go nie wychowuje ;) O mój wolny czas i znajomych nie musisz się martwić, mają się dobrze - natomiast właśnie zrozumiałam, czemu mieszkasz sama jak palec, a rodzina w d.... uszy ma Ci pomóc przy psie :diabloti: A złośliwa będę zawsze - dla bezmyślnych ludzi, przez których potem cierpią zwierzęta. Nieprzemyślany to może być zakup butów albo przecenionego mięsa, a nie żywego, wymagającego stworzenia.
  4. Internet jest taki mały ;) [url]http://forum.gazeta.pl/forum/w,12268,135531391,,Poradzcie_mi_czy_oddac_psa_.html?v=2[/url] Odpiszę Ci od razu tutaj - czym prędzej zacznij szukać psu domu, tylko zrób mu przysługę i nie patrz na miejsce zamieszkania właścicieli, a na ich pasję do rasy, bo to Ty swoje lenistwo i bezmyślność zwalasz na mieszkanie w bloku. W bloku można mieć bardzo aktywne psy, ale trzeba mieć czas i ochotę; Ty nie masz ani jednego, ani drugiego, więc nie wiem po co brałaś tego szczeniaka, chyba przydławiłaś się wolnością i tym, że jak mieszkasz sama, to nie musisz liczyć się z domownikami. Rzeczywiście szok, majówka, a ja mam 5-miesięcznego szczeniaka i nie mogę nigdzie jechać - no jak przykro, ja mam dwa psy w bloku i też albo muszę planować wyjazdy z nimi, albo opalać się na balkonie :evil_lol: tylko to można było wszystko przewidzieć, szczególnie, kiedy nie jest się dzieckiem i wielce oburza, że o psach i rasie wszystko wie, jak to robiłaś cały ten wątek. Naprawdę, oddaj psa, o ile w ogóle znajdziesz mu miejsce, bo zaprzęgowców na dom po takich mądrych jak Ty czeka krocie, za to jakoś mało masochistów, żeby je brać... A ludzie zajmujący się serio zawodami nie biorą pierwszego lepszego psa, tylko z linii pracujących. I nie bierz już żywych stworzeń, nawet chomików, bo pojedziesz na majówkę i się zdziwisz, że po powrocie są sztywne.
  5. [quote name='Caruso']Martens! Dawaj szybko namiar na polską hodowlę, która inwestuje, inwestuje, inwestuje.... Dwa tygodnie temu miałam jeszcze 2 rodowodowe psy, dziś mam już tylko jednego, więc znów się rozglądam. A może hodowlę cavalierów znasz, co to inwestuje, inwestuje, inwestuje...Inwestycja w serce, dysplazję, rzepke, jamistość rdzenia ( 1000 zł) + testy genetyczne na curly coat i epizodyczne upadanie robione w UK , cosik ok. 50 funtów i przesyłka....to mnie wychodzi plus minus 1500 zł za jednego psa hodowlanego. A jak okrzynięty renomowanym hodowca ma psów 16? Czy na pewno ludzie mający fundusze powyżej 20 tys. inwestują w psy? Czy w inny biznes? Myśl logicznie i krytycznie![/QUOTE] Zacznijmy od tego, że ja patrzę na to tak, a nie inaczej, bo siedzę w mało modnej (jak na razie) rasie. Na cavalierach się nie znam, nie wiem na co się je bada, jakich mają hodowców. I tak, są w mojej rasie hodowcy i to sporo, mający kilka-kilkanaście psów, z badaniami genetycznymi na L2HGA i HC, choć nie jest to wymagane; coraz więcej psów jest prześwietlanych na dysplazję, choć ani wymogów nie ma, ani w rasie dysplazja nie jest częsta, częste są za to krycia zagraniczne, przemyślane, a nie u sąsiada za płotem, natomiast są dość nieliczne mioty, 3-5 maluchów. I zacznijmy od podstawowej rzeczy - hodowla psów na większą skalę niż jedna-dwie suczki zawsze była zajęciem dla bogatych ludzi :p nie bez powodu, bo utrzymanie zwłaszcza dużych psów samo w sobie to duże koszty, nie mówiąc o wystawianiu, opiece wet. w razie choroby... Testy genetyczne osobników hodowlanych akurat giną w morzu wydatków. Zresztą ja o marchewce, Ty o pietruszce, może zanim będziesz uczyć mnie myśleć, naucz się czytać :diabloti: bo tak naprawdę nie wiem do czego pije Twój wywód, bo ani do tematu, ani do mojej wypowiedzi... P.S. Nikt rozsądnie myślący nie kupuje sobie 16 psów na raz i nie bada ich też na raz. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie jest logiczne, że zaczynamy od 1-2 suk, dopiero po jakimś czasie rośnie nam liczba osobników, i te powiedzmy 1500 zł wydawane nawet 1-2 razy na rok nijak się ma do tego inwestowania na raz 10 000 zł w gromadę psów. A nawet jeśli - jak ktoś ma pasję, to w psy zainwestuje i 20 000 zł na raz, i takich znam ;)
  6. [quote name='sachma'] Psy z rodowodem to maleńki ułamek trafiających do schroniska - większość psów w schroniskach to właśnie kundelki albo psy w typie... żeby ograniczyć liczbę psów w schronach nie należy dopuszczać do rozmnażania się takich psów. Nie wiem kto krytykuje kundelki, ale wiem, że większość osób na forum krytykuje LUDZI który bezmyślnie rozmnażają kundelki czy psy w typie - i za taką krytyką podpisuję się obiema rękami.[/QUOTE] Podpisuję się obiema rękami również :p [quote name='Daniela']A dlatego tak tez sie dzieje ze jest pogarda ze strony posiadaczy rasowych rodowodowych w stosunku do tych ktorzy maja kundelki i ten ktory kocha swego pupila i nie stac go na rodowodowego nigdy go nie odda natomiast ci nadziani kasa w momencie jak slysza ze rasowy to tylko rodowodowy chca zaszpanowac i zmieniaja na lepszy model /jak z samochodem/Wiecej akcji o tym ze tylko rodowodowy to wiecej psow w schroniskach.[/QUOTE] BZDURA na kółkach. Mam kundla od prawie 13 lat, to nie był mój jedyny kundel i NIGDY nie spotkałam się ze stwierdzeniem, że kundel jest gorszy albo z jakąkolwiek pogardą. Jeśli Ty się spotykasz, to zastanów się może, w jakim towarzystwie się obracasz :diabloti: Bo ja między innymi wśród hodowców psów rasowych i nigdy nie spotkała mnie żadna niemiła sytuacja z tytułu tego, że mam m. in. kundelka. A szpanerzy wybacz, ale nie kupują rasowych rodowodowych z hodowli, tylko pseudorasowce za 6 stów z bazaru, rozmnażane bezmyślnie w strasznych warunkach, nieporównywalnych do hodowli z prawdziwego zdarzenia :razz: Dla szpanera pies ma wyglądać, a nie mieć dobre pochodzenie, zdrowych przodków, typowe dla rasy predyspozycje psychiczne... [quote name='LadyS']Zastanawia mnie tylko, że zawsze tacy, co to źle trafiają, potrafią odnaleźć dogo po fakcie, żeby się poskarżyć, jak to ich oszukano, ale przed faktem kupna psa - nigdy ;-)[/QUOTE] Prawda? :megagrin: Co do tłuczenia kokosów na hodowli psów i tych dobrych hodowców do policzenia na palcach jednej ręki to mocno przesadzone; po pierwsze hodowla to inwestycja, inwestycja, inwestycja, inwestycja, mały zwrocik części kosztów, kolejna inwestycja, kolejna, znowu jakiś mały zwrot i dopiero po latach i dojściu do jakiejś skali i jakości hodowanych psów, renomy są przychody (o ile w ogóle się do tego etapu dojdzie), ale jeśli robi się to dobrze, etycznie, etc. to rzadkością jest, żeby się z tego choćby utrzymać. Dla kasy to rozmnażają ludzie trzymający parkę psów w kojcu na najgorszych Chappi i sprzedający dwa razy w roku szczeniaki po 6 stów, a nie ktoś kto krocie wydaje na dobrą karmę, opiekę weterynaryjną, wystawy... I polecam się zastanowić, czy przyczyną stanu rzeczy, w którym miliony kundelków siedzi w schroniskach to wina właścicieli i hodowców psów rasowych (z rodowodem), które stanowią mniej niż 1% populacji psów w Polsce, czy może takie przemądrzałe panieneczki jak założycielka tematu, które te kundelki radośnie produkują, jakby jeszcze mało ich było, i wysyłają w świat...
  7. American staffordshire terrier i American pit bull terrier kiedyś były jedną rasą używaną do walk w Stanach Zjednoczonych, czyli pit bull terrierem. W pewnym momencie hodowla tej "rasy" rozeszła się w dwóch kierunkach - jedne psy nadal hodowano pod kątem użytkowym, najpierw do walk, później do sportu, nie zwracając uwagi na eksterier i z nich powstały american pit bull terriery, podczas gdy amstaffy hodowano głównie pod kątem wyrównanego wyglądu, wystaw i tylko amstaff został uznany przez FCI. W USA do tej pory są psy, które trudno przydzielić do jednej z ras, niektóre są rejestrowane podwójnie w różnych organizacjach, w jednej jako pitbull, w innej jako amstaff. W Polsce ogromna większość tego typu psów to amstaffy i ich mieszańce; american pit bull terrierów z rodowodem jest mało, zaś masa mało obeznanych w temacie karków pitbullami nazywa przerośnięte czy wręcz skundlone amstaffy :roll: Tutaj typowy amstaff: [URL]http://www.amstaff.infocoig.pl/galeria/nazir/04/amstaff_nazir08.jpg[/URL] a tutaj pitbull: [URL]http://www.bryantsreddevils.com/Dixie/Dixie-12.jpg[/URL] Oczywiście jest masa psów przemieszanych w typie, o nieznanym pochodzeniu, które tak jak pisałam wiele osób potocznie nazywa pitbullami. W Polsce na liście ras uznanych za niebezpieczne jest tylko american pit bull terrier, amstaffa nie ma. Lista z tego wątku miała być wprowadzona, ale ostatecznie nie została, i pozostało te 11 ras z 1997 czy 98 roku.
  8. Amstaff jest na pierwszym miejscu, to skrót od american staffordshire terrier. Lista dzięki Bogu nieaktualna, bo sprawia wrażenie, jakby rasy dobierał 6-latek na podstawie zdjęć i tych psów, które wg niego krzywo się patrzą...
  9. Harce z dziewczęciem [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/fb1.jpg[/IMG] A tu z Evveliną i nową koleżanką - Kimro ;) [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/fb2.jpg[/IMG]
  10. Dokładnie... Unikając cierpienia wiele się traci - to jak z ludźmi, którzy nie wchodzą w związki, bo boją się rozstań; całe życie są sami jak palec, bo boją się rozczarowania. W sumie czyje życie tego wybór, ale ja osobiście tego nie rozumiem.
  11. Mój wyjątkowy pies jest już jedną łapą na tamtym świecie - ja poradziłam sobie z kwestią porównywania tak, że mój kolejny świadomie wybrany pies (nie liczę tymczasowanych i przygarniętych z przypadku, które już nie żyją) jest całkowicie inny. Czasem mnie zadziwia, że to pies, i to pies. Mój wyjątkowy pies ma w sobie sporo z owczarka, jest bojaźliwą, a zarazem mega pojętną, empatyczną damą; teraz wzięłam się za TTB, bo bardzo je lubię, a są jej przeciwieństwem. Nie wiem, czy i kiedy zdecyduję się jeszcze na psa w jej typie, mam czasem wrażenie, że takiego psa ma się tylko raz, i nie walczę z tym, ani nie zarzekam się, że już żadnego psa nigdy więcej. Dla mnie dwa psy w domu to minimum; teraz na więcej nie pozwalają mi warunki lokalowe. Czytałam kiedyś o papugach i pamiętam stwierdzenie, duże papugi (w sensie nie faliste ale np. ary, żako pewnie też) przywiązują się bardziej niż psy, wybierają sobie zazwyczaj jedną osobę, i po śmierci czy zmianie opiekuna potrafią zagłodzić się na śmierć :-( P.S. Omry, bardzo współczuję straty Tori.
  12. A ja myślę dokładnie odwrotnie. "Nigdy więcej psa" to dla mnie marnacja miejsca, z którego może skorzystać jakiś pies w potrzebie. Tyle psów umiera po schroniskach, na ulicach, że przez gardło by mi nie przeszło nazywać się miłośniczką psów, a jednocześnie odmawiać jakiemuś biedakowi miejsca tylko dlatego, że nie umiem się ogarnąć z własnymi emocjami. Co do "mam nadzieję, że moje zwierzę mnie przeżyje" to chyba jeszcze gorzej, bo nie mogłabym normalnie funkcjonować z myślą, że ja odejdę, a moje zwierzę zostanie beze mnie, bez opieki. Jak ludzie zajmują się psami zmarłych rodziców czy bliskiej rodziny można sobie zobaczyć w dziale "Psy w potrzebie" albo w najbliższym schronisku, jak te biedne, przyzwyczajone x lat do miłości zwierzaki nagle są wrzucone do klatki z pięcioma innymi psami, śpią na betonie, muszą walczyć o jedzenie - a nie umieją. Większość kończy z depresją, i jak szybko nie znajdą domu, najczęściej w schronisku kończą żywot. Nie mogę sobie wyobrazić, że tak miałby skończyć mój ukochany pies. Ja jestem człowiekiem, umiem zrozumieć pewne rzeczy i prędzej ja dam sobie radę bez psa niż pies beze mnie, choćby nie wiem jak mnie bolało. Pies nie ma tego komfortu, że "tylko" tęskni - on najczęściej zostaje po prostu bez domu. Nie mówię, że odchodzenie psa, który był z nami x lat jest łatwe - sama to teraz przerabiam, moja sunia, mój pierwszy wymarzony i wyproszony psiak, po prawie 13 wspólnych latach odchodzi, ma raka, weci dają jej max. kilka tygodni. Wiem, że nigdy nie będę miała takiego psa jak ona, ale mam też drugiego, w międzyczasie były inne i będą kolejne. Ona jest wyjątkowa, ale to że mam drugiego psa sprawia, że nawet jak odejdzie, to będę miała dla kogo się trzymać. Dlatego nie chcę nigdy mieć na stałe tylko jednego psa. Wolę też już na stare lata umierać w samotności, ale spokojnie, a nie martwiąc się, co będzie z moimi zwierzakami, więc będę musiała to zabezpieczyć, albo w pewnym momencie po prostu zrezygnować z posiadania psów...
  13. U mnie na ścianę bloku leje młodzież piwkująca po nocy na ławkach :evil_lol: Psy jakoś preferują krzaki. Co ludzie z psami potrafią robić to ja wiem, bo widziałam już szczeniaka wysadzanego do piaskownicy, bo w piasek się szybciej nauczy i tam zarazków nie ma jak na trawniku :cool3: Ja tylko nie mam ochoty być opierniczana czy wręcz wyzywana za kupy cudzych psów ;)
  14. U mnie pod oknami są zazwyczaj pozakładane ogródki i w życiu by mi nie przyszło do głowy paradować na sikanie pod czyjeś okno albo w kwiatki. Mam za to w klatce obok faceta, dla którego położony 20 metrów od bloku dziki trawnik na tyłach garaży to "u niego pod oknem" - chyba dlatego, że ten skrawek ziemi z okna widzi. Gdyby tak miała postrzegać kwestie "pod oknem", musiałabym prowadzać psa na siku pół kilometra, na łąkę - a co jak właściciel mnie skrzyczy, że pies mu łąkę obszczywa...? Niepozwalanie na oblewanie samochodów to też dla mnie oczywistość - inna sprawa, że i tak samochody są obszczane, bo masa ludzi psy po prostu wypuszcza i ma w nosie, czy leją na czyjeś felgi, w ogródek warzywny czy do piaskownicy. No ale oni się nie nasłuchają, bo ich przy sikaniu nie ma - w sumie sprytne ;) Za to Ci gupi co z psami chodzą, zbierają za całokształt ;)
  15. Po prostu niektórzy ludzie są już tak sfrustrowani kupami na trawnikach, psami biegającymi luzem, niskimi zarobkami, brzydką pogodą i całym życiem w ogóle, że ich tak naprawdę interesuje czy masz psa na smyczy i po nim sprzątasz. Masz w mieście psa (nie daj losie więcej niż jednego) = jesteś nienormalna i wszystkie problemy świata są przez Ciebie ;) Pół biedy jak jesteś starszą osobą albo postawnym facetem, to mało kto do Ciebie tak wyskoczy - młode osoby płci żeńskiej mają najbardziej przerąbane, zwłaszcza jak nie wyglądają nawet na swój wiek. Jak mi się facet awanturował o kupy to też go nie interesowało, czy ja sprzątam - pokazywał mi całe trawniki zasrane przez tabuny psów jakbym to ja osobiście zwoziła i zsypywała te wszystkie klocki, plus zawyrokował, że ja sprzątam tylko na pokaz, jak ktoś patrzy :roll: A jak dyskusja o sr*niu została wyczerpana, to zaczął wydziwiać, czemu mój pies nie ma kagańca (był na smyczy) ;) Jakby był w kagańcu to pewnie by wymyślił coś z sanepidem, albo że na trawę sika ;) I niestety ignorowanie nie zawsze pomaga, zwłaszcza jak masz problemy non stop z tą samą osobą - wielu takich bohaterów właśnie wtedy uznaje, że mogą sobie Tobą pomiatać, wrzeszczeć, a i tak nie zareagujesz albo się nie odezwiesz, i ja już metodę ignorowania porzuciłam na rzecz bardziej niekulturalnych :roll:
  16. W morfologii wyszły za niskie płytki krwi - 60 przy normie 150-500. Wg wetki albo są przerzuty do szpiku, albo - co bardziej prawdopodobne - efekt uboczny leków przeciwbólowych. Ktoś może o tym powiedzieć coś więcej?
  17. To nie jest kwestia wiary tylko przekonania się na własnej skórze ;) Zaczynając od pierwszego rodowodowego psa jakiego sobie sprawiłam, moje koszty hodowania dawno przekroczyły kilkanaście tysięcy złotych :lol: bo nabytek wyrósł na peta, potem jeszcze okazał się alergikiem (wygoglaj sobie ceny testów alergicznych, odczulania, dolicz dojazd do weta specjalisty 90 km jakieś 15 razy), a obecnie jestem na etapie szukania drugiego psa, z którego może jakaś hodowla wreszcie powstanie (pierwszy nadal je, kosztuje jego opieka weterynaryjna, etc.), a w tym celu jeżdżę po wystawach, nie tylko polskich w sumie, oglądam psy, zapoznaję się z liniami, zakup psa planuję na przyszły rok i szczerze nawet kosztów tego nie liczę, bo bym schowała się w kącie i rozpłakała :evil_lol: Jak przy dobrych wiatrach za 3 lata doczekam się swojego pierwszego miotu to moje inwestycje w wielce dochodową działalność jaką jest hodowla psów pewnie dojdą już do ceny kawalerki w małej miejscowości :evil_lol: Może za 20 lat wyjdę na zero :cool3: No ale ze mnie to będzie taki niewydarzony hodowca idealista, bo nędznie się za to biorę, żadnej myśli biznesowej, darmozjada peta trzymam, krocie wkładam w starą chorą sukę, żeby wygodnie żyła, cuduję z planami importu, wydziwiam, bo jeżdżę psy na żywo oglądać, bo fotom nie wierzę... A patrz, emerytkę bym uśpiła, peta za parę tysi sprzedała, bo maść rzadka i tyle bym spokojnie zgarnęła, kupiła w najbliższej hodowli ze dwie suki, wyjeździła hodowlankę nie wytykając nosa z Mazowsza, i produkcja start :cool1: Dlatego sorry, ale jak ktoś mi pisze jak to wszyscy hodowcy się na psach dorabiają i tylko kłamią o tych wydatkach, to nawet się nie denerwuję, tylko dostaję śmiechawki ;) Nie wierzysz to nie, ja mogę sobie nie wierzyć, że Ziemia jest okrągła, przecież jakby była to byśmy się po niej turlali, i ja nie wierzę i już :evil_lol: Są "hodowcy dorobkiewicze", a są i hodowcy z pasji, którzy wydają kupę kasy na samo to, żeby móc sobie pozwolić na hodowlę - jeśli nigdy takich nie spotkałaś, to chyba po prostu mi przykro.
  18. [url]https://lh3.googleusercontent.com/-icrmafJ9BCo/T5p8ikCGZaI/AAAAAAAAF3M/L7cT-h7dXxY/s640/101_0021.JPG[/url] Haha, jaka kooperacja w grzebaniu po laptopie :lol:
  19. [quote name='edene']No, jeszcze się trochę załatwia w domu, sika bo nie wytrzymuje, np rano po wstaniu gnam jak mogę najszybciej bez mycia, picia, byle by dres buty na nogi - niestety zwykle mała w tym czasie sika na kafelki.[/QUOTE] Jak miałam taki problem to zabrałam się za gimnastykę artystyczną pod tytułem "ubieranie się z psem pod pachą" :lol: i bardzo pomogło, szczególnie jak doniesieniu sików na dwór towarzyszyła wielka nagroda. U mnie szczeniak wycwanił się tak, że robił kałużę, żebym wyjęła mopa, bo uwielbiał się za nim uganiać w czasie sprzątania. Przeszło jak ręką odjął, kiedy na czas sprzątania był zamknięty w kennelu albo w łazience i zabawa po kałuży się skończyła.
  20. 4-miesięczny pies robiący trochę na spacerze, trochę w domu na gazetki to norma; szczególnie, że wpadki są już rzadkością, powiedziałabym nawet że jest super. Psy uczą się bardzo różnie czystości; mój ostatni szczeniak w wieku 6-7 miesięcy niby już był nauczony czystości, ale jak miał 8 miesięcy przyszło lato, pił wodę jak smok i zrobił się regres, zaczęło mu się chcieć poza godzinami spacerów; wrócił z wycieczki, opił się wody i za godzinę lał na kafelki, i z miesiąc trwało, zanim daliśmy sobie z tym radę, więc można powiedzieć, że lał do 9 miesiąca...
  21. [quote name='GAJOS'] Dlaczego właściwie pozwalasz psu być sam na sam z dzieckiem?[/QUOTE] Dołączam się do pytania... :roll:
  22. I mi było dane ostatnio usłyszeć miłe słowa od dwóch starszych pań, kiedy sprzątałam - Oooo, to jest kultura! ;)
  23. A jaka miejscowość? Wiesz, ceny w małych miastach i na wsiach a np. w Warszawie to niebo a ziemia, ale tak jest ze wszystkim, nawet z dżemami w spożywczaku... W Wawie wszystko jest droższe, zaczynając od cen najmu lokalu i za tym idzie też cena usług, a jednocześnie zarobki są wyższe niż na zad*piu; na wsi czy w małym mieście nikt znowu z takimi cenami nie wyskoczy, bo nikt tyle nie zapłaci, bo ludzie mają niższe dochody...
  24. [quote name='zaginiona sara'] Kiedy to psy z uprawnieniami to muszą to być cudowne skojarzenia, suki po prostu wytrzymałość nie z tej ziemi, kondycja cud, ciąża tylko im pomaga w życiu itd. [/QUOTE] Ani jedna osoba tak nie napisała, poza Tobą ;) nie ma to jak rozemocjonować się nie na temat i powyolbrzymiać. A w czym zatrzymanie na rok hodowli psów rasowych miałoby wpłynąć na pączkowanie kundelków na wsiach to już totalna abstrakcja jak dla mnie. Nie zauważyłam, żeby to psy z rodowodem jakoś szczególnie zapychały schroniska. Trafiają się owszem, ale to jest kropla w morzu mieszańców i psów w typie, więc nie bardzo rozumiem łączenie tych dwóch kwestii.
  25. [quote name='a_niusia']ja natomiast uwazam, ze krycie 3 razy tym samym reproduktorem to juz nie jest hodowla tylko namnazanie. tak samo jak rozmnazanie 5 razy pod rzad tej samej suki. to jest wlasnie "trzepanie miotow jeden po drugim".[/QUOTE] Jeśli mówimy o rasie rodzącej kilkanaście szczeniąt to tak. Natomiast w momencie gdy mówimy o miniaturkach rodzących średnio 2-3 szczeniaki, to 3 czy nawet 4 krycia pod rząd tym samym repem wychodzą na to samo co jedno krycie w rasie o licznych miotach. [quote name='a_niusia']tymczasem w polskich hodowlach rozmnaza sie na potege suki, ktore nie sa wybitne. i reproduktorow tez wcale wybitnych sie nie uzywa. [/QUOTE] Ale znowu co ma piernik do wiatraka? Rozmawiamy o przeciętnej polskiej czy o samej zasadzie? Ja mówię o zasadzie - jak powinno, a jak nie powinno być. Polskie realia swoją drogą; że coś jest w nich rzadkością, nie znaczy, że z miejsca jest złe i w jednym worku z kiepskim ogółem. Każdy ma swoje zdanie i ja na siłę niczyjego zmieniać nie zamierzam - osobiście w tej kwestii preferuję ocenę każdego przypadku indywidualnie, a nie na podstawie tego czy ktoś krył sukę 2 czy 4 razy wyrokować o poziomie jego hodowli i etyce, nie biorąc pod uwagę niczego więcej...
×
×
  • Create New...