Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='Ania&Psy']Ja nic nie mam do psów spuszczonych ze smyczy, ale [B]odwoływalnych; [/B]psów, które właściciele mają pod kontrolą. A mi się cały czas rozchodzi właśnie o psy, które mają swoich właścicieli gdzieś i ci właśnie właściciele nie widzą nic złego w puszczaniu ich luzem.[/QUOTE] Dokładnie. Ja puszczając psa luzem zawsze staram się nie tylko o to, by swojego psa w porę odwołać, ale też by inne osoby znajdujące się w pobliżu (kilkadziesiąt m) widziały, że ja nad psem panuję. Widząc nadchodzące osoby, także z psami, jeszcze w dalszej odległości, wołam psa kilkakrotnie, zajmuję go czymś, żeby było widać, że ja z tym psem pracuję, panuję nad nim, a nie tylko stoję jak kołek, a pies robi swoje i w każdej chwili może podbiec. Chociaż nawet posłuszeństwo psa może być powodem do obaw :roll: Miałam sukę luzem na mało uczęszczanej drodze pod lasem. Za nami podjechała na rowerze jakaś pani. Pies wąchał krzaki i było mnóstwo miejsca, żeby przejechała spokojnie. Niemniej jednak zatrzymała się i powiedziała zaczepnym tonem, żebym wzięła psa na smycz. Bez komentarza zawołałam sukę i zapięłam. Pani była w szoku, wyraźnie nie wiedziała co powiedzieć, ale w końcu wymyśliła. Mojejmu psu dostało się od "wyszkolonych morderców" :evil_lol:
  2. Ja dołączam się do pytania. Czemu nie można mieszać? Bo że suche z gotowanym czy suche z barfem nie jest ok to wiem i rozumiem. Ale 2 karmy?
  3. Proponowałabym uaktualnić informacje z pierwszego postu. Kastracja psa zmniejsza ryzyko łagodnego przerostu prostaty, ale zwiększa ryzyko wystąpienia jej złośliwego nowotworu. Dokładne informacje tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=4951411&postcount=15[/url] I nie jest prawdą, że kastracja przed osiągnięciem dojrzałości płciowej nie ma wpływu na zdrowie zwierzęcia: [url]http://www.naiaonline.org/pdfs/LongTermHealthEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf[/url]
  4. Po raz kolejny zwierzęta zostana potraktowane jak przedmioty w imię ludzkiej nieudolności w rozwiązwywaniu konfliktów...
  5. To zróbcie bannerek i dla Chaplinka - dopiero wczoraj wzięłam Dziadunia do podpisu i dziś czytam, ze znalazł domek... :multi:
  6. [quote name='uncanny']Zawsze jest w odległości góra 20 metrów ode mnie - mówię o spacerach na polach, łąkach. W mieście zawsze na smyczy. Bardzo się mnie pilnuje. Napisałam też, że bywa tak, że nagle ktoś wyjdzie zza rogu i moja suka zamiast wrócić do mnie, czeka w miejscu aż do niej podejdę.[/QUOTE] Skoro pies jest spuszczany ze smyczy tylko na polach i łąkach, to jakim cudem ktoś nagle wychodzi Ci tam zza rogu? Moja suka też kiedyś była młoda, w okresie dojrzewania nie zawsze momentalnie odwoływalna, i po to chodziłam z nią na łąki - żeby móc swobodnie ją wybiegać i mieć czas na przywołanie i wzięcie na smycz, kiedy ktoś pojawi się na horyzoncie. Uwierz, dla osoby po przykrych przejściach z biegającymi luzem psami, duży zwierzak, który nie reaguje na przywołanie właściciela tylko staje w odległości kilku metrów i się gapi, jest źródłem stresu. Bo nie ma na czole wypisane, czy będzie chciał się bawić, czy sobie postoi, czy za chwilę zacznie sztywnieć, jeżyć się i przejdzie do ataku.
  7. [quote name='Patisa']I jeszce jedno...jak Ty widzisz nakłądanie podatku an niezarejstrowane nidzie hodowle? Przeciez o większości pseudo hodowi nikt nie wie. Od podatku wykręcaliby się 2x skuteczniej niż od nakazu kastracji.[/QUOTE] No to jak sterylizować w nich psy, skoro są niezarejestrowane i nikt o nich nie wie? :razz: Mi jednak wydaje się, że takie rozwiąznie byłoby skuteczniejsze. Bo to, czy psy będą sterylizowane czy nie, mało obchodzi tych na górze. Jeszcze będą musieli do tego dokładać. Natomiast okradanie Skarbu Państwa tudzież kolejna możliwość solidnego opodatkowania obywateli w słusznej sprawie o wiele bardziej się panom na stołkach spodoba i będzie poważniej traktowana. Co do nowotworów sutka - po 3-ciej cieczce sterylizacja nie ma już na jego wystąpienie praktycznie żadnego wpływu. Nawet po drugiej cieczce jest to niewielkie zmniejszenie ryzyka. Ok. 100% pewności daje tylko wycięcie suki przed dojrzałością płciową, znacznie bardziej szkodliwe dla zdrowia niż późniejsza sterylizacja.
  8. [quote name='Rinuś'][B][I]Ja w takich sytuacjach przeważnie się pytam dlaczego nie pozwala psu na zabawę jeśli widzi, że jego pies tego oczekuje...[/I][/B] [B][I]jak się nie zapytam to potem mam milion myśli, ze tez pies jest biedny bo w ogóle nie chodzu luzem itd...[/I][/B] [B][I]a tak się zapytam i jak uzyskam odpowiedź to jestem spokojniejsza :p[/I][/B][/QUOTE] Mnie tak maltretowała sąsiadka, a konkretnie ciągle nagabywała, żebym spuściła sukę ze smyczy, czego przy bloku prawie nigdy nie robię. Dała mi spokój dopiero, kiedy kilka razy spotkała mnie z psicą luzem, na łące albo nad rzeką. Cieszyła by mnie taka troska, gdyby nie to, że jej duży pies praktycznie nigdy nie chodzi na smyczy, często samopas biega przed blokiem, obszczekuje ludzi i atakuje inne samce. Przez jej propagowanie psiego ruchu i swobody bez ograniczeń, wracając ze spaceru ze swoim tymczasowiczem musiałam zasuwać z duszą na ramieniu naokoło bloku, żeby uniknąć spotkania z jej ulubieńcem :roll:
  9. Jeśli ktoś zrobi bannerek, wstawię sunię w podpis...
  10. A ja bym chciała, żeby po prostu nie były rozmnażane. A decyzję o kastracji/sterylizacji pozostawić odpowiedzialnym właścicielom.
  11. [quote name='Patisa']Martnes, ale sterylizacja starej suki to moim zdaniem dużo większe ryzyko. Stary, zchorowany, słabo "broniący się" organizm psa dużo gorzej przejdzie rekonwalescencje niż młody, silny organizm rocznej suczki.[/QUOTE] Ok, i dlatego każdy właściciel powinien mieć wybór. Czy woli ryzyko ropomacicza, czy zejście suki wskutek operacji. Itd, itp. [quote name='Patisa']Nie, nie załatwią sobie nowego psa, bo jeżeli nie są w stanie wykastrowac obecnego to po co im kolejny? Martnes, ludzie moga sterylizowac psy, nawet Ci źli tylko im się nie hcce. Ja nie moge zmobilizowac mojego sasiada, aby wysterylizował prawie jamniczkę, ktora co rok rodzi kundelki, bo nikomu się nie chce jej pilnować. Gdybym zagroziła, zę jeśli tego nei zrobi zapłaci karę pieniężną( jakąś znaczącą) to na pewno poleciłaby z nią i wyciął dla świętego spokoju. I tak zrobiła by zdecydowana większość ludzi. Dzieki temu nakazowi[U][B] łatwiej by było egzekwowac sterylizację takich własnie psów.[/B][/U][/QUOTE] A ja myślę, że załatwią sobie nowego psa. Jeśli traktuja zwierzę jak przedmiot, to czemu nie? Polacy robią wiele bezsensownych rzeczy, a później i tak pozbywają się kłopotu. Nie sądzisz, że sąsiad zrobiłby to prędzej, gdyby: a) musiał zapłacić podatek za rozmnożenie nierasowej suki (takie rozwiązanie bardzo mi sie podoba - z uwagi na nadpopulację psów każde rozmnożenie zwierzęcia niehodowlanego, więc poniekąd bezcelowe i szkodliwe społecznie podlega solidnej opłacie) b) zwiększa się ilość sterylizacji darmowych i po bardzo niskich cenach, by ludzie nie wykręcali się, że ich na to nie stać Połączenie tych dwóch rozwiązań da moim zdaniem lepszy efekt niż wprowadzanie kolejnego martwego przepisu. [quote name='Patisa']Nie bądź egoistką. ja wiem, ze dla Ciebie najważniejeyz jest twój pies, ale bez tego zakazu NIGDY nie pozbadziemy sie psudo hodowli![/QUOTE] Nie jestem egoistką, ponieważ obchodzi mnie los też innych psów Polsce, zarówno bezdomnych, katowanych w pseudohodowlach, jak i tych wszystkich, które w ramach pomysłu sterylizacji "jak leci" mają zostać poddane operacji, w dodatku nieobojętnej w skutkach dla zdrowia. A ich właściciele nie będą mieli nic do gadania... Pseudohodowli prawdopodobnie nigdy się do końca nie pozbędziemy, i wątpię by gdziekolwiek na świecie się to udało. A ograniczać ich istnienia nie trzeba koniecznie takim przepisem. [quote name='Patisa']ale ile jest ludzi, którzy "tropią" pseudo hodowców, chcąc odebrać im psy i prawo do ich rozmnażania? Ale zwyczajnie brak im "narzędzia w ręku". Ten przepis byłby owym "narzedziem".[/QUOTE] Ale czy to musi być akurat taki przepis?? Czy nie wystarczy opodatkowanie każdego bezsensownego miotu? Akcje sterylizacji za darmo? Albo np. starania ZK, by uznać rasę w Urzędzie Patentowym - wówczas pseudohodowców możnaby ścigać na mocy prawa za podrabianie oryginalnego "produktu"? Naciskać na ZK, żeby zajął się solidnie "hodoffcami", którzy wypuszczają na boku lewe mioty? Skoro jest tyle osób, które walczą z pseudohodowcami, to rozumiem, że jest komu się tym zająć? A tak w ogóle ten przepis w ogóle u nas nie wejdzie i to przez baaardzo długi czas, ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie zaakceptuje ustawy nakazującej wysterylizowanie ponad 99% psów w Polsce. Jego wykonanie jest po prostu nierealne. Zwłaszcza przy takim poziomie egzekwowania prawa, jaki mamy. A nawet jeśli, nie wierzę w jego cudowny skutek. Nie w polskich realiach. Napiszę raz jeszcze - na zachodzie problem bezdomnych psów rozwiązuje się nie tylko poprzez sterylizację (a też mało gdzie poza schroniskami jest obowiązkowa), ale usypianie zwierząt na znacznie większą skalę niż robi się to u nas. Tam nie ma przepełnienia, bo w takich wypadkach mieszkańców schroniska się selekcjonuje i usypia. To nie jest zasługa sterylizacji.
  12. Już jest praktycznie identyczny wątek, po co zakładać kolejny..?
  13. Owszem, kościół ma u nas ogromny wpływ na te osoby, do których dogomaniacy nie mają jak dotrzeć. Inna sprawa, że w większości przypadków księża uważają, że są rzeczy ważniejsze niż propagowanie szacunku do zwierząt. A wracając do tematu - na polskie realia znacznie skuteczniejsze będzie zachęcanie do sterylizacji i urządzanie akcji podobnych do tych jakie juz mają miejsce. I to przede wszystkim na wsiach, tam gdzie sterylizacja jest najbardziej potrzebna. Owszem, w niektórych krajach zachodnich chyba taki nakaz jest, niemniej jednak z tego co wiem wprowadzono go dopiero, gdy uporano się ze sterylizacja w schroniskach i na długo przedtem zanim zaczęły wychodzić na jaw skutki uboczne sterylizacji. A w Polsce nadal w niektórych schroniskach psy się rozmnażają. Są przypadki, że wydaje się sukę sterylizowaną, a ta okazuje się być szczenna (!). Ponadto zastanowiłabym się jeszcze czy w krajach zachodnich problem bezdomnych zwierząt jest mniejszy dlatego, że częściej się je sterylizuje, czy dlatego, że psy agresywne/stare/chore/o małych szansach na adopcję/po określonym czasie w schronisku się usypia, a nie trzyma latami w klatce. :/
  14. W ogóle w polskich szkołach za mało jest wiedzy praktycznej, a za dużo niepotrzebnej teorii. Zwierząt tez to dotyczy. Jeszcze w większych miastach organizuje się np. zbiórki pieniędzy czy wycieczki do schronisk, gdzieniegdzie nawet pogadanki n/t obchodzenia się ze zwierzętami, ale w mniejszych miastach czy na wsi jest tragedia. Jedyna bardziej znacząca rzecz jaką usłyszałam na temat psów przez wszystkie lata edukacji, to narzekania katechetki na obrońców zwierząt - że jak można pomagać psom, skoro ludzie potrzebują pomocy. To tu wypadałoby kierować czas i pieniądze, bo to te dzieci będą za kilkanaście lat decydowały o losie zwierząt. Co z tego, że każemy sterylizować, skoro miliony osób z nowego pokolenia będzie nadal uważać zwierzęta za przedmiot, za coś bez większej wartości?
  15. Poza tym, bez ogólnokrajowego programu znakowania i identyfikacji psów taki nakaz w ogóle nie ma sensu, bo nie ma szans jego egzekwowania. Skoro przez ładnych kilka lat nie udało się oznakować i wpisać do ogólnokrajowej bazy danych przynajmniej "większej połowy" zwierząt, to gdzie tu mowa o wyegzekwowaniu sterylizacji? Jest jeszcze mnóstwo do zrobienia w kwestii sterylizacji choćby zwierząt schroniskowych i bezdomnych. Mnóstwo do zrobienia w temacie edukacji (i to chyba na nią najbardziej warto przeznaczać czas i pieniądze, bo to ona najbardziej zaprocentuje jeśli chodzi o los zwierząt w przyszłości). Już było mnóstwo przykładów na to, że odgórne nakazy i zakazy niczego w Polsce nie załatwią. A niestety znając życie byłoby tak, że tylko osoby, które troszczą się o swoje psy czy w ogóle przejmują ich posiadaniem i przestrzeganiem prawa, by je wysterylizowało. A co z resztą, skoro to ta reszta stanowi główny problem?
  16. [quote name='Patisa']Z kolei ja natknęłam się na wypowiedzi hodowców, którzy uważają, że sukę, która zakończyła "karierę hodowlaną" warto wysterylizować w celach zdrowotnych. czytałam( chyba to było gdzieś w dalmatyńczykach) że kobieta wysterylizowała swoje suczki, już w podeszłym wieku ( które miały ukończoną za sobą "karierę hodowlaną") i jak się okazało to uratowało im życie, bo miały jakieś nowotwory macicy( chyba?) . Obie. Poza tym, nowotwory układu rodnego u suk na starość to naprawdę nie rzadkość. [/QUOTE] To się często zgadza, niemniej jednak sterylizacja suki 7-8 letniej to nie to samo co rocznej. [quote name='Patisa']Jednak, z tego co do tej pory się dowiedziano, gdy zabieg jest wykonany w odpowiednim czasie( po ukończeniu roku) nie wzrasta z powodu sterylizacji obawa wystąpienia raka kości. I zapewne, gdyby się tak wgłębiać dalej, jest szansa na unikniecie pozostałych "wad", a przynajmniej w większości.[/QUOTE] A w jaki sposób uniknąć zaburzeń hormonalnych typu tarczyca czy nadnercza? Prowadzić do końca życia suki hormonalną terapię zastępczą, tak ajk u kobiet po takim zabiegu? Bo innego wyjścia nie widzę, i szczerze mówiąc dziękuję za koszta i katowanie wątroby zwierzaka. [quote name='Patisa']Nie można powiedzieć "tym złym", żeby kastrowali swoje psy, bo oni tego nie uczynią dopóty, dopóki nie zawiśnie nad nimi groźba kary finansowej i odpowiedzialności prawnej.[/QUOTE] A uważasz, że wtedy wszyscy jak jeden mąż grzecznie pójdą ze swoimi psami na zabieg? Czy raczej się ich pozbędą? Dodam, że jeszcze w przypadku suki sterylka to poważny zabieg z otwarciem jamy brzusznej, po którym suką trzeba się przynajmniej kilka dni troskliwie opiekować. Uważasz, że "ci źli" jak ich nazywasz, to zrobią? Albo będą biegać do weta w razie komplikacji z raną? Będą mieli w nosie, najwyżej załatwią sobie nowego psa. [quote name='Patisa']Dlatego uważam, że jest zdecydowanie więcej za niż przeciw. Wprawdzie badania nad wadami sterylizacji i jej zaletami będą trwały jeszcze kilka ładnych lat, ale jedno "za" uderza mnie tak mocno, że pominąć go nie jestem w stanie - taki nakaz raz na zawsze zniszczyłby wszystkie pseudo hodowle, w których rozmnażane są kundelki. Sytuacja, w jakiej obecnie są psy schroniskowe zmieniłaby się diametralnie! [/QUOTE] A ja uważam, że taki nakaz dotknie najbardziej odpowiedzialnych właścicieli... Co ja i moja ewentualna suka, która o ile nie będzie rasowym zwierzęciem hodowlanym, nigdy nie będzie rozmnożona, mamy do pseudohodowli i zapełniania schronisk? :crazyeye: Dlaczego mam mieć problemy z prawem i płacić kary czy wyższe podatki dlatego, że mam taki a nie inny pogląd na ten zabieg? I na pewno nie jestem jedyną osobą w Polsce, która tak myśli. Nawet jeśli taka ustawa przewidywałaby porządne odszkodowanie w wypadku śmierci zwierzęcia na skutek zabiegu plus dożywotnie opłacanie kosztów leczenia ew. zaburzeń hormonalnych ( jasne :lol: ), to i tak nigdy się temu nie podporządkuję, bo zdrowie zwierzaka jest dla mnie ważniejsze niż kasa. Mi nadal się w głowie nie mieści jak można odgórnie, ot tak hop, zmuszać właścicieli psów do sterylizacji/kastracji ich zwierząt. Mieszkam w wolnym kraju, mam dostęp do informacji m. in. na temat zabiegu, co sprawia, że mój pogląd jest taki, a nie inny, i nie wyobrażam sobie, zeby państwo miało mnie zmusić do wykonania dyskusyjnej w skutkach operacji. To, że taki nakaz całkowicie rozwiąże sprawę pseudohodowli, to czysta utopia. Spójrzcie jak w Polsce jest z egzekwowaniem prawa. Przypomnijcie sobie choćby to, co stało się z psami pociągowymi, gdy na mocy ustawy zakazano używania ich jako zwierząt pociągowych (bodajże Londyn, także swego czasu Nowa Fundlandia). W wersji polskich realiów nakaz sterylizacji pod groźbą odpowiedzialności karnej skończy się albo wielką rzezią/porzucaniem psów na wsiach i nie tylko, albo, co bardziej prawdopodobne, zostanie kolejnym martwym przepisem, który zwierzętom w żaden sposób nie pomoże. Nadal popieram sterylkę w schroniskach, itp. ale nie zmuszanie do tego wszystkich właścicieli psów.
  17. [quote name='Saite']Aż pewnego dnia zauważyłam, ropne plamienia, okazało się, że na kikucie macicy ( notabene wcale nie takim dużym) powstał ropień, stan był ciężki i konieczny był natychmiastowy zabieg, podczas którego wyszły na jaw także inne komplikacje posterylizacyjne takie jak rozlegle zrosty ( jeden z nich objął moczowód i istniało ogromne ryzyko utraty nerki).[/QUOTE] Niestety przy niecałkowitym usunięciu jajników wcale nierzadko zdarzają się groźne w skutkach zrosty w jamie brzusznej; warto każdej cieczkującej po sterylce suni przynajmniej co jakiś czas robić usg...
  18. Akurat w przypadku wymienionych przeze mnie schorzeń związek ze sterylizacją został udowodniony naukowo. Logiczne, że niesterylizowany pies też może zachorować przykładowo na nadczynność kory nadnerczy, ale sterylizacja przynajmniej kilkakrotnie zwiększa to ryzyko.
  19. [quote name='Impresja']taki jest podląd większości społeczeństwa. a wypowiedź była ironiczna...[/QUOTE] Wiem, tylko po prostu miałam wrażenie, że Twoim zdaniem ja coś takiego zasugerowałam i w swoich wypowiedziach mam coś przeciwko psom rasowym w ogóle, a tak nie jest. W ogóle zrobił się OT, więc jeśli ktoś ma jeszcze coś do powiedzenia, to może załóżmy inny wątek?
  20. [quote name='Impresja']w taki sposób można by się czepić każdej rasy. nie mówię, że to normalne, że zwierzęta nie mogą się same rozmnażać. Tyle, że nie wierzę, że można coś w tym temacie zrobić... A bassety u wielbiam :p[/QUOTE] Nie każdej, bo skala problemów zdrowotnych u przykładowo shar pei i pinczera średniego jest w ogóle nie do porównania. Nie wierzysz, że nie można czegoś z tym zrobić - cóż. Równie dobrze można w ogóle nie pomagac bezdomnym i schroniskowym psom, bo przecież i tak nie zmienimy świata, i ludzie nadal będą zwierzęta krzywdzić i porzucać. Może faktycznie dajmy sobie spokój z czymkolwiek. [quote name='Jogurt']I o to dokladnie mi chodzi, ze kazda rasa jest na cos podatna, nie ma takiej, ktora bylaby wolna od jakiejkolwiek przypadlosci. Powiem tak: moj pies jest 100% bassetem czyt. jest niski, dlugi i duzy i jakos nie widze, zeby te cechy w jakikolwiek sposob utrudnialy mu funkcjonowanie. Normalnie chodzi, BIEGA (wbrew obiegowym opiniom bassety biegaja) je, sika, wlazi na kanape JAK KAZDY INNY PIES i jego budowa w zaden sposob mu tego nie utrudnia ani nie ogranicza, wiec nie jest to zadne kalectwo!!![/QUOTE] Dobrze więc, Twój basset jest zdrowy. Miejmy nadzieję, że starość również będzie miał długą i zdrową (czego mu jak najbardziej życzę). Ale jest naprawdę mnóstwo psów tej rasy, które cierpią, również z powodu problemów z kręgosłupem. Akurat polskie bassety są w miarę zdrowe, bo nie są u nas hodowane na ilość ani specjalnie popularne. Spójrzcie jednak co się dzieje na zachodzie, na wystawach. Wygrywają psy o najbardziej skrajnym typie budowy. Owszem charakterystyczne, o oryginalnym wyglądzie, ale jakie problemy to za sobą pociąga :razz: Na wystawach powinno się promowac psy typowe dla rasy, ale nie przesadnie przerasowane! Podobnie hodowcy nie powinni dobierać do hodowli tych najbardziej krótkonogich/krótkopyskich/pomarszczonych osobników, bo z pokolenia na pokolenie te cechy nieobojętne dla zdrowia się pogłebiają. Ale co z tego skoro nabywcy chcą psiaka "jak na reklamie" albo "jak z komiksu"? Kasa... :roll: I to ostatnie co napisałam o bassetach, bo niektórzy oburzają się conajmniej jakbym proponowała natychmiastową eksterminację rasy, a nie zastanowienie się nad powrotem w hodowli do starszego, o niebo zdrowszego typu basseta. [quote name='Impresja']zgadzam się z Jogurtem. Może hodujmy same kundelki. one są takie zdrowe i mądre i piękne, tylko ciekawe czemu tyle ich w schroniskach...[/QUOTE] Kundelki zawsze takie zdrowe, mądre i piękne? Ciekawe skąd to wytrzasnęłaś :roll:
  21. [quote name='salibinka']EFA olie. Działa świetnie.[/QUOTE] Faktycznie :oops: Sama jeszcze nie testowałam, ale bardzo mi na dogo polecano :)
  22. Ja mam sukę z chorą tarczycą i sierść miała kiepską. Poprawiła sie na BARFie; z dodatków na sierść dostaje co kilka dni łyżkę oleju z pestek winogron, co 2 tyg. łyżkę tranu, raz w tyg. czubatą łyżkę alg, plus przy szczotkowaniu używam co jakiś czas olejku norkowego (zewnętrznie :)). Nie wiem co z tych rzeczy najbardziej pomaga, ale sierść bardzo się poprawiła. Jeszcze mniej więcej raz w tygodniu jajko i łyżeczkę miodu, ale czy to na sierść wpływa to w sumie nie wiem. Drożdży osobiście nie próbowałam, ale słyszałam o nich same achy i ochy. Podobnie o Alfa Oil.
  23. Na twoim miejscu nie dawałabym go więcej niż 1 kapsułka 2x w tygodniu. Za to codziennie możesz podawać oleje roślinne, np. łyżkę oleju z pestek winogron czy lnianego (uwaga, czasem uczula). Ew. wspomniany olej z mięśni ryb (tran jest z wątroby). Gdzieś na żywieniu był też temat o podawaniu drożdży - podobno świetnie działająna sierść. Z kolei na wybarwienie sierści bardzo dobre są algi (np. Algolith).
  24. [quote name='Impresja']w sumie teraz i tak jest lepiej. te "dziwne" rasy są teraz częściej badane i bardziej pilnuje się ich zdrowia. a co to tego, że psy nie mogą się same roznażać. Większość z naszych psów i tak nie mogła by żyć samodzielnie na wolności, więc by się nie rozmnażała. Nie sądzę, żeby udało się odkręcić basset do bardziej zdrowego wyglądu. kto miałby się tym zająć? Ludzie hodują takie psy bo im się podobają...[/QUOTE] I naprawdę nie widzisz nic dziwnego/złego w tym, że na siłę rozmnaża się zwierzęta z powodu budowy niezdolne do naturalnego pokrycia i porodu? Co do basseta - jest to możliwe. Skoro było możliwe doprowadzenie go takiego stanu w jakim jest teraz, to chyba dobór mniej karykaturalnie zbudowanych zwierząt do rozrodu jest łatwiejszy niż rozmnażanie tych wynaturzonych. Tylko właśnie - ludzie hodują taki psy, bo im się podobają... A gdzie tu miłość do zwierząt? Kto się tym zajmie? W wypadku basseta powinni się tym zająć prawdziwi miłośnicy bassetów... [quote name='Jogurt']Basset modny?? Hm..ciekawe :hmmmm: [/QUOTE] Może bardziej w Stanach niż u nas. I to psy w typie amerykańskim są bardziej chorowite.
×
×
  • Create New...