Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Też wydaje mi się, że jest taki przepis, tylko że ma zasięg lokalny i gmina ustala konkrety. Niemniej jednak rzucanie petard przez dzieci bez opieki rodziców na pewno jest niedozwolone. Z tego co wiem, sprzedaż materiałów wybuchowych też jest dozwolona tylko osobom od 18 lat, a nieraz widziałam jak 7-8 latki kupują petardy na straganach czy w budkach z pierdułkami. Chyba polubię 997, bo po dzisiejszym telefonie cały dzień rozkoszuję się błogą ciszą (jeszcze tylko te skrzypiące huśtawki hehe :lol: ;)). Jeśli zgłoszenia na policję nie pomogą, złożę na komendzie ładne pisemko, postaram się nawet pozbierać podpisy, plus napiszę do burmistrza w sprawie sprzedaży petard dzieciaczkom :diabloti: Myślę, że nie powinno być problemu, bo w sumie chodzi nie tylko o hałasy, ale i bezpieczeństwo dzieci...
  2. [quote name='soti'] Jednak jeśli chodzi o podbieganie do obcych psów to niestety nasz problem. Ostatnio zauwazyłam, że Kendo o wiele lepiej reaguje na gwizdek. Na wołanie "kendo, keeeennnndooooo" nie reaguje (chyba wina mojej mamy która damiernie uzywa tego słowa, więc nauczył się ignorować) i ostatnio chyba 2 czy 3 razy udało mi się go odłować gwizdkiem. Aż sama byłam zaskoczona, a potem znowu się nie udało... Jestesmy w połowie kursu i liczę, że któregos dnia osiągniemy ten stan, że pies będzie bez smyczy a ja nie będę musiała mieć oczów do okoła głowy i pierwsza wypatrzeć psa 2 km od nas i wtedy go wołać, tylko nawet jak to będzie kilka metrów pies się posłucha... Liczę, że z czasem mu to przejdzie- np spoważnieje z wiekiem i już nie będzie taki ciekawski innych psów (możliwe to?) W ogóle szkolenia traktuję troszkę jak psychiczny rozwój dla psa, więc chętnie bym się zapisała i na obronę.[/QUOTE] Z wiekiem to zainteresowanie psami najprawdopodobniej osłabnie; poza tym może się okazać, że pies przestanie akceptować inne samce, zwłaszcza te o bardziej dominującym zachowaniu. Niemniej jednak trzeba nad tym cały czas pracować, bez tego upływ czasu nic nie da ;) Co do wołania - najlepiej mieć komendę osobną na przywołanie, a imienia używać tylko do zwrócenia uwagi psa, albo gdy robisz coś przyjemnego (karmisz, głaszczesz). Jeśli pies nie reaguje na daną komendę przywołania, bo np. ktoś ją zepsuł, czyli wydawał bez egzekwowania dotąd aż pies się przyzwyczaił, najlepiej wymyślić nową i zacząć naukę od początku.
  3. [quote name='an1a']Komendę "puść" czy "zostaw" możesz ćwiczyć na zabawkach, przeciąganiu sznura itp. Mój pies nie był na szkoleniu, rozumie komendę "nie" i jestem w stanie go odwołać od podlatującego psa. Przekonałam się też o tym jak mi sąsiadka weszła "niechcący" do mieszkania i wyhamowałam psa w progu. [/QUOTE] O tym samym pomyślałam :) [B]soti[/B] masz mnóstwo czasu na nauke posłuszeństwa w bardziej zaawansowanym zakresie - z czasem możesz zdecydować czy potrzebne Ci szkolenie obronne, czy nie. Ja jestem mu raczej przeciwna, poza szkoleniem przez/dla osób zajmujących się tym zawodowo/hobbystycznie. Dla przeciętnego właściciela psa efekty szkolenia obronnego będą bardziej uciążlwe niż pożyteczne. Jeśli włamywacza ma odstraszyć pies, to wystarczy że jest duży i szczeka; bardziej zdeterminowany poradzi sobie z psem na różne sposoby. I każdy pies, odpowiedniej wielkości, rasy i psychiki (i nie tylko) w chwili zagrożenia będzie starał się bronić właściciela, niezależnie od tego, czy przeszedł szkolenie czy nie. A moim zdaniem ON idący przy nodze i reagujący na wszystkie komendy i tak działa na wyobraźnię ewentualnych agresorów ;)
  4. Martens

    Barf

    [quote name='soti'] 1. Czy udało się wam dzięki diecie BARF wyeliminować problem linienia? (...) W ogóle zerknijcie proszę na jadłospis jaki ułożyłam (tygodniowy dla 13mies owczarek niemiecki 32kg) (pierwszy posiłek ma zazwyczaj 70dkg, a papki to jest kilka stołowych łyżek) szyja indycza / 25dkg podrobów indyczych+papka łapki kurze / 25dkg podrobów indyczych+papka porcja rosołowa z indyka / 20dkg mięsa+papka kości cielęce / 20dkg mięsa+papka porcja wołowa / 25dkg podrobów indyczych lub filetów z ryby+papka szyja indycza / 20dkg wątroby wołowej+papka porcja rosołowa / 20dkg mięsa+papka [/QUOTE] 1. Nie :) Ale u mojej suki jest to związane z problemami z tarczycą, i o ile na linienie Barf nie pomógł, to na jakość i stan sierści bardzo. A jadłospis fajny, tylko w porównaniu z moim brakuje mi nabiału, choć można go nie podawac. Ja podaję sporo kefiru, trochę białego sera, jogurtu nat. i jajek. Na Twoim miejscu dorzuciłabym chociaż ze 2 razy w tygodniu duży kefir i 1 jajko - oczywiście jeśli pies je toleruje, nie ma po nich sensacji żołądkowych. Jakie podajesz dodatki? Chodzi mi głównie o olej do papki; czy podajesz go codziennie? Co oprócz tego? (u mnie zazwyczaj dodatki to co kilka dni łyżka oleju z pestek winogron, co 2 tyg łyżka tranu, 1 łyżeczka miodu tygodniowo oraz łyżka Algolithu co tydzień).
  5. [B]soti[/B] ja byłabym zachwycona mając psa, który tak się zachowuje. Jest pewny siebie - nie reaguje agresją w sytuacji, gdy nie ma takiej potrzeby. Po co pies ma szczekać na dobrze znaną mu sąsiadkę, skoro jest przyzwyczajony przez Was, że to normalna sytuacja, że ktoś znajomy wchodzi sobie do domu? Dla mnie do przyjęcia jest, że pies szczeka, kiedy puka osoba obca, czy reaguję agresją na czyjeś zachowanie agresywne (a Wasz reaguje - więc chyba wszystko ok?), ale nic więcej. Niewpuszczanie do domu dobrze znanej osoby czy szczekanie na wszystkich gości może tylko przysporzyć Wam kłopotów z sąsiadami, czy przy sytuacji, gdy psa będzie trzeba np. zostawić na kilka dni z dochodzącym znajomym opiekunem. Pies nie ujada, bo jest pewny siebie - i to taki pies jest wspaniałym materiałem na obrońcę, bo umie rozpoznać sytuację, zareagować tylko gdy naprawdę jest to potrzebne, a w chwili prawdziwego zagrożenie nie ucieknie, jak większość psich tchórzy, które tylko hałasem manifestują agresję, żeby odstraszyć przeciwnika. Z wyostrzaniem na własną rękę nie jest tak, że nauczysz psa agresji tylko w takiej i takiej sytuacji, i w takim stopniu jak Ci się spodoba. Aranżując niepotrzebnie takie sytuacje czy ucząc psa, że wiele normalnych rzeczy jest zagrożeniem, zmniejszasz jego pewność siebie i podnosisz podejrzliwość ogólnie. Pies może później zupełnie nieszkodliwą sytuację, która skojarzy mu się z tamtym wyostrzaniem, odczytać nieprawidłowo i znienacka zareagować agresją... To chyba nie jest potrzebne. Ponadto pies jest młodziutki. ON to dość wolno dojrzewająca rasa, jako że duża, i z wiekiem jeszcze trochę może się zmienić, jeśli chodzi o stosunek psa do nieznajomcyh. Dla mnie zresztą niezrozumała jest sytuacja, że drzwi od mieszkania nie są zamknięte choćby na najmniejszy zamek i każdy może wejść jak chce. Pies jest inteligentny i widzi, że traktujecie to jako sytuację normalną, więc nie widzi powodu wszczynać przy tym alarmu. Gdyby do mieszkania weszła osoba obca, w dodatku zachowująca się podejrzanie, jestem pewna, że zareagowałby conajmniej szczekaniem. P.S. Dodam, że na ewentualnego włamywacza lepiej podziała cichy pies, który zaatakuje znienacka, niż taki, który szczekaniem pozwoli złodziejowi dokładnie się zlokalizować i przygotować do starcia...
  6. No właśnie, skoro jednym z mott Dogo (przynajmniej tak mi się wydaje) jest hasło R=R, to trzymajmy się tego. Jeśli jest to aż 27%, to raczej są to psy w typie, i to nieźle naciąganym, a nie psy rasowe.
  7. Bardzo zapamiętałam Księcia.. Śpij dobrze kochany...
  8. Są psy, którym wystrzały przeszkadzają, i takie które się ich boją. Lęk przed strzałem zazwyczaj jest wrodzony i wyklucza takie psy z pewnych rodzajów pracy/szkolenia. Wydaje mi się, że jeśli psu w żaden sposób nie przeszkadzają wystrzały, to nie ma problemu. Z moją suką to trochę mniej jasny problem - w młodym wieku nie bała się petard w ogóle, zaczęło się to stopniowo (a więc raczej nie w wypadku urazu), w wieku ok. 5-6 lat i z wiekiem się to nasila.. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=112972 Ja rozumiem sylwestra czy imprezy miejskie, nic na to nie poradzę - to mój problem, że pies się wtedy boi. Ale plac zabaw, osiedle i teren szkoły to nie miejsce na takie "zabawy" - nie zamierzam codziennie faszerować psa prochami na uspokojenie, ani narażać go na stres, kiedy dosłownie przez cały dzień co chwila wpada w panikę. Mi zresztą też te strzały przeszkadzają, zwłaszcza gdy pracuję albo chcę się zdrzemnąć. I na pewno tego tak nie zostawię.
  9. Ja zgadzam się z Cavisią. W ogóle moim zdaniem tytuł wątku powinien brzmieć - "bądź odpowiedzialnym właścicielem - NIE ROZMNAŻAJ". Bo odpowiedzialność polega na niedopuszczaniu do rozrodu psów i suk do tego nieprzeznaczonych - to że nie wysterylizowałabym już nigdy swojej zdrowej suki nie czyni mnie osobą nieodpowiedzialną ani tym bardziej rozmnażaczem. [B]karusiap[/B] Wam to nie przeszkadza, ale jest bardzo wiele osób, które w takiej sytuacji psa by się pozbyło lub conajmniej wyeksmitowało do budy... I bylyby to głównie właściciele w ciemno namawiani do sterylizacji, którzy jakoś nie czują idei zabiegu (zdrowotnej ani humanitarnej) i sukę wycięli tylko dlatego, że akurat była akcja i wmówiono im, że to same plusy. W moim mieście 95% właścicieli psów cudem namówionych do sterylizacji w razie komplikacji w ogóle nie leczyłoby psa, bo w promieniu jakichś 80 km nie ma lecznicy, która byłaby w stanie zdiagnozować np. niedoczynność tarczycy. Ja z tym jeździłam aż do W-wy (koszt podrózy, wizyty i badań prawie 400 zł czyli większość oszczędności), co dla większości znajomych (nawet właścicieli psów) jest jakimś dziwnym kaprysem i przejawem głupoty z mojej strony.
  10. Od kilkunastu dni trafia mnie szlag. Na placu zabaw między drzewami koło mojego bloku, i na pobliskim boisku LO, przez cały dzień dzieci rzucają petardy. Dziś jeden pomysłowy chłopczyk wtykał je w metalowe rurki od bramki... Ot, wakacje, rodzice mają urlop od opieki nad dziećmi..? Jest duszno i nie da się wysiedzieć bez otwartego okna - niestety co 5-10 minut podskakuję, bo huk jest naprawdę niezły. A pies... Pies siedzi pod szafką, dyszy z przerażenia i skacze na drzwi, chwilami aż się trzęsie - i to jest dla mnie największy problem. Wczoraj wyszłam do jednej mamusi i zwróciłam jej uwagę - stwierdziła, że jej synek petard nie rzucał, bo siedziała tam przez cały czas. Zabawne, bo 5 minut wcześniej wróciła chyba ze sklepu na plac zabaw i nagle rzucanie petard się skończyło. Dziś nie wytrzymałam i zadzwoniłam na policję. Małego pirotechnika przekurzyli, zero tłumaczenia czy pytania o nazwisko - po prostu pan policjant wyturlał się z samochodu i przez ogrodzenie boiska krzyknął do chłopca, żeby sobie stamtąd poszedł. Chłopiec zwiał aż się kurzyło - ale tych dzieci jest mnóstwo, ja ich nawet nie odróżniam, ani tym bardziej nie znam matek... Policja przyjedzie raz i przegoni, ale co z tego skoro przyjdą kolejne? Co z tym można zrobić, gdzie pisać, gdzie iść? Wydaje mi się, że sama policja nie wystarczy, może burmistrz? Może warto by zwrócić uwagę na to, kto tym dzieciom w ogóle petardy sprzedaje, bo nie sądze żeby rodzice im kupowali... A potem krzyk, że dzieciakowi urwało rękę albo spaliło twarz... Wszelkie pomysły, sugestie mile widziane :)
  11. I masz rację - ja chcę tylko, żeby właściciele byli świadomi wszelkiego ryzyka. W tej chwili niestety wiedza na temat ewentualnych skutków ubocznych jest skrzętnie ukryta na stronach obcojęzycznych, a i większość weterynarzy ma na ten temat małe pojęcie. Jeśli chodzi o związek chorób tarczycy ze sterylką dopiero teraz na SGGW są prowadzone badania, więc ewentualna wiedza na ten temat na polskich studiach pojawi się prawdopodobnie dopiero za kilka lat. A i wielu miłośnikom psów świadomym tych problemów nie spieszy się do opisywania ich publicznie, żeby nie zniechęcać przeciętnych właścicieli do ograniczania populacji. Sterylka przed pierwszą cieczką to nie tylko zwiększone ryzyko problemów z tarczycą czy nadnerczami; ryzyko nietrzymania moczu jest wtedy również większe, jak również możliwe są zaburzenia wzrostu i wapnienia chrząstek stawowych; kilkakrotnie zwiększa się ryzyko wystąpienia złośliwego raka kości, na ktory wiele dużych ras jest już i tak podatnych. Hormony płciowe są potrzebne do zakończenia pełnego rozwoju organizmu, jak i również do jego prawidłowego funkcjonowania, wbrew temu co mówi wielu zwolenników sterylizacji w ogóle. Kobietom nikt nie wycina na hura jajników choć może byłoby to wygodne - nie będzie miesiączki, antykoncepcji też już nie potrzeba... A jednak u kobiet jest to ostateczność nawet gdy nie chcą już mieć dzieci i ZAWSZE powiązana z podawaniem preparatów z syntetycznymi hormonami płciowymi. Inaczej 90% kobiet po takim zabiegu skończyłoby z rozwaloną tarczycą i innymi sympatycznymi schorzeniami. U suk nie wygląda to aż tak drastycznie - ich cykl płciowy jest nieco inny, dłuższe są okresy spokoju płciowego, stąd suka lepiej znosi brak tych hormonów przez jakiś czas, niż kobieta - niemniej jednak u bardzo wielu z nich po x latach zaczynają występować problemy. Ogromna większość przypadków niedoczynności w ogóle nie jest diagnozowana z powodu nietypowych objawów lub nawet ich braku przez całe lata, jak i małej wiedzy większości weterynarzy na temat tej choroby. Nieleczona niedoczynność powoduje ciężkie schorzenia serca, narządów przemiany materii, np. nerek, przewlekłe choroby skóry i nawracające po odstawieniu antybiotyków zakażenia, ogólnie niską odporność organizmu oraz możliwosć bardzo silnej reakcji toksycznej na leki, szczepionki, środki przeciw pasożytom. Wszystko są to schorzenia groźne dla życia. Nawet leczona niedoczynność po latach bardzo czesto doprowadza do przerostowej niewydolności mięśnia sercowego. Na zachodzie ilość przypadków niedoczynności wzrasta lawinowo - jedną z dwóch głównych przyczyn jest właśnie upowszechnienie sterylizacji. Z tym że tam nastąpiło to o wiele wcześnie. U nas boom na sterylkę był dopiero kilka lat temu i nadal nie robi się tego na taką skalę jak na zachodzie, więc na problemy zauważalne w kwestii całej populacji przyjdzie nam jeszcze poczekać. Ja nie mówię, żeby w ogóle broń Boże nie ciąć! Ale jeśli przeczekanie pierwszej cieczki znacznie zmniejsza ryzyko przynajmniej niektórych skutków ubocznych, to czemu u licha nie zaczekać? Chyba biorąc sukę każdy dogomaniak jest świadomy, że to nie zabawka, że może sprawić kłopot, i jeśli jest odpowiedzialną osobą, upilnowanie suki prze jedną cieczkę nie powinno być zadaniem niewykonalnym.
  12. [quote name='kwasek']Mówisz zapewne o bardzo wczesnej sterylce, czyli około 3-4 miesiąca, która rzeczywiście daje wyższy proccent ryzyka nietrzymania moczu. Takiej w Polsce chyba nikt nie przeprowadza. :razz: U nas "wczesna" sterylka oznacza zabieg przed pierwszą cieczką, ale u nieco doroślejszych suk, a ma ona o wiele więcej zalet niż wad i ryzyka powikłań. Moja suka została wysterylizowana przed pierwszą cieczką w wieku 7-8 miesięcy. Od tamtej pory minęły ponad 2 lata, nie widzę [B]żadnych[/B] wad i nie żałuję tej decyzji. Każdemu też, kto nosi się z zamiarem wysterylizowania swojej suczki, będę polecała zabieg przed pierwszą cieczką.[/QUOTE] Mówiłam też o sterylce już ok. 6 miesiąca życia. Sterylizowanie 3 miesięcznego szczeniaka to już dla mnie zjawisko patologiczne :eviltong: Niestety u suk bardzo dużych ryzyko nietrzymania moczu jest naprawdę spore. Zresztą zajrzyj na wątek o nietrzymaniu moczu po sterylce - zobacz ile jest takich suk i jak uciążliwy jest to problem. Owszem, czasem mija po jednorazowej kuracji hormonalnej, ale jest wiele suk, u których nietrzymanie moczu powraca po odstawieniu hormonów. Wczesna sterylka to nie tylko ryzyko nietrzymania moczu. Więc wypadałoby poczytać trochę więcej poczytać na temat różnych skutków ubocznych - choć na polskich stronach możesz tego nie znaleźć - zanim zacznie się bezkrytycznie polecać taki zabieg niedoświadczonym właścicielom. Twoja suka nie ma powikłań - moja ma, i nie ona jedna. To że twoja psica jest zupełnie zdrowa, nie znaczy, że innej zabieg nie zaszkodzi. Poza tym to dopiero 2 lata po sterylce, więc jeszcze dużo czasu na wystąpienie problemów hormonalnych (czego oczywiście Twojej suni nie życzę!).
  13. [quote name='marti91']A ja jestem za sterylką przed pierwszą cieczką. Zmniejszo to ryzyko raka gruczołu mlekowego do praktycznie zera, no i skąd wiesz, czy np. ropomacicze nie wystąpi po 3 cieczce?[/QUOTE] Ropomacicz po 3-ciej tak, ale po pierwszej to już prawie ewenement :) Każdy właściciel powinien sam decydować, po zapoznaniu się także z negatywnymi efektami, a tych jest sporo i niestety bardzo mało się o nich mówi. Nawet wielu weterynarzy nie jest świadomych większości, bo ta wiedza do Polski jeszcze nie dotarła. I daje do myślenia, że weci na zachodzie, którzy wymyślili tak wczesną sterylkę, teraz nagle zdecydowanie zaczynają od takich zabiegów odchodzić.
  14. [quote name='Fundacja Medor']witam serdecznie my w naszym azylu sterylizujemy suczki i kotki przed rujkami nie ma wtedy ryzyka ropomacicza[/QUOTE] Temu akurat zapobiega sterylizacja przeprowadzona w każdym wieku, niekoniecznie przed pierwszą cieczką. Rozumiem steryliowoanie suczek przed cieczką np. w schroniskach, azylach, suczek półdzikich, zaniedbanych - tu chodzi o tzw. mniejsze zło. Jednak jeśli patrzymy z punktu widzenia troskliwego wlaściciela jednej suni, to przed pierwszą cieczka na sterylkę jest zdecydowanie za wcześnie.
  15. [quote name='*Monia*']dogsitterka w CV dziwnie będzie wyglądała :evil_lol::evil_lol:.[/QUOTE] Chyba że szybko doczekamy się czasów, w kiedy w Polsce petsitter będzie normalnym popularnym zawodem ;)
  16. Ja jeszcze skonsultowałabym się z wetem w temacie tarczycy - nadczynność daje właśnie m. in. takie objawy jak łażenie po nocach, niemożność znalezienia sobie miejsca. Jeśli wet stwierdzi jakieś inne typowe objawy to pewnie zleci badanie krwi pod tym kątem. Warto sprawdzić.
  17. A próbowałaś psiaka wynieść gdzieś dalej na rękach? Czy jest bojaźliwy także w innych sytuacjach? Jeśli tak, to możliwe, że jego lękliwość jest odziedziczona po którymś z rodziców - co wcale nie zdarza się rzadko przy nieplanowanych pokryciach (bo rozumiem że to przypadek, że komuś zmiksował się amstaff z labem). Ewentualnie są to braki w socjalizacji, zaniedbanie ze strony hodowcy, ale osobiście wątpię, bo 10-tygodniowy szczeniak nadal jest w okresie, gdy powinien bez problemu oswajać się z otoczeniem. Jeśli w pobliżu jest psie przedszkole, zapisz się na zajęcia ze szczeniakiem.
  18. To może lepsza będzie faktycznie karma typu light? Dobre są opinie o Acanie light, podobno jest lepsza niż senior i kilka osób podaje ją starszym psom. Podawałam swojej suni Eukanubę Senior przez jakieś 3 miesiące i jest jakościowo porównywalna do Acany, przynajmniej dla mojego psa. Lepiej wyglądał po Royal Canin Mature (z serii vet size). Glukozamina z chondroityna nie zaszkodzi na pewno, a może trochę pomóc, choć Arthroflex na pewno daje bardziej zauważalną poprawę.
  19. Jeśli chodzi o sny, ja i mój TZ czasem mamy tak jakby zsynchronizowane :) Raz wstałam smutna, bo śniło mi się że zostawił mnie dla swojej eks, a godzinę później on wstał z zasmuconą miną, bo w jego śnie miziałam się z kumplem na jego oczach.. Ostatnio z kolei we śnie strasznie mnie wkurzył, pokłóciliśmy się i obudziłam się na niego zła - za chwilę on budzi się wkurzony i mówi "Ale mnie wku***łaś we śnie!" :evil_lol:
  20. Nawet niekoniecznie dla staruszków, bo karmy typu senior często mają bardzo niską wartość energetyczną i jeśli pies jest aktywny, to mogą być za słabe. Ważne by karma była lekkostrawna, więc może to być typu lamb&rice. Niestety wiele karm nie z linii weterynaryjnych ma karmy dla starszych psów ogólnie słabsze jakościowo niż adult czy lamb&rice... Stąd dopóki senior jest zdrowy, polecam raczej karmienie lekkostrawnymi karmami dla psów dorosłych; ewentualnie przy jakichś schorzeniach przejście np. na karme dla nerkowców. Prócz tego chyba Eukanuba i/albo Royal miały karmę specjalnie dla psów z chorymi stawami? Tylko nie wiem, czy Twoja kieszeń to wytrzyma, bo to o wiele droższa impreza niż Acana.
  21. A nie myślałaś żeby iść z nią do weta? Może coś jej dolega w sensie fizycznym..? Albo urojona ciąża i nie chce zostawiać gniazda ;) - zdarza sie nawet po sterylce.
  22. [quote name='LeCoyotte']jeszcze inny punkt widzenia: co za debil wymyślił, żeby chodnik od trawnika oddzielić ścieżką rowerową?! powinno być na odwrót.. Ale to by i tak nic nie zmieniło dopóki ludzie nie nauczą się odróżniać drogi dla rowerów od chodnika... (jak ja lubie straszyć ludzi pełzających po rowerowej ścieżce:loveu:: jeszcze brakuje mi trąbki 110-decybelowej:diabloti:) :[/QUOTE] To ja przyjechawszy ze swojej dziury do W-wy skrupulatnie omijałam wszystkie ścieżki rowerowe i dopeiro po kilku dniach stwierdziłam, że jestem chyba jedyną osobą w okolicy, która się tym przejmuje :lol: [quote name='dog_master'] Taa, znam to. Ida sobie ludzie cala szerokoscia chodnika. To ja sie zazwyczaj wtedy zatrzymuje :D I niestety zmuszeni sa sie 'zsunac' :D Jak poszturchna to jest glosne "ekhm"...[/QUOTE] Ja uwielbiam, jak ze 3-4 wielkie babska staną na środku chodnika, każda położy obok kilka wielkich siat z zakupami i plotkują, a ja przeciskam się w najlepszym razie po krawężniku :p
  23. Martens

    Barf

    [quote name='prittstick08']aha, w takim razie sie zastanowie nad algami. skoro nie sa niezbedne.[/QUOTE] Z tego co mi wiadomo algi pomagają głównie na wybarwienie sierści, i są polecane dla psów z chorą tarczycą ze względu na zawartość jodu - stąd dla mojej suczy bardzo wskazane :)
  24. Jeśli będziesz podawać glukozaminę i chondroitynę w preparatach, karma nie musi jej zawierać - swoją drogą nie licząc najdroższych karm weterynaryjnych karmy z preparatami na stawy zawieraja ich tak niewiele, że praktycznie żadnego wpływu na stawy to nie ma... :roll: zwłaszcza jeśli pies ejst już chory. Czy linie weterynaryjne RC też są konserwowane rakotwórczym BHA? Co do konsultacji z wetem radzę ostrożność, bo często są przez nich polecane po prostu karmy, które mają w dystrybucji :p
  25. [quote name='zmierzchnica']Wydaje się, że kupno D.A.P. jest nieuniknione... Bo jak widać, czy znamy przyczynę czy nie, ciężko jest zaradzić bojaźliwości metodami wychowawczymi :shake: Dziś poszłam "aż" na jeden spacer, przerywany ciągłym siadaniem i sygnalizowaniem "tam nie chcę iść". Potem na rękach psa wyniosłam sprzed bramy, żeby się wysikał. Teraz próbowałam wyjść, to nawet za bramę nie wyszła... Wydaje mi się, że im bardziej staram się ją przekonać, zachęcić (zabawką/smakołykiem, bez uspokajania), tym bardziej się zapiera... Tak więc zamiast 3-4 spacerów dziennie, w tym dwóch parogodzinnych, pozostały nam dwa kilkuminutowe :shake: A może warto wypróbować jakieś ziołowe leki przeciwlękowe (podobno uspokajające a przeciwlękowe to zupełnie co innego)? Luka też częściej ostatnio liże łapy, choć nie wydaje mi się, by było to nerwowe. Ale muszę ją obserwować... Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia w radzeniu sobie ze strachem suni :p[/QUOTE] W ogóle wydaje mi się, że jeśli ten strach ma jakieś podłoże dziedziczne i jest to po prostu wrodzona bojaźliwość, to więcej zdziałasz z D.A.P. niż z jakimkolwiek wychowaniem na własną rękę. Co do środków ziołowych czy homeopatycznych nie wiem, skonsultuj się z wetem, ale takim, który ma o tym pojęcie. A gdzie liże te łapy? Moja zawsze w tym samym miejscu, na nadgarstkach..
×
×
  • Create New...