-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Też znam sporo psów, szczególnie północnych ras, albo dużych psów stróżujących, nawet ONków, które pomimo wstępu do domu wolą przebywać na zewnątrz, także w nocy, a w domu bywają dosłownie "przelotem". Nie można generalizować, są różne rasy które w różnym stopniu potrzebują kontaktu z człowiekiem. Jeśli psy mają codzienny kontakt z opiekunem, który nie sprowadza się do ogarniania ich potrzeb fizjologicznych, plus towarzystwo innych psów, to uważam, że w trzymaniu psów na zewnątrz nie ma nic złego. Zwłaszcza w dużej hodowli.
-
13-letni pies od tygodnia niszczy wszystko w domu! pomocy!
Martens replied to Kitek's topic in Lęk seperacyjny
Pies nie robi na złość w ludzkim pojęciu tego słowa. Z tego co ja podejrzewam, na początek trzeba by przeanalizować plan dnia psa i otoczenie - w tym wieku nerwowego psa może wytrącić z równowagi każda zmiana - goście, nowy pies w sąsiedztwie. Trzeba tez brać pod uwagę problemy zdrowotne - o tym już było dość napisane. -
[quote name='xxxx52']marten-wlasmie zajmujemy sie hodowlami ,w ktorych psy sa krzywdzone.O schroniskach nie mowimy.Staramy sie wylapywac zle hodowle,nasylac inspektorow,itd.[/QUOTE] I ja to rozumiem i popieram, tylko nie pojmuję przekonania niektórych osób "duża hodowla = zła hodowla", bez wyjątku.
-
Śledzę ten wątek od początku jego powstania i w końcu postanowiłam się wypowiedzieć. Moim zdaniem wielkość hodowli nie czyni jej z miejsca dobrą lub złą. Wierzę, że można mieć dużą hodowlę (kilkadziesiąt psów, no może już nie kilkaset) i nie pracując poza tym zawodowo, z pomocą rodziny/przyjaciół/pracowników o te zwierzęta naprawdę dobrze dbać. Jak również można mieć jedną suczkę, która miot ma sporadycznie, a szczeniaków odpowiednio nie zsocjalizować ze względu na przykładowo pracę zawodową, jak i warunki panujące w bloku/domku jednorodzinnym. Owszem, szczenięta są może i zsocjalizowane z rodziną i mieszkaniem, ale gdzie kontakt z psami innymi niż matka i rodzeństwo? Ze względów bezpieczeństwa nie da się tego zrobić w bloku, a w dużej, dobrze prowadzonej hodowli wręcz przeciwnie. To tylko jedno spostrzeżenie, nie mam zamiaru udowadniać wyższości jednej hodowli nad drugą. Czytałam też wątek o hodowli Sasquehanna, ale co by się nie rozdrabniać, postanowiłam skomentować go tu. Rzuciło mi się w oczy jedno - osoby które były w tej "fabryce" jak ją tam niejednokrotnie nazwano, miały bardzo dobre wrażenia zarówno na temat warunków życia psów, opieki nad nimi jak i ich kontaktu z właścicielami. Mało tego kilka z nich ma stamtąd szczeniaki: zdrowe, wartościowe wystawowo i uwaga, uwaga [B]ze wspaniałą psychiką[/B], co podobno w przypadku hodowli kojcowej jest praktycznie niemożliwe. Mało tego, w hodowli przebywają również seniorzy, oraz psy niewystawowe i niehodowlane; nikt się tych "pasożytów" nie pozbywa. Z kolei nieprzychylnie wypowiadali się o hodowli wyłącznie Ci, którzy nigdy w niej nie byli, a jedynie "coś słyszeli" albo "tak uważają, bo to duża hodowla i są kojce". Z tych, którzy w hodowli byli, tylko jedna osoba wypowiedziała się nieprzychylnie, ale jej wypowiedź brzmiała "brr okropieństwo" czy jakoś tak - nie wiem więc czy był jakiś konkretny powód, czy obrzydzenie było skierowane po prostu do faktu istnienia kojców. Dla mnie to mówi samo za siebie... Jeśli dla kogoś pasją jest hodowla psów i kocha też rasę, a nie tylko swojego jedynego psa, ma wiedzę i warunki, czemu u licha nie może mieć 20 psów?? Dlaczego ma być krytykowany bez racjonalnej przyczyny tylko dlatego, że psów jest akurat tyle? Ja wiem, że jest mnóstwo miejsc, które zasługują na miano fabryk, i z takimi należy walczyć, ale dla mnie zawsze będzie chodziło o podejście hodowcy i poziom opieki, a nie o to, czy psów jest 5 czy 20... Oczywiście pies, który ma opiekuna do wyłącznej dyspozycji przez całą dobę, kilka godzin dziennie bawi się z nim i pracuje, na pewno jest szczęśliwszy od tego, który na codzień mieszka w kojcu i poświęca mu się 1-2 godziny dziennie, ale... po prostu nie przesadzajmy. Lepiej zająć się miejscami, gdzie zwierzęta naprawdę są krzywdzone.
-
Śliczne przeciąganko :loveu: A co się dzieje z łapkami? Stawy?
-
[quote name='Rybka_39'] Jesli jakaś osoba, ma cel, jesli zna się na hodowli, ma przebadane psy, to nie widze przeszkód, o ile jest to kontrolowane.;)[/QUOTE] No właśnie - o to się rozchodzi. Nowe rasy powinny powstawać w konkretnym celu, a nie z czyjegoś widzimisię i dla ludzkiej uciechy... I powinno się to odbywać z pojęciem na temat genetyki, a nie według fantazji i na zasadzie "czy pies dosięgnie" (wybaczcie..:p) Nie można mówić, że opisane na stronie psy są rasowe, to niezgodne z definicją rasy ani w ogóle hodowli psów rasowych. Rasa ma ustalone cechy wyglądu i charakteru, tego nie osiąga się po przypadkowym skrzyżowaniu dwóch zupełnie odmiennych ras, w pierwszym pokoleniu! Większość szczeniaków nawet po kilku pokoleniach jest zdecydowanie bardziej zbliżonych do którejść z ras wyjściowych,a nie tak idealnie wypośrodkowaną mieszanką jak się niektórym wydaje. "Rasowy mieszaniec" to jak... "sucha woda" :lol: I jak można mówić o świadomym wyborze psa, gdy szczeniaki są potomkami ras o całkowicie odmiennym charakterze? To loteria, jaki pies nam się trafi. A już cały ten przydomek "eko"... Nikt nie zagwarantuje, że szczenięta ze skrzyżowania dwóch ras będą zdrowsze od rodziców. Zwłaszcza jeśli obie rasy wyjściowe miały skłonności do podobnych chorób, to szczenięta mogą mieć jeszcze słabsze zdrowie. Efekty są naprawdę nieprzewidywalne. Równie dobrze część szczeniąt może urodzić się z wadami typowymi dla jednej rasy, część - drugiej. Dla mnie to kolejny krzyk mody, który pewnie skończy się tym, że schroniska będą zapychane nie przez husky i asty tak jak w tej chwili, a bullbassety i doberakity..
-
[url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz012-2.jpg[/url] Tam w tle widzę klona Baryłki tylko takiego bardziej owłosionego :razz: A Izkowego Bobika też widzę tam nie zabrakło :cool3: [url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz098-4.jpg[/url] :loveu::loveu::loveu: To tervueren? [url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz134-4.jpg[/url] Kolejne złociste cudo ;) Bardzo podobny do suni znajomego. [url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz136-3.jpg[/url] Husky na agility? Unikat :cool3:
-
A śpiewała, śpiewała - "Czemu już nie drapiesz??" :evil_lol:
-
[url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz040-6.jpg[/url] Piękne zdjęcie..! [url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz059-4.jpg[/url] A to droga w siną dal... :loveu: [url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz066-4.jpg[/url] U nas też takie chmury to ostatnio częsty widok... [url]http://i191.photobucket.com/albums/z27/agaciaaa/Obraz077-5.jpg[/url] :loveu: Buszowanko w zbożu :cool3: A teraz ruszam nadrobić zaległości z pikniku agility :cool3:
-
[B]Alusia[/B] psiak niesamowity :) A to moja psica "śpiewa" :lol: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1579.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1580.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1579.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1578.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1577.jpg[/IMG] Manicure ;P [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1573.jpg[/IMG]
-
Powalająca mina :) [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1586.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1585.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1584.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1582.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1581.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1629.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1628.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1623.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1606.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_1595.jpg[/IMG]
-
[quote name='Alicja'][FONT=Arial][COLOR=Red][B]dyskusja jest czcza bo widać nie da się przeskoczyć emocji ale zauważ co napisałaś :razz: własnie o to chodzi między innymi ......ze by zapanować nad psem .... ja panuję i mam w nosie to co o mnie mówią ... i powtarzam raz jeszcze ...jak srajdy doskakują ....szarpnięcie , noga , fuj i mój idzie .... to samo tyczyć się powinno każdego psa... jak pies ma prawo szarpać sie i miotać ....i jak on na tej smyczy capnie to nie wasza wina :hmmmm: ON NIE MA PRAWA CZY NA SMYCZY CZY BEZ CAPNĄĆ [/B][/COLOR][/FONT][/QUOTE] Z jednej strony masz rację, bo jeśli pies na smyczy może zrobić drugiemu poważną krzywdę tylko dlatego, że tamten podbiegł (bez agresji), to faktycznie cos jest nie tak. Ale jeśli na mojego psa rzuca się drugi, podobnej wielkości (zaznaczam, że nie szczeka sobie z 2-3 m, ani nie jest to psiak, który swoimi zębiskami może co najwyżej przebić skarpetkę), to użycie gazu jest uzasadnione. Zauważmy, że tej "czczej" dyskusji w ogóle by nie było, gdyby właściciel biegającego luzem psa był w stanie go odwołać/nie dopuścić do kontaktu z drugim psem (na smyczy).
-
[quote name='Vectra'] [B]To teraz pytanie - co robicie jak wasz pies się rzuca ? idzie drugi pies luzem , niech będzie że warczy szczerzy kły ... co robicie ? nie pisze o miniaturkach ...[/B] [/QUOTE] Każe swojemu psu siedzieć/leżeć, staję między psami próbując postawą odstraszyć drugiego (jeżeli atakuje; jeżeli nie - to wystarcza) - zazwyczaj więcej nie trzeba. Ale nie wyobrażam sobie, jak zacumować psa na komendzie, kiedy drugi na poważnie się na niego rzuca. Właśnie w takich sytuacjach przydaje się gaz, zwłaszcza jeżeli dysproporcje wielkości wskazują na to, że mój pies może zostać poważnie poszkodowany. Wiem co macie na myśli pisząc, że pies reaguje na nasze nastawienie - gdybym ja próbowała odpędzać doskakującego i szczekającego zwierzaka wrzaskiem kopniakami wymierzanymi na ślepo, moja suka też zaczęłaby szaleć - stąd sadzam ją za sobą na komendę i staję po prostu między nią a intruzem. Ale to przecież niewykonalne, gdy drugi pies już praktycznie po naszym skacze!
-
[quote name='WŁADCZYNI']nie interesuje mnie w tym momencie jego psychika i zdrowie tak jak jego właścicieli nie interesuje zdrowie, życie oraz psychika mojego psa ani moja.[/QUOTE] Dokładnie. Nie rozumiem w ogóle całej tej nagonki na Juliuszkę. A już pogląd, że pies na smyczy również nie ma prawa innego psa z daleka zaczepić np. warczeniem, bo wówczas w razie pogryzienia wina spada na jego właściciela jest... śmieszny? Ile jest psów po przejściach, wziętych jako dorosłe od zaniedbujących je właścicieli? Czego od tych zwierząt oczekiwać?? Mój pies na smyczy może salta wywijać i warczeć sobie z daleka na co mu się podoba i to nie zdejmuje odpowiedzialności z właściciela puszczającego bez smyczy nieposłuszne zwierzę. Po to jest smycz, żeby zapanować nad psem, który nie jest idealnie posłuszny (nie zawsze z winy właściciela)...
-
Nie zapominamy - jest troszkę nowych zdjęć, tylko teraz jestem na gościnnym kompie i nie mam jak dodać. Będą na dniach :)
-
Oddac? Uspic? - Szczesliwy Koniec!!!!! :)
Martens replied to stasiajancia's topic in Wszystko o psach
Bardzo się cieszę :multi: Śledziłam wątek po cichu, bo wszystko chyba już zostało powiedziane... Jeste, pewna, że będziesz mogła liczyć na pomoc dogomaniaków, moją także. Pozdrawiam i życzę dużo radości z życia z psiakiem :lol: -
A te kremowe dobki nie są przypadkiem albinosami? Bo kojarzy mi sie foto dobka z różowym nosem i czewronymi oczami...
-
Moja suka lat 9, mix dość spory bardzo boi się wystrzałów (petardy, fajerwerki) i w nieco mniejszym stopniu burzy. Byłoby to dla mnie zrozumiałe, gdyby nie fakt, że problem zaczął pojawiać się stopniowo, dopiero ok. 3 lat temu. Przez około 6-7 lat swojego życia suka nie bała sie fajerwerków ani burzy W OGÓLE. Jedyną reakcją było zaciekawione spojrzenie, nastawienie uszu, ew. podejście do okna zobaczyć co to takiego. Gdy miała ok. 3-4 miesięcy trwał akurat sylwestrowy sezon petardowy - w tym czasie bardzo często słuszała huki na spacerach i mogę powiedzieć, że zsocjalizowała się z nimi znakomicie. Nigdy też nie siałam paniki, nie tuliłam psa ani nie głaskałam w czasie wystrzałów. Strach zaczął się stopniowo ok. 2-3 lata temu, najpierw od lekkiego niepokoju, popiskiwania - aż do motania się po pokoju, pisków i skomlenia, skakania na drzwi od mojego pokoju w celu ukrycia się w łazience, drżenia ze strachu w chwili obecnej. Kiedy zaczęły się problemy starałam się nie pogarszać sytuacji, zajmowałam psa wykonaniem kilku komend, podchodziłam do okna mówiąc spokojnie "o, a co to takiego?" i wracałam do swoich zajęć. Z początku nawet pomagało, ale z czasem jakoś straciło uspokajające działanie. Na moje oko z upływem miesięcy ona boi się coraz bardziej. Jeszcze o ile w czasie burzy jest to lekki niepokój, tak przy co większej ilości fajerwerków - dosłownie panika. Ostatnio TZ w desperacji postanowił uspokoić ją tak, jak tego nigdy nie robiliśmy, tzn. usiadł koło psicy na podłodze i miział, ale efekt marny... Wprawdzie przestała się motać po pokoju, ale zawodziła, jakby ją obdzierali ze skóry :-? Tego lęku nie spowodował też jakiś specjalny uraz, bo po pierwsze nic takiego przy mnie nie miało miejsca, a po drugie wtedy raczej lęk zacząłby się nagle, a nie stoniowo i powoli narastał bez wyraźnej przyczyny. Czy ktoś zna podobny przypadek? Czy ma sens jakieś oswajanie, praca z psem w sensie szkolenia, jeśli to nie jest wynik braku socjalizacji ani wrodzony lęk, ani też następstwo urazu? Czy można powiedzieć, że suka lekko "bzikuje" na starość..? Na ostatniego sylwestra dostała tabletkę melatoniny - wariowała trochę mniej, ale efekt nie był satysfakcjonujący.
-
[quote name='Frytela'] [url]http://grono.net/users/1321915/[/url][/QUOTE] Zaprosiłam ;)
-
U nas najlepiej sprawdził się właśnie Preventic (obroża). W tej chwili jedziemy na samej obroży, bo zawsze dokładnie przeglądam psa, ale na czas, kiedy wyjeżdzam i pies zostanie u dziadków, dorzucę jeszcze spot-on.
-
[quote name='Cockermaniaczka']Hm kolor jak u belga tyle ze wyglad inny:lol: Ale ciekawe :cool3:[/QUOTE] Tylko w sumie tak jasne belgi spotyka się bardzo rzadko, przynajmniej u nas. [quote name='bajadera']Żeby tylko ten kremowy kolor nie był spowodowany taką mutacją jak u kremowych dobermanów. Bo wtedy to masakra ....[/QUOTE] Raczej nie; to umaszczenie wychodzi jako rozjaśnienie przy płowym z maską, a nie czekoladowym podpalanym (o ile dobrze pamiętam). [quote name='Axusia']Kremowy ONek inaczej kundelek - czego to USA nie wymysli ;) Onek jest jeden - w kilku wariantach kolorystycznych ale nie w bieli. Kolor kremowy wytwarza sie podobnie jak długi włos. Ktos moze pokazac takiego DOBKA ?[/QUOTE] U nas owszem, kundelek, ale w USA nie takie dziwy można zobaczyć ;) Kiedyś trafiłam na stronkę z kolorystycznymi odmianami "ONków" w USA i mało nie dostałam oczopląsu. Były nawet czekoladowe podpalane, marmurki i łaciate jak krowa... Dobki we wszystkich kolorach, w tym nie uznanych niebieskim i kremowym: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/dobiecolors.jpg[/IMG]
-
A słyszeliście o kremowych ONkach? Są podobno hodowane w USA: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/onkremowy.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/destiny-3-2-02a.jpg[/IMG] Cudowne :loveu: W ogóle jakieś trochę do mojej psicy podobne ;)
-
[quote name='deer_1987'][url]http://www.joemonster.org/art/9350/Komu-wspolczuc-bardziej-zwierzetom-czy-wlascicielom[/url] [B]Komu współczuć bardziej, zwierzętom czy właścicielom?[/B][/QUOTE] Pies w STRINGACH??? :-o