Jump to content
Dogomania

togaa

Members
  • Posts

    17025
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by togaa

  1. Cos tej żony Pana nie polubiłam... Jej jakoś serce nie boli i chyba los Reksia niewiele ja obchodził...i obchodzi... Ja wczoraj tez widziałam dziadziusia.Był własnie w ogródku. Nawet swoim chwiejnym krokiem podbiegl do bramki,jak wołałam p.Irenę. Wiatru nie było ani ciupiny,upał straszny, a Reksiu szedł jakby coś go przechylało na jedna stronę,wiatr zdmuchiwał...? Przecinek z niego taki,chudzinka i bidula. Taki "boroczek" jak go nazywa Hund.....!W schronisku juz dawno by nie żył..
  2. Śliczne i ekonomiczne /mało spala/ cudo kieszonkowe... Orzeszek ozdobą każdej kanapy...!!!!
  3. No to jak trafi do schronu to będzie dramat...!
  4. Cóż mogę zrobić...tylko podnieść.... Tak mi żal malutkiej...
  5. A to spojrzenie Maxia...!!! No, serce pęka......! Wyglada na mlodego pieseczka !
  6. Wareczka szczęściara w psim niebie ,które ma kolor zielony........
  7. Malizna prześliczna czeka na swojego człowieka...!
  8. Cóż powiedzieć...? cieszę sie że Descik ma wspaniałą opieke wet. i że skomplikowany zabieg ortoped. wykona fachowiec w osobie schroniskowego weta. Tylko zazdrościć...!
  9. Oby los sie do niej usmiechnął,jak do Bolka...!Cudu chyba trzeba!!!!
  10. Jak Jasiu umie liczyć do siedmiu, a na pewno umie to wie że jutro spacerkowa niedziela i będą głaski i ............tylko tyle!
  11. Takie cudo kieszonkowe i dalej bez człowieka...! Wierzyć sie nie chce..!
  12. [quote name='Asia_Klero']Gdyby dałoby sie cos zrobic nasza pani weterynarz napewno wszystko by powiedziala i zrobila by mu pomoc.Mamy do niej pelne zaufanie.[/quote] Widać,jesteś jeszcze b.młodą osobą bo ce****e cię ufność do ludzi..:razz: Pożyjesz - zobaczysz.... Mysia! podpytaj... Nawet gdyby Deścik znalazł sie u Murki,to na lekach prawdopodobnie byłby do końca życia.... Dwa z moich psów mają problemy ze stawami i nigdy,ale to nigdy nie polegałam na opinii jednego lekarza. Mało tego,to ja wychodziłam z propozycjami zastosowania leku,o którym oni nie słyszeli albo slyszeli mało....!/np.lek zagraniczny,nie rejestrowany w PL,/ A jak Metacam nie działa, to może zapytać ...co w zamian..?
  13. Ale ten dom może byc za miesiąc, dwa albo wcale...?! A mnie chodzi o dzisiaj ! Zeby już od dziś pies był na dobrych lekach i wspomagaczach. Dobry preparat wspomagający chore stawy można już kupić za 50-6ozł. Jeden dobry bazarek i taka kwotę można zebrać .... Zabieg ma dotyczyć jednego stawu.A pozostałe trzeba leczyć czymś lepszym niż proponuje schron i to jak najszybciej....!!!!!Niezaleznie od tego czy dom już jest czy będzie...
  14. Asia_Klero! nie rozumię o co Ci chodzi.Jeśli komentujesz moją wypowiedż, to uważam że zabieg operacyjny to otateczność a wcześniej należy wykorzystać wszystkie inne środki. Najłatwiej jest psa oddać pod nóż....niż zorganizować mu lepsze leczenie farmakolog. czy rehabilitację. Z magnetoterapii,laseroterapii,ultradżwięków itp.itp. korzystaja ludzie i równie skuteczna jest dla zwierząt a znacznie mniej a w zasadzie wogóle nieinwazyjna. Do Katowic tak niedaleko....!!!!!!Tylko komu sie zechce w taki sposób psu pomóc....?
  15. Strasznie to smutne, bo ona cierpi za to że kocha..! Kocha ponad wszystko swojego wybranego człowieka. A człowiek odrzuca jej miłość...z własnej wygody...
  16. [quote name='ALMA2']Piękny Pepinko, tylko całować:buzi: jego pyszczek. Teraz to pewnieTobie Togaa łatwiej jest utrzymać w jakimś ładzie jego sierść, myślę o tym, ze się nie kołtuni.[/quote] Alma! z całowaniem to może być ciężko, bo maluch regularnie odwiedza kocie kuwety. Podeschniętą biedną żabę też napoczął....I żeby zabić te perfumowane płyny do mycia podłóg itp. Pepi konsekwentnie zostawia swoje zapachy w postaci siuśków. Leje równo....Gdzieś wyczytałam żeby te newralgiczne miejsca,najczęściej obsikiwane spryskać alkoholem. Szarpnęłam się na flaszkę, rozpyliłam gdzie trzeba, w domu cuchnęło jak w gorzelni a mały nawyków nie zmienił. W sumie...szkoda było flaszki na ten eksperyment.... On to robi tak szybko że trudno go złapać na gorącym uczynku. Tak ma i trudno... To nie jego wina że w młodości go nie wychowano. Podejrzewam,że Pepi wczesniej nie mieszkał w domu.Bez żadnych oporów sam wchodzi do ogrodowej budy, a przed wejściem do domu często ma chwilę zastanowienia..Tak,jakby czekał na pozwolenie. Cudo kochane,złote,jedyne... Szarik ! dzięki za pozdrowienia!
  17. Hund! a po co sie tak śpieszyć z tym guzem...? Skoro wyniki są dobre to chyba ważniejsza jest ogólna kondycja "małej" ? To wiadomo że weci beda namawiać, bo to dla nich kasa. Ale dajcie suni dojść do siebie...! No i wiek ,jak oceniają ?
  18. A ja uważam że chyba dobrze sie stało,że Mop nie pojechał do tego domu. Gratulacje dla bubu za zdrowy rozsądek i rozwagę. A teraz wiadomo...! Pełna mobilizacja i szukanie domu od początku...!!! I bazarki...bazarki....!
  19. Wcześniej doczytałam się że chore ma obydwa stawy...??? To dlaczego zabieg miałby obejmować jeden staw? Dziewczyny... można mu wstawić płytkę, endoprotezę i inne cuda niewidy... Tylko po co? To jes starszy pies, stany zwyrodnieniowe stawów są w jego wieku nieuchronne.Mają to ludzie,maja psy....tak już jest. Przede wszystkim należy Deścikowi ulzyć w cierpieniu. Metacam to lek przeciwbl. i przeciwzapalny.Lek z niższej półki,ale to oczywiste że w schronie nie będzie leczony Rimadylem,Cortavet.,Scanodylem itp... Przydałyby się też jakiś wspomagacz z glukozaminą i chondroityną. Szkoda że tego nie wprowadzono- ale znów kasa..wiadomo. Na pewno staw usprawniłaby rehabilitacja.W Katowicach na ul. Ks.Kordeckiego jest rewelacyjny psi rehabilitant - tylko kto i za co by tam z Deścikiem jeżdził....?! /chociaż spotykałam tam koty z wolontar. z pewnej fundacji/ A zabieg chirur. o jakim mówiła pani wet. pozostawiłabym dla młodego,silnego i domowego psa.DOMOWEGO !!! Wciąż mam obawy,że pies schroniskowy to dla wet. poligon doświadczalny. Niestety wiem coś o tym .... Na Deściku niech się weci nie uczą!.On swoje przeżył!. Takie jest moje zdanie,dziewczyny...!
  20. Moja niezyjąca już jamniczka szorstk. zachowywała sie nieco podobnie. Nawet gdy wydawało sie że kogoś zaakceptowała,przy następnej wizycie potrafiła ugryżć.Dzieci nieznosiła patologicznie. Mimo wrednego charakteru,jakoś nie udało jej sie nikogo zagryżć czy coś komuś ogdryżć..... Zartuję troszeczkę, ale cóż. Wiele jamniorów tak się zachowuje... Czasem z naszą nie było rady i trzeba ją było izolować od gości i dzieci I jakoś bez większych problemów przeżyliśmy 15 lat. Ale np. nigdy,ale to nigdy nie zostawiałam jej np. pod sklepem z obawy że gdy ktoś wyciągnie rękę by ją pogłaskać, to ugryzie...
  21. No i nowa zgryzota i to na cito!!!!!!!
  22. No chyba żartujecie !!!!!!:placz: To nowi państwo sie nie sprawdzili !. Takich zazdrosnych jamniorów jest dużo,trzeba tylko umieć z nimi postępować.
×
×
  • Create New...