Jump to content
Dogomania

Czekunia

Members
  • Posts

    1538
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Czekunia

  1. [quote name='Obama']Czekunia, Ależ skąd, gdybym mogła to wprowadziłabym obowiązkowe egzaminy na posiadacza psa/ dziecka. Mnóstwo osób nie powinno moim zdaniem podejmować się opieki nad żadnym żywym stworzeniem. Co niestety nie oznacza,że nie mają dzieci i psów. Świat niestety nie jest tak świetnie i odpowiedzialnie zaprogramowany. Czy podoba mi się to,że ludzie nierozsądnie decydują się na zwierzęta i dzieci? Nie, zupełnie nie. Ale ciężko jest mi sobie wyobrazić sytuację, w której młoda kobieta zajmuje się dziecięciem i dwójką totalnie nieogarniętych psów. Może psy ogarnie i będzie cudownie? A może nie i będzie to męczarnia dla wszystkich? Dodam raz jeszcze, nie podoba mi się bardzo wiele ludzkich decyzji, nie zmienia to jednak faktu,że czasem zdroworozsądkowo podchodząc zdaję sobie sprawę,że różne rzeczy się w życiu dzieją. Krytyka wiele nie pomoże, a trzeba się skupić na racjonalnych rozwiązaniu problemów. I dopuszczam do siebie myśl,że są ludzie, którzy o pracy z psem nie słyszeli, psom poświęcają 15 min spaceru na fajkę. Wiem,że są tacy. Czy mi się to podoba? Nie. Ale co to zmieni? I wiem,że taki człowiek wcale może nie mieć chęci pracy z psem, wyuczenia w nim pewnych zachowań i będzie to męka dla psów, człowieka i dzieci.[/QUOTE] Kurde no... Zgadzam się z tym, co napisałaś. Tylko w głowie mi sie nie mieści jak logicznie myśląca osoba, przewidującą, że w przyszłości będzie mieć dzieci, może ŚWIADOMIE wziąć sobie na głowę problem w postaci dwóch szczeniaków (pomijam już fakt, że ja osobiście w ogóle bym się na dwa szczeniaki jednocześnie nie zdecydowała, obawiając się tego, że bardziej zżyją się ze sobą niż ze mną i będę mieć w związku z tym same kłopoty). Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślała? Nie przeanalizowała wszystkich "za" i "przeciw"? Gdyby mój starszy pies nie miał takiego charakteru jaki ma (czytaj: byłby psem mega absorbującym i trudnym) to pewnie nie odważyłabym się na drugiego psa, mimo że było to moim marzeniem...
  2. [quote name='Obama']Zaczyna się:cool3: Ale wiem,że na Dogo nie należy od ludzi wymagać zrozumienia podstawowej rzeczy: nie każdy ma ogarnięte psy, nie każdy interesuje się szkoleniem psów, a jednak ludzie je mają. [B]Na ulicy widzę psy ciągnące, skaczące, nieposłuszne, nieodwołalne... i w przypadku takich psów, nie widzę możliwości poradzenia sobie z wózkiem ,dzieckiem i psami.[/B] Ale wiem, wiem...tacy ludzie nie powinni mieć psów, a Dogo to świat idealny:lol::lol: Powodzenia w dalszej rozmowie:loveu:[/QUOTE] Tylko że takim stwierdzeniem poniekąd dajesz wytłumaczenie ludziom, którzy oddają swoje zwierzęta, bo dziecko w drodze lub właśnie się urodziło. Posiadanie zwierząt, w tym wypadku psa, nie jest obowiązkowe.
  3. [quote name='dog193']Fantastycznie. Rozwiązałam podobne kwestie właśnie tym, że pies schodził mi koło nogi. Ale niosłam co innego niż wózek. Rzeczywiście nie mam prawa głosu.[/QUOTE] A jak znoszę rower i biorę ze sobą dwa psy to to się liczy czy też nie powinnam się wypowiadać:evil_lol:? Następnie wypuszczam psy przed klatkę, zapinam na wysięgniki i jedziemy. Tak samo zrobiłabym z wózkiem, ale pewnie zaraz dowiem się, ze bezdzietni głosu nie mają.
  4. [quote name='zmierzchnica']W tym przypadku się zgadzam, chociaż z innych pobudek. Po prostu, jeżeli autorka wątku przy dość sztampowym problemie panikuje, że nie da rady z psami, to kiedy pojawi się prawdziwy problem (choroba dziecka, utrata pracy, zmiana mieszkania) to te psy wyfruną tak czy siak. Tylko, że wtedy będą starsze, już nauczone wszystkiego, przywiązane do rodziny i do siebie nawzajem w ogromnym stopniu. Zmiana domu będzie dla nich o wiele większym szokiem niż będzie teraz. Nadal uważam, że cała ta sytuacja dowodzi braku odpowiedzialności autorki wątku i jej męża. Sam fakt, że biorąc szczenięta nie szukali im domu, tylko zostawili, "bo są słodkie", wiedząc, że w razie różnych sytuacji nie będą w stanie ich zostawić, jest dowodem na egoizm i bezmyślność. Nie usprawiedliwiam autorki, tak jak gojka, choćby z tego względu, że [B]dorośli ludzie o w miarę normalnej umysłowości są w stanie przewidzieć, co się w ich życiu stanie. Dziecko nie wykluło się z kapusty. Skoro wiedzieli, że będzie dziecko, że może być dziecko, po co w ogóle te psy zostawiali?[/B] Mówię, inna byłaby sytuacja, gdyby dziecko (oby nie!) było ciężko chore i rodzice myśleli, że podołają psom i dziecku, ale jednak maluch będzie wymagał obecności rodziców w szpitalu praktycznie ciągle. [B]Ale tu jest normalna ciąża, którą można było przewidzieć w momencie przygarniania psów. I to dla mnie jest nie do pojęcia[/B].[/QUOTE] I to jest najlepsze podsumowanie całego wątku i postawy Właścicielki. Dla takiego zachowania nigdy nie powinno być wytłumaczenia.
  5. [quote name='gojka']Ruda- ja jestem ostatnią osobą,która by naskakiwała na autorkę za jej wybór.Poczytaj moje posty pod tym tematem a następnie rób zarzuty.Ja ją rozumiem- [B]najwięcej do powiedzenia w tej kwestii mają ci bezdzietni i bez większych problemów[/B].[/QUOTE] No no:D rozumiem, że tylko Ty na tym forum przeszłaś w swoim życiu tyle, że masz prawo do wypowiadania się. Lovely :loveu:.
  6. [quote name='Rinuś']A co miała z nimi zrobić wtedy? moze nie ma blisko schroniska, kojec dla psa to nie koniec świata, fakt moze poszukać im nowe domy póki sa młode, ale patrząc na to ile psow ich potrzebuje może nie być latwo. Najazd na nią w takim tonie uważam za bezpodstawny i ktoś po prostu chciał wyładować swoje negatywne emocje i natrafila sie okazja.[/QUOTE] Jak to co zrobić? Skoro zakładała, że będzie mieć dziecko/dzieci, to powinna przemyśleć sprawę zostawienia dwóch! szczeniaków. Ty, biorąc Salmę, przemyślałaś decyzję i rozważyłaś wszystkie możliwe opcje, czy wzięłaś ją na zasadzie "zobaczymy jak się ułoży"?? Wydaje mi się, że to była ta pierwsza opcja, bo jeśli druga to faktycznie nie zrozumiesz, o co cała dyskusja.
  7. [quote name='gojka']Zmierzchnico- ja też mam/miałam psa i dziecko.Dziecko- wcześniak,po ciężkim zapaleniu płuc.Mąż robiący specjalizację i w związku z tym często wyjeżdżający.Dziecko nie mogło zimą wychodzić więc wychodziłam z psem gdy młoda tylko zasnęła.Na 15 minut.Bywały tygodnie,że pies niewybiegany dostawał szajby.Oczywiście gdy tylko było cieplej wychodziłam z wózkiem i z psem.Pies nie był szczęśliwy na pewno.Wiele razy dziecko było chore bo targałam je na spacer z psem nieraz w deszczu,wietrze czy śniegu.[B]I jestem w stanie zrozumieć ludzi szukających domu- lepszego domu dla swojego pupila.To jest rozsądne i odpowiedzialne[/B].Co psu po miłości jego pani/pana skoro nie ma dla niego czasu? Czy z powodu przywiązania do zwierzka mamy prawo go męczyć? Męczyć brakiem czasu dla psa,brakiem pieszczot,krótkimi spacerami i generalnie brakiem uwagi?[/QUOTE] Ale to trochę wychodzi na to, że usprawiedliwiamy wszystkich tych, którzy oddają psy i piszą w ogłoszeniach: "Oddam, bo spodziewam się dziecka", "oddam, bo urodziło mi się dziecko i nie mam czasu".
  8. [quote name='Rinuś']Przeczytaałam dwie pierwsze strony i napiszę - MASAKRA. Komuś się zaczął właśnie okres, albo może się spóźnia??? Dziewczyna wchodzi na forum i prosi o radę, a niektóre osoby oczywiście są najmądrzejsze na świecie, najwspanialsze i najcudowniejsze i lecą po niej jak po szmacie. Puknijcie się panienki w główki. Czy te psiaki będą duże?kudłate? Potrafisz to teraz ocenić ? Uważam, że jeśli będą miały spory kojec, do tego będą puszczane do ogrodu a jak będziecie bywać u rodziców w odwiedzinach to będziecie je zabierać na spacery to nic tym psiakom w tym kojcu się nie stanie, ale pod warunkiem że ich szata będzie przystosowana do zycia w kojcu i będą miały regularny kontakt z ludźmi. Nie wyobrażam sobie drałowanie z dwoma szczeniakami i niemowlakiem 3x dziennie na spacer z 4 piętra....Ja mam dwa ułożone psy, a nie wyobrażam sobie 3x dziennie schodzić z mojego 3 piętra aby wyjść z psami gdybym była sama tak jak autorka. Chyba lepiej że przygarnęła te szczeniaki zimą do siebie niż zostawiła je na pastwę losu gdzie pewnie po 2 dniach by zdechły z mrozu?? Naprawdę zastanówcie się zanim pojedziecie po kimś bo sami się tylko ośmieszacie swoją nieskazitelnością. Pies mieszkający w kojcu NIE MUSI BYĆ PSEM NIESZCZEŚLIWYM, ciekawe kiedy to w końcu zrozumiecie.[/QUOTE] Chyba troszeczkę się zagalopowałaś. Panienki to może u Ciebie pod sklepem? Ja nieskazitelna nie jestem, odpowiedzialna - owszem. O kojcu ani słowa nie powiedziałam, uważam poprostu, że Właścicielka powinna szczeniakom od razu szukać domów, a nie zostawiać u siebie na zasadzie "jakoś to będzie".
  9. [quote name='zmierzchnica']Wiecie, ja jednego nie rozumiem. Mąż będzie pracował 8 godzin zapewne. I tyle czasu psy nie będą wychodzić na spacer. Gdyby jednak oboje pracowali - autorka wątku i jej mąż - i nie mieli dziecka... To psy zostawałyby same na tyle samo czasu. Dziecko tutaj niewiele zmienia. Mąż mógłby rano iść z psami przed pracą, potem wraca do domu i zajmuje się dzieckiem, w tym samym czasie autorka bierze psy na spacer. Kochani, ja znam osobę, która ma dziecko i psa. Mąż jeździ tirem i nie ma go po kilka dni w domu. W ciąży chodziła ze swoją suką na szkolenie (tak ją poznałam). Po urodzeniu dziecka radziła sobie - a to na dziecko zaglądała sąsiadka, a ona szybko z psem szła. Więcej bawiła się z suką w domu i w ten sposób ją męczyła. Potem brała wózek, sukę i na spacer. Do dziś tak robią, choć mała już podrosła. Szczególnie, że takie malutkie dziecko dużo śpi, psom można zorganizować pół godziny szkolenia w stylu - wrzucanie piłeczek do miski, otwieranie szafek, podawanie rzeczy i takie tam. To męczy bardziej niż bieganie. Na siku z psami nie trzeba taszczyć wózka. 2/3 znajomych matek nosi dzieci w chustach. Wiadomo, że tak nie pójdziesz na kilometrowy spacer, ale przejść się da. Można zapytać sąsiada, czy za dwie dychy miesięcznie nie brałby na siku psów w ciągu tych ośmiu godzin jak mąż jest w pracy. Dziecko dość szybko podrośnie, jak się wytrzyma pierwsze miesiące to jest już łatwiej. Ja osobiście jestem niechętna kojcom. Psy uczą się drzeć na przechodzących ludzi i psy, nad tym przez kilka godzin nikt nie ma kontroli i taka negatywna reakcja się utrwala. Część psów tego nie przenosi na spacer i życie, część tak. Mój rottek nie znosił tych psów, które widywał przechodzące za płotem, kiedy był w kojcu. Moim zdaniem, skoro autorka i tak psów mieć nie będzie i tak, to nie ma sensu szukać prowizorycznych rozwiązań w stylu kojca u teściów. Lepiej poszukać psiakom domu, w którym będą miały stały kontakt z człowiekiem i spacery. Szczególnie, że od początku są uczone życia w mieszkaniu... A co do Waszej dyskusji, dla mnie to niepojęte - brać psa z myślą, że pozbędzie się go w razie ciąży. Ja jeszcze dzieci nie planuję, ale moje dzieciate rówieśniczki mają psy, część jest w ciąży. Żadna nawet nie zakładała, że odda psa, jak będzie miała dziecko :roll: Chodzą z wózkiem i psem. [B]Nie rozumiem, po co w ogóle brać psa w takiej sytuacji. Skoro wiem, że będę chciała mieć dzieci i wiem, że tego nie pogodzę, to psa nie biorę, a jak znajduję, to szukam nowego domu. To jest takie "jakoś to będzie". A potem się okazuje, że "jakoś to nie jest".[/B] Tylko że my sobie bez psa poradzimy, a pies nieraz przeżywa traumę, trafia do schroniska lub w złe ręce. Zanim weźmiesz psa, skoro planujesz dzieci, usiądź i się zastanów, czy rodzina pomoże, czy masz pomocnych sąsiadów, czy mąż lubi psy i się trochę poświęci, czy w okolicy nie ma pet-sitterów itd...[/QUOTE] Ufff... Już myślałam, że jestem jakaś inna. DOKŁADNIE o to mi chodzi w moich postach. Ja dzieci mieć nie będę, ale gdybym na odpowiednim etapie mojego życia kilka lat wcześniej zdecydowała inaczej, to wtedy drugi pies nie zamieszkałby ze mną, mimo tego, że od zawsze chciałam mieć conajmniej dwa. Poprostu wiedziałabym wtedy, że z dzieckiem i dwoma psami będzie ciężko i tyle.
  10. Muszę zamówić dwie Foresto dla dużych psów. Jest gdzieś darmowa przesyłka?
  11. [quote name='Yuki_']Ej, ej, ej. Hamujcie, bo ja zaraz wam przedstawię moje sytuację. Mój tata poważnie choruje i od mniej więcej roku jeździ na kilka dni do Wrocławia. Mieszkam w Złotoryi. Mam młodszego brata, który tak samo jak ja chodzi do szkoły. Jest również mama, pracuje 8 godzin. Mam trzy średnie suki, z czego jedna jest bardzo młoda i żywiołowa. Każda z nich została przygarnięta, dodatkowo trzy tygodnie temu mieliśmy czwartego psa, znalezionego pod nieobecność taty. Codziennie wyprowadzam je o 5 rano, gdyż o 6:10 jadę już do szkoły, potem czekają na powrót mojego brata. Wyprowadza je na 20 minut. Wracam z mamą o 16:00 i wyprowadzam je na pół godziny na pole. W piątki albo w weekend wychodzę z nimi na ok. 1 spacer gdzie przechodzimy 5 km. I uwaga sensacja dla osiedlowych ludzi: jak mam cztery psy-wyprowadzam je wszystkie naraz, i dwa latają luzem (są odwoływalne) a dwa na smyczy. I tak spaceruję trzy razy dziennie. Ostatni spacer ze mną mają ok. 21, w piątki i w sobotę nieco później. I tak co jakiś czas. Jestem bardzo tym wykończona, wczesne wstawanie, i późniejsze kładzenie się spać. Dlatego z chęcią przyjmę psa na dt, ale jak będą wakacje. Mama ma mocną alergię na sierść (potwierdzone badaniami) i zaawansowaną astmę. Bierze leki, ale stara się tylko karmić, głaskać i prowadzić psy na smyczy. Ja je kapię, wyprowadzam, czeszę i uprawiam sporty, typu agility, frisbee. Braciszek też nie ma lekko. Ma również alergię po mamie, ja na szczęście uchroniłam się. :modla: Czasami jest tak że zamiast iść się kąpać czy oglądać film muszę wyjść z psami. A mam dopiero 17 lat. I ostatnio często dopadają mnie bóle głowy, pleców, lecz za to sypiam twardziej, bo przed snem wdycham świeże powietrze. I co mnie też zlinczujecie? bo psy mają o połowę krótsze spacery, pół dnia siedzą w domu i w dodatku alergiczka z ostrą astmą ma trzy futrzaki+kocur+syryjski chomik?[/QUOTE] Oj oj, urzekła mnie Twoja historia. Wyskakujesz z tym postem jak Filip z konopii, nie pisząc zupełnie nic na temat. W Twoim dniu nie ma niczego nadzwyczajnego, tysiące, jak nie miliony, ludzi tak żyją. Zacznij żyć na własny rachunek to wtedy pogadamy o obowiązkach i braku czasu na cokolwiek. A tak poza tym, to o ile dobrze się orientuję nikt Ci Twoich psów na siłę nie wciskał, więc przestań się użalać.
  12. [quote name='Yuki_']A to nie podlega pod krytykowanie? wow.[/QUOTE] A Ty czekasz na swoje 5 minut? Chyba pomyliłaś wątki, bo tu jest mowa o czym innym.
  13. [quote name='Faustus']Trochę nie widzę powodów aż takiego naskakiwanie na wlascicielke. Zwłaszcza po tym, jak wyjaśniła że psy przygarnęła. Takie decyzje zwykle wynikają z chwili, z tego, że na daną chwilę to najlepsze wyjście. Plus i z tego, że nie zawsze ma się pełną świadomość tego co może to oznaczać na przyszłość. Wbrew temu co się może wydawać, świat nie jest zapełniony forumowiczami dogo :) Tutaj ją przerosło i szuka rozwiązania. Serio trzeba od razu napadać na kogoś? Święci czy hipokryci? [/QUOTE] Umiejętność analizowania i logicznego myślenia to chyba cecha ludzi dojrzałych, nie tylko dogomaniaków? Czy coś mnie ominęło? Dziewczyna nawet nie spróbowała, od razu założyła, że to zbyt trudne, dlaczego w takim razie nie zrobiła tego jak znalazła szczeniaki? Wyobraź sobie, że ja też mam psa zgarnietego z ulicy, ale zanim u mnie został na stałe, przemyślałam decyzję wzdłuż i wszerz, mimo że był to pies rasy, o której marzyłam od dawna.
  14. Skoro to są szczeniaki to spróbuj poszukać im nowych domów. Nie ściągaj teściom na głowę zajęcia, na które być może nie mają ochoty.
  15. [quote name='wlascicielka']A ja mam inne pytanie: przepraszam umiesz czytac ze zrozumieniem? czy ja tutaj pytalam o moja ciaze i rzeczy z nia zwiazane? czy o cos zupelnie innego?[/QUOTE] To, że przygarnęłaś psa, nic nie zmienia. Należało wcześniej przemyśleć sprawę, wziąć pod uwagę fakt, że ma się lub będzie miało dzieci, stwierdzić, że nie podoła się tylu obowiązkom i szczeniakom znaleźć inne domy. Nikt tu Ci nie przyklaśnie i nie da rozgrzeszenia.
  16. [quote name='wlascicielka']Nie nie szukam usprawiedliwienia tylko jakiejs rady, a niestety to roznica... wiec nie rozumiem co chcecie osiagnac naskakiwaniem na mnie? zreszta mamy te psy tylko dlatego, ze ktos je porzucil i zwyczajnie ich nie chcial, wiec je przygarnelismy, byla zima chyba kazdy w takim wypadku by je przygarnal? no chyba, ze sie myle....[/QUOTE] Ponawiam pytanie: biorąc psy zakładałaś w ogóle, ze będziesz miała dziecko?
  17. [quote name='Koszmaria']myślę,że jesteście nieodpowiedzialni.[/QUOTE] Delikatnie mówiąc... Takie zachowanie to skrajna głupota.
  18. [quote name='wlascicielka']Mam dwa szczeniaki, ktore od prawie 4 miesiecy mieszkaja u nas w mieszkaniu.. Spodziewam sie dziecka i niestety pieski musze wyprowadzic sie,bo meza nie ma calymi dniami, gdyz jest w pracy, a ja nie dam rady zajmowac sie sama dwoma psiakami i dzieckiem, dodatkowo mieszkamy na 4 pietrze.... A ze nie chcemy ich nikomu oddawac, postanowilismy ze maz zrobi im kojec przed domem swoich rodzicow, oczywiscie porzadny i duzy, oraz z duza, przytulna i ocieplona buda. (oczywiscie nie beda tez na lancuchu! ) Ale niestety ja jestem tym faktem zalamana, poniewaz boje sie, ze one nie dadza sobie rady mieszkac w nim, poniewaz od malego sa w mieszkaniu.Oraz czy beda tam szczesliwe :( Tlumacze sobie, ze po pierwsze nie mamy w tym momencie niestety innego wyjscia, a po drugie pieska bedzie lepiej na swiezym powietrzu, gdzie beda mialy swoja przestrzen, niz w ciasnym mieszkaniu... Co o tym wszystkim myslicie? czy wasze psy mieszkaja w kojcach i potrafia byc szczesliwe? itp. itd.[/QUOTE] Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi takich jak Ty... Biorąc dwa psy nie miałaś na względzie, że być może będziesz w ciąży? Ze trzeba będzie życie przeorganizować? Jeśli szukasz tu usprawiedliwienia to myślę, że grubo się zdziwisz.
  19. [quote name='gops'] Ale Zara raczej nie ma od brzucha do ziemi 30cm :evil_lol:[/QUOTE] No właśnie, to tym bardziej nie wiem, czemu tak się brudzi:evil_lol:
  20. [quote name='dog193']Dziwne, myślałam że u każdego psa z krótką sierścią odpada ;) Jupi już się w różnych świństwach upaćkał, zawsze zasychało i odpadało, pies się 3 razy otrzepał i czysty :D Czasami tylko trzeba było trochę dłużej pochodzić.[/QUOTE] Z moich brud zazwyczaj właśnie się wykrusza do końca spaceru, tylko u Zary zawsze problem z brzuchem - rzepa tam taka i pełno piachu się trzyma, więc brzuch musimy szorować:evil_lol:.
  21. [quote name='zmierzchnica']Kurczę, może dogomaniacy powinni zorganizować cohousing :D Spiknąć się, wyłożyć kasę i razem wybudować osiedle dog-friendly, małe domki naokoło dużego zielonego terenu z torem agi, wydzielonym ogrodzonym miejscem na wybieganie trudniejszych psów i tak dalej :diabloti: Tylko znając życie i tak pewnie byśmy się o wszystko gryźli mimo wszystko :evil_lol:[/QUOTE] Oczyma wyobraźni już widzę ten armagedon:evil_lol::evil_lol:, bo ten źle rzucił frisbee, a tamten ma za dużo szelek i obróżek:diabloti:...
  22. [quote name='asiak_kasia']trzeba mieć wybitnego pecha, żeby w każdym miejscu, gdzie się mieszka mieć wojne z sasiadami o psy. Albo mieć niewychowane psy, albo byc chamem i burakiem. Albo wszystko naraz :roll: Ja mieszkałam z 3 dużymi psami, niekoniecznie bezproblemowymi i zawsze udało się dogadać i jeżeli jakikolwiek konflikt się pojawiał, zwyczajnie go rozwiązać. A mieszkałam i na wsi i w mieście, i na osiedlach i w blokach. [B]Widać wielkopolska kraina mlekiem i miodem płynąca [/B]:evil_lol: Natomiast czytając co niektóre wypowiedzi i tu na dogo i na fb mam wrażenie, że mitomania zatacza coraz szersze kręgi. Jednego goni sąsiad z siekiera, inny spotyka na spacerach same agresywne dogi, trzeci ma pitbulla w wersji mikro... Serio tak nudne życie mają ludzie, ze muszą je ubarwiać na dogo? :diabloti: Nie mam nic przeciwko lekkiemu podkoloryzowaniu, lepiej się to czyta- i wiadomo, że czasami trzeba opisać konkretny obrazek, w celu lepszego zrozumienia historii. Tyle, że niejednokrotnie miałam "WTF?" wymalowane na twarzy, bo serio brakowało tylko na końcu klaskającego kierowcy autobusu :evil_lol:[/QUOTE] Dawno już to mówiłam, że mieszkam w jakimś dziwnym miejscu, zwanym rajem:evil_lol:. Psy mam od jakichś 20 lat, a musiałabym bardzo długo i intensywnie myśleć, żeby znaleźć choć kilka chamskich sytuacji. Owszem, kilka by się znalazło, ale albo niektórzy z dogomaniaków mają sporego pecha, albo wybujałą fantazję.
  23. Gops, a tak zmieniając temat: jak się sprawuje Foresto? Moje psy nosiły Preventica do tej pory i ani razu nas nie zawiódł, a teraz ponieważ nie mogę go nigdzie dostać, kupiłam krople - Fiprex - i dupa blada:roll:. Wczoraj znalazłam u Sajana dwa wbite i opite kleszcze na głowie. Nie mam zielonego pojęcia, co im kupić...
  24. [quote name='asiak_kasia']Zgłaszam do prokuratury! To kradzież praw autorskich :diabloti: A potem donos do sanepidu, mopsu, [B]gopsu[/B], i tvn uwaga.[/QUOTE] Gopsowej w to nie mieszaj:evil_lol:.
  25. [quote name='marmara_19']Od ok 2000 roku byl jeden rodowodwy Cekin, i mo od 2005- imie wymyslilam nie wiedzac o tym, z einny ma takie imie. A teraz sie mnozy Cekinow;/ Nosz k.rwa. Wlasciciel Cekina przebywal na owczarku czy cus?[/QUOTE] Ahaha! Uśmiałam się jak norka:evil_lol:. Ty imię wymyśliłaś, nie wiedząc, że inny pies już takie ma, ale ktoś inny NA PEWNO odgapił je od Ciebie?? To jest dopiero przerost formy nad treścią:diabloti:.
×
×
  • Create New...