Opowiem Wam jeszcze jedną historię związaną z myszą. Otóż było to w tym samym bloku, o którym już pisałam. Przed blokiem działki, dalej pola. Mój młodszy syn miał wtedy kilka miesięcy. Wózek trzymałam na dole, w wózkowni, bo blok jako 4-piętrowy nie miał windy. Któregoś dnia wyjechałam z dzieckiem na spacer. Byliśmy już dobry kawał od domu, kiedy stwierdziłam, że trzeba Adasiowi poprawić poduszkę. Odchylam ją, a tu spod poduszki wyskakuje mysz. Nie wiem kto się bardziej przeraził - ja czy mysz, jedynie Adaś spał spokojnie dalej. Biedne dziecko nie wiedziało, że śpi na myszy, a ja nie wiedziałam, że oprócz dziecka wiozę w wózku jeszcze małe zwierzątko.